dontrid
13.10.05, 21:07
Witam drogie Panie z forum Kobieta,
co prawda bardzo rzadko bywam na tym forum, na innych zresztą też, ale
chciałem opowiedzieć historię, która mi się jakiś czas temu zdarzyła, i
spytać o opinię bo jak się za chwilę wyjaśni nie mogę spytać o opinię kobiet,
które znam.
Mam żonę, dwójkę dzieci, jesteśmy pięc lat po ślubie, tworzymy niewątpliwie
udane małżeństwo. Nieźle zarabiamy, problemów póki co większych nie mieliśmy
i nadal nie mamy.
Kilka tygodni temu byłem służbowo na dwa dni w Warszawie, po całym dni pracy
postanowiłem zjeść coś w centrum. Osoby mieszkające lub bywające w Warszawie
wiedzą, że po zaparkowaniu samochodu w centrum, można się spodziewać za
wycieraczkami conajmniej kilku ulotek reklamowych agencji towarzyskich.
Zazwyczaj ulotki od razu wyrzucam do kosza tym razem jednak zainteresowałem
się jedną z nich. Przedstawiała ona autentyczne zdjęcia dziewczyn pracujących
w agencji, większość z tych dziewczyn nie grzeszyła urodą bądź seksapilem,
jednak jedna z nich wyglądała na wyjątkowo nieautentyczną - wysoka, bardzo
szczupła blondynka, ładna buzia, duży biust - lalka barbie po prostu.
Zerknąłęm na adres, agencja mieściła się 100 metrów od miesjca gdzie
parkowałem. NIe wiem dlaczego (nigdy wcześniej nie byłem w agencji i nie
korzystałem z usług pań), ale pomyślałem sobie, że sprawdzę dla żartu, czy
rzeczywiście kobieta (miała na imię Roksana) o tak niezwyłej urodzie i
atrakcyjnym ciele pracuje w tej agencji. Zapukałem do drzwi, jakaś pani
otworzyła mi je, zaprowadziła do pokoju i kazała czekać. Minutę później do
mojego pokoju weszło pięc pań, zrozumiałem więc, że muszę wybrać jedną z
nich. Nie trzeba było być bardzo bystrym, żeby zauważyć, że nie ma wśród
nich Roksany, postanowiłem kontynuować zabawę, wyciągnałem ulotkę i pytam czy
pracuje u nich taka dziewczyna. Odpowiedziały, że tak, ale jest z klientem.
Podziękowałem, wyszedłem, wróciłem do samochodu i już miałem wracać do
hotelu, ale wciągnąłem się w tą zabawę już dosyć mocno dlatego postanowiłem
wrócić do agencji za pół godziny. Pukam, otwiera mi ta sama Pani, znowu
prowadzi mnie do pokoju i każe czekać. Tu mała dygresja. Byłem święcie
przekonany, że ktoś taki jak Roksana nie istnieje, a jesli nawet istnieje to
nie pracuje w agencji towarzyskiej, wszystko traktowałem jak zabawę i ani mi
w głowie nie była zdrada. Otworzyły się drzwi, weszło o ile dobrze pamiętam
sześć pań i... wśród nich niestety Roksana. Zrobiło mi się gorąco, po
pierwsze dlatego, że uświadomiłem sobie, że ona istnieje, a po drugie
dlatego, że była chyba jeszcze bardziej atrakcyjna niż na zdjęciu, dodatkowo
wystąpiła tylko w bikini. Tu również chciałbym być dobrze zrozumiany, do
widoku pięknych i atrakcyjnych kobiet jestem raczej przyzwyczajony, sam mam
bardzo ładną żonę, niejedno w życiu widziałem w tym momencie straciłem jednak
głowę i wskazałem na Roksanę, co było jednoznaczne z pójściem z nią do
pokoju. Na chwilę zostawiła mnie w pokoju samego, moje myślenie nadal było
wyłączone, za chwilkę wróciła owinięta w ręcznik, w domyśle, była naga.
Poprosiła żebym jej dał pieniądze z góry, wyjąłem je z portfela, Roksana je
wzięła i ponownie wyszła z pokoju. W tym momencie zacząłem sobie uświadamiać
co się dzieje. Myślenie mi się ponownie włączyło: za chwilę zdradzę żonę,
pomimo, że ją kocham i mam z nią dwójkę wspaniałych dzieci. Gula stanęła mi w
gardle, łzy w oczach, poczułem potężnego kaca moralnego i straszny ciężar na
duszy - okropna chwila jednym słowem. Roksana wróciła, siadła na łóżku i
uśmiechnęła się zachęcająco. "Mam wyrzuty sumienia, chyba zrezygnuję"
powiedziałem, choć w tym momencie byłem już pewny, że rezygnuję. "Ale nie
mogę oddać Ci pieniedzy, najwyżej oddam Ci za pół godziny". "Nie, dziękuję" -
powiedziałem i wyszedłem z pokoju. Śmiech dziewczyn z agencji słyszałem
jeszce na parterze, choć mieściła się na 4 piętrze. W pierwszym momencie
byłem bardzo zadowolony, wręcz dumny, że nie zdradziłem żony, ale potem w
miarę upływu dni zaczęły mną targać wątpliwości, czy taka sytuacja się nie
powtórzy, czy nie ulegnę, czy coś mi znowu nie strzeli do głowy. Co się
stanie jeśli zaczniemy kłócić się z żoną, czy wtedy jej nie zdradzę, albo
jesli będę pod wpływem, może wtedy się przełamie. W obecnej chwili jestem na
100% przekonany, że nigdy nie zdradzę żony, ale cięzko mi, nie ufam sobie...