Kto się boi...śmierci?

13.10.05, 16:35
Ostatnio często przychodzą do mnie myśli o śmierci...nie tej samobójczej,
myśli o śmierci,jako końcu ziemskiej egzystencji.
Raz to wydaję się, że pogodzenie z tym faktem jest bliskie, innym razem
przychodzą lęki, obawy....
Myślę o tym, ja, 24 letnia , teoretycznie zdrowa osoba....
Jak to jest, jak często takie myśli przychodzą?
Niełatwa rzecz- pozwolić zostać tym myślom w głowie.Pozwalacie?
Niełatwy temat, mało przyjemny- a może jednak ktoś się przy nim zatrzyma...
    • rebella Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 16:52
      To że boisz się smierci, że o niej myslisz, to bardzo dobrze świadczy o twojej
      duchowości:) Strach przed smiercią był od zawsze jednym z początków
      filozofowania... Może to dobry czas dla Ciebie, aby na przykład poczytać
      starożytnych filozofów, albo Heideggera (do którego się trzeba jednak jakoś
      przygotować). Na początek polecam Ci lekturkę bardzo pozytywną, ale mądrą i
      łatwą do czytanie : "Oskar i pani Róża" Schmitta. Uspokaja, ale daje też dużego
      kopa do życia:)
      Pozdrawiam!
      • marsob80 Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:31
        Ja nie boję się śmierci. Próbowałem już raz się zabić. Boję się tylko bólu przed
        śmiercią.
        • migdalek.niebieski Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:33
          ????? jesteś młody, wszystko przed Tobą, skąd przyszło Ci do głowy żeby się
          zabijać???
          • alpepe Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:34
            wszystko, czyli co? Więcej bólu?... NIektórzy nie chcą się o tym przekonywać.
            • migdalek.niebieski Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:39
              Jakiego bólu???? co on jest głodującym dzieckim gdzieś z etiopii które samo nic
              nie jest w stanie zrobić żeby zmienić swój los???? wszystko jest w naszych
              rękach, tylko jak się ktoś rozczula i nie potrafi nic wymyślić żeby tego bólu
              jak najmniej było, a jak już jest to żeby był konstruktywny, no to wtedy takie
              myśli do łba przychodzą
              • alpepe Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:43
                moja droga, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Sęk w tym, ze niektórych zabije.
                Madrej głowie dość dwie słowie, nie potrzeba nic więcej pisać.
                • migdalek.niebieski Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:44
                  Ale będzie to śmierć na własne życzenie, a jak to mawiał hamlet:lepsze zło
                  znane..
                  • alpepe Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:47
                    Nie, to nie tak. Jest takie powiedzenie, że Bóg nie daje nam więcej, niż możemy
                    znieść, chcę w to wierzyć, ale jak widać po przypadkach samobójstw, to
                    niekoniecznie prawda.
                    • migdalek.niebieski Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:50
                      A dziadka freuda czytałaś??? co mówił o samobójcach??? Bóg naprawdę nie daje
                      nam więcej niż jesteśmy w stanie unieść.
                      • alpepe Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 19:08
                        Gdybym była księdzem powiedziałabym do Ciebie tak: dziecko, popełniasz grzech
                        pychy. Ale nie jestem.
                        Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono (tak to chyba szło).
                        A Freuda w samobójstwa nie mieszaj, to była ciekawa epoka i w jej konstekście
                        wypadałoby freudowskie sądy interpretować.
          • marsob80 Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:40
            Boję się chodzić wieczorami, gdyż boję się, że ktoś może mnie pobić lub zabić.
            Dlatego próbowałem zrobić to sam po swojemu. Niestety nie wyszło :-(
            • migdalek.niebieski Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:42
              Za dużo myślisz. Jak próbowałeś to zrobić??? rozumiem, że jesteś ateistą?
              • marsob80 Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:49
                Niestety nie jestem ateistą. Chodzę co niedzielę do Kościoła. Chociaż w takich
                sprawach jak ta czasem wolałbym być. Wiem, że samobójcy idą od razu do piekła,
                ale przed tą próbą pomodliłem się. Stwierdziłem, że nie ma tym świecie nic dla
                czego warto by było żyć. Wymyśliłem sobie, że połknę tabletki nasenne.
                Pomyślałem, że jak tak zrobię, to nie będzie mnie bolało. Okazało się, że nie
                było to prawdą. Połknąłem całe opakowanie i poczułem jak serce zaczyna mi walić.
                Przestraszyłem się, że może się nie udać i sam zadzwoniłem po pogotowie. A tak w
                ogóle, to żeby zdobyć te tabletki zapisałem się na prywatną wizytę do psychologa
                i nakłamałem, że cierpię na bezsenność.
                • migdalek.niebieski Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:56
                  Ja też chodzę co niedzielę do Kościoła. I już troszkę w życiu sobie
                  pocierpiałam i takie myśli jak Ty też miałam. Ale zdarzyło się parę rzeczy i mi
                  przeszło. Bardzo chętnie się z Tobą tym podzielę, bo wiem że rozgarnięty facet
                  jesteś, tylko jakoś nam nie wyszło ostatnio pogadanie tu. Ja zaraz wychodzę do
                  pracy, więc bardzo bym się ucieszyła gdybyś mi troszkę więcej w mailu napisał.
                  Trzymaj się ciepło i zamiast głupoty wymyślać to mi je napisz a ja Ci je z
                  głowy wybiję;))))
                • marsob80 Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:57
                  Dzisiaj mija dokładnie 1,5 roku od mojej próby samobójczej.
                  • tygrysio_misio Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 18:21
                    i jak...lepiej juz Ci jest??

                    ja zastanawialam sie kiedys nad swoim zyciem i doszlam do wniosku ze jakbym
                    znieknela to nikt by nie zauwazyl..byla by sensacja a potem nic

                    tylko jakos ciezko bylo pozbawic sie nadzieji ze bedzie lepiej

                    i jest lepiej ... i to nawet cudnie sie zaczya robic ...
                    po 3 latach odizolowywania sie od ludzi jakos zaczynam wychodzic na
                    swoje...ciezko mi zyc w tlumie ale coraz lepiej mi idzie
                    zaczynam pracowac nad soba i na sile wracac do przyjemnosci i do tego jaka
                    bylam wczesniej...do moich fascynacji dzieciecych (nauka i literatura) i wiem
                    ze jestem blisk juz calkowitej normalnosci

                    tylko ciezko tak przelalamac mi sie w wiekszych grupach...np w grupie 4
                    gadajacych glosno bab w pubie ja czuje sie jakas mala i zbyteczna, ale po
                    niecheci do kontaktow z kimkoliwek to i tak nie jest zle bo sam na sam z ludzmi
                    radze sobie niezle:)
                    • marsob80 Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 18:58
                      W zasadzie to ciągle myślę, że to moje życie to nie ma sensu i zastanawiam się
                      czemu moja matka nie usunęła ciąży zanim przyszedłem na ten świat. W dalszym
                      ciągu chciałbym się zabić, tylko że teraz już wiem, że to nie jest takie proste
                      jak mi się wcześniej wydawało :-(
      • vaporetto Re: Kto się boi...śmierci? 20.10.05, 20:11
        Bać się nie boję jakoś strasznie ( a w każdym razie, nie bardziej niż inni),
        ale odkąd pamiętam, towarzyszy mi przekonanie,że mogę umrzeć w każdej chwili.
        Że mogę pójść na rutynowe badania i okaże się,że mam raka- albo,że nie wrócę
        już z pracy, bo mnie samochód rozjedzie itp. Niby oczywista sprawa, ale
        mówienie o tym na głos powoduje,że jestem postrzegana niemal jak psychopatka-
        bo oczywiście wszyscy dożyjemy w zdrowiu setki z okładem, a reszta- to wypadki
        przy pracy.
    • alpepe Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:33
      poczytaj sobię Księga Koheleta, uspokoisz się.
      Pozdrawiam
    • owca Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:38

      nie boję się śmierci

      nie czekam na nią ani nie uciekam
      kiedy przyjdzie - to przyjdzie, nie mam na to wpływu i lęków z nią związanych
      również nie mam
      co ciekawsze /i sama mnie to zastanawia/ podobnie jest z patrzeniem na śmierć
      bliskich
      nie płaczę na pogrzebach i nie rozdzieram szat po stracie kogoś bliskiego...
    • medianka81 Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:39


      ja sie jej nie boje, jest integralna cześcią zycia ..mimo wszystko (jakby
      to idiotycznie nie brzmiało )...nie pozostjae nic innego jak oswoić sie z nią.
      Wydaje sie ze pamiętanie o niej, ta stala swiadomosc jej nieuchronnego nadjeścia
      moblizuje do lepszego ,mądrego wykorzystania życia. :)
      • scayla Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:43
        ble! tak, to wszystko prawda, zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Chodzi mi
        tylko o to, że czym innym jest przyjecie tego wszystko racjonalnie, a czym
        innym- trudniejszym- emocjonalna zgoda na to.
        Jeśli chodzi o przyjęcie "do wiadomości" tego wszystkiego, co wiadomo o śmierci,
        to przyjmuję, tylko czasem....hmm, czasem trudno się z tym pogodzić...
        A mierzenie się z tym tematem, czasem, chcąc nie chcąc, wywołuje pewien niepokój.
        Tak to jest u mnie...
    • dziwna_ja ja boje się tylko samotności 13.10.05, 17:41
      :(
      • tygrysio_misio Re: ja boje się tylko samotności 13.10.05, 17:46
        no wlansie...tylko ja to dluzej opisalam:)
        • tygrysio_misio Re: ja boje się tylko samotności 13.10.05, 17:48
          zawsze kiedy juz sie zostanie samemu to mozna przeprowadzic najwiekszy zyciowy
          eksperyment ... tylko trzeba miec sile na to zeby pozbawic sie nadzieji
    • tygrysio_misio Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:45
      nie boje sie smierci bo jest koncem wszystkiego...juz potem nie ma nic

      wierzacy w prawie wszystkie religie maja spokoj ze pojda nie nieba i bedzie im
      lepiej lub zostana nagrodzeni w inny sposob ... tylko ci zli powinni sie bac
      jesli wierza

      ja sie bardziej boje starosci..ze sie poddam i bede siedziec przed TV
      ogladalacj randke w ciemno i nikogo juz przy mnie nie bedzie

      boje sie samotnosci na starosc..teraz jestem silna i samowystarczala a mimo to
      ciezko samemu zyc...chce zeby na starosc ktos przy mnie byl jak zaslabne czy
      bede potrzeboac kogos w inny sposob

      a jak juz bede maial kogos to pozostanie tylko taka smutna nadzieje ze umre
      pierwsza i wyrzuty sumienia jednoczesnie ze zostawie go samego...
      • scayla Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:47
        chodzi mi właśnie o zaakceptowanie śmierci, o takie pełne zaakceptowanie.Wydaje
        mi się, że do tego jednak jest potrzebne myślenie. Piszesz, zaakceptować - mieć
        świadomość, ale niekoniecznie myśleć. To myślenie gdzieś musi poprzedzać
        akceptację, prawda?
        No i ja przyznaję, że z takim pełnym zaakceptowaniem miewam problemy. Czasami,
        nawet nierzadko, przyznaję tak, jak Ty, że myśl o śmierci motywuje. Można żyć
        kazdego dnia, jakby to był ten ostatni dzień....
        Ale czasami też, gdy tak głębiej sięgnę, gdy się tak przyjrzę kruchości życia, i
        co by nie mówić-tajemnicy śmierci- przyznaję, przychodzą obawy.... Do Ciebie nie
        przychodzą? Wydają mi się one takie ludzkie, ....ale i daje mi do myśleni Twoja
        postawa....
        Czy to nie jest właśnie jeden z tych podstawowych egzystenbcjalnych problemów, o
        których myślenie tak trudno do siebie dopuścić?
        • tygrysio_misio Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 18:12
          ja poprostu godze sie z tym ze kady organizm na ziemi z jakis wzglegow dostaje
          od "Zycia" pragnienia zycia i posiadania potomstwa....umus ludzki to pragnienie
          oslabia ale mimo wszystko ono jest

          wiem ze musze zyc i chce do konca zycia nad soba pracowac...chce wierzyc w moje
          idee choc moze sa stare i naiwne ... chce do konca byc czlowiekiem a nie
          wegetowac z mysla o smierci na starosc i chodzic do kosciola i dawac na tace
          tylko dlatego ze to moze mnie uratowac albo przedluzyc wegetowanie...chce byc
          aktywna umuslowo i jesli to bedzie mozliwe fizycznie do konca

          nie wazne kiedy umre...wazne zebym cos dala innym..zebym zarazila moje dzieci
          pryszle albo znajomych moimi idami milosci i pokoju choc moze sa naiwne :)

          boje sie tylko ze strace sile i zludzenie ze to dziala

          smierc jest straszna tylko w przypadku kiedy w czlowieku dalej jest to
          pragnienie zycia ... kiedy tego pragnienia nie ma to jest ukojeniem bolu i nic
          wiecej

          zastanow sie czy boisz sie smierci czy tak naprawde boisz sie utraty zycia.

          wszystkie wiary mowia o nagrodzie i o tym ze po smierci jest lepiej, ateisci
          mowia ze nic nie ma wiec po co sie bac ... tak naprawde nie ma sie co bac

          bac trzeba sie tylko tego ze bedzie sie bezuzytecznym, ze sie zmarnuje cale
          zycie
      • b-beagle Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:48
        Każdy boi się śmierci bo jest wielką niewiadomą
        • tygrysio_misio Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:55
          ja sie nie boje...takiej nie z mojej inicjatywy

          na smierc z mojej inicjatywy nie jestem wystarczajaco silna zeby moc pozbawic
          sie nadzieji, albo na tyle bez nadzieji zeby sie na nia zdecydowac

          gdyby ktos mi przystawil noz do szyji albo byla bym w jakis inny sposob
          zagrozona to oczywiscie bala bym sie...ale nie smierci ... to raczej bylo
          paniczne pragnienie zycia i strach ze moze sie skonczyc mimo tego pragnienia
    • sumire Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 17:59
      Mojej nie.
      Moich bliskich - tak, bardzo.
      • scayla Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 18:45
        A jednak zostaję przy swoim rozumieniu obawy przed śmiercią, jako problemu
        egzystencjalnego, bo widzisz- nie chodzi mi o problem śmierci jako taki,
        "odczłowieczony", ale o to, co w myślach i uczuciach człowiaka związane ze
        śmiercią....a więc i lęki, obawy....
        W moim rozumieniu to podstawoy problem egzystencjalny, bo nawet, gdy do końca
        nie zdajemy sobie z tego sprawy, niemal wszystkie sprawy życia codziennego są
        podporządkowane działaniu przeciw śmierci: miłosne uniesienie, zakładanie
        rodziny, gromadzenie różnych przedmiotów, wzbogacanie się- wszystko to w pewnym
        sensie jest próbą zdobycia nieśmiertelności....tak to rozumiem...tylko
        przyznanie się przed sobą do tego jest trudne...
        no i piszesz, że prościej byłoby sprecyzować moje niepokoje. Pewnie tak. Ale
        wcale nie na przekór Tobie tych niepokojów nazwać się nie da.
        Chodzi mi raczej o przyznanie przed samą sobą, że myśli o śmierci, to myśli, z
        którymi się zmagam i o przyznanie pokory wobec czegoś co jest większe ode
        mnie,co mnie przerasta... a że towarzyszą temu czasem lęki...nie wiem, czy
        trzeba się ich wyzbywać.
        Nie przedstawiam tego tematu, jako mojego problemu do rozwiązania, ale jako
        problem do refleksji i dyskusji, która zresztą, dzięki Twoim prowokującym do
        myślenia stwierdzeniom , idzie do przodu, i daje do myślenia:-)
    • node Dwa dni temu... 13.10.05, 18:47
      Dwa dni temu dowiedzialem sie ze mam raka. Spadlo jak grom z jasnego nieba.

      Pierwszy raz poczulem strach przed smiercia w wieku 27 lat, w kinie. Ogladajac
      film monty Pythona... absolutnie niewytlumaczalne dlaczego wtedy. Pozniej
      zrozumialem ze jedyna sposobam na zycie jest przezywanie kazdej chwili zycia w
      pelni.

      Takie leki mnie motywuja do zycia. Moga sie stac zrodlem sily w zyciu.
      • jessica26 Re: Dwa dni temu... 13.10.05, 18:54
        ja czasami myśle o śmierci...boje sie jej bo wolałabym jak najdłużej cieszyć sie
        życiem, to jest taki jedyny strach...a jednak jestem bardzo ciekawa
        śmierci...prrzychodzą czasami głupie myśli żeby otrzeć sie o smierć... np w
        jakimś wypadku samochodowym... jednak nie chce tego w głębi serca wiemże chce
        żyć i przeżyć swoje życie jak najlepiej bo wkońcu tylko jedno je mam ...


        ps fajny wątek
        • b-beagle Re: Dwa dni temu... 13.10.05, 19:42
          Otrzesz sie o śmierć jak umrze ci ktoś bliski. Wypadki natomiast często kończą
          się kalectwem więc się o nie nie ocieraj bo się doigrasz.
    • mena773 Re: Kto się boi...śmierci? 13.10.05, 22:39
      Powiem ci ,że od dziecka bałam się śmierci do 17 roku życia.Ale dlaczego?Tylko
      dlatego,że wierzę ,że kiedyś stanę przed Bogiem na sądzie ostatecznym i będę
      musiała zdac sprawę za złe czyny.Śamej śmierci jako śmierci myślę ,że nie ma co
      się bac bo to umiera tak jakby zasypia ciało,ale co póżniej....?
    • safrane1 Re: Kto się boi...śmierci? 14.10.05, 01:25
      Przestałam się bać śmierci, gdy mi życie dokopało. Ale boję się śmierci moich
      bliskich nadal :(
    • krysica Re: Kto się boi...śmierci? 14.10.05, 07:12
      Bardziej boje sie bólu....bo wtedy śmierć jest ukojeniem
      nie,nie boje sie smierci bo....wierze:)
    • grogreg wszyscy 14.10.05, 08:33
      To naturalne.
      Aczkolwiek skoro jest unienikniona to po to nia sobie glowe zaprzatac?
      • jessica26 Re: wszyscy 18.10.05, 11:36
        Ja musze przyznać, że boje się śmierci, nie wierzę w to że jest coś po niej, dla
        mnie śmierć o koniec. Tutaj jest mi dobrze, cenie sobie życie, mam dla kogo żyć,
        mam plany, mam marzenia. Nie chcę stąd odchodzić, choć wiem, ze kiedyś będe
        musiała. Nie boję sie chyba tej śmierci "ze starości" boje się śmierci
        tragicznej, nagłej, za młodu.

        A swoją drogą nigdy nie umierałam, nie znam śmierci, a człowiek przeważnie boi
        się tego co nieznane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja