smak.slow
08.10.05, 00:02
Wydaje mi się, że jak facet pyta się kobiety czy ma kogoś, chce jej numer
telefonu, rozmawia z nią, nie spuszcza z niej wzroku przez kilka godzin,
uśmiecha się, zaczepia ją pod byle pretekstem i bez pretekstu, a przede
wsztyskim pomaga jej w chwili, gdy ona tego najbardziej potrzebuje choc
prawie w ogóle się nie znają, to chyba jest nią zainteresowany, prawda??? I
nie robi tego bezinteresownie albo w każdym przypadku...
I (chyba) otóż nie:) Bo miałam dokładnie wyżej opisaną sytuację, po czym ten
Pan zapytał się czy może zadzwonić i się umówimy - oczywiście się zgodziłam.
Po czym nie zadzwonił, a przy następnym spotkaniu, przypadkowo tak wyzsło, że
zwnou potrzebowałam pomocy (jakiś pech:/) i ... mi pomógł. I zwnou się
powtórzyła ta sama sytuacja, co wyżej opisałam - czyli uśmiechy, flirtowanie
itd.
Cyz ktoś to rozumie? Jest mną zainteresowany czy nie? Bo ja już nie wiem...