dadadama
07.10.05, 17:53
z góry uprzedzam, ze feministki raczej nie powinny tego czytać,bo mnie objadą za uzaleznienie od mężczyzny.
Jestem z chłopakiem od ponad roku(ok 1 rok 3 miesiące). to naprawdę była wielka miłość,z obu stron.Ja chyba cały czas go kocham on mnie na pewno. Ale nie jestem szczęśliwa. Czegoś brakuje mi w tym związku. Ale nie wiem czego. Może sobie cos ubzdurałam. Strasznie boje się rozstania z nim. szczególnie, ze zaczelismy byc ze soba akurat jak zaczelismy studia, nowe miasto nowi ludzie, ale ja mam wlasciwie tylko jego.zanjomi studiują w innych szkołach,a ze swoich studiów nikogo nie znam. A bardzo nie chce być sama,jeszcze pamiętam jak bardzo cierpiałam przez 2 lata zanim go poznałam. Boje sie teraz, ze nie dam rady od niego odejść, szczególnie,ze nie wiem czy powinnam, bo nic sie strasznego nie stało, tylko jest inaczej niż na początku,kiedy było super.
Wiem,ze sie strasznie rozpisałam,ale to mi nie daje spokoju juz od jakiegoś czasu,,,proszeeeeee jeśli ktoś coś ma do powiedzenia na ten temat będę wdzięczna...