czy chciałybyście takie zycie?

13.10.05, 10:00
Mam pytanie i to całkiem serio?Chciałabym usłyszczeć szczere opinie. Mąz
twierdzi, że wiele kobiet chetnie czekałoby potulnie na męża w domu, ładnym
nowczesnym ze stali i szkła, fontanną itp bajerami, zadowolone z cia, zawsze
chetne i gotowe oraz usmiechniete na widok męża który pracuje od 6-22 + często
weekendy. oprucz domu, auto dobrej klasy, stac Was na wyjazd zagraniczny, ale
tylko w zimie( w lecie wakacje samotne - mąz ma sezon w pracy), kosmetyki,
ciuchy markowe. za to samotnośc w domu z małym dzieckiem, mąż padający ze
zmeczenia wracający późnym wieczorem, który nie zawsze ma siłe na toalete
wieczorną a co dopiero seks do białego rana!Nie ma czasu na rozmowe-
zmeczenie, wyjście - Wy możecie wychodzic do woli pod warunkiem, że dziecko
podrzucicie komus innemu. Podoba sie Wam taki scenariusz?Pytam, bo mąż
twierdzi, że go niedoceniam!pracuje dla nas - mnie i syna od rana do nocy, ale
ja tego od niego nie wymagam!Jestem w stanie zrezygnować z wielu rzeczy byle
np. miec męża godzine wcześniej w domu czy spedzic wspólnie weekend. Dziecko
16m stoi pod drzwiami codziennie i czeka na tate, bo tęskni, ja też?Kto ma
racje?Małzonek uważa, że niejedna znalazłaby sie na moje miejsce, która
czekałaby, cieszyła się z tego co ma a nie czepiała, że męża wiecznie nie ma w
domu i sama wychowuje syna?Walcie prosto z mostu!Ile byłoby chetnych na takie
zycie?Chciałabym wiedzieć - może faktycznie nie mam racji?Lubicie zyć w zlotej
klatce?
    • mamba30 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:05
      masz kochana rację i to jaką... jak dla mnie żadne pieniądze świata nie są w
      stanie zastąpić rodziny, miłości, ciepła i tego wszystkiego, co się wiąże z
      bliskością dwojga ludzi... Przykro mi to mówić, ale większość takich związków
      się po jakimś czasie rozpada, albo pojawia się w nich zdrada...
    • grogreg Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:08
      Przytoczony przez ciebie obrazek to farsa zycia kobiety pracujacej w domu.
      Niestety jest to dosyc powszechne iz dewaluuje sie wartosc gospodyn domowych
      okreslajac ich pogardliwym mianem "kur domowych". Bzdura.
      Po pierwsze nie kazdy musi sie realizowac zawodowo. Po drugie utrzymanie domu i
      wychowanie dzieci to katorga a nie wieczne wakacje. Ludziom ktorzy decyduja sie
      na taki sposob zycie, zarowno kobietom jak i mezczyznom nalezy sie takie samo
      uznanie jak dla osob pracujacych zawodowo.
      • setorika Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:15
        no właśnie, wszyscy mi zazdroszczą bo nie mam stresu z firmą, kredytami
        firmowymi, pracą tylko sobie SIEDZĘ w domu. A ja powoli tracę energię do życia,
        nic mi się nie chce, niewiele mnie mobilizuje tylko ja mam inną sytuację: -
        ciagle brakuje nam pieniędzy. Ledwo załatamy jedną dziurę a już widać drugą.
        Owszem pocieszam się, że mam zdrowe, śliczne dzieci, że jest ładna pogoda, że
        zjadłam dobry obiad, że jestem zdrowa, że to nie ja jechałam z Otylią, żę to nie
        ja żyję w Biesłanie, że to nie ja jestem ta pielęgniarką z Katowic, że to nie
        moja rodzina zbiera na operację kogoś z nas, że auto jeździ, żę mam zmywarkę, że
        nie mam raka piersi, że mąż mnie kocha, itd.

        Ale jak długo tak można? Popadam w marazm. I dochodzę do wniosku, że można być
        samotnym w tłumie.
        • grogreg Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:19
          No niestety w nasze rzeczywistosci raczej trudno jest wyzyc z jednej pensji.
          Ale jeski sie to komus udaje to tylko pogratulowac.
        • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:22
          idz do psychiatry!
          • grogreg Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:30
            A, witamy nasze uosobienie taktu i delikatnosci. Widzie ze forma dopisuje a
            dowcip niecym muslin lub jedwab.
            • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:32
              no przepraszam bardzo, ale jak slysze ze ktos sie pociesza tym ze nie jemu
              dzieje sie krzywda tylko innym, to moim zdaniem nie jest z nim dobrze. To chore
              jest. I nie bylam zlosliwa. To moja szczera rada jest.
              • sagis Też ten przykład Otylii nie spodobał mi się. 24.10.05, 16:33
                Czy to siedzenie w domu tak na niej odbija się?;-))
                Czasami pieniądze przewracają ludziom w głowie. Szczególnie jeśli mają tam siano.
            • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:34
              Owszem pocieszam się… że to nie ja jechałam z Otylią, żę to nie
              ja żyję w Biesłanie, że to nie ja jestem ta pielęgniarką z Katowic, że to nie
              moja rodzina zbiera na operację kogoś z nas, że
              nie mam raka piersi

              Jeszcze raz powtarzam, cos z Toba nie tak...
              • setorika Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:38
                Ja się NIE CIESZĘ, że innym dzieje się żle, po prostu staram się spojrzeć na
                swoje życie z innej perspektywy, że zawsze może być gorzej i staram sie naprawdę
                cieszyć z tego co mam, jednak to nie zawsze skutkuje.
                A chodzi mi o to, że jak założycielka wątku, czuję sie trochę jak w klatce.
                I o to chodzi w tej rozmowie.
                Tylko trzeba myśleć i rozumieć, co się czyta.
                • grogreg Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:40
                  Dlaczego w klatce? We wszystkim co sie robi mozna sie rozwijac i dazyc do
                  perfekcji.
                  • setorika Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:42
                    no tak, może to też jest jakiś cel? :)
                    Od czegoś trzeba zacząć.
                    Do dulce3
                    wiesz, tak myślę, że czasem trzeba się wygadać ale i posłuchać czegoś ostrego,
                    może masz rację.....
                  • kamsi Re: czy chciałybyście takie zycie? 24.10.05, 16:18
                    Z tego, co zrozumiałam, to autorce wątku nawet nie tyle chodzi o to, że nie
                    może się rozwijać, ile o to, że potrzebuje kontaktu z mężem, jego obecności,
                    jego wcześniejszych powrotów z pracy, że za nim tęskni. Za to chętnie
                    wyrzekłaby się wyższego standardu życia. Ten mąż natomiast twierdzi, że lepiej,
                    żeby zarabiał na luksusy, niż przebywał więcej z żoną.
                    Więc to nie jest chyba wątek o kurach domowych i możliwości/niemożliwości
                    realizowania siebie w domu.
                    Jeśli chodzi o odpowiedź autorce wątku: ja bym tak nie mogła, nigdy nie
                    zgodziłabym się na takie funkcjonowanie, w ciągłej tęsknocie i samotności de
                    facto.
                • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:41
                  albo czytac co sie pisze! Nic tylko wszystkie narzekacie!
                  • grogreg Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:43
                    Twe zrozumienie bliznich i przychylnosc, zaprawde przyczyna wzruszenia mego.
                    • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:48
                      biadolenie i uzalanie sie nikomu nie pomoga. Przeszlam w swoim zyciu prawdziwy
                      horror zwiazany z byciem w chorym zwiazku i moze lepiej niz Wy wszyscy rozumiem
                      ta Dziewczyne, nie zmienia to jednak faktu, ze czasami potrzeba kogos postawic
                      do pionu, zeby zaczal myslec i bronic sie przed innymi. Nie widzicie ze ona
                      jest calkiem ulegla? Chcialam ja troszke zdenerwoawac, zeby wreszcie zaczela
                      bronic swojego stanowiska. Niestety nie udalo sie bo na sile probujecie mnie
                      zakrzyczec, nie chcac zobaczyc drugiego dna, tego ze i ja mam troche racji w
                      tym co pisze. Uzalanie sie nad kims zazwyczaj w niczym nie pomaga, a krytyka o
                      dziwo czasami dziala cuda i mowie to na podstawie wlasnych doswiadczen. Tak
                      wiec przestan mnie moralizowac grogreg, bo nic o mnie nie wiesz....
                      • grogreg Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:53
                        Twoj krytycyzm wgledem innych jest godzien pochwaly, ale czy zochowasz go
                        podlug wlasnych wypowiedzi?

                        • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:58
                          Jestem bardzo krytyczna wzgledem siebie. Gdybys na bierzaco sledzil/a moje
                          watki, wiedzialbys to. Zawsze sie przyznaje gdy mnie poniesie, i doskonale wiem
                          ze to sie zdarza.
                          • grogreg Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:10
                            Wiedz ze powyzszym uradowalas serce moje.
                  • setorika Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:43
                    więc jeśli cie to denerwuje, to opuść ten watek, bo tu nie chodzi o agresję
                    tylko jakies takie ludzkie zrozumienie, albo raczej próbę.
    • p_kola20 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:08
      NIE !!
      naprawde nie zazdroszczę Tobie..
      wolałabym, aby mój mężczyzna był przy mnie...
      pieniądze i kariera nie jest tak bardzo ważne jak uczucie do kogoś bliskiego...
      fakt, w dzisiejszych czasach bez pieniędzy ciężko jest żyć..
      ale ja uważam że lepiej być biednym jak mysz kościelna niż życ w luksusie bez
      miłości, bez szczęscia...
      pieniądze szcześcia nie daja...
      szczęście daje być przy kimś kogo się kocha...
    • katarzyna_z Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:09
      w zyciu bym nie chciala miec takiego zycia... nie jestem pod zadnym wzgledem
      materialistką, nie mozna kupic miłości, nic nie zastapi wspolnych weekendow-
      bycia poprostu razem... pewnie po pewnym czasie odeszla bym od takiego
      człowieka... nie chodzi tylko o to by miec, ale przede wszystkim by być :)
      Pozdrawiam
      • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:17
        Ja pracuje 8 godz w biurze i potem dom i syn. Mąż jest niepalacy i niepijący,
        ale za to wychodował sobie swietna nadwage - jedzenie po powrocie o 22 i zaraz
        spać. Mąz ma super głowe do interesów, ale zero serca do dziecka - pałacze syn-
        ten sie niecierpliwi, pokrzykuje - tata w domu zmęczony i odpoczywa a tu dzieco
        przeszkadza. Przez 16m tatus dziecko przewinął 2 razy i może z 10 razy był na
        spacerze - koniec opieki, mąż nic nie umie zrobic przy dziecku, a on tak bardzo
        za nim jest:-(Właśnie wyprowadziłam się z domu, bo nie miałam argumentów do
        przekonania go do rezygnacji , chciaz z 1 klienta dziennie - dla nas, dla syna
        który go potrzebuje. Usłyszałam, że tylko narzekam, a powinnam to doceniać, bo
        to sandard zycia na zachodzie i on chce tak zyć, bo go stac na to.Kosztem
        rodziny - usłyszałam kiedys tak - przegrałąs z pracą i pogódz się z tym!!!!!
        Zrobiłam sie nerwowa, rozgoryczona, ale juz sama nie wiem może ma jednak
        racje?Upierał się wczoraj jak rozmawialiśmy po raz kolejny aby dojśc do
        kompromisu, że niejedna chetnie by czekała i doceniała!To jego racja i rozmawia
        ze mną wychodząc z tego punktu widzenia. Czy on wogole mnie kocha?
        • sagis To niech poszuka takiej,która zgodzi się na jego 24.10.05, 16:38
          nieobecność.
          Niestety tacy mężczyźni budzą się z reką w nocniku. Sami.
          Trochę za późno zdają sobie sprawę, że pieniądze szczęścia nie dają.
    • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:12
      A moim zdaniem przesadzasz. Powinnas pozyc troche w biedzie! Faceta tez bys w
      domu nie miala bo szukalby jakiejkolwiek pracy zeby nakarmic Ciebie i dziecko.
      Ciesz sie ze czekasz na niego w luksusie a nie w zimnej gliniance z glodnym
      dzieckiem.
      • sagis Ty bez swojego też długo nie możesz wytrzymać:-))) 24.10.05, 16:40
        No tak dla Byka ważne są dobra materialne.
        Każdy chce czego innego.
        Dla jednych ważne są pieniądze i bogactwo, a dla drugich miłość i obecność
        ukochanej osoby.
        Szczególnie dziecko potrzebuje obecności ojca.
    • zocha_czyszczocha Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:13
      Zycia takiego bym miec nie chciala, ale... Wydaje mi sie, ze jak sie ma wlasa
      firme, to poswieca sie jej troche wiecej czasu, niz zwykli pracownicy. Poza tym
      zastanow sie, czy dla twojego meza praca nie jest ucieczka.
      • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:23
        Mąz pracuje bo lubi akcje, jak sie cos dzieje. Wiem, że mając własną firme
        trzeba pilnować, aby wszystko działało jak nalezy, ale czy nie jest przesadą
        praca do przewlekłego zmeczenia. Mąż ma 37 lat i boli go serce - nigdy na moja
        prosbę nie poszedł do lekarza, teraz ukrywa dolegliwości przede mną. twierdzi,
        że juz wstaje zmeczony, nie kontroluje wszystkiego, że za duzo, ale dalej w to
        brnie. Co z synem?Ja jestem w stanie zrozumieć wiele, doceniam co robi, ale nie
        az tyle, nie takim kosztem. Nie wymagam tego! Chce godzine więcej jego obecności
        w domu czy wolna sobote a słysze - wiesz ile to kasy- 4-5 tyś. Czy milośc
        rodziny mozna przeliczyć na pieniądze?Jak mozna kochac kogos ktto się Toba nie
        interesuje, nie ma czasu na rozmowe tylko po pracy wyłacza się i ogląda Tv i w
        trakcie po 5-10 min. zasypia. Jak wstaje jego juz nie ma, bo pojechał do pracy.
        Syn nie wie co to ojciec. Kazdy z nas ma swoje konto, swoja prace, swoje
        problemy, tylko wspólny adres, syn i koniec. A zapomniałam - czasem pośpieszny
        seks, bo mąz nie ma siły na cos dłuzszego tzn. więcej niz 5- minutówke!
        • katarzyna_z Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:27
          dla mnie to nie jest zycie... to udreka
          Przykro mi bardzo
        • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:28
          BOSHE!!!! z tego co piszesz to wychodzi nam nizly scenariusz na amerykanski
          dramat obyczajowy, albo jeszcze bardziej thriller! Jesli moge zapytac... Co Ty
          z nim robisz? I po co Wam bylo to dziecko skoro jestescie tak nieudana para?
          • setorika Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:35
            wiesz co, przymknij się, trochę taktu! Jeśli chcesz coś powiedzieć, to nie
            szczekaj, tylko mów adekwatnie do sytuacji.
            Dziewczyna jest w kropce. Przecież na logikę widać, że na początku tak nie było.
            Słaszałas/eś o czymś takim jak pracoholizm?? Wiesz jak to jest być ptakiem w
            złotej klatce?
            Wiadomo, biedni i bogaci mają problemy. Ale dla każdej z grup to jest problem.
            • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:38
              ona nic nie napisala o tym ze na poczatku tak nie bylo, wiec nie pisz za
              autorke watku. Skoro dziecko ma tylko 16m, to chyba nie jest jakas przepasc
              czasowa?
              I jeszcze jedno nie szczekam tylko wyrazam swoje zdanie. Jak Ci sie nie podoba
              to nie czytaj.
          • zocha_czyszczocha Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:38
            gdyby wiekszosc malzenstw wiedziala jak bedzie wygladala ich przyszlosc, to by
            sie nie chajtneli
          • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:42
            Też się zastanawiam?Mąż przed slubem obiecywał złote góry - czytanie dziecku w
            brzuszku, wspólne sluchanie muzyki, uprzedzał, że za wiele nie pomoże przy
            dziecku, ale zawsze jak bedzie juz z nim kontak to pobawic się , poczytac
            książeczke, on jest taki za rodzina,dziecmi, domator. Nie pracowal tyle
            wczesniej, wiec trudno było auwazyc ewidentny pracoholizm. O wiele więcej
            spedzalismy ze soba czasu. Rozwiódł się wczesniej, ale to ona była ta " zła",
            bo zadradzała i uciekła do innego!Po 2 latach małżeństwa wiem dlaczego to
            zrobiła!!Dopiero teraz!Wiem, że jestesmy niedobrani. Oboje pochodzimy z
            robotniczych rodzin, ja jestem przyzwyczajona do bloku, skromnych wydatków i
            wakacji nad Polskim morzem. Mąż miał firme tylko dzieki glowie na karku i
            talencie do interesów, która swego czasu podupała( w czasie problemów z poprz.
            małżeństwem), miał dom- poszedł do sprzedaży w czasie podziału majatku i został
            z niczym. wtedy sie tez poznaliśmy. Teraz sie odkuwa, za wszelka cene, za cene
            rodziny i płace za jego poprzednie błędy. Stracił dom, a ma 37 lat wiec musi
            mieć teraz lepszy dom, lepszy samochód, lepsze zycie, mam wrażenie, że po to aby
            pokazac rodzinie, że mimo kiedyz upadł i został z niczym to znów się odkół.
          • sagis Dulce, to jest życie, a Ty masz różowe okulary 24.10.05, 16:44
            na oczach.

            Poczekaj jak sama założysz rodzinę, a Twój Italiano będzie pracował na nią po
            nocach.
            Mężczyźni tak mają, że spełniają się w pracy.
            A, wielu kończy przedwcześnie z zawałem serca.
        • zocha_czyszczocha Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:41
          Skoro 5 tys. jest dla niego wazniejsze od bycia z rodzina, to niech poczeka do
          pierwszego ataku serca. Wtedy zmienia sie swiatopoglad. Najwidoczniej ustalil
          sobie takie priorytety, a ty nie jestes dla niego zbyt silna, zeby je zmienil.
          Coz tobie poradzic? Biadolenie nic nie da. Zapewnienia, ze mozesz sie obejsc
          bez tylu pieniedzy tez. On sam musi przewartosciowac swoje zycie, a stanie sie
          to dopiero wtedy, gdy cos nim mozno zatelepie. Niestety.
          • dulce3 Zgadzam się w 100%!!! 13.10.05, 10:42

          • valentino_g Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 13:24
            jup, dla mnie takim momentem było wykonanie testu na HIV, całe szczęście minus
            ale wkręca ostro
    • migdalek.niebieski Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:42
      Ja zdecydowanie bym tak nie chciała żyć.
      • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:49
        Stale mu mówie, że jest w okresie zawałów, steres, nadwaga, brak snu i
        wypoczynku. Bez rezultatu. Moge poczekac, az zatelepie dla dziecka, bo jego
        przedev wszystkim mi szkoda!Mąz płacze na losem sierot z domów dziecka ( dobry z
        niego facet i ma miękkie serce0 a nie żal mu własnego. Stale to móiwe, ostatnio
        nawet napisałam 6 stron na kompie, aby dotarlo do tego zakutego łba!Czekam na
        efekty. Nie wiem jakie będą, ale powalił mnie tekstem pt. " niejedna chciałaby
        byc na Twoim miejscu" stąd mój post. która z Was by chciała? Wydrukuje i
        podrzuce do poczytania( może bedzie miał czas) i może dotrze cos do tego
        czlowieka. Nie rozumie, że zabiaj resztki milości mojej, robie sie dla niego
        okropna, bo ile mozna żebrac o uwage. zamiast piniedzy na stole rano, wole męża
        w domu!Troche częściej, a słysze stanowcze- 'Nie". Nie wytrzymałam, mysle, może
        cos mi nasuną Wasze odpowiedzi. Głupio licze na to:-)
        • zocha_czyszczocha Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:55
          Uwazaj tylko, zebys nie zabrnela w tym narzekaniu, bo bedzie tym bardziej
          uciekal w prace. Powiem tobie tak: wg mnie cos nie za bardzo sie uklada w
          waszym zwiazku i to nie tylko ze wzgledu na jego prace. Czlowiek jest zbyt
          cwany, zeby samemu, z pelna premedytacja robic sobie krzywde praca ponad swoje
          sily. No chyba, ze opanowala go rzadza pieniadza, wiec tu wchodzi czynnik:
          miec, zeby byc, byc, zeby miec. Za malo informacji, ale mam wrazenie, ze ta
          praca to rowniez ucieczka.
          • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:03
            Może masz racje. Mąz twierdzi, że sie zmieniłam - zrobiłam nerwowa, krzycze -
            prawda, ale powósd - samotnośc w domu. Nie mam męża w domu, a jak jest to tylko
            ciałem nie duchem, bo umeczony. twierdzi, że jest zazdrosny o miłośc do syna,
            ale to przeciez jego syn!Nie należe do matek, które stoja przed lustrem
            wyszmunkuja się, odwalo i hej w miasto. pświęcam czas dziecku, bo nie chce mnie
            puszczac co rano jak ide do pracy i przywiera do nóg po moim powrocie.
            potzrebuje matki, ojca też. przelałam całą miłośc na dziecko, ale to
            rekompensata za mnie i za tate - nieobecnego przy wychowaniu syna - to żle.
            Wcześnje jak byłiśmy sami i ja na L$ w ciązy dopieszczałam męża. Uprzedzałam, że
            poxniej tak nie bedzie, że jak bedzie czuł, że jest nie tak to ma powiedzieć,
            przyjśc do mnie. Nie chce byc 24 godz tylko matka, ale także kobietą. ja tez
            potzrebuje luzu, a nie tylko matkowania żeby nie czuc sie odmóżdzoną stąd moje
            propozyjce- wróć wcześniej, podrzucimy syna mamie, a my pójdziemy do kina, do
            kanjpy na kolacje - zero reakcji. Przciez to klient i pieniadz!
            • zocha_czyszczocha Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:09
              To powiedz mu to spokojnie. Nie krzycz. Nie mow, ze jest taki owaki, jak to ty
              sie starasz, piorzesz, gotujesz itp. Jak najmniej zarzutow, bo bedzie czul sie
              oskarzany i zacznie sie bronic. Powiedz mu co czujesz, czego pragniesz. Na tym
              polega konstruktywna rozmowa. A taki wydruk z sieci z naszymi opiniami i twoimi
              zalami moze go tylko rozdraznic
          • sagis Jednak jest wielu takich mężczyzn. 24.10.05, 16:48
            Szczególnie jeśli jeszcze prowadzi własną firmę.
        • migdalek.niebieski Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:58
          Jeżeli cały czas go nie ma, żyje tylko swoją pracą a nie sprawami rodzinnymi,
          jeżeli nie macie czasu na intymność która powinna być w związku to przecież
          bardzo oczywiste jest to że się oddalacie. I jak się tak oddalicie to coraz
          bliżej do rozwodu.. bo rzadko się zdarza aby dwie prawie obce osoby potrafiły
          żyć razem w zgodzie (a jeżeli nawet to co to za sens?)
    • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 10:56
      Powiem Ci tylko tyle. Nic nie poradzisz, chodzbys stawala na glowie nic nie
      zrobisz. On sam musi dojsc do tego ze rodzina, milosc, dom sa najwazniejsze a
      nie kasa. Najczesciej takie przemyslenia przychodza w momentach zwrotow
      zyciowych. Pozostaje Ci czekac, oczywiscie jesli chcesz i masz jeszcze sile.
      Zycze wszystkiego dobrego. Mam nadzieje, że Ci sie uda.
      • grogreg Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:08
        Dostrzegam, ze twa znajomosc rodzaju meskiego jest rozlegla i niezwykle
        szeroka. Dlatego dziwnym sie mi wydaje ze nie dostrzegasz prostego faktu.
        Od daiwen dawna mezczyzna zapewnial byt rodzinie. Dlatego dla wiekszosci z nas
        zdobywanie srodkow materialnym, ktore pozwola utrzymac rodzine na jak
        najwyzszym standarcie jest przejawem troski o bliskich. Oczywiscie nie twierdze
        ze to jest calkowicie sluszne, wiecej - jestem sklonny zaryzykowac stwierdzenie
        ze na tle przemian spolecznech jest to atawizm, ale tak wlasnie jest
        skonstruowana nasza psychika i takie modela zachowan nam wpajano.
        • lusi654 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:18
          Naprawde staram się zrozumiec, męża. właśnie nie tak daleko jak wczoraj
          usłyszał, że akceptuje jego ambicje, cieszy mnie to, że zyje z tak ambitnym
          człowiekiem, że zapewnia nam byt na wysokim poziomie, ale ....ja tego nie
          wymagam od niego, aż takiego poświęcenia. Ja to co napisałes słyszałam nieraz,
          ale gdzie czas na miłość, bycie ze soba, taka zwykłą ludzka rozmowe od serca, bo
          przeciez nie ma męża, a jak jest to tak zmęczony, że rozmowy go męcza, lub
          zasypia w trakcie - jak wczoraj!To normalne?Popadanie w każda skrajnośc jest
          chore, wiec jak mam dotrzec do takiego osobnika, który jeszcze smie twierdzic,
          że na moje miejsce znajdzie niejedna chetną.
          • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:20
            Cholera, lusi654 to nick mojej kumpeli z pracy, właśnie pokazywałam jak sie ma
            logowac na forum do brania udziału w dyskusji i chyba sie nie wylogowałam jak
            trzeba:-(Przepraszam tez za byki, bo sadze okrutne z pospiechu:-(
          • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:21
            Niech szuka. Jak przekona sie ze Ty nie jestes kazda inna, to moze zrozumie....
        • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:19
          Ja nie jestem typem kobiety, ktora marzy o mezczyznie pracujacym 8 godzin
          dziennie a po pracy zamieniajacym sie w pantofla. Moj obecny mezczyzna tez
          duuuzo pracuje, nie zmienia to jednak faktu, ze caly czas czuje, ze to ja
          jestem najwazniejsza, i zawsze wygrywam z jego praca. Oczywiscie staram sie
          tego nie naduzywac, bo wiem ze on chce i musi pracowac, aby moc nam zapewnic
          byt, ale sama swiadomosc daje mi niesamowity kompfort psychiczny. W moim
          poprzednim zwiazku bylo tak jak u autorki watku. Dzieki Bogu nie bylo dziecka i
          malzenstwa:)
          • amadeusz7 Re: jak to robisz? 13.10.05, 11:22
            Może cos ze mną nie tak? MOże mąz ma racje?Podpowiedz, może ja nie świadoma
            kobiecina:-)
            • amadeusz7 Re: jak to robisz? 13.10.05, 11:27
              Celowo sie wyprowadziłam włąsnie w ostatnia niedziele, żeby potrzasnąc nim,
              skoro argumenty slowne nie docieraja, sprowokowac do rozmowy...Mielismy pecha -
              temat nasz zdominowała kradzież samochodu do firmy i negocjacje ze zlodziejami,
              żeby odkupic go, bo takie czasy mamy:-)Mąz nie mail czasu myslec o nas. Dopiero
              wczoraj zjawił sie u syna i zasypiał w trakcie rozmowy ze zmeczenia....trudno
              rozmawiać. Co moge jeszcze zrobic?
              • dulce3 Re: jak to robisz? 13.10.05, 11:34
                Ja nie znam Twojego meza wiec troudno mi cokolwiek powiedziec. Mowisz ze jest
                dobrym czlowiekiem, wiec jest jakas szansa ze zrozumie, ze do niego dotrzesz.
                Moj byly byl skonczonym sukinsynem i bardzo zlym czlowiekiem, dlatego tutaj
                nasz drogi bardzo sie roznia...
          • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:51
            Aby była jasnośc, to ja równiez nie jestem typem kobiety marzącej o 8 godz. dniu
            pracy męża. Wiem, że mężczyźnie praca jest potrzeban jak woda rybie - do
            samorealizacji. Wiem, że coś za coś- wygodne życie kosztem nieobecności w domu,
            ale chciałabym małego kompromisu. czasem wczesniejszego powrotu do domu,
            wspólnego czasu dla podtrzymania miłości, zainteresowania soba, żeby było za
            czym tęsknic, bo tak nie ma za czym.Pustka, oddalamy się, wtedy kasa nie pomoże.
            S łysze stanowcze nie. Mąż nie jest sukinsynem, ale czasem bywa bezwzgledny
            własnie w takim momencie- nie i już. Koniec dyskusji, a czy ja tak wiele
            wymagam. Pytanie retoryczne.
            • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:54
              Trudna sytuacja, bardzo trudna... Musisz z nim porozmawiac na spokojnnie.
              Wyczekaj moment, idzcie na spacer do parku i porozmawiajcie. TYLKO SZCZERZE I
              SPOKOJNIE!!!
            • kanya Re: czy chciałybyście takie zycie? 14.10.05, 22:52
              skoro tak mu zalezy na pieniadzach, a Ty masz ich tak duzo, to kup jego czas.
              zaplac te cztery tysiace za mily wieczor ;)
    • karin_d Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 11:05
      Nie, zdecydowanie nie chciłabym mieć takiego życia!!!
      Ja równiez pracuje na etacie i mam swoją firmę ale nigdy w życiu nie
      zgotowałbym takiego piekła mojemu M
      Twojej rodzinie porzrebna jest pomoc specjalisty
      Myśle że powinnaś cos w tym kierunku zrobic by uratować Twoja rodzinę
      Mąż jest pracocholikiem i powinnien sie leczyć
    • kobieta_na_pasach jestes pewna, ze on tyle pracuje, a nie robi co 13.10.05, 11:32
      innego? he,he.
      • amadeusz7 Re: jestes pewna, ze on tyle pracuje, a nie robi 13.10.05, 11:43
        Szczerze?Nic mnie nie zdziwi?W zasadzie to czekam, az cos takiego wyjdzie, bo o
        zdadzie mówimy?Mąz twierdzi, że nie, bo nie ma czasu, bo wie, że nie dba o
        siebie - nie dalej jak wczoraj usłyszałam cos takiego - "brudne buty, spodnie
        spadają z tyłka, nieogolony - mysliż, że kroś by mnie chciał"Hm... róznie to
        bywa, sama jestem kobieta, pracuje od 14 lat wśród kobiet i wiem, że portfel czy
        odpowiednie auto takie mankamenty moga przesłonic. bardziej obawiam sie tego, że
        jak nie dojdziemy do porozumienia to tak własnie sie skończy?Licho nie spi...
        • dulce3 Re: jestes pewna, ze on tyle pracuje, a nie robi 13.10.05, 11:56
          Kurcze jak on Cie ceni, skoro mowi takie rzeczy. A Ty masz go chciec skoro w
          ogole o siebie nie dba. Nie no teraz dochodze do wnieosku, ze powinnas jednak
          sie troche postawic i zbuntowac!!!
          • amadeusz7 Re: jestes pewna, ze on tyle pracuje, a nie robi 13.10.05, 12:09
            Też mysle tak, że nie ceni mnie, nie liczy sie z moimi potrzebami i zastanawiam
            sie, czy wogóle mnie jeszcze kocha. Na pytanie o siłe uczuc usłyszałam , że w
            skali 1-10 może na 5. Hm...nie dziwie sie, że nawet bardzo nie zatrzymywał mnie
            w trakcie przeprowadzki, nie nalegał. Popsulismy wszystko od początku, starałam
            się rozmawiać, prosić, grozić. W zasadzie to wg. małzonka mam sie zastanowić czy
            chce znim być. Zastanawiam się. Tzn. jakby nie bylo syna decyzja byłaby na nie-
            nie zgadzam sie na takie zycie, moja pensja mi starczy, nie zdąrzyłam sie zepsuć
            wygodami. Co powiem dziecku- że tatus wybrał zamiast niego pieniadze, prace. Mąz
            ma chore przeświadczenie, że tak włąsnie zapewnia byt synowi, po to pracuje.
            Pytam wieć go czy kocha rodziców za to kim są - zwykłymi robotnikami czy za to,
            że pomagaja mu w ciężkich chwilach i wyciagnęli z bagna jak się rozstawał z
            poprzednia kobietą, bo nie umial sobie z tym poradzić. Pytam czy dziecko kacha
            nas- rodziców za drogie zabawki - czy nasze zainteresowanie. Wiecie co
            usłyszałam, że " spokojnie, zobaczysz"Co zobacze?Dobry z niego facet ale ma małe
            pjęcie o rodzinie, potzrebach rodziny, dla niego to pieniadze sa najwazniejsze,
            wszystko załatwią, miłość rodzicielską też. zastanawiam sie czy to nie efekt
            wychowania w internatach, bo po podstawówce mąz ruszył w świat do szkoły do
            internatu- kto miał go nauczyc co wazne w zyiu. jak to sobie uswiadomie, jak
            malo wie, to boje się aż myslec co zrobilismy naszemu synowi. Nie chce aby
            wychowywał się w niepełnej rodzinie, ale tez nie chce ze względu na dziecko
            tkwic w czyms takim. A niby nic do szczęści mi nie brakuje, a jak mysle o tym to
            ryczec się chce....
            • dulce3 Re: jestes pewna, ze on tyle pracuje, a nie robi 13.10.05, 12:13
              wiesz co, czasami niepelna rodzina jest lepsza niz niszczacy psychike dziecka
              zwiazek rodzicow, ktorzy sie krzywdza nawazjem. wspolczuje temu Brzdącowi....
              • amadeusz7 Re: jestes pewna, ze on tyle pracuje, a nie robi 13.10.05, 12:20
                To niestety także wiem, co nie zmienia fakty, że mi przykro. To moje drugie
                małżeństwo, mam 34 lata i prawie dwie porazki. Co za paradoks ale mojego
                pierwszego męża nie sposób było wygonic kijem do pracy i czekał tylko az ja
                pieniądze przyniose, leń patentowy do tego damski bokser. Wyszłam z tamtego
                związku z torbą z ciuchami, bo nie chciałam bijatyk i targania o w sumie
                niewiele rzeczy które mielismy i tu znów coś takiego, a mialo byc
                lepiej...dlatego tym bardziej chciałabym aby wyszło i aby spokojnie wychować
                dzicko i dozyc starości. Noby jak rozmawiamy chcemy tego samego, ale gdzies tam
                po środku się pogubiliśmy.
                • dulce3 Re: jestes pewna, ze on tyle pracuje, a nie robi 13.10.05, 12:23
                  Sluchaj, moze mu przejdzie. Rozmawiaj z nim , staraj sie delikatnie mu klasc do
                  glowy co jest najwazniejsze, ale nie awanturuj sie i nie badz wiedzmowata, bo
                  to przynosi zawsze tylko odwrotny efekt. Probuj jesli chcesz i masz sile.
    • iberia29 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 12:28
      no wlasnie sama sobie odpowiedzialas...zycie w zlotej klatce moze i jest
      przyjemne ale na krotka mete,co z tego,ze masz piekny dom skoro jestes w nim
      sama?Dziekuje postoje,wole miec gorsze auto i mieszkac w M5 ale miec faceta z
      krwi i kosci..jak widac pieniadze to nie wszystko...
      • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 12:40
        Ja to wiem, że takie życie nie jest najszcześliwsze, ale jak przekonac męża,
        który twierdzi, że kasa-piekny dom, samochód to wszystko czego pragna wszystjkie
        kobiety. Wg. niego kaprysze dopominając sie o zainteresowanie, bo niejedna
        kobieta chetnie wskoczyłaby na moje miejsce i nie byłaby taka jędzowata jak
        jestem. Przynaje sie, że jestem czasem jędzą włąśnie dlatego, że pieniądze nie
        załatwiaja wszystkiego, potrzebny mi czasem mąż a nie tylko umeczone zwłoki w
        zamian za wygode. Moge zyc skromniej, ale mój mąz nie może, czy nie potrafi zyc
        inaczej. Miał dom wiec musi mieć dom - w bloku się dusi i ja to rozumien, ale
        nie musi byc to Bóg wiec co, nie kosztem rodziny. Mozna tak w kółko. Jemu tak w
        koło tłumacze i nic i stąd moje pytanie na poczatku. Myslałam, że ze mną cos nie
        tak, że on ma racje, a nie ma z tego co do tej pory przeczytałam. Mam nadzieje,
        że jak on to kiedys zrozumie to nie bedzie za późno dla nas:-(Wiem, że zycie to
        truna sztuka kompromisu( Boże co za frazes) ale dlaczego ja ma tylko iść na
        kompromis?
        • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 12:41
          W zasadzie to wątek do odczytania dla mojego męża...
        • iberia29 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 14:51
          no wiesz, nie wydaje mi sie,zeby twoj maz po przeczytaniu tego watku sie
          zmienil....pewne kwestie uzgadnia sie na poczatku bycia razem...jedyne wyjscie
          to zmien meza na innego.
    • dulce3 Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 13:16
      "People are usually more convinced by reasons they discovered themselves than
      by those found by others" Oscar Wilde.
      • olamariola Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 15:01
        Droga Amadeusz!
        Mam dla Ciebie radę. Przede wszystkim, mówiąc do meza, uzywaj minimum słow.
        Przemysl co mu chcesz powiedziec najwazniejszego i nadaj prosty zwiezly
        komunikat.
        Z jego pktu widzenia to jest tak: przychodze zaharowany jak wol, a baba mi tu
        jeszcze truje i nad uchem brzeczy.
        Na poczatek powiedz mu, ze Ty nie jestes "niejedna". Moze i niejedna by tak
        chciala, ale on nie jest z "niejedna", lecz z Toba i Ty masz inne wyobrazenie o
        szczesciu. "Niejedna" daje sie bic i poniewierac, Ty bys [juz] nie
        dala. "Niejedna" zdradza i oszukuje, Ty starasz sie byc wierna, choc, powiedz
        mu to, brakuje Ci bliskiej osoby. Nie jestes nieogolona i zapuszczona,
        mezczyzni Cie adoruja [powiedz mu tak] a jednak wybralas uczciwosc.
        Ale oczekujesz czegos w zamian. Zaproponuj kompromis. Powiedz, ze go doceniasz,
        jaki jest ambitny i przedsiebiorczy, ze jestes z niego dumna, ale musicie sie
        troche dopasowac. Wiec np. praca w sobote tak, ale tylko do poludnia. Moglabys
        powiedziec: zycze sobie, abys byl w domu najpozniej o 20. i zdazyl powiedziec
        malemu dobranoc. Mozesz tez jemu oddac ster i zapytac: ile razy w tygodniu
        mozesz byc w domu na 20? Ktore to dni?
        Powiedz mu, ze dziecko jest male i na razie tego nie widac, ale ta tesknota
        jest dla niego stresem i moze to sie odbic na jego rozwoju. Na pewno, jesli
        dotrwacie, bedzie kiedys dumnym ojcem rezolutnego siedmiolatka, ale zaczac sie
        starac musi juz teraz.
        Jeszcze inna rada: postaraj sie o jakies hobby. Moze jest gimnastyka dla mam z
        dziecmi, zajecia na plywalni? Zeby maz nie mial poczucia takiego bezgranicznego
        bezpieczenstwa, ze jestes w babincu a potem w klatce. Ze masz swoje zycie i ono
        jest dla Ciebie pasjonujace. Mozecie je dzielic, ale takze na Twoich warunkach.
        A z tym przeliczaniem to juz jest przesada. Moze zaproponuj mu, zeby sobie
        wyobrazil siebie unieruchomionego ze zlamana noga w szptalu, Ciebie zapracowana
        bo on na zwolnieniu, i mowiaca do niego: sory dzis cie nie odwiedze bo to
        kosztuje tyle i tyle. Albo mam pomysl na domowe show: on mowi, nie moge isc do
        kina bo moglbym zarobic 4 tys. Ty wyciagasz "dolary" z gry Monopol, i dajesz mu
        2000 $, mowisz ze przebijasz stawke. Jesli ma jeszcze poczucie humoru, to moze
        zadziala. A moze Ty masz prawdziwe 5000 PLN ktore mozesz mu dac, i bedzie
        troche bardziej dramatycznie, ale moze cos mu sie w glowie ruszy!
        Zycze Ci powodzenia.
        Napisz co u Ciebie.
        I pamietaj, do chlopa mow wyraznie i KROTKO.
        • amadeusz7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 14.10.05, 07:41
          Kobieto z nieba mi spadasz:-)Wiesz numer z tymi pieniędzmi jest świetny!Sama
          własnie wczoraj wpadłam na to czy nie wyciagnąc kasy z kieszeni i powiedzieć to
          masz te swoje 4 tyś, ale idziemy do kina:-)Rzeczywiście o silowni mysle i to
          niebyłby problem. Troche odwlekałam, bo zmeczenie, bo to , bo tamto, ale troche
          wysiłku pomoże na zmeczenie, bo zawsze jak wpadałam w ciąg i regularnie
          chodziłam na siłownie to miałam niezły power:-)Dzieki rozsądna kobieto!Też
          kiedys taka byłam, ale nerwy czasem zaćmiewają mi umysł:-)
    • margie Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 15:00
      Brrr, co za scenariusz, wolalabym byc sama, niz miec takiego faceta.....
      Pzreciez jest sie z kims dla bycia razem, a nie dla kasy...
    • vei dobry scenariusz 13.10.05, 16:16
      podoba mi sie
    • listek_a Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 16:33
      przepraszam ale sama chcialas szczerosci. niezły dupek z twojego meza!!!!
      • listek_a Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 16:35
        mialam na mysli ze sama chcialas szczerosci to ci powiedzialam
    • dziwna_ja i co mamy Ci gratulować?? 13.10.05, 16:38
    • mieszkaniewroc Re: czy chciałybyście takie zycie? 13.10.05, 19:56
      Czesc,
      wiesz co jestem Ona, pracowałam podobnie jak Twoj mąż, nie miałam czasu wydawać
      zarobionych pieniędzy i mój Mąż bardzo się ode mnie oddalił. Zarzucał mi
      własnie ze nie jest mi juz potrzebny. No cóż, ocenilam to jako brak zrozumienia
      dla mnie, brak zrozumienia potrzeby pracy na Nasz przyszły dom itd. Mój mąż tez
      nie zauwazał ze pracuje dla Nas i ciągle miał o wszystko pretensje, w końcu mi
      się po kilku latach znudziło, zobaczyłam w nim zupełnie innego
      nietolerancyjnego człowieka, który uwielbia narzekać, ze na coś go nie stać
      czegoś nie może, to były sztuczne stawiane samemu sobie zapory, może też tak
      wolisz, narzekać i stwarzać problemy?

      A nie myslałaś zeby się czyms zająć? Jakiś sklep internetowy czy coś innego.
      Pozdrawiam,
      wrocławianka
    • byhanya Re: czy chciałybyście takie zycie? 15.10.05, 09:26
      niektorym to pasuje - jezeli najlepszym sposobem zycia jest byc samotna matka z
      dojsciem do kasy, by robic dokladnie co mi sie zywnie podoba to OK.
      jednym slowem ta, ktorej nie zalezy na mezu na codzien to wszystko gra.
    • nisar Re: czy chciałybyście takie zycie? 19.10.05, 12:17
      Pieniążki fajna sprawa, niemniej moim zdaniem PIENIĄDZE MOGĄ DAĆ TYLKO
      ZADOWOLENIE I POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA FINANSOWEGO, NIC WIĘCEJ. Zagłuszanie się
      kupowaniem rzeczy jest coraz powszechniejsze ale nic nie zmienia in merito. A
      propos, kiedy Twój mąż WYDAJE te zarabiane kupy szmalu skoro głównie jest w
      pracy? Kiedy one mają szansę go CIESZYĆ?
      Myślę że potrzebujecie pomocy i to pilnej. Ustalenia w obecności np. terapeuty
      rodzinnego WIĄŻĄCYCH zasad życia - np. zawsze minimum dwa weekendy (lub każda
      niedziela) wspólnie w miesiącu, wspólne wyjście z dzieckiem (nawet do
      restauracji), 2 tygodnie wakacji itp. Lada moment obudzicie się kompletnie
      obcy. Jeśli postawisz sprawę spokojnie, konkretnie i stanowczo a on się nie
      zgodzi, to znaczy że już obcy jesteście. Przykro mi.
      P.S. Za ŻADNE pieniądze nie chciałabym nie widywać swojej rodziny. Mój mąż jest
      wykładowcą i pracuje co drugą sobotę do 16. Już to jest mi ciężko zaakceptować,
      jakkolwiek nie stać nas na wyjście do super restauracji tylko ewentualnie raz w
      miesiącu z dzieckiem na pizzę. Masz rację i nie daj sobie wmówić że pieniądze
      są wartością same w sobie. Walcz. Życzę wygranej.
    • sagis Ja nie siedziałabym w domu.Pracowałabym. 24.10.05, 16:27
      Dziecko trochę odchowasz i będziesz mogła iść do pracy. Nie będziesz nudzić się
      i samotnie czekać na przyjście męża. On też zacząłby za Tobą bardziej oglądać się.
      Zawsze myślałby, że jak jego nie ma, to inny mężczyzna może na Ciebie czekać.

      Teraz też możesz sobie co jakiś czas zorganizować czas, aby wyjść gdzieś z
      koleżanką. Nie będziesz tak uzależniona od bycia, czy nie bycia męża. On też
      bardziej zadowlony byłby, jakby jego kobieta była zadowolona i uśmiechnięta,
      kiedy on wróci do domu.


      A, jest inna sprawa, że mężczyzna szczyty zdobywa, a kobieta odchodzi, bo nie
      było jego przy niej.
      Mężczyźni mają inne pojęcie o miłości, a jest ważne co chce druga osoba.
    • k.p7 Re: czy chciałybyście takie zycie? 02.11.05, 10:36
      Czesc mam 23 lata i NIGDY w zyciu bym nie chciala byc na twoim miejscu!!
      pieniadze maja pomagac yulatwiac zycie tobie wg mnie raczej nie pomagaja :(( co
      z tego ze twoj maz charuje niemalze cale dnie jak nie ma czasu dla was dla
      najwazniejszych osob !!!! bo to przecie zdla was podobno pracuje nie??? ja
      uwazam ze mozna zyc skromniej ale RAZEM !!!! pozdrawiam goraco i zycze
      powodzenia :)))
    • foamclene Re: czy chciałybyście takie zycie? 02.11.05, 15:15
      faktem jest ze sie niektorym we lbach od braku klopotow przewraca
      ...takie zycie moja droga, albo kredyty i bieda od 1 do 1, albo troche
      samotnosci
      moj facet tez duzo pracuje dlatego ja stram sie zeby po powrocie bylo mu dobrze
      i nie truje ze powieca mi za malo czasu
    • szajba666 Re: czy chciałybyście takie zycie? 02.11.05, 19:54
      lepiej głodno we 2 patrzeć w gwiazdy?
    • dobra-kobieta Re: czy chciałybyście takie zycie? 02.11.05, 22:13
      Miałam podobny problem. Przez 15 lat siedziałam sama w domu z dziećmi, mąż
      pracował w innym mieście i w domu bywał w weekendy. Też miałam dośc takiego
      życia, ale mąż nie chciał zrezygnować ze swojej pracy . Mnie też nie pozwalał
      isc do pracy, bo kto by sie zajał dziećmi. Coraz bardziej oddalaliśmy sie od
      siebie, nie mieliśmy wspólnych zainteresowań, każdy żył swoim życiem. Tylko
      moje było mało ciekawe - dom, dzieci, żadnych przyjemnosci.Tak minęło 15 lat.
      Potem okazało sie ,firma męża przestaje przynosic dochody, trzeba ją zamknąć. I
      wtedy ja zostałąm wysłana do pracy, co akurat bardzo sobie chwalę. Ale przy
      okazji dowiedziałam sie od teściowej, ze ja nic nie robiłam przez 15 lat, byłam
      na utrzymaniu męża,a mogłam przecież isć do pracy i teraz zarabiać na rodzinę.
      Teraz bardzo żałuję ,że dałam z siebie zrobić kurę domową. Przede wszystkim
      trzeba myśleć o sobie, bo nie wiadomo co jeszcze w życiu sie wydarzy, żawsze
      trzeba liczyć na siebie. Dlatego radzę ci znależć opiekunkę i pójść do pracy,
      zeby troche sie uniezależnić od męża, a przede wszystkim być wsród ludzi, bo
      zwariujesz sama w domu. I odbije sie to też na dziecku, bo po całym dniu
      przebywania z dzieckiem będziesz zdenerwowana i niejednokrotnie niepotrzebnie
      krzykniesz lub nawet uderzysz dziecko. Niech mąż zobaczy , ze bez niego też
      świetnie sobie radzisz i masz swoje towarzystwo i swoje życie. Nie daj sie
      zamknąć w domu i pogrążyć w obowiązkach. Kazda kobieta potrzebuje troche
      rozrywki i zapomnienia od codziennych obowiązków. Ja niestety nie mam już
      możliwości cofnąć sie i naprawić popełnionych błędow, ale Ty jeszcze możesz
      zmienić swoje życie. Nie warto sie za bardzo poświecać, bo i tak nikt tego nie
      doceni. Myśl tylko o sobie.Powodzenia!
      • hmatisse Re: czy chciałybyście takie zycie? 04.11.05, 20:48
        Moim zdaniem to nie chodzi o uzależnienie, bycie kurą domową. A co z czasem
        spędzanym wspólnie? Na tym chyba polega związek. Na wzajemnym wspieraniu się,
        pomocy i dzielenia się z sobą własnym życiem. A kiedy facet pracuje tak długo
        i intensywnie, nie jest w stanie poświęcić kobiecie tyle uwagi, ile tego
        potrzebuje. Żyłam z takim człowiekiem przez ostatni czas. Ostatnie kilka
        miesięcy widywaliśmy się raz w tygodniu. Wiecznie w drodze, wiecznie zagoniony,
        wiecznie zbyt zmęczony by okazać odrobinę ciepła. Nie można wiecznie dawać,
        trzeba dla równowagi też brać. Ja już niczego nie dostawałam, przegrałam z jego
        pracą i poddałam się. I mimo, że się kochaliśmy, wierzę, że osobno będzie nam
        lepiej.
Pełna wersja