ulalka 21.09.02, 19:58 zainstalowalam drukarke nowa :-))))) a co!.. pochwale sie :-)))))) ps. zaraz mi jakis informatyk, albo pani informatyk wyskoczy, ze co za problem, ale ja siem tam ciesze :-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
loveletter Re: kobieta potrafi :-)))))))))) 21.09.02, 20:34 gratuluję:)) "nawet wielka podróż zaczyna się od małego kroku" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sombre Re: kobieta potrafi :-)))))))))) IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 21.09.02, 20:35 To ja tez gratuluje, zwlaszcza, ze sam jeszcze tego nigdy nie robilem :) Odpowiedz Link Zgłoś
mirabilis Re: kobieta potrafi :-)))))))))) 21.09.02, 21:53 Gratulje, ja też jakiś rok temu zainstalowałam drukarkę, też byłam z siebie dumna jak diabli, szczególnie, żę generalnie chyba jestem jedną z tych osób, które są stworzone do psucia komputerów. Np kiedyś przypadkiem skasowałam windowsy w nowym komputerze, wszystko tak się pochrzaniło (sorki za język), że musiałam sformatować twardziela:(((( Tak, kobieta niewątpliwie potrafii;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
loveletter Re: kobieta potrafi :-)))))))))) 21.09.02, 22:02 mirabilis napisała: > Gratulje, ja też jakiś rok temu zainstalowałam drukarkę, też byłam z siebie > dumna jak diabli, szczególnie, żę generalnie chyba jestem jedną z tych osób, > które są stworzone do psucia komputerów. Np kiedyś przypadkiem skasowałam > windowsy w nowym komputerze, wszystko tak się pochrzaniło (sorki za język), że > musiałam sformatować twardziela:(((( > Tak, kobieta niewątpliwie potrafii;-))) Skasowałaś Windowsy? przypadkiem?:))) no no:) chyba nastraszę Tobą mojego millenium edition, którego działanie (tzn: niedziałanie) powoduje, że krew mnie zalewa co najmniej dwa razy dziennie:) Odpowiedz Link Zgłoś
mirabilis Re: kobieta potrafi :-)))))))))) 22.09.02, 10:08 loveletter napisał: > > Skasowałaś Windowsy? przypadkiem?:))) no no:) chyba nastraszę Tobą mojego mille > nium edition, którego działanie (tzn: niedziałanie) powoduje, że krew mnie zale > wa co najmniej dwa razy dziennie:) Klnę się, że to był kompletny przypadek. Chciałam skasować dyskietkę i weszłam z Windowsów do Nortona (więc kursor był ustawiony na, już wkrótce świętej pamięci, Windowsach), wsadziłam dyskietkę i nic nie zmieniając zaczęłam kasować. Cholerne dwa razy pytał się czy na pewno chcę je skasować, ale kto tam się przygląda co tam piszą... potraktowałam te pytania jak przykrą formalność. Potem się troszkę zdziwiłam, że tak jakoś długo się kasuje... To był mój pierwszy komputer, więc dopiero po ok. minucie zaczęłam coś podejrzewać:)) A kiedy wreszcie to do mnie dotarło wpadłam w panikę... Jedynie co mnie usprawiedliwia to moja ignorancja, to, że było to wiele lat temu i ... to, że od zawsze byłam roztrzepana (nic na to nie poradzę...) Tak więc spokojnie możesz mną straszyć swój sprzęt. Jestem mistrzynią zawieszania komputera. Raz na jakiś czas zdarza mi się coś skiepścić. Dlatego fakt, że mój brat raczył się ożenić i wyprowadzić bardzo przeraził mnie i mojego kompa:))) Niemniej muszę przyznać z niejaką dumą, że już nigdy potem Windowsów nie skasowałam, a reszta "wpadek" była odwracalna i CHYBA już ptrafię od biedy tego kompa ujarzmić (choć z problemami):)) P.S. Wiem, że moja opowieść jest nieco żałosna, dlatego bardzo lubię ją opowiadać - ku przestrodze (własnej), poza tym, do tej pory kiedy tylko przypomnę sobie tą sytuację nie mogę powstrzymać się od śmiechu:))) Mam nadzieję, że czytający będą śmiali równie głośno jak ja:))) Odpowiedz Link Zgłoś
loveletter Re: kobieta potrafi :-)))))))))) 22.09.02, 18:27 mirabilis napisała: > Klnę się, że to był kompletny przypadek. Chciałam skasować dyskietkę i weszłam > z Windowsów do Nortona (więc kursor był ustawiony na, już wkrótce świętej > pamięci, Windowsach), wsadziłam dyskietkę i nic nie zmieniając zaczęłam > kasować. Cholerne dwa razy pytał się czy na pewno chcę je skasować, ale kto tam > > się przygląda co tam piszą... potraktowałam te pytania jak przykrą formalność. > Potem się troszkę zdziwiłam, że tak jakoś długo się kasuje... To był mój > pierwszy komputer, więc dopiero po ok. minucie zaczęłam coś podejrzewać:)) A > kiedy wreszcie to do mnie dotarło wpadłam w panikę... Jedynie co mnie > usprawiedliwia to moja ignorancja, to, że było to wiele lat temu i ... to, że > od zawsze byłam roztrzepana (nic na to nie poradzę...) > Tak więc spokojnie możesz mną straszyć swój sprzęt. Jestem mistrzynią > zawieszania komputera. Raz na jakiś czas zdarza mi się coś skiepścić. Dlatego > fakt, że mój brat raczył się ożenić i wyprowadzić bardzo przeraził mnie i > mojego kompa:))) > Niemniej muszę przyznać z niejaką dumą, że już nigdy potem Windowsów nie > skasowałam, a reszta "wpadek" była odwracalna i CHYBA już ptrafię od biedy tego > > kompa ujarzmić (choć z problemami):)) > P.S. Wiem, że moja opowieść jest nieco żałosna, dlatego bardzo lubię ją > opowiadać - ku przestrodze (własnej), poza tym, do tej pory kiedy tylko > przypomnę sobie tą sytuację nie mogę powstrzymać się od śmiechu:))) Mam > nadzieję, że czytający będą śmiali równie głośno jak ja:))) niezłe, niezłe:)) ale jeśli chodzi o roztargnienie to i tak jestem lepszy: pewnego pięknego dnia miałem sobie przygotować obiad: że nie jestem jakoś specjalnie cierpliwy, nie potrafię zbyt wiele upichcić, a w lodówce leżała półkilogramowa kostka białego sera - zdecydowałem się na standardowy makaron z rzeczonym serem i topionym masłem. Jem, jem, ale coś mi caly czas nie pasuje, tak sobie myślę, że lepsze jadałem. Ale nic - nie będę przecież specjalnie wybrzydzał skoro sam sobie zrobiłem:)). Zjadłem co było do zjedzenia i zająłem się innymi sprawami... Jakąś godzinę po obiedzie coś mnie tknęło - poszedłem do kuchni i ....schowałem do lodówki nienaruszoną kostkę sera:):) Na razie:) Odpowiedz Link Zgłoś
mirabilis Re: kobieta potrafi :-)))))))))) 22.09.02, 21:34 Muszę przyznać, że serek zrobił na mnie wrażenie, ale mam jeszcze kilka "fajnych" historii w zanadrzu, świadczących o moim nieprzeciętnym "talencie":))) Jestem mistrzynią drobnych wpadek i wypadków. Kiedyś zszyłam się zszywaczem do papieru. Nie pytaj jak to zrobiłam, bo wciąż się zastanawiam - po prostu się nim bawiłam. Innym razem wbiła mi się sprężynka od długopisu w palec, było to o tyle przerażające, że wbiła się jak haczyk i nie można jej było tak po prostu wyjąć... okropność. Jakieś 10 lat temu zdarzył się drobny wypadek: Madzia, czyli ja, bawiła się, uwaga, żyletką i się piociachała na szczęście tylko w palec. Tak się przestraszyłam, że nic nikomu nie mówiąc zamknęłam się w łazience - wanna "tonęła" we krwi, szkoda, że tego nie widziałś:)))) Ale i tak szczyty osiągnęłam, kiedy o mały włos nie utopiłam się w ... brodziku. Serio, musieli mnie ratować:))) Teraz jak o tym myślę jeszcze bardziej mi się chce śmiać:)) Po prostu zostałam stworzona do wyrzszych celów, a oni mi jakieś sprężynki i brodziki na drodze stawiają;-)))) Pozdr. P.S. Pragnę zaznaczyć, że od lat kilku nie byłam specjalnie bliska śmierci, no może poza sytuacją (a w zasadzie sytuacjami, bo było kilka podobnych), kiedy roztargniona wchodziłam na jezdnię na czerwonym świetle;-))) Do tej pory kiedy gdzieś wychodzę rodzinka mi powtaża: "uważaj i nie zamyślaj się";-))) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek Ulalko! Moje gratulacje:))) 21.09.02, 22:47 Pieknie drukuje? Kolorowo?:))) PS. Ulalka jest ze mna blisko spokrewniona - to tak dla informacji:)))) Odpowiedz Link Zgłoś