Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.....

13.09.02, 14:41
Czytając o "Jednonocnej przygodzie" przeżytej przez Kasię, natknęłam się na
wypowiedź która dała mi dużo do myślenia. Maya64 napisała, że: "jeśli tak
naprawdę kochasz, to wybaczysz partnerowi zdradę" hmm....., czy faktycznie
tak jest?????????????????
    • kini Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 14:44
      Chyba nie.
      • yonker Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 14.09.02, 02:23
        kini napisała:

        > Chyba nie.

        Powiedział, że nie koniecznie, ale osobiście nie wiem, czy potrafiłbym wybaczyć.
      • Gość: X Re: Jeśli naprawdę kochasz, to NIE ZDRADZISZ !!! IP: *.proxy.aol.com 15.09.02, 00:41
    • Gość: Bożenka Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: 157.25.128.* 13.09.02, 14:45
      Ja wybaczyłam i mi wybaczono.
      Bożenka
      • zasadnicza Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 15.09.02, 14:53
        Gość portalu: Bożenka napisał(a):

        > Ja wybaczyłam i mi wybaczono.


        skarbie, nie zrozumiałaś pytania. Tu jest mowa o związku dwojga ludzi, którzy
        się kochają. Jeżeli obydwoje zdradzaliście, to nie należycie do tego typu par :)

        zasadnicza (aż do bólu)

        tym którzy zdradzają mówimy stanowcze nie!
        • Gość: Bożenka Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: 157.25.128.* 18.09.02, 12:28
          zasadnicza napisała:

          > Gość portalu: Bożenka napisał(a):
          >
          > > Ja wybaczyłam i mi wybaczono.
          >
          >
          > skarbie, nie zrozumiałaś pytania. Tu jest mowa o związku dwojga ludzi, którzy
          > się kochają. Jeżeli obydwoje zdradzaliście, to nie należycie do tego typu
          par :
          > )
          >
          > zasadnicza (aż do bólu)
          >
          > tym którzy zdradzają mówimy stanowcze nie!
          Również mnie nie zrozumiałaś. Zdrada, o której napisałam i wybaczenie nie
          dotyczyło tego samego związku. Czy w życiu kocha się tylko raz?
          Bożenka
    • Gość: DoloresDelRio Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.ipartners.pl / 217.153.94.* 13.09.02, 14:48
      da się wybaczyć :-)
      zastanawiam się tylko:
      1. czy można zapomnieć
      2. czy można odzyskaćpoczucie bezpieczeństwa
    • pamela_anderson Re: Hmmmmm, o to trzeba żonę p.Kazia zapytać 13.09.02, 14:50
    • lastka Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 14:52
      flora1 napisała:

      > Czytając o "Jednonocnej przygodzie" przeżytej przez Kasię, natknęłam się na
      > wypowiedź która dała mi dużo do myślenia. Maya64 napisała, że: "jeśli tak
      > naprawdę kochasz, to wybaczysz partnerowi zdradę" hmm....., czy faktycznie
      > tak jest?????????????????


      Tak, tak właśnie jest chociaż pewnie niektórzy mówią, że nie wybaczą. A wiem to
      z własnego doświadczenia.
      • kini Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 14:55
        Ale wiesz co? Takie stwiedzenie można bardzo łatwo wypaczyć mówiąc "skoro nie
        potrafisz wybaczyć, to tak naprawdę mnie nie kochałeś/-aś". Co ty na to?
        • kini Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:19
          ... A stąd jest już prosta droga do usprawiedliwienia każdej zdrady.
          • lastka Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:23
            Nie kini, już niżej Ci odpowiedziałam, i napisałam ci coś na skrzynkę.
            Kolejny raz już bym nie wybaczyła.
            • kini Lastka, masz maila (n/t) 13.09.02, 15:43
              • lastka Re: Lastka, masz maila (n/t) 16.09.02, 08:49
                Dzięki, odpisałam :)
        • lastka Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:21
          kini napisała:

          > Ale wiesz co? Takie stwiedzenie można bardzo łatwo wypaczyć mówiąc "skoro nie
          > potrafisz wybaczyć, to tak naprawdę mnie nie kochałeś/-aś". Co ty na to?

          Kolejny raz, już bym nie wybaczyła pomimo tego, że bardzo kocham.
      • Gość: tow_Mao Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 15:06
        lastka napisała:

        > Tak, tak właśnie jest chociaż pewnie niektórzy mówią, że nie wybaczą. A wiem
        > to z własnego doświadczenia.

        No to mamy idealny test na milosc! ;)

        ---
        3-2-1-start
      • flora1 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:22
        Zdrada jednej strony otwiera furtkę i daje zielone światło drugiej stronie...
        A to może szybko doprowadzić do rozluźnienia więzów partnerskich.....
    • balkan Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:07
      Może i potrafiłabym wybaczyć, ale chyba nie potrafiłabym zapomnieć i odzyskać
      poczucia bezpieczeństwa...A już nie mówiąc o tym, że pewnie wypominałabym przy
      każdej nadarzającej się okazji...
      Ale mam nadzieję tego nie sprawdzać, czego i Wam życzę :))
      • flora1 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:16
        Dla mnie zdrada=koniec związku.
        • kasiulek Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:22
          flora1 napisała:

          > Dla mnie zdrada=koniec związku.


          Podpisuje sie pod tym postem.
          • Gość: sonija Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.gov.pl 13.09.02, 15:35
            kasiulek napisała:

            > flora1 napisała:
            >
            > > Dla mnie zdrada=koniec związku.
            >
            >
            > Podpisuje sie pod tym postem.

            niestety chyba nie umiałabym wybaczyć ....może nie kocham tak mocno ?

            ja też tak sądzę zdrada = koniec związku
            ale czy są takie sytuacje, że wiesz w 100% że on/ona zdradziła ?
            Jesli to tylko przypuszczenia, donosy rzyczliwych, domniemania itp.
            Przecież bardzo rzadko są takie zupełnie jasne i klarowne sytacje...

    • bes Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:21
      Myślę, że mogłabym zrozumieć taki jednorazowy, "jednonocny wyskok", gdyby
      partner poczuwał się do skruchy i odczuwał żal. Na pewno umiałabym to
      usprawiedliwć i zrozumieć.
      Ale czy wybaczyć....... przyjąć, że "stało sie i koniec", i zaufać
      ponownie......nie, tego bym nie umiała.
      Dlatego dla mnie to byłby prawie na pewno koniec związku.
      Ale ponieważ jeszcze mnie to nie spotkało (odpukać w niemalowane), nie wiem,
      jak zareagowałabym naprawdę.

      bes
    • agniecha27 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 15:39
      Na dzień dzisiejszy, kiedy jeszcze mnie to nieszczęście (bo uważam to za
      nieszczęście) omija mnie szerokim łukiem, mówię zdradzie: NIE!
      Doprawdy nie wiem, jak zachowałabym się, gdyby to mnie spotkało... Napewno bym
      nie zapomniała. Wiem również, że nie stałoby się to furtką dla mnie ani nie
      byłoby pretekstem do odwdzięczenia się tym samym...
      • maria_conchita Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 17:51
        boje sie, ze bylabym w stanie wybaczyc taka jednorazowa
        przygode, jesli do takiej by doszlo, chyba wolalabym
        wiedziec. Tak na marginesie to ostatnio przechodze taki
        kryzys wartosci, zdrada miala miejsce w prawie kazdym
        zwiazku wsrod moich znajomych, dlaczego mialoby i nas to
        ominac? Wiem, ze to bezsensu, bo zwiazek powinien opierac
        sie na zaufaniu, ale tak sobie rozmyslam...
      • yonker Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 14.09.02, 02:28
        Tak na prawdę, to w takim przypadku bardziej liczą się - jak sądzę - uczucia,
        ni poglądy. Informacja o zdradzi partnera, to z całą pewnością wstrząs, który
        rodzi takie a nie inne uczucia i toi chyba one, a nie racjonalne myślenie
        decydują o tym, czy wybaczamy, czy też nie. Zaznaczam, że piszę o wybaczeniu, a
        nie o pogodzeniu się z losem z takich, czy innych powodów.
    • Gość: Lena Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: 213.216.82.* 13.09.02, 18:06
      Najłatwiej wybaczamy zdradę sobie.
      • mist3 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.09.02, 21:06
        bliska mi osoba wyc=baczyla taki wlaśnie jednorazowy wyskok. Ale po kilku
        miesiacach jej partner odszedł od niej. Powodem wg niego było to, że po tym jak
        mu wybaczyła przestał... ją szanować. Stwierdził, że nie musi się starać, bo
        ona wybaczy mu każde łajdactwo i że w związku z tym stracił motywację do próby
        naprawy tego związku.
        • ja_nek Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 14.09.02, 13:08
          mist3 napisała:

          > bliska mi osoba wyc=baczyla taki wlaśnie jednorazowy wyskok. Ale po kilku
          > miesiacach jej partner odszedł od niej. Powodem wg niego było to, że po tym
          jak mu wybaczyła przestał... ją szanować. Stwierdził, że nie musi się starać,
          bo ona wybaczy mu każde łajdactwo i że w związku z tym stracił motywację do
          próby naprawy tego związku.

          Przede wszystkim to powinno się przestac szanować jego. Zdradził i jeszcze ma
          zarzut wobec niej, że mu wybaczyła. Szczyt bezczelności.
          On już dawno przestał się starać, a teraz znalazł pretekst, żeby na stałe znów
          zacząć skakać po kwiatkach.

          Pozdrawiam
          Janek
          • mist3 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 14.09.02, 18:00
            Dokładnie to samo jej mówiłam. Ale chyba łatwo sobie wyobrazić, jak zmalalo jej
            poczucie własnej wartości po tym związku. Na szczęście się pozbierała (w
            przyszłym roku wychodzi za mąż).
            W każdym razie "fantazja" różnych osób do wymyślania róznych pretekstów, żeby
            zakończyć związek jest niewyczerpana. Dlaczego trzeba koniecznie kogoś zranić
            tak bardzo, żeby móc znowu być wolnym?
            Pozdrawiam:)
    • Gość: renia Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 14.09.02, 15:17
      Sprawa ze zdrada nie jest prosta. Po pierwsze, uwazam, ze o zdradzie lepiej nie
      mowic. O ile oczywiiscie jest to jednorazowy skok w bok, a nie romans
      zagrazajacy zwiazkowi, bo kochankowie sa zaangazowani uczuciowo. Jeli chodzi
      tylko o seks, to lepiej stalemu partnerowi nie uswiadamiac ze zostal / jest
      zdradzo/any. Uwazam tak, poniewaz rozumiem ludzi, ktorzy ulegaja pokusie
      czyjegos ciala. Ostatecznie mamy kochanych mezow, kochane zony, ale nie zawsze
      oni maja idealne ciala, Nie zmienia to faktu, ze kocha sie ich najbardziej na
      swiecie. Tymczasem spotyka sie kogos niesamowicie przystojnego/pieknego, i ja
      rozumiem ze mozna zwariowac. Nie jest to dobre, ale jesli juz sie stalo, to
      trzeba zrobic wszystko, zeby jak najmniej ucierpial zwiazek. Bo zazwyczaj takie
      zdrady sa tylko na poziomie seksu. A skoro sie juz dowiedzialam? Wybaczenie to
      nie jest prosta sprawa. Mozna powiedziec - ja bym nie wybaczyla i ze to by byl
      koniec zwiazku. Ale popatrzcie. Jesli ma sie dzieci, tworzy im szczesliwy dom
      to jak mozna z powodu jednej zdrady zakonczyc zwiazek, co mam zrobic - brac
      rozwod, rozbijac dzieciom rodzine, bo maz mnie zdradzil z mloda dupa? Mnie sie
      wyaje ze to by bylo bez sensu. Musisz w takiej sytuacji wybaczyc, dalej
      normalnie zyc. Co to jest to wybaczenie? Sama nie wiem. Przeciez sie nie
      zapomni czegos takiego. Od tamtego momentu zmienia sie tez spojrzenie na
      partnera - juz nigdy nie ma sie pewnosci co robil gdy byl poza domem. Wczesniej
      takich mysli w ogole nie mialam. Chociaz rozsadek podpowiada mi, ze normalnie
      pracowal i wszystko jest ok, zawsze patrze na niego z rezerwa, nie chcac tego
      wcale. Taka mysl po prostu towarzyszy mi i koniec. Mozna sie do tego
      przyzwyczaic. Czy zatem nie wybaczylam? Chyba wybaczylam, bo nie mam do niego
      wstretu zadnego, ani zalu, kocham sie z nim tak jak dawniej i nigdy nie wracam
      do tego tematu. Nie mam zamiaru w zadnej sytuacji uzyc tej sprawy jako broni
      przeciwko niemu. Nigdy nie zamierzam mu tego wypominac. Wiec chyba wybaczylam,
      prawda? A gdybym w jakichs nerwach sie zapomniala i jednak z tego skorzystala,
      bylabym na siebie bardzo zla. Nie da sie zapomniec i nie jest juz tak samo
      identycznie jak kiedys, ale mozna wybaczyc i mozna dalej szczesliwie zyc. Jest
      to pewna blizna na duszy, jedna z tych wielu ktore ma dla nas w zanadrzu zycie,
      tak mysle. Nowe doswiadczenie, nowy kat patrzenia na rzeczywistosc, tak samo
      jak po kazdym innym bolesnym doswiadczeniu- tak mysle.
    • Gość: maly.k Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.sympatico.ca 14.09.02, 19:39
      flora1 napisała:
      > Maya64 napisała, że: "jeśli tak naprawdę kochasz, to
      > wybaczysz partnerowi zdradę" hmm....., czy faktycznie
      > tak jest?????????????????
      Mozliwe. Ale lepiej nie sprawdzac, jak daleko siegaja
      granice wybaczenia i milosci. Mozna sie natknac na
      ogrodzenie.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • ja_nek Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 11:28
        Zamyśliłem się przeczytawszy list Reni. To ciekawy i ważny głos.

        Zdrada niszczy zaufanie. Poza tym ta świadomość: być może ta osoba, którą
        kocham wczoraj jeszcze była z nim. Jak odpędzić takie myśli? Smutna się robi ta
        miłość, gorzka... jak długo tak można? Czy kochanie dalej zdradzającej nie
        staje się naiwnością? Wiarą w pozory w złudne nadzieje, że to był tylko raz? Że
        da się uratować związek?
        Jednorazowy skok w bok zapewne można wybaczyć. bardzo kochając - to zapewne
        możliwe.
        Prawdą jest też, że czego oko nie widzi.... ale z drugiej strony chcielibyśmy
        wiedzieć.
        Prawdą jest, że miłośc to coś więcej niż tylko seks. Bo wazniejsze jest to co w
        sercu.
        Ale co zrobić, by świadomość niepewności i brak zaufania nie męczyły?
        Kochanie, wiara w to kochanie i czas. Trudne to... Nie chcę się przekonywać jak
        to jest.

        Pozdrowienia
        Janek
      • flora1 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 11:33
        Dawno temu poruszyłam temat zdrady i wybaczenia w rozmowie z moim mężem.
        Okazało się, że mamy zupełnie inny pogląd w tej sprawie. Ja nigdy nie wybaczam,
        on z kolei stwierdził, że wybaczyłby - bo za bardzo mnie kocha aby przez taki
        jednorazowy skok w bok przekreślić naszą miłość. Wcale nie uważam, że przez to
        tylko jego milość jest prawdziwa, po prostu jesteśmy różnymi ludźmi, każdy z
        nas ma jakieś nieprzekraczalne granice, tylko że te granice są w różnych
        punktach umieszczone...
        • agniecha27 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 12:05
          flora1 napisała:

          > Dawno temu poruszyłam temat zdrady i wybaczenia w rozmowie z moim mężem.
          > Okazało się, że mamy zupełnie inny pogląd w tej sprawie. Ja nigdy nie
          wybaczam,
          >
          > on z kolei stwierdził, że wybaczyłby - bo za bardzo mnie kocha aby przez taki
          > jednorazowy skok w bok przekreślić naszą miłość. Wcale nie uważam, że przez
          to
          > tylko jego milość jest prawdziwa, po prostu jesteśmy różnymi ludźmi, każdy z
          > nas ma jakieś nieprzekraczalne granice, tylko że te granice są w różnych
          > punktach umieszczone...


          A czy to nie jest tak, że wybaczając oczekujemy wybaczenia i na odwrót.
          Jażeli mój mąż mówi, że nie wybaczyłby mi zdrady, to czuję się tak jakoś
          bezpiecznie, bo wiem, że być może sobie samemu też by nie wybaczył (czyli w
          domyśle nie zrobiłby tego)... ale to może złudne wrażenie...?
    • jjasio Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 11:42
      Ludzie drodzy. Zdrada to coś bardzo intymnego i osobistego. Pytam więc dlaczego
      ta druga strona ma wybaczać?? Druga strona nie może nigdy dowiedzieć się o
      zdradzie . Nigdy i już !! A jak już się dowie to jest KONIEC , KONIEC . zdrady
      się nie wybacza.

      Ależ ten świat jest obłudny.
      • mirabilis Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 12:26
        To czym jest to cholerne małżeństwo? Zaufaniem? Ale jak to polączyć z
        trzymaniem ewentualnych zdrad w sekrecie. Mam pytanie do Reni: pisałaś, że mąż
        może zapragnąć atrakcyjniejszego ciała... I piszesz o tym tak spokojnie? Każda
        nawet piękna żona nie jest przecież najpiękniejszą kobietą na ziemi... Potem
        mąż przychodzi do domu i mówi, że tamta była PO PROSTU ładniejsza? Jest wiele
        piękniejszych kobiet, czy z każdą z nich byłby gotowy zdradzić?
        Jeszcze pojedyńcza zdrada... Myślę, że jest możliwa jakś "ekstremalna" sytuacja
        i jeżeli potem partner powie prawdę i wyjaśni jak to się stało, to może byłabym
        w stanie wybaczyć (powiedział prawdę, czyli nie toleruje kłamstwa, czyli może
        można mu jeszce dać szansę). Jednak sytuacja się zmienia w przypadku dłuższego
        romansu, bo wiąże się ono z kłamstwami (podobnie jeżeli nie powie o jednonocnym
        wyskoku). Wówczas dla mnie związek jest zgniły... Naturalnie chodzi tu tylko o
        mój punkt widzenia, bo wiem, że wielu ludzi bojąc się prawdy, woli żyć w
        kłamstwie, inni kłamią bojąc się stawić czoło sytuacji i ponieść konsekwencje
        własnych czynów, tłumacząc to tym, że nie chcą zranić partnerki...
        • agniecha27 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 12:38
          mirabilis napisała:

          > To czym jest to cholerne małżeństwo? Zaufaniem? Ale jak to polączyć z
          > trzymaniem ewentualnych zdrad w sekrecie. Mam pytanie do Reni: pisałaś, że
          mąż
          > może zapragnąć atrakcyjniejszego ciała... I piszesz o tym tak spokojnie?
          Każda
          > nawet piękna żona nie jest przecież najpiękniejszą kobietą na ziemi... Potem
          > mąż przychodzi do domu i mówi, że tamta była PO PROSTU ładniejsza? Jest wiele
          > piękniejszych kobiet, czy z każdą z nich byłby gotowy zdradzić?
          > Jeszcze pojedyńcza zdrada... Myślę, że jest możliwa jakś "ekstremalna"
          sytuacja
          >
          > i jeżeli potem partner powie prawdę i wyjaśni jak to się stało, to może
          byłabym
          >
          > w stanie wybaczyć (powiedział prawdę, czyli nie toleruje kłamstwa, czyli może
          > można mu jeszce dać szansę). Jednak sytuacja się zmienia w przypadku
          dłuższego
          > romansu, bo wiąże się ono z kłamstwami (podobnie jeżeli nie powie o
          jednonocnym
          >
          > wyskoku). Wówczas dla mnie związek jest zgniły... Naturalnie chodzi tu tylko
          o
          > mój punkt widzenia, bo wiem, że wielu ludzi bojąc się prawdy, woli żyć w
          > kłamstwie, inni kłamią bojąc się stawić czoło sytuacji i ponieść konsekwencje
          > własnych czynów, tłumacząc to tym, że nie chcą zranić partnerki...

          A jakiego wytłumaczenia oczekiwałabyś od męża? Co takiego mógłby wymyślić,
          jeżeli rzeczywiście chodziło tylko o atrakcyjniejszą laskę...?
          • mirabilis Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 13:00
            agniecha27 napisała:

            > A jakiego wytłumaczenia oczekiwałabyś od męża? Co takiego mógłby wymyślić,
            > jeżeli rzeczywiście chodziło tylko o atrakcyjniejszą laskę...?

            Gdyby chodziło tylko o atrakcyjniejszą laskę, to cyba nie mielibyśmy o czym
            rozmawiać z powodów o których wcześniej pisałam (jest zbyt wiele
            atrakcyjniejszych kobiet).Gdyby próbował coś "wymyślić" też nie mielibyśmy o
            czym rozmawiać... W wytłumaczeniu chodzi o szczerość, o coś co
            mogłabym pojąć, jeżeli na prawdę łączy cię coś z człowiekiem z którym jesteś,
            to powinnaś go rozumieć. Jeżeli nic bym z tego nie zrozumiała, to by oznaczało,
            że nie ma między nami prawdziwych więzów (że nadajemy na innych falach) i że
            związek nie przetrwa cięzkich prób, bo nie ma wystarczających podstaw.
            P.S. A tak poza tym jeszcze nie mam męża, chodziło mi o związki w ogóle w
            kontekście wypowiedzi Reni (dlatego użyłam słów: mąż, żona)...

            • Gość: jak Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 16.09.02, 13:25
              Poruszacie tutaj temat prawdziwej zdrady. A co ja mam zrobić, kiedy moja
              dziewczyna wbiła sobie w głowę, że ją zdradziłem, a ja najzwyczajniej czegoś
              podobnego nie zrobiłem i nie byłbym w stanie zrobić. Nie pozwala mi na coś
              takiego honor i szacunek do niej i samego siebie. Nawet gdyby doszło do takiej
              sytuacji do nie byłbym w stanie spojrzeć w lustro i jej w oczy. Po prostu
              wymyśliła sobie wszystko. Nie ma na to dowodów, bo nie można udowodnić czegoś,
              co nie miało miejsca. Utwierdzeniem jej wymysłów były tylko suche nic
              nieznaczące wydarzenia. A ja dla udowodnienia mojej niewinności zerwałem
              kontakt z osobą, którą znałem ponad 15 lat. To wszystko było dla niej. A
              osoba, z którą rzekomo zdradziłem moją dziewczynę była najzwyklejszą w świecie
              znajomą. Zerwałem z nią kontakt, ale nie byłem w stanie po tylu latach
              znajomości powiedzieć jej, żebyśmy się już nigdy nie skontaktowali. Ja ze
              swojej strony zerwałem wszelkie formy kontaktu. Skasowałem numer w tel., adres
              mailowy itd. Przez cztery miesiące żadnego kontaktu, aż w końcu sama
              zadzwoniła do mnie, na co moja dziewczyna zareagowała w jeden sposób - to już
              koniec, wciąż utrzymujesz z nią kontakt, nie mamy o czym rozmawiać. Teraz jest
              mi bardzo ciężko, bo naprawdę szczerze i z całego serca ją kochałem. Nie mogę
              się pogodzić z myślą, iż mam ją stracić. W całej sytuacji jestem
              najzwyczajniej niewinny. Nie wiem, co mam robić, bo ona w moje słowa mi nie
              wierzy. Czuję się jak człowiek osadzony w więzieniu za morderstwo, a jedynym
              dowodem mojej winy był fakt, iż tylko komuś groziłem śmiercią. Nie wiem, czy
              jest jeszcze możliwe odwrócenie tej sytuacji i powrót do normalności. Mam taką
              nadzieję. Jeszcze tydzień temu mówiła "nie chcę cię znać", teraz
              mówi "zastanowię się, ale niczego nie obiecuje". Ja naprawdę nie wiem, co mam
              robić. Autentycznie ją kocham i nie jestem w stanie tak tego zostawić.
              • mirabilis Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 13:51
                Może to dziwnie zabrzmi, ale twoja dziewczyna ma chyba jakiś poważny problem.
                To, że zerwałeś kontkty ze znajomą, mogło ją tylko utwierdzić w przekonaniu, że
                jesteś winny. Ale teraz zupełna powaga, ona może mieć problem z psychką. Możesz
                zrobić trzy rzeczy: dać się jej sterroryzować, ale wierz mi, że będzie jeszcze
                gorzej, a i tak jej przy sobie nie zatrzymasz, możesz dać sobie spokój, to jest
                najbezpieczniejsze wyjście, możesz spróbować jej pomóc, ale wtedy radziłabym ci
                skontaktować się ze specjalistą - on powinien ci doradzić jak ją traktować...
                powodzenia
                • Gość: jak Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 16.09.02, 13:59
                  mirabilis napisała:

                  > Może to dziwnie zabrzmi, ale twoja dziewczyna ma chyba jakiś poważny
                  problem.
                  > To, że zerwałeś kontkty ze znajomą, mogło ją tylko utwierdzić w przekonaniu,
                  że
                  >
                  > jesteś winny. Ale teraz zupełna powaga, ona może mieć problem z psychką.
                  Możesz
                  >
                  > zrobić trzy rzeczy: dać się jej sterroryzować, ale wierz mi, że będzie
                  jeszcze
                  > gorzej, a i tak jej przy sobie nie zatrzymasz, możesz dać sobie spokój, to
                  jest
                  >
                  > najbezpieczniejsze wyjście, możesz spróbować jej pomóc, ale wtedy radziłabym
                  ci
                  >
                  > skontaktować się ze specjalistą - on powinien ci doradzić jak ją traktować...
                  > powodzenia

                  Każdy kto widzi sytuację z mojego punktu widzenia mówi mi to samo - to nie
                  jest normalne zachowanie. Zdaje sobie sprawę, że najlepiej byłoby zrezygnować
                  z tego wszystkiego, ale ja nie jestem w stanie poddać się bez walki. Pierwszy
                  raz w życiu kogoś tak kocham i nie jestem w stanie pogodzić się z jej stratą.
                  Nie mam gwarancji, iż jeśli uda się jeszcze spróbować nie będę przeżywał
                  prawdziwych męk. Ale tak mi na niej zależy, że wierzę w możliwość naprawienia
                  wszystkiego. Byłoby łatwiej gdybym wiedział, że jej uczucie do mnie było
                  słabe. Ale tu tkwi problem, że ona naprawdę bardzo mnie kochała. Dlatego nie
                  jest łatwo.
                  • viola2 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 14:15
                    w takim razie moze ta jej miłość była chora i zaborcza. Moze nie dorosła do
                    prawdziwej normalnej miłosci, gdzie jest przede wszystkim zrozumienie i
                    szacunek dla potrzeb i odrobiny prywatności dla partnera oraz tolerancja. A
                    moze czuła się zaniedbywana?
                  • fe_male Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 14:18
                    Jesteś pewien jej uczucia? Może ona szukała pretekstu żeby Cię zostawić. Nie
                    dawałeś jej go, więc go sobie wymyśliła i wykorzystała. Jakoś nie chce mi się
                    wierzyć, że kochającej osobie wystarczają domysły do podjęcia takiej decyzji.
                    Jesteś pewien, że to nie pretekst do "wycofania" się ze związku?

                    Pa

                    PS Może powinieneś doprowadzić do spotkania na żywo waszej trójki, gdzie
                    również domniemana współwinna mogłaby powiedzieć Twojej dziewczynie, co sądzi o
                    jej domysłach?
                    • Gość: jak Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 16.09.02, 14:31
                      fe_male napisała:

                      > Jesteś pewien jej uczucia? Może ona szukała pretekstu żeby Cię zostawić. Nie
                      > dawałeś jej go, więc go sobie wymyśliła i wykorzystała. Jakoś nie chce mi
                      się
                      > wierzyć, że kochającej osobie wystarczają domysły do podjęcia takiej
                      decyzji.
                      > Jesteś pewien, że to nie pretekst do "wycofania" się ze związku?
                      >
                      > Pa
                      >
                      > PS Może powinieneś doprowadzić do spotkania na żywo waszej trójki, gdzie
                      > również domniemana współwinna mogłaby powiedzieć Twojej dziewczynie, co
                      sądzi o
                      >
                      > jej domysłach?


                      Co do jej uczuć to byłem i jestem w 100% pewien. Ja wiem, że ciężko w to
                      wszystko uwierzyć. Co do spotkania w trójkę to odpada całkowicie. Moja
                      dziewczyna na same jej imię dostaje drgawek, więc boje się pomyśleć co byłoby
                      gdyby ją zobaczyła. Co do pretekstów do wycofania się to naprawdę nie sądzę.
                      Dowiedziałbym się tego. Oczywiście ja nie zrzucam całej winy na nią, bo
                      zdarzały się momenty, że denerwowała się z mojego powodu, ale na pewno jej nie
                      zdradziłem. Zresztą nie ma ludzi idealnych i każdy popełnia błędy. Ja jednak
                      ze swoich błędów zawsze wyciągałem wnioski i wcielałem je w życie. Myślę, że
                      to zdarzyło się też z powodu jej kompleksów, bała się i była chorobliwie
                      zazdrosna, iż może mnie stracić. Ale ja naprawdę nie dawałem jej żadnych
                      powodów żeby tak myślała. Naprawdę chcę o nią walczyć, ale nie wiem czy
                      pozwoli mi na to.
                      • agniecha27 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 16:03
                        Gość portalu: jak napisał(a):

                        > Co do jej uczuć to byłem i jestem w 100% pewien. Ja wiem, że ciężko w to
                        > wszystko uwierzyć. Co do spotkania w trójkę to odpada całkowicie. Moja
                        > dziewczyna na same jej imię dostaje drgawek, więc boje się pomyśleć co byłoby
                        > gdyby ją zobaczyła. Co do pretekstów do wycofania się to naprawdę nie sądzę.
                        > Dowiedziałbym się tego. Oczywiście ja nie zrzucam całej winy na nią, bo
                        > zdarzały się momenty, że denerwowała się z mojego powodu, ale na pewno jej
                        nie
                        > zdradziłem. Zresztą nie ma ludzi idealnych i każdy popełnia błędy. Ja jednak
                        > ze swoich błędów zawsze wyciągałem wnioski i wcielałem je w życie. Myślę, że
                        > to zdarzyło się też z powodu jej kompleksów, bała się i była chorobliwie
                        > zazdrosna, iż może mnie stracić. Ale ja naprawdę nie dawałem jej żadnych
                        > powodów żeby tak myślała. Naprawdę chcę o nią walczyć, ale nie wiem czy
                        > pozwoli mi na to.

                        Ale to wcale nie oznacza, że problem leży w Tobie i Twoich zachowaniach. Jej
                        zazdrość i rozpaczliwa obrona przed uczuciem, wiara we własne domysły - to może
                        być efekt jej relacji w poprzednim związku, lub mieć nawet podłoże w
                        przeżyciach z dzieciństwa... Jedno jest pewne - sam nie dasz sobie rady - musi
                        pomóc fachowiec, czyli psycholog...
                        Powodzenia :)))
                        • Gość: jak Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 16.09.02, 16:36
                          > Ale to wcale nie oznacza, że problem leży w Tobie i Twoich zachowaniach. Jej
                          > zazdrość i rozpaczliwa obrona przed uczuciem, wiara we własne domysły - to
                          może
                          >
                          > być efekt jej relacji w poprzednim związku, lub mieć nawet podłoże w
                          > przeżyciach z dzieciństwa... Jedno jest pewne - sam nie dasz sobie rady -
                          musi
                          > pomóc fachowiec, czyli psycholog...
                          > Powodzenia :)))
                          >

                          Też w ten sam sposób myślałem. Rozmawiałem z jej siostrą i powiedziała mi, że
                          to może być pochodna problemów z dzieciństwa, kiedy ona została powiedzmy
                          sama. Rodzice zajęli się najmłodszym dzieckiem, starsza siostra wyjechała do
                          szkoły, a ona została sama i obrywała non stop od rodziców i wpędzała się w
                          kompleksy. Zresztą moja dziewczyna powiedziała mi, że jej rodzice nigdy nie
                          byli dla niej przyjaciółmi, partnerami do rozmów.
                          Ostatnio przeczytałem coś takiego, że ktoś kto nie zaznał szczęścia i milości
                          w dzieciństwie, to nigdy nie będzie w stanie uwierzyć w czyjąś miłość, bo
                          nieprawdopodbne wyda się to, iż ktoś mógł pokochać taką osobę jak ona. To
                          straszne i chciałbym się mylić, bo przez to strasznie cierpię. Ale być może
                          swoim samozaparciem, niepohamowaną chęcią do naprawienia tego, co się
                          rozsypało i wiarą, że może być lepiej jeszcze da się coś zrobić. Przecież musi
                          to dostrzegać.
                          • mel1 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 17.09.02, 23:58
                            Wiesz ja miałam jakiś czas temu podobną sytuację. Mój facet wyjechał z inną i
                            jej znajomymi na kilka dni. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie chęć
                            zatajenia tego. Mówił że nie zdradził i ja chcę w to wierzyć. Co jednak nie
                            oznacza że zgadzam się na kontakty z nią. Jak się dowiaduję że ze sobą
                            rozmawiali, to robię mu awanturę, jak ona zadzwoni, to mój humor robi się
                            wisielczy, czuje się w powietrzu wiszącą burzę. Ale jest to z mojej strony
                            pewien rodzaj kary. Ma to wszystko za te kilka dni moich nerwów. I jako
                            przestrogę na przyszłość. Ciężko mi wyrazić słowami dlaczego tak się zachowuję.
                            Po prostu w ten sposób pokazuję swoją "zazdrość"- choć to może nie do końca
                            odpowiednie słowo. Zależy mi na nim i może w ten sposób to okazuje.
                            • Gość: jak Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 00:05
                              Ale ja nic nie zataiłem. Ona wiedziała, że jestem u tej osoby, bo nawet do mnie
                              dzwoniła w tym samym momencie. I jak się spotkaliśmy, to nic nie mówiła.
                              Dopiero po kilku miesiącach, gdy ją sama zobaczyła wpadła w tą paranoje. Teraz
                              sam nie wiem co mam robić. Czy jej złości są chwilowe czy faktycznie ma mnie
                              dość. Mimo, że mi ciężko, to się nie poddaje. Kocham ją i muszę walczyć. Nawet
                              jestem w stanie ją zrozumieć, bo gdybym wbił sobie do głowy coś takiego, to
                              pewnie też miałbym humory i dopiekał jej co chwilę. Najbardziej dobija mnie
                              bezradność, bo nie mam dowodów na swą niewinność. Zresztą jak można mieć dowody
                              na coś co się nie wydarzyło.
      • fe_male Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 16.09.02, 13:50
        Dla mnie również zdrada=koniec, a raczej świadomość, że taka miała miejsce.
        I dlatego:
        po pierwsze, w przypadku jednorazowego wyskoku, który nie zmienia emocjonalnego
        nastawienia partnera do mnie, nie chcę NIC wiedzieć, facet ma udawać że nic się
        nie stało i niczym się nie zdradzić, że do takiego zdarzenia doszło(uważam, że
        to wystarczająca kara,że sam musiałby się ze swoim problemem uporać),
        po drugie, gdy nawiązał romans, a ze mną jest bo szacunek i... to i sramto, to
        chcę o tym wiedzieć. A to, nawiązując do zdania pierwszego = do widzenia,
        układaj sobie życie i pozwól to zrobić mnie.
        Kochając kogoś nie można zapomnieć o innej miłości - do własnej osoby.
        Pa

        • Gość: lulu Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.chello.pl 16.09.02, 21:44
          Czy to o czym piszecie to wg Was milosc ????????? To raczej posiadanie. Jaka
          milosc opiera sie na zakazywaniu czegokolwiek drugiej osobie ???? Skoro tak
          prosto mowicie zdrada = koniec zwiazku, to czymze jest wasza milosc ??? Niczym
          innym jak tylko miloscia wlasna.
          • Gość: viki Re: Jes´li naprawde˛ kochasz, to wybaczysz zdrade˛ IP: *.k.mcnet.pl 17.09.02, 10:18
            Gos´c´ portalu: lulu napisa?(a):

            > Czy to o czym piszecie to wg Was milosc ????????? To raczej
            posiadanie. Jaka
            > milosc opiera sie na zakazywaniu czegokolwiek drugiej osobie ????
            Skoro tak
            > prosto mowicie zdrada = koniec zwiazku, to czymze jest wasza milosc
            ??? Niczym
            > innym jak tylko miloscia wlasna.

            jaka milosc opiera sie na braku zaufania? bo nie powiesz mi chyba, ze
            mozna ufac komus kto zdradzil...
            • lastka Re: Jes´li naprawde˛ kochasz, to wybaczysz zdrade 17.09.02, 10:25
              Gość portalu: viki napisał(a):

              > Gos´c´ portalu: lulu napisa?(a):
              >
              > > Czy to o czym piszecie to wg Was milosc ????????? To raczej
              > posiadanie. Jaka
              > > milosc opiera sie na zakazywaniu czegokolwiek drugiej osobie ????
              > Skoro tak
              > > prosto mowicie zdrada = koniec zwiazku, to czymze jest wasza milosc
              > ??? Niczym
              > > innym jak tylko miloscia wlasna.
              >
              > jaka milosc opiera sie na braku zaufania? bo nie powiesz mi chyba, ze
              > mozna ufac komus kto zdradzil...

              Można tylko na to potzreba baaaardzo dużo czasu,nie jest to tydzień czy dwa ale
              lat.
            • Gość: lulu Re: Jes´li naprawde˛ kochasz, to wybaczysz zdrade IP: *.chello.pl 17.09.02, 22:00

              > jaka milosc opiera sie na braku zaufania? bo nie powiesz mi chyba, ze
              > mozna ufac komus kto zdradzil...

              zaraz zaraz, czegos chyba nie zrozumialas. gdzie ja pisalam o milosci opartej
              na braku zaufania ???????? czy mozna ufac komus kto zdradzil ? a co powiesz na
              sytuacje, ze jestes w zwiazku z facetem, ktory cie kocha, nie jest to pusta
              deklaracja, a po prostu czujesz, ze cie kocha i przede wszystkim ty kochasz
              jego !!!!! po 15 latach zycia razem pojawia sie u niego pragnienie poznania jak
              wygladalby seks z inna kobieta. mowi ci o tym otwarcie. co robisz w takiej
              sytuacji ? zakazujesz stanowczo grozac rozstaniem bo co ??? bo masz gdzies jego
              pragnienia, a czyms takim urazilby cie ? to wobec tego to, co niby czujesz do
              niego jest funta klakow niewarte. skoro dla czesci z Was zdrada czyli skok w
              bok partnera = definitywny koniec zwiazku, to moze wyjasnijcie czym jest wobec
              tego milosc ??? to chyba wazne co wy czujecie do kogos, co jestescie w stanie
              dla tej osoby zrobic, co poswiecic. wszystkie wypowiedzi sprowadzaja sie do
              jednego - on/ona poszedl/a do lozka z inna/ym no i koniec. juz mu nie zaufam,
              one mnie nie kocha itp. echhh dziecinada....
          • fe_male Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 17.09.02, 10:19
            „Jaka milosc opiera sie na zakazywaniu czegokolwiek drugiej osobie ????”
            Chociażby rodzicielska.

            Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, bezgraniczna miłość do partnera =
            akceptuję wszystko tylko bądź ze mną luby.
            Głupota. Nikt niczego nikomu nie zakazuje, miłość = wiem czego nie zrobię bo to
            może sprawić przykrość mojemu partnerowi. Jeżeli ten warunek jest notorycznie
            łamany to o jakiej miłości mówimy? Chyba, że Tobie ani Twojemu partnerowi
            zdrada przykrości by nie sprawiła. Wtedy OK. Ale coś nie chce mi się wierzyć,
            że tak by było.

            Pa
            • Gość: lulu Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.chello.pl 17.09.02, 22:17
              fe_male napisała:

              > „Jaka milosc opiera sie na zakazywaniu czegokolwiek drugiej osobie ????&#
              > 8221;
              > Chociażby rodzicielska.
              > *********************
              dokladnie, chociazby.... i to jest wlasnie milosc !!!
              ***********************
              > Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, bezgraniczna miłość do partnera =
              > akceptuję wszystko tylko bądź ze mną luby.
              > Głupota.
              ************************
              z przykroscia stwierdzic musze, ze niestety nie podazasz moim tokiem
              rozumowania. milosc bezganiczna, a i owszem, a luby niech ze mna bedzie jesli
              mnie kocha (dla uscislenia - to ze przespal sie z inna nie oznacza, ze mnie nie
              kocha), a jesli nie, to niech podaza w swoja strone.
              *************************
              Nikt niczego nikomu nie zakazuje, miłość = wiem czego nie zrobię bo to
              >
              > może sprawić przykrość mojemu partnerowi. Jeżeli ten warunek jest notorycznie
              > łamany to o jakiej miłości mówimy? Chyba, że Tobie ani Twojemu partnerowi
              > zdrada przykrości by nie sprawiła. Wtedy OK. Ale coś nie chce mi się wierzyć,
              > że tak by było.
              ********************************
              z pierwsza czescia sie zgadzam - jak najbardziej. zaznacze tylko, ze sa 2
              strony medalu partner wie, ze jesli pojdzie z kims do lozka, to cie zrani, a
              ty wiesz, ze wielkim marzeniem partnera jest zaznac seksu z kim innym i
              pragnienie to bedzie go meczylo..... idac dalej - czy bedziesz szczesliwa z
              gosciem ktory wprawdzie do lozka z nikim nie poszedl, ale w myslach rozbiera
              kazda mijana panienke ?????
              no i moze sprobuj odpowiedziec na pytanie dlaczego zdrada oznacza koniec
              zwiazku ???
              a czy zdrada przykrosc by mi sprawila... hmmmm owszem sprawilaby, ale na pewno
              nie na tyle, by nie moc zdrady wybaczyc, zrozumiec, etc.
              • fe_male Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 18.09.02, 11:14
                „...partner wie, ze jesli pojdzie z kims do lozka, to cie zrani, a
                ty wiesz, ze wielkim marzeniem partnera jest zaznac seksu z kim innym i
                pragnienie to bedzie go meczylo.....”

                „...czy bedziesz szczesliwa z gosciem ktory wprawdzie do lozka z nikim nie
                poszedl, ale w myslach rozbiera
                kazda mijana panienke ?????...”


                Może różnica naszych zdań wynika z tego, że dla mnie uprawianie z kimś seksu
                jest wyrazem zaangażowania w tę drugą osobę, albo gotowości na to
                zaangażowanie. Nie potrafię iść do łóżka z kimś do kogo absolutnie nic nie
                czuję, mało tego nie chciałabym aby mój partner poszedł do łóżka z jakąś
                dziewczyną tylko dla „rozładowania napięcia”, nie miałabym później o nim zbyt
                dobrego mniemania. Co do poznawania wrażeń z innymi kobietami/mężczyznami –
                myślę, że każdy ma ileś tam związków za sobą, żeby zobaczyć na czym te różnice
                polegają.
                Zdaję sobie również sprawę z tego, że bez względu na to czy facet jest w
                związku czy nie zawsze znajdą się kobiety, które będą się mu wydawały
                atrakcyjne i nie będzie to jedna kobieta. Co zrobisz jeżeli wybierzesz swoje
                poświęcenie dla jego zadowolenia i okaże się, że faceta nie potrafi zaspokoić
                jedna kobieta i do jego szczęścia potrzebne są regularne podboje? Jeżeli jest
                się w związku przez jakiś czas to pojawiają się czasami fantazje dotyczące
                różnych osób, ale myślę, że to właśnie uczucie do partnera powoduje, że są one
                tylko fantazjami i nie żałujesz tego, że nie możesz ich zrealizować. Czy
                uważasz, że to w porządku, że facet będąc z Tobą myśli o seksie z inną kobietą
                (kobietami) tak intensywnie, że robi się to dla was problemem, nawet jeżeli Ci
                o tym mówi? Wiem, że istnieją pary, które urozmaicają sobie pożycie różnymi
                konfiguracjami – ale to już chyba nie jest zdrada, a o tym tutaj rozmawiamy.
                Oczywiście to Twoja sprawa jak się dogadujecie i jakie są wasze potrzeby, ale
                nie próbuj narzucać innym modelu jaki panuje w waszym związku, bo to co dla
                Ciebie i Twojego partnera normalne może dla innych takim nie być. Oczywiście
                kwestia normalności i nienormalności to sprawa subiektywna.

                Pa

          • flora1 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 17.09.02, 10:44
            Jaka
            > milosc opiera sie na zakazywaniu czegokolwiek drugiej osobie ????


            A jaka miłość opiera się na zadawaniu cierpienia drugiej osobie???
            • Gość: d Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: 134.65.105.* 17.09.02, 13:45
              raz wybaczysz zdrade to znaczy ze ona zrobila blad a ty ja kochasz
              niezmiernie

              zdradzi drugi raz - jest twoim bledem
              i tyle
            • Gość: lulu Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. IP: *.chello.pl 17.09.02, 22:18
              flora1 napisała:

              > Jaka
              > > milosc opiera sie na zakazywaniu czegokolwiek drugiej osobie ????
              >
              >
              > A jaka miłość opiera się na zadawaniu cierpienia drugiej osobie???
              **************************
              patrz powyzej....
            • flora1 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 18.09.02, 11:01
              flora1 napisała:

              > Jaka
              > > milosc opiera sie na zakazywaniu czegokolwiek drugiej osobie ????
              >
              >
              > A jaka miłość opiera się na zadawaniu cierpienia drugiej osobie???

              Przedstawiasz zupełnie inną sytuację, jeśli umawiasz się z mężem, że on może
              uprawiać seks z innymi kobietami, a tobie to zupełnie nie przeszkadza, to gdzie
              tu jest ZDRADA??? nie widzę żadnego związku z tematem.....
    • wiktoria21 Re: Jeśli naprawdę kochasz, to wybaczysz zdradę.. 13.02.03, 11:18
      flora1 napisała:

      > Czytając o "Jednonocnej przygodzie" przeżytej przez Kasię, natknęłam się na
      > wypowiedź która dała mi dużo do myślenia. Maya64 napisała, że: "jeśli tak
      > naprawdę kochasz, to wybaczysz partnerowi zdradę" hmm....., czy faktycznie
      > tak jest?????????????????



      nie znalazłam się w takiej sytuacji(i mam nadzieje zenie znajde)ale nie wiem
      czy potrafilabym wybaczyc...
    • Gość: KIKA DO LULU IP: *.chello.pl 13.02.03, 13:50
      PO PIERWSZE: WYDAJE MI SIĘ, ŻE PATRZYSZ NA WSZYSTKO Z TROCHĘ INNEGO PUNKTU
      WIDZENIA NIZ RESZTA, BYC MOŻE MASZ PO PROSTU INNE DOŚWIADCZENIA (DŁUZSZY STAŻ
      MAŁŻEŃSKI, NIE WIEM-
      JA JESTEM MŁODĄ OSOBĄ, NIE MAM JESZCZE MĘŻA, OD DWÓCH LAT JESTEM Z KIMŚ NA KIM
      BARDZO MI ZALEŻY - I WIESZ, DLA MNIE TO BYŁBY KONIEC ŚWIAT GDYBY MNIE
      ZDRADZIŁ!!!! I NIE POTRAFIŁABYM WYBACZYĆ, BO MÓJ PARTNER BYŁBY JUŻ DLA MNIE
      INNĄ OSOBĄ - LEGŁY PRZECIEŻ W GRUZACH WSZYSTKIE OBIETNICE I ZAPEWNIENIA, ŻE
      JESTEM JEDYNA. BYĆ MOŻE DLA NIEGO JEDNORAZOWY SEKS NIE MIAŁBY SPECJALNEGO
      ZNACZENIA ALE POZOSTAJE FAKTEM, ŻE ON DOSKONALE WIE JAK BARDZO BY MNIE TO
      SKRZYWDZIŁO I MIMO TEGO TO ZROBIŁ - KRÓTKA CHWILA PRZYJEMNOŚCI DLA NIEGO - I
      OGROMNY BÓL DLA MNIE - TAK TO WYGLĄDA. TAK NIE POSTĘPUJE PARTNER, KTÓRY KOCHA,
      NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ! SĄ JESZCZE JAKIEŚ ZASADY I PRAWDZIWA MIŁOŚĆ TO NIE TAK
      GDZIE JEST MIEJSCE NA BÓL, ZDRADĘ, KŁAMSTWO!!!!
      A PO 15 LATACH MAŁŻEŃSTWA MOŻE JEST INACZEJ, MOŻE NIE - ZWIĄZEK TO DWOJE OSÓB I
      OD NICH ZALEŻY CO W PRZYSZŁOŚCI STWORZĄ.
      KAŻDY MA PRAWO WYBORU - JA NIE CHCĘ TAKIEJ MIŁOŚCI, GDZIE MUSZĘ POGODZIĆ SIĘ Z
      TYM, ŻE MÓJ FACET PRZESPAŁ SIĘ Z INNĄ, BO BYŁA ATRAKCYJNIEJSZA ODE MNIE LUB Z
      JAKIEGOKOLWIEK INNEGO POWODU!!! ODESZŁABYM, BO MAM ZBYT DUŻO SZACUNKU DLA SAMEJ
      SIEBIE.
      • matrek Re: DO LULU 13.02.03, 14:20
        Masz rację. 100 procent.
Pełna wersja