Agresja... dlaczego?

04.10.05, 12:59
...az nie wiem, co napisać ;(

Nic jej nie zrobiłam, w życiu nie powiedziałam o niej ani do niej złego
słowa. Była przyjaciółka, z pracy, z zycia...
Nagle mnie i chłopa nienawidzi.
Chłop pozwolił jej mieszkać u siebie, gdy miała kłopoty z mieszkaniem. Mogła
siedzieć w łazience 3 godziny, przyprowadzać chłopaka i robić imprezy.
Mi tłumaczyła, że mnie lubi, oczerniała byłą dziewczynę chłopa, zdradzała jej
sekrety (przyjaźniły się), podkreślając, ze przecież ja jestem wymarzona dla
niego (w przeciwieństwie do tamtej).
...jednocześnie chłopu mówiła, że jestem do niczego i nim manipuluję.
Że nie życzy sobie, bym do niego przychodziła. Że się boi spać sama, więc
lepiej, by nie chodził ze mną na randki do późna.
A teraz jeszcze to... procesy o zniesławienie, prokurator (podobno ją dręczył
w pracy - chłop, nie prokurator), mnie ogłosiła konkubiną (dobrze, że nie
kochanką), oskarża mnie publicznie o brak profesjonalizmu i twierdzi, że
jestem zagrożeniem dla firmy...

Nie chce mi sie dalej pisać o niej... ;((((((

Skąd taka straszna nienawiść? Mój chłop zawsze jej bronił przed szefem,
pomógł jej... ja jej NIC nie zrobiłam ;((((((

Nie rozumiem, nie mogę zrozumieć. Przeraża mnie to, jak w tydzień z miłej i
fajnej babki można stać się potworem zdolnym do takich rzeczy... dlaczego? Co
się stało z jej głową? Z pamięcią?

Teraz jeszcze wychodza na jaw intrygi, podgryzania, jątrzenia; z byłą chłopa
z przerażeniem odkryłyśmy, że nas z premedytacją skłóciła... po co?

Płakać mi się chce ;(((((((((((((((((
    • edka-schizofredka Bo baby to wredne sa 04.10.05, 13:00

    • listek_a Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:02
      Boze to jak watek z serialu normalnie. Dziewczyne do Brazylii wyslij, niech tam
      sceniarusze pisze! Co za babsztyl z niej!!!!!
      • edka-schizofredka z tego o tej co macicy nie miala??? 04.10.05, 13:03

        • listek_a Ty sie z macicy nie nasmiewaj:D 04.10.05, 13:05

      • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:03
        To nie serial... to rzeczywistość... tak jest od miesiąca ;(((( i ciągle
        nadchodzą nowe pozwy i pisma ;((((((((((((((((((((((
        • listek_a Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:06
          Przykro.Wspolczuje!Dulce ma racje! NA 100%na niego leci i jest zazdrosna!
          • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:07
            ...a może... może jest tak, że chłop znalazł sobie mnie, jest szczęśliwy,
            zajęty MNĄ a nie JEJ problemami... i dlatego... jest zazdrosna o wpływ na
            niego...?
            • listek_a Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:09
              o jego czas, zainteresowanie Toba...
              • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:12
                Bo jego pomoc dla niej się zmniejszyła... - na to wygląda :(
                • listek_a Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:16
                  Chyba normalne ze tobie poswieca wiecej czasu, nie?
                  • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:20
                    ...a bywały sytuacje, że chłop mówił: nie mogę zostac z tobą, bo ona boi się
                    sama spać.

                    Szokiem dla mnie było, gdy sie dowiedziałam że nie życzyła sobie, by on sie ze
                    mna spotykał. Przecież koleżanka czy przyjaciółka nie może mieć wpływu na
                    uczucia faceta do jego kobiety!
                    • dulce3 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:21
                      jeszcze raz potwierdzasz moja diagnoze...
                      • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:23
                        Spotkałaś sie z takim przypadkiem? Baba robi wszystko, by kumpel nie miał
                        dziewczyny?
                        • listek_a Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:25
                          spotkalam sie i to nie raz. Wszystko zalezy od faceta, jak ta sprawe rozwiaze.
                          • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:26
                            ma wroga
                        • dulce3 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:26
                          Tak spotkalam sie. Dosc dawno temu, na mieszkaniu studenckim. Mieszkalismy w
                          kilka osob, wsrod nas para przyjaciol. Znali sie od zawsze i on ja traktowal
                          tylko jako przyjaciolke, ale ona swiadomie i bardzo podstepnie rozwalala
                          wszystkie jego zwiazki. Niby zawsze dla wszystkich taka slodka, od razu
                          przyjaznila sie z tymi dziewczynami , a pozniej po malutku, odwaracala go od
                          nich. Jak gosc sie wreszcie zorientowal co jest grane, musiala sie od nas
                          wyprowadzic. Wtedy sie zaczelo... Probowala go zniszczyc na wszelkie dostepne
                          jej sposoby...
                          • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:29
                            Kubek w kubek :(

                            Czekaj... a jak ona miała na imię?!
                            • dulce3 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:30
                              Weronika
                              • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:31
                                To nie ta ;)

                                ale sytuacja identyczna - z byłą dziewczyną chłop sie rozstał za jej radą
                                • dulce3 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:33
                                  Jasne ze nie tamta jeszcze z Wojtka nie zsiadla. To ciagnie sie juz 5 rok:/
                                  • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:36
                                    błeee :(

                                    u mnie się zapowiada dłuuuuuga sprawa sądowa :P co śmieszne... w pozwie jest
                                    tak:
                                    chłop miał powiedziec kumplowi o niej coś tam. Kumpel miał to powtórzyc komuś
                                    innemu. Ten ktoś powtórzył to jej. Zeby było jasne - kumpel złożył juz
                                    oświadczenie, że a) chłop czegoś takiego nie powiedział, b) z tym kimś w ogóle
                                    nie rozmawia.
                                    • dulce3 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:38
                                      he... to jakas swiruska jest...wspolczuje Wam...
                                      • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:39
                                        Jeśli chodzi o nas - to czubek góry lodowej :(
            • kryzolia Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:28
              tu się z Toba całkowicie zgadzam. To mnie całkowicie przekonuje, chodzi o
              Twojego i o to że On jej nie chce.
              • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:30
                Po firmie krąży dowcip, że ona sie mści za brak molestowania
    • dulce3 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:04
      Z zazdrości. Ona jest zakochana w Twoim jak go nazwałaś :) Chłopie. Stawiam
      dobre wino, że tak jest.
      • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:05
        Dostawała wysypki na widok dużych włochatych - ma chudego i łysego na klacie
        chłopaka... nie, niemożliwe
      • aureliana Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:08
        ee, niekoniecznie. mnie tam rachela drazni samimi postami, wiec co dopiero w
        realu dla niektorych tez moze byc drazniaca;)
        tylko ze tu
        jest tylko net, zadnego procesu o znieslawienie nie rozpoczne i nie mam
        zamiaru, raczej staram sie nie czytac:P:)
        olej babke. ja nie ufam nawet takimi MOIM znajomym, ktorzy wyjawiaja sekrety
        swoich przyjaciolek. bo takie cosie to wredne stwory, ktorym ufac nie mozna i
        tyle.
        • dr.verte Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:11
          Reasumując baby naprawdę potraficie być beznadziejne i obrzydliwe.
        • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:11
          Wtedy to wyglądało inaczej - dałam sie podpuścic i celnie wykorzystała moja
          próżność. Udowadniała, że jestem wspaniała, a podkreślała to pokazując czarny
          obraz innej.
          Co do sekretów - mi mówiła, że wszyscy o tym wiedzą, bo tamta wszystkim
          wszystko opowiada. Prawda była inna, tylko że ja wiem o tym dopiero teraz. Za
          późo niestety.
        • rachela180 Do Aureliany :) 04.10.05, 13:13
          Nie mam potrzeby podobania się za wszelką cenę, więc Cię rozumiem - sama siebie
          też czasem drażnie :) jak każdy ;)
    • wilk11 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:24
      Najwazniejsza jest teraz reakcja tego chlopa...
      • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:25
        Chłop chodził w kółko przez dwie godziny i doszedł do wniosku, że ma wroga
        • wilk11 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:32
          za mało... zdecydowanie za mało
    • kryzysowa_narzeczona75 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:30
      A dla mnie brzmi to jak serial Dynastia...
      • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:31
        Harlekłin :( ale prawdziwy :(
    • krysica Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:31
      ...może z zazdrości??
      • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:33
        Wszyscy w wątku pisza o zazdrości, przekonaliście mnie, choć nie bardzo chce mi
        sie wierzyć w wątek miłosny ;)
        • krysica Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:34
          czasem można oszaleć z zazdrości....może ją trafia szlag, że to nie ona jest
          tobą....no nie wiem
        • kryzysowa_narzeczona75 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:35
          Bo pewnie nie ma watku milosnego, tylko laska ma inne niz wszyscy hobby:
          zatruwanie zycia innym ludziom. Ot, cala prawda. "po trupach do celu", "wyscig
          szczurow", a wy tu intrygi milosne wynajdujecie.
          • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:38
            W tym wszystkim nie ma celu. No, może poza 20 tys. odszkodowania.
            • kryzysowa_narzeczona75 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:39
              To jednak jakis cel jest. Pomysl, ze i tak nisko sie ceni. Ja zeby wziac sie za
              jakas intryge, to musialabym dostac jakies 200 tys. odszkodowania. Kredyt
              trzeba splacic :)
              • rachela180 Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 13:40
                Ona tyż musi :)

