ciagle sie spozniam

    • zetjanusz Re: ciagle sie spozniam 18.10.05, 20:19
      Po prostu-brak poczucia obowiązku.
    • agatoos Re: ciagle sie spozniam 19.10.05, 17:43
      ja też. i wcale się niczym nie stresuję, ale przyznam, że też co rano biegne na
      tramwaj. to taki wewnętrzny przymuss, bo u mnie w szkole bardzo tego wszystkiego
      pilnują. a w gimnazjum to chyba biłam rekordy. może mam tak po tacie, a on
      potrafi spóżnić się 3h
    • zaxoniec Re: ciagle sie spozniam 19.10.05, 18:24
      Iiii,wielkie halo o pare minut spóźnienia.Czym tu sie stresować? Przestałem z
      tym walczyc od kiedy przesiedziałem całą noc żeby rano nie zaspać.Jednak
      doszedłem do wniosku że moje zdrowie i nerwy są ważniejsze więc przestałem
      walczyć z fatum w postaci zaginionych nagle kluczy,czerwonych
      świateł,niedyspozycji wewnętrznych na 5 min przed wyjściem itp.(Hmm,mam chyba
      coś z Lesia). Teraz potrafię spóźnić o 2 dni obojętnie na którą godzinę. Jak
      klientowi zależy to poczeka, jak mu nie zależy to znaczy że mnie nie docenia
      więc po co sie z nim zadawać? Zresztą od kilku lat współpracuję z podobną ekipą
      więc wiemy że skoro umawiamy sie na 9 rano to tak koło 11 trzeba wyjść z domu i
      jakoś świat sie nie zawalił a ileż nerwów mniej.I co najciekawsze TO DZIAŁA!
    • kicia7 Re: ciagle sie spozniam 19.10.05, 22:59
      Stanowczo jestem zdania, że takie typy należy odstrzeliwać, albo trwale
      izolować od społeczeństwa.
      • zaxoniec Re: ciagle sie spozniam 20.10.05, 22:31
        Mnie? Matko i córko a za co? Za to że zamiast ze sobą walczyć żyję w zgodzie ze
        sobą????
    • rezurekcja nie jestes sama 20.10.05, 11:46
      ja tez tak mama.
      To kwestia organizacji.
      Przy zmanie nawykow trzeba ponoc zmieniac pojedyncze rzeczy, nie wszytko naraz.
      Ja jeszcze nie zaczelam (((.
      Do roboty tez sie niestesty spozniam... Kiedy nie mialam psa sie spoznialam, mam
      psa, wstaje wczesniej niz poprzednio, ale pies swoje zabiera (spacer) wiec
      nadal sie spozniam.
      I tez nie umie wsatc od razu.
      U mnie tak ma cala rodzina oprocz ojca.
      Na pociag tez sie juz kilka razy spoznilam...
      • viola2 Re: nie jestes sama 20.10.05, 11:59
        kurcze, minelo kilka dni a ja wciaz biegam na tramwaj hehe.NAstawiam budzik pol
        godz wczesniej ale to nie zdalo egzaminu, bo i tak wstaje na ostatnia chwile:)
        Ale jeszcze sie nie spoznilam a nawet raz wczesniej przyszlam, ale dyra akurat
        nie bylo i nie widzial hihi
        W kazdym razie mysle sobie ze moze rzeczywiscie to hmm.. zaniedbanie i brak
        poszanowania dla pracy. Bo pamietam jak szlam 1szy raz do pracy to bylam 15 min
        wczesniej, i nie dlatego ze mialam (sorry) sraczke z nerwow, ale dlatego ze
        wiedzialam jak wazne jest to by sie nie spoznic. Do sadu swojego czasu na
        sprawy tez sie nie spoznialam, a ze praca mi spowrzedniala to moze i ja sie juz
        nie staram... ? Tylko z drugiej strony powywracac wszystko do gory nopgami i
        denerwowac sie to tez nie jest wyjscie.
        Teraz sprobuje z tymi ubraniami przyszykowanymi dzien wczesniej, i dla corki
        tez, tylko ze wieczorem tez mam lenia, ale musze sie jakos przemoc:)
        czekam na dalsze wyniki pracy spoznialskich :) i pozdrawiam
        • mozaika1231 Re: nie jestes sama 20.10.05, 13:20
          Hej,
          spróbuj w zupełnie inna strone:)
          zostaw sobie na wyjscie z domu minimalną ilośc czasu.
          Jezeli masz godzinę na wyjscie z domu, ustaw budzik tak abys miala poł godz. na
          wyjscie.
          człowiek sie wtedy spina w sobie i wszystko robi szybciej niz w sytuacji gdy ma
          na to wiecej czasu.
          u mnie to dziala:)
          jezeli wstane wczesniej i teoretycznie mam duzo czasu to na pewno sie spoznie.
          Natomiast gdy mam np. pol godziny na wyjscie z domu to potrafie i glowe umyc,
          wlosy uzlozyc, zjesc sniadanie umalowac sie itd. to samo jest gdy wychodze
          wieczorem z domu, chodzi o to ze ma sie wtedy swiadomosc, ze nia ma czasu (na
          rozmyslania, czy chociaz na to aby wolno chodzic po mieszkaniu) wtedy człowiek
          sie spina w sobie i sie wyrabia.
          na mnie to dziala, moze i Ty sprobuj :)
          pzdr
    • marika_marika Re: ciagle sie spozniam 20.10.05, 23:49
      kiedyś też się spóźniałam, ale już nie te lata). jestem bardziej zorganizowana
Inne wątki na temat:
Pełna wersja