toska_a
30.09.05, 22:12
Od ponad 2 lat jestem mężatką, od kilku miesiecy mamy dziecko. Jak zaszłam w
ciążę to akurat nasze małżeństwo zaczęło się rozpadać, mój mąż romansował
m.in. przez internet z inną kobietą i miał jeszcze wiele innych złych spraw
na sumieniu. Przez 9 miesiecy byłam sama. Mój mąż po porodzie wrócił do domu,
sama się zastanawiam, dlaczego się na to zgodziłam. Nasze małżeństwo jest
nudne, ja już nie mam siły go ożywiać, choć naprawdę długo walczyłam "O NAS".
NIe pamiętam kiedy mój mąż powiedział mi coś miłego, przytulił... Czuję się
bardzo samotna. Ostatnio w sprawach służbowych spotkałam się ze swoim kolegą,
który od wielu lat jest żonaty. Rzadko się widujemy, ale niektóre ( nie
wszystkie) nasze spotkania w pewnej chwili robią się dwuznaczne, nie dochodzi
oczywiście do czegoś poważnego, ale on zawsze musi mnie przytulić, delikatnie
pocałować. Ja na to się godzę. Nie przekraczamy jednak pewnej granicy! Mamy
do siebie po prostu pewną słabość. Nie wiem co on z tego ma, ale mi jest po
prostu miło przytulić się do mężczyznzy. Nie robiłabym tego napewno, gdyby
mój mąż mnie przytulał. Czy to co robimy to zdrada wobec naszych bliskich?