                nie wiem. Ja tego swoim małym rozumkiem nie ogarniam. Nie umiałabym aż tak
                omotac innych i ich krzywdzić.
    • c.eastwood bo to zła kobieta jest 04.10.05, 13:42
      olej ją albo stłucz
      • rachela180 Re: bo to zła kobieta jest 04.10.05, 13:44
        to mnie pozwie o naruszenie dóbr osobistych i nietykalności osobistej oraz
        mobbing - nie znasz jej :(
    • rachela180 A może jest psychopatką? 04.10.05, 14:01
      ?
    • sagis Bo, w pracy nie ma przyjaźni. Jest rywalizacja,a 04.10.05, 14:14
      ona nie buduje przyjaźni.
      Jak piszesz to ta cała firma jest chora.
      Powinnaś dać sobie dawno z nią spokój.
      Tylko wszystko niszczy.
      • sagis Re: Bo, w pracy nie ma przyjaźni. Jest rywalizacj 04.10.05, 14:19
        Nie jesteś pierwszą kobietą, która przekonuje się, że przy facecie nie ma
        przyjaźni między kobietami. Zawsze, któraś zacznie coś sobie myśleć. Albo jedna
        zazdrościć faceta, albo druga, że ta pierwsza jej go zazdrości.
        Są kobiety, które boją się samotności i dla niej każdy facet, który jest w jej
        pobliżu jest dobry. A, najlepszy zajęty.

        Wiara i ideały są fajne, ale nie codziennym życiu.
        • rachela180 Re: Bo, w pracy nie ma przyjaźni. Jest rywalizacj 04.10.05, 14:27
          Ona ma faceta :)
          • sagis Re: Bo, w pracy nie ma przyjaźni. Jest rywalizacj 04.10.05, 14:46
            No to dlaczego chce zepsuć Twój związek?:-)
            Nie musi być zadowolona ze swojego faceta.
            Czy może jest tak wyrachowana i ma to zasięg na Twoje realacje zawodowe z nim?
            Znałam podobny układ zawodowo- osobisty. Też ku czyimś naiwnym zdziwieniu
            skończył się podobnie. Ta zyskała pewien awans, ale na szczęście nie dostała
            faceta. Za bardzo tamci kochają się. To jedynie wzmocniło ich związek, a tamta
            straciła
            Kobieta zawsze myśli o facecie.
            Tak, jak mężczyzna w pracy myśli o kobiecie. To jest natura i silniejsze od nas,
            aby w pracy oddzielić relacje zawodowe od osobistych.
            Wszędzie i zawsze szuka się gdzieś potencjalnego partnera. A, może tylko nasienia.
            Jest też teoria, że stały partner nie musi być dostatecznie dobry, jako dawca.
            Tak, jak mężczyzna szuka z czasem nowej kobiety. Tylko bardzo silni i o mocnych
            podstawach moralnych nie ulegną temu.

            O pracy też pomyśl, co ona może zyskać, jak popsuje Twoje relacje z Twoim facetem?
            Może jakiś awans, czy coś innego.
            • rachela180 Re: Bo, w pracy nie ma przyjaźni. Jest rywalizacj 04.10.05, 14:51
              Nic nie moze zyskać. Nie pracuje już.

              Zażądała odszkodowań, łącznie wychodzi 60 tys. Niektóre zarzuty sa absurdalne,
              powołuje sie np. na nieistniejące oswiadczenia, na świadków, którzy nie byli
              swiadkami i głośno tym mówią.

              Moze zyskac cos innego. Prawdopodobnie padła ofiara znacznie większej intrygi.
              Inna firma chce przejąć naszą. Wiemy, że jej prawnik był prawnikiem tamtej
              firmy. Mogli jej obiecac dużą podwyżkę, awans. Kto wie? Uwierzyła idiotka...
      • rachela180 Re: Bo, w pracy nie ma przyjaźni. Jest rywalizacj 04.10.05, 14:27
        Kocham tą firmę. Moja praca jest ceniona, nie chodzi o chłopa, ale o ludzi
        zewnątrz. Nie mam żadnego ważnego stanowiska, zarabiam grosze, najmniej i
        najskromniej jak sie da. Nikomu nie wydaję poleceń, niczego też nie załatwiam u
        chłopa jak pani Walewska u Napoleona. Znajduje rzeczy cenne dla firmy, cennych
        ludzi. Jestem od różnych, nieodpłatnych rzeczy - ksero, podanie kawy - wtedy,
        gdy mam czas (ilustracja nie wymaga pracy non stop). Siedze do końca, do 3, 4
        nad ranem, gdy trzeba. Do szpitala, gdy byłam chora, dzwonili ciągle. I my -
        gdy ktos potrzebuje pomocy - jesteśmy.

        Kocham tą pracę. Zazwyczaj jest tam wspaniale. Mamy świetnych ludzi, lubimy
        się, jesteśmy jedna drużyną.

        Ten zgrzyt, o którym tu piszę, jest jedynym. Zreszta baba już nie pracuje -
        dostała zwolnienie dyscyplinarne za zniechęcanie ludzi do pracy (sa dowody).

        Mieliśmy kłopoty kilka miesięcy temu, to fakt, ale udało sie je przezwyciężyc.

        To jest praca nie dla zysku. Nikt tam nie zarabia dużo. Ale ci, co tam są, chcą
        tam pracować. Dla TEJ firmy.

        Sagis, to nieprawda, że w pracy nie ma przyjaźni. Jest, wiem o tym, przekonałam
        sie. Nie imprezujemy wszyscy razem, ale sie lubimy. zawsze mozna liczyc na
        pomoc.

        Moze dlatego jestem w takim szoku. Że ktos z tego teamu się wyłamał. I to w
        taki sposób. Nie chodzi tylko o mnie i chłopa, ona atakuje wszystkich.
        Wściekle, na oslep. Bez sensu.

        A napisałam o sobie i chłopie, bo bylismy z nia najbliżej.
        • sagis Re: Bo, w pracy nie ma przyjaźni. Jest rywalizacj 04.10.05, 14:51
          Widziałam Twoje pytanie na forum praca odnośnie tego dyscyplinarnego zwolnienia.
          Czy nie za dużo maczasz palce we wszystko?
          Ludzie tego nie lubią. Boją się takich ludzi w pracy. Normalna walka o
          przetrwanie. Tak może działać czyjś instynkt samozachowawczy.
          Piszesz o wszystkim bardzo emocjonalnie i zawsze to Wy jesteście poszkodowani.
          A, inni są źli. Ty kochasz tą pracę, a inni co mogą powiedzieć o tym wszystkim?
          • rachela180 Re: Bo, w pracy nie ma przyjaźni. Jest rywalizacj 04.10.05, 14:56
            A co można zrobic z pracownikiem, który działa na szkodę firmy? Mamy tak trudna
            sytuację, że wyjasnianie wszystkiego na forum zajęłoby 10 wątków. Sprawa naszej
            koleżanki to tylko jedna nitka.

            Może i maczam palce, ale palce maczają tu niemal wszyscy. Ktos szuka dobrego
            prawnika, inny z księgową szuka dokumentów. W małej firmie jak nasza - i
            niestety w sytuacji, gdy walczymy o przetrwanie - nie ma wyjścia.

            Odpowiem na pytanie - TAK, wszyscy poza nią stanęli murem. Głupie, wiem, ale
            tak bylo.
            • sagis Nikt nie idzie bez podstaw do prokuratora. 05.10.05, 14:56
              Może właśnie ona jedna znalazła się odważna, która coś powiedziała i robi.
              To, że wszyscy oprócz niej stanęli murem, to nie znaczy, że racja musi być po
              Waszej stronie.
              To może świadczyć, że reszta bała się o swój tyłek. O utratę miejsca pracy i chleba.
              Tak ludzie w zagrożeniu reagują. Szczególnie, kiedy teraz nie jest łatwo o pracę.
              Jeśli jest źle w firmie, to lepsi i odważniejsi będą powoli szukać innej i
              lepszej pracy.
              Kto będzie, tak jak Ty, robił długo za psie pieniądze i w takiej atmosferze?
              Dla Ciebie prawodpodobnie motywacją jest, że pracujesz ze swoim chłopem.
              Rachelo. Wylewasz tutaj swoje emocje i żale. A, prawdę tylko Ty tutaj znasz.
              Takie rzeczy nie dzieją się bez przyczyny.
              Zawsze trzeba najpierw spojrzeć na siebie, a później dopiero na innych.
    • istna Re: Agresja... dlaczego? 04.10.05, 14:36
      Oj Rachelka, ty chyba każdej nowo napotkanej osobie dajesz kredyt zaufania i
      sympatii? Niestety trzeba w życiu być troszkę nieufnym. Wg mnie to ona się nie
      zmieniła, tylko pokazała prawdziwe oblicze... Precz z zołzami:)
      • istna PS 04.10.05, 14:36
        Fajnie że jesteś!
        • rachela180 :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 04.10.05, 14:38

          • sagis To jest właśnie to, czego oczekujesz od innych 05.10.05, 15:08
            na forum.
            Ale, czy naprawdę pomoże Ci to, aby nie popełniać więcej błędów i aby nikt nie
            dawał sprawy do prokuratora?
            Ludzie, którzy starają się być uczciwymi wobec innych nie mają tak wielkich
            problemów. Nie tyle. Może zdarzyć się jedna zołza, ale nie cały czas.
            Może za bardzo chcesz zdobyć czyjąś przyjaźń?
            Może też dajesz innym do zrozumienia, że Ty jesteś najlepsza i to Ty dobierasz
            odpowiednio kolory.
            Na tym polegał wcześniej Twój problem z Twoją kierowniczką.
            To, że ktoś nie popiera Ciebie, nie oznacza, że nie ma racji.
            Jak inni odebrali Twoją walkę z kierowniczką i to, że teraz już jej nie ma, a
            szefem jest Twój chłop?
            Może zazdroszczą Ci i boją się, że jesteś konkubiną swojego chłopa. Jak można
            nazwać Twoją rolę? Jeśli razem pracujecie, a on jest szefem, to inni mogą bać
            się Ciebie, że masz duży wpływ na niego. Tak też wynika z Twoich słów na forum.
            I na pewno ludzie w głębi boją się tego. Boją się teraz okazać to i może
            przeciwstawić Tobie. Dlatego działają w ukryciu, jak ta niby Twoja przyjaciółka.
            W pracy toczy się gra między ludźmi o pieniądze, awanse i uznanie.
            Również ludzie toczą między sobą inną codzienną grę. Jedni szukają wsparcia, aby
            np. wyżalić się komuś. Albo, szukają czegoś innego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja