Dwie zupełnie różne sprawy...

08.10.05, 15:11
1. Jak radzić sobie z nudą w związku?
Czy was coś takiego spotyka? Jak z tym walczycie?

2. Co dla dziewczyny na 18-naste urodziny?
    • owca Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 16:16

      z nudą w związku jest jak z nudą w życiu
      nie mam na nią czasu ;-)
      • diverse_women Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 16:22
        Ale niektórzy mają na nią czas...
        Niestety...
        • owca Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 19:55

          wydaje mi się, że dobrą metodą na nudę /czy w związku czy poza nim/ jest ciągłe
          rozwijanie się, ciągłe szukanie ciekawych rzeczy, miejsc i ludzi
          kiedy jesteś szczęśliwa i spełniona sama dla siebie to i atrakcyjna dla Twojego
          partnera
          a wtedy poprzez wzajemną wymianę i wzajemne inspiracje nuda pójdzie w zapomnienie...
          • glonik Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 20:11
            owca napisała:

            >
            > wydaje mi się, że dobrą metodą na nudę /czy w związku czy poza nim/ jest
            ciągłe
            > rozwijanie się, ciągłe szukanie ciekawych rzeczy, miejsc i ludzi
            > kiedy jesteś szczęśliwa i spełniona sama dla siebie to i atrakcyjna dla
            Twojego
            > partnera
            > a wtedy poprzez wzajemną wymianę i wzajemne inspiracje nuda pójdzie w
            zapomnien
            > ie...

            Może to głupio wyjdzie, ale powiem.
            Widzimy się rzadko - "związek na odległość" - ale, patrz, trudno mi to napisać,
            bo to jest NASZE.
            Ale napiszę.
            Jestem lektorką - żyjemy telefonicznie - i .....czytam przygody Krecika.
            Teraz czytam "Psi żywot", zmasakrowany tłumaczeniem . W oryginale
            jest "Sztaflik i Szpagetka", w książce, przetłumaczonej na polski tytuł
            brzmi: " Szczudlik i Bagietka" Brrrrrr.......
            Zostały nam jeszcze dwa rozdziały.
            Znajdujemy się też czytając podobne książki, "Politykę", oglądając TV... gdzie
            tu miejsce na nudę?
            Czasem pomijam jakiś artykuł, kiedy głonikowy mnie poprosi - czytam. I gadamy,
            gadamy, gadamy.....
            Nudy nie ma!!!
            • owca Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 20:32

              tak, to najlepszy sposób na nudę w związku
              rozmowa, czasem nawet ostra wymiana zdań na jakiś temat jest mocno orzeźwiająca ;-)

              widziałam kiedyś parę w metrze, tak zjawiskową, że wpatrywałam się w nich jak w
              nieziemskie zjawisko

              obydwoje czytali książki, czasem przerywając lekturę aby podzielić się szymś
              ciekawym z tego co właśnie przeczytali
              sposób w jaki patrzyli na siebie _słuchając_ co ma do powiedzenia druga osoba /a
              przecież przerywała lekturę/
              wspólne uśmiechy z przytaczanych fragmentów, szybka wymiana zdań...

              rozbroił mnie chłopak, który zaczytany w swojej książce, nie przerywając lektury
              przytrzymywał strony książki dziewczyny aby się nie zamknęły, kiedy ta sięgnęła
              ręką do torby po chusteczki hignieniczne

              niby nic, a widać było nieprawdopodobnie pozytywną energię bijącą od nich
              naładowałam swoje baterie na długi czas ;-)
              • ocean.niespokojny Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 20:38
                to mi przypomina pare z "kociej kołyski" gdzie narrator nazywał ich karass na
                dwoje inaczej dupras (głupia nazwa) związek który nie potrzebuje całego świata
                bo cały świat to oni i nikt więcej, pary co wymieniaja sie nagrodami- a to
                pokażą sobie ładny widoczek, a to przeczytają ładne zdanie sobie nawzajem etc i
                tylko wymieniają znaczące spojrzenia, lubie mieć takie okresy w moim życiu :)
                ----------------------------------
                gg 8308278
                • glonik Bokononizm? 08.10.05, 20:44
                  • ocean.niespokojny Re: Bokononizm? 08.10.05, 20:49
                    ano właśnie
                    nie jestem wyznwcą ale przypomniał mi sie kochany vonnegut
                    ----------------------------------
                    gg 8308278
                  • owca Re: Bokononizm? 08.10.05, 20:50

                    'Nie bąź głupi! Natychmiast zamknij tę księgę! Nie znajdziesz niej nic prócz
                    fomy' - to napis na pierwszej stronie Księgi Bokonona ;-)
                • owca Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 20:52

                  nie chciałabym być tak całkowicie odizolowana od świata
                  mimo wszystko to ograniczenie

                  a niczego bardziej nie kocham, jak wolności ;-)
                  • ocean.niespokojny Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 21:00
                    różne ma się okresy w życiu raz duprass a za chwile potrzeba samodzielności,
                    chociaż ja i tak mam go ciagle pod skórą, jakbym nie czuła ze jest oddzielnym
                    bytem, czasami tylko sobie to uświadamiam, że to oddzielne istnienie i patrze na
                    niego ze zdziwieniem
                    • owca Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 21:05

                      to musi być niezwykłe doświadczenie, jakiego nie doznałam, dlatego tym trudniej
                      pewnie mi pojąć
                      u mnie właśnie wolność zaszyta jest pod skórą i chociaż nie wiem jak bardzo
                      byłabym szcześliwą w moim chwilowym szczątkowym duprasie ona /ta wolność/ nadal
                      jest dominująca
                      • ocean.niespokojny Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 21:10
                        no prosze
                        a ja nierozumiem wolności, nie wiem czy ją mam czy nie, dla mnie to abstrakcja,
                        puste słowo i nie pojmuje tym samym o co Ci z nią chodzi :)
                        • owca Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 21:18

                          a Twój nick wskazuje, że to Ty jesteś tym Oceanem Niespokojnym, wolnym i
                          nieujarzmionym
                          ;-)
                          • ocean.niespokojny Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 21:27
                            hahahaha :) widać jestem nieuświadomiona po prostu, a nick to temu taki, że
                            wewnętrznie jestem romantycznie bardziej (pewnie) nawiedzona niz siostry Bronte
                            • owca Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 21:37

                              tym bardziej ta wolność do Ciebie właśnie pasuje
                              może jeszcze jest czas abyś ją w sobie odkryła?

                              może kiedyś, a teraz wracaj do swojego duprassa ;-)
                        • glonik Trochę do Ciebie, Owcy i ...siebie... 08.10.05, 21:40
                          ocean.niespokojny napisała:

                          > no prosze
                          > a ja nierozumiem wolności, nie wiem czy ją mam czy nie, dla mnie to
                          abstrakcja,
                          > puste słowo i nie pojmuje tym samym o co Ci z nią chodzi :)

                          Wolność nie jest pustym słowem.
                          Wolność wg mnie, to jest czesam poddanie się.
                          Wolność, to wyartykułowanie "nie" , bez obawy odrzucenia.
                          Wolność, ro powiedzenie "ja chcę", godząc się z odrzuceniem
                          Wolność, to umiejętność bycia sobą.
                          W każdym związku. Uczuciowym, pracowym, przyjacielskim.
                          Ale za wolność się płaci. Pamiętaj.
                          W każdym momencie, kiedy czujesz się naciskana, kiedy robisz coś, bo "musisz",
                          jesteś zniewolona. Sobą.
                          Wolność, to odpowiedzialność tylko za siebie (chyba, ze masz dziecko - wtedy
                          inaczej).
                          Nieuleganie czyimś błaganiom, prośbom, szantażom.
                          Każdy odpowiada sam za siebie.
                          Za wolność też.
                          Pewne koszta się ponosi. A czy warto? Sama Siebie zapytaj...
                          Pozdrawiam.
                          • owca to wszystko prawda... 08.10.05, 21:50

                            tylko w jednym punkcie czuję inaczej
                            nie ma w moim słowniku słowa 'muszę' moja wolność całkowicie wykreśliła je z
                            codziennego życia
                            i nie dlatego że _nie_muszę_ rano wstać i odprowadzić dziecko do szkoły, że
                            _nie_muszę_ pozmywać naczyń po obiedzie, nie musze tego czy tamtego

                            tylko dlatego, że zmieniłam sposób rozumienia tych sytuacji

                            ja _chcę_ rano wstać aby spokojnie, bez nerwów i pośpiechu zdążyć przygotować
                            wszystko do wyjścia syna do szkoły
                            ja _chcę_ pozmywać naczynia bo nie znoszę kiedy w kuchni jest bałagan a w zlewie
                            rośnie stos naczyń
                            ja _chcę_ jeszcze dziś przygotować ofertę dla upierdliwego klienta aby w
                            poniedziałek mieć to z głowy

                            wiecie jak zmienia się spojrzenie na świat, kiedy niczego nie musicie, kiedy
                            robicie tylko to, czego _chcecie_ ?
                            to jest pełnia wolności :-))))
                            • glonik Re: to wszystko prawda... 08.10.05, 22:29
                              owca napisała:
                              wiecie jak zmienia się spojrzenie na świat, kiedy niczego nie musicie, kiedy
                              > robicie tylko to, czego _chcecie_ ?
                              > to jest pełnia wolności :-))))

                              Masz rację. Ale najlepsze jest, kiedy wiemy, że coś musimy, a nam to frajdę
                              sprawia. To jest wolność dopiero ;-)
    • kalaruszek Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 19:09
      a dla dziewczyny na 18nastke to najlepiej:
      -perfumy
      -bieliznę
      -biżuterię
      -gadżet z sexshopu
      • istna Re: Dwie zupełnie różne sprawy... 08.10.05, 19:12
        Aha, przypominają się dawne czasy... Koledzy kupują wibrator i są cali dumni z
        siebie, że dają taki ZABAWNY i ORYGINALNY prezent:) Pokolenia przemijają, a
        poczucie humoru osiemnastolatków wciąż to samo:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja