nallia
03.10.05, 10:01
na domowym kompie, gdybyście podejrzewały, ze wasz facet nie tylko ogląda
gołe babki ale też i prowadzi w necie życie towarzyskie, które z wirtualnego
może przejść w real??? czy uważacie, że kobieta/facet ma prawo do ingerowania
w netową prywatność swojego partnera, jeżeli przypuszcza że coś może być nie
tak jak powinno?
jak uważacie, gdzie istnieje granica bezpiecznego czatowania,
cyberrandkowania?
moje zdanie jest takie, że dla ludzi w związku, niezależnie od płci, tą
granicę przekraczamy logując się na portale randkowe, bo w sumie po cholerę
się logować??
A to tak a'propos wątku na FM, gdzie zdesperowany chłopak prosił o sposób na
sprawdzenie, czy jego panna loguje się w portalach (bo zobaczył historię
stron, i się przeraził). O dziwo, pojawiły się tam same dobre rady i zero
umoralniania w kwestii prywatności drugiego człowieka. I w zasadzie to ja się
z tym zgadzam. Gdybym podejrzewała mojego faceta o netowe romanse, to nie
miałabym żadnych skrupułów. A Wy?