romans z żonatym mężczyzną ...

17.10.05, 08:57
zanim wszyscy mnie tu zlinczują, prosze, doczytaj(cie) do końca, spróbuj(cie)
chociaż częściowo zrozumieć...

Z całkiem niewinnego poznania sie, długich rozmów, wymiany smsów, naprawdę
przypadkowych spotkań powoli zaczelismy zdawać sobie sprawę, że spotykamy się
(teraz już świadomie i celowo)coraz częściej, bo nie możemy przestac o sobie
mysleć...

Łączy nas naprawdę milion wspólnych rzeczy: charaktery, wspólne ukochane
hobby, identyczne poczucie humoru, poglądy polityczne, fascynacje muzyczno-
filmowe i jeszcze setki innych rzeczy, które mogłabym wymieniać bez
konca...po prostu nadajemy absolutnie na tych samych falach, dosłownie od
pierwszych minut poznania się...

Co komplikuje sytuację? Wszystko. To,że on ma rodzinę, dziecko,że jego zona
jest moją znajomą, że zżerają mnie maksymalnie wyrzuty sumienia...
Narazie jestesmy na etapie wymiany czułości, niedawno przekroczylismy ta
pierwszą nieśmiała barierę kontaktu fizycznego, ale obawiam się, że to tak
długo nie potrwa ,bo jestesmy na etapie maksymalnej fasynacji sobą...

Tak. wiem. Zerwać. Natychmiast. Nieodwracalnie.

Już probowałam -próbowaliśmy oboje- i świat nam się rozpadal na tysiące
kawałeczków, bo nagle okazuje się, że bez powietrza naprawdę nie można żyć.
Nie potrafię bez niego normalnie funkcjonować, cieszy mnie każda
najzwyklejsza, najbardziej prozaiczna rzecz robiona w jego towarzystwie...
Ciągle ze sobą rozmawiamy, setki wspólnych tematów, wspólnych fascynacji
czymś zobaczonym, przeczytanym...

Dlaczego nie spotkaliśmy się ileś tam wcześniej?!! Akurat w takich
okolicznosciach trzeba spotkać swoją drugą połówkę? :-(

Chyba zwariuję...

Proszę, poradzcie, napiszcie, może ktoś był w podobnej sytuacji i udało mu
się jakoś ją rozwiązać bez wyrywania sobie z rozpaczy serca...

    • dr.verte [...] 17.10.05, 09:05
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • asha26 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:12
        bez komentarza odnośnie prostactwa niektórych osob. wszystko trzeba zawsze
        sprowadzać do schematu wymiany płynów ustrojowych?
        :-/
        • pimpek_sadelko Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:48
          asha26 napisała:

          > bez komentarza odnośnie prostactwa niektórych osob. wszystko trzeba zawsze
          > sprowadzać do schematu wymiany płynów ustrojowych?
          > :-/

          sorry, ale prostactwem i qrestwem jest to co robisz Ty i ten facet. nie ma co
          owijac tego w bawelenke fascynacji filami, wspolnym hobby itd. masz 15 lat? w
          zyciu nie chodzi o wspolne hobby! a poza emocjami mamy tez rozum. jestes nic
          nie warta... szlajac sie z mezem znajomej.... DNO.
        • basia8.93 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 12:15
          a co jezeli jego zona i dziecko (ono doslownie - nie w przenosni - i to do
          wzrostu) tez nie potrafia zyc bez powietrza???? bierzesz to na siebie??? bo to
          o wiele ciezsze niz to bez czego, jak piszesz, zyc nie potrafisz. zycze dobrych
          wyborow, pozdrawiam
    • kryzysowa_narzeczona75 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:09
      > Łączy nas naprawdę milion wspólnych rzeczy: charaktery, wspólne ukochane
      > hobby, identyczne poczucie humoru, poglądy polityczne, fascynacje muzyczno-
      > filmowe i jeszcze setki innych rzeczy, które mogłabym wymieniać bez
      > konca...po prostu nadajemy absolutnie na tych samych falach, dosłownie od
      > pierwszych minut poznania się...

      Pomysl, ze to samo moglo go kiedys laczyc z zona, dlatego sie pobrali...A jaki
      efekt koncowy? Sama widzisz. I mniej komplikacji mieli...
      • asha26 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:17
        znam tę historię z relacji obu stron - i jego i jej.
        krótka karnawałowa znajomość, zaaranżowana przez znajomych, wpadka, dziecko etc.
        Czasami pewne rzeczy przychodzą w życiu w odroczonym terminie...
        • trzydziecha1 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:18
          Dlatego uważasz siebie za usprawiedliwioną i chcesz rozwalić to małżeństwo? Nie
          uważasz, ze gdyby jemu zależało tak jak Tobie, to by sie rozwiódł?
        • kryzysowa_narzeczona75 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:18
          obys sie nie mylila...
        • mxp4 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 18.10.05, 06:39
          asha26 napisała:

          > znam tę historię z relacji obu stron - i jego i jej.
          > krótka karnawałowa znajomość, zaaranżowana przez znajomych, wpadka, dziecko
          etc
          > .
          > Czasami pewne rzeczy przychodzą w życiu w odroczonym terminie...



          Kazdy chlop tak gada jak ma ochote na nowa dupe. Wygzmoci cie na wszystkie
          sposoby i wroci skruszony do zony. On ma rodzine a tobie od niego wara.
    • sprawdzilem.to Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:12
      asha26 napisała:
      >
      > Proszę, poradzcie, napiszcie, może ktoś był w podobnej sytuacji i udało mu
      > się jakoś ją rozwiązać bez wyrywania sobie z rozpaczy serca...
      >
      Pisz na forum mezczyzna. Tam Cie nikt nie zlinczuje.
      Zrozumiemy i utulimy. Ale co zrobic, to i najwieksi kobieciarze z nas nie
      wiedza.
      Sa problemy, ktore tylko czas rozwiazac potrafi.
    • c.eastwood idiotyzm -reaktywacja 17.10.05, 09:22
      Jeżeli nie żartujesz to nich opowiadaj o bzdetach i tym co ci się wydaje tylko
      doprowadź sprawę do końca
      Jeśli jest tak ekstra to niech facet sie rozwiedzie, płaci na dziecko, załatwi
      jak człowiek inne sprawy małżeńskie a dopiero potem zobaczymy, czy będziesz
      gotowa jeszcze z nim tak sie bawić
      a teraz to po prostu swiństwo robisz
    • mynia_pynia Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:23
      Chyba bym się wyrzygała gdybym miała świadomość że on po miłym wieczorze idzie
      do domu i przytula żonę, kocha się z nią.

      Feeee, jak można pozwolić facetowi żeby miał drugą ... ha i się z tym godzić,
      bo to ty teoretycznie jesteś drugą, ale dla ciebie to jego żona jest tą.

      A zastanawiałaś się kiedyś czy prosto po seksie z żoną przychodzi do ciebie i
      się kocha z tobą ???

      Jak nie to proponuje wziąć to pod uwagę, bo na pewno się to zdarzy o ile już
      nie miało miejsca.

      I jak smakuje ???
    • vandikia Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:27
      skończ znajomośc drastycznie i ostatecznie. Zadnych telefonów, emaili itd.
      Przypadkowe spotkania ignoruj, jedynie czesc i zadna krótka pogawędka. Poboli i
      przestanie, a ty przynajmniej nie bedziesz ostatnią suką.
    • vei Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:30
      rozejrzyj sie za innym mezczyną i nie boj sie "kazda potwora znajdzie swojego
      amatora" on nie jest jedyny na swiecie
      brzydze sie panienkami, ktore zajmuja sie zajetymi mezczynami
    • dulce3 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 09:43
      w obecnej sytuacji jestes totalnym zerem, ktore wpieprza sie miedzy kochajacych
      sie ludzi. Probujesz rozwalic rodzine dziecku. Jestes zwykla zdzira. Przykro
      mi ale tak to wyglada z boku. Jesli chcesz zachowac twarz to sie wycofaj.
      • nosek123 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:04
        Skoro tak bardzo sie kochaja, to dlaczego on szuka ukojenia w objeciach innej
        kobiety?? Pomyslalas/es o tym?
        • trzydziecha1 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:05
          hehehe od kiedy to się "ukojenie" nazywa? ;DDD
        • dulce3 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:20
          wiem jedno. Skoro juz ktos zdecydowal sie na malzenstwo i przysieganie
          wiernosci, to powinien sie tego trzymac. On jest takim samym zerem jak autorka
          watku, co nie zmienia faktu, ze jest mezem i ojcem. Wchodzenie z butami z
          zwiazek, ktory moze przezywa jakis kryzys jest przejawieniem najnizszych
          instynktow. To co ta panienka pisze, to tylko jej relacja, wzglednie to co on
          jej powie....
          • six_a Re: Taaaa, a może Kopernik 17.10.05, 10:30
            też był zerem?!
            Przestań tak się pienić, bo do rozwiązania nie dotrwasz.
            • dulce3 Re: Taaaa, a może Kopernik 17.10.05, 10:36
              a dlaczego kopernik? Bede sie pienila, bo maksymalnie wkurzaja mnie takie
              panienki. Nie chcialabym kiedys z dzidziusiem na reku dowiedziec sie za jakas
              pani zakochala sie w moim mezu i za cel postawila sobie byc z nim!!!!!!!!!!
              ehhhhhh
              • six_a Re: Taaaa, a może Kopernik 17.10.05, 10:38
                bo ździrą to na pewno nie był ;)
                pewnie, nikt by nie chciał takiej sytuacji, ale zapewniam, że się zdarzają, a
                piana na pysku nie bardzo pomaga w czymkolwiek.
                • dulce3 Re: Taaaa, a może Kopernik 17.10.05, 10:41
                  tiaaa. a po cholere takie panienki pisza na forum i szukaja rady? hmm? Jakiej
                  pomocy oczekuja i jakich komentarzy?
                  Mam napisac trzymaj sie kochana... Jestem z Toba...??????????????? Nie napisze
                  tak, bo wrecz przeciwnie zycze jej zeby facet przejrzal na oczy i wrocil do
                  zony i dziecka.
          • bozia2 Przesadzacie...:D 17.10.05, 10:30
            Jak was czytam,to myślę,że większość z was nigdy naprawdę nie była zakochana:(
            Od zakochanej dziewczyny wymagacie rozumu?????!!!!!
            Nie ma dobrych rad w takiej sytuacji,kiedy minie zauroczenie-powróci rozsądek,a
            do tego czasu pewnie nic się nie zmieni i żadne tłumaczenia sobie i innym nie
            pomogą.

            Z drugiej strony piszecie,że trzecia,że się wpieprza z butami,ale ona jest
            wolna,a on zajęty i to on jest goowno warty,a zresztą może lepiej jest być tą
            trzecią niż zdradzaną pierwszą?!

            Nie znam się na tym bo od 13 lat mam tego samego męża,którego jak na razie nie
            zdradziłam,ale kto wie,co przyniesie życie i z regóły jest tak,żew te,które tak
            strasznie nawołują do "świętości" same święte nie są.

            Trzymaj się dziewczyno.Życzę ci,by twój wybranek szybko się określił,bo czasem
            wyrzuty sumienia mogą zniszczyć człowieka.
            • dulce3 taaa... 17.10.05, 10:38
              to zanim Ty zdradzisz , nie zycze Ci zeby sie okazalo ze to wlasnie z Twoim
              mezem sypia autorka watku.. Taka jestes pewna ze zyczyysz jej powodzenia.???
              I jeszcze jedno " REGUŁY"....
              • bozia2 Re: taaa... 17.10.05, 10:53
                Właśnie o to chodzi,że nie jestem pewna niczego jeśli chodzi o facetów i nie
                radzę nikomu wierzyć im do końca,bo mają swoje sposoby,by nawet przed sobą
                udawać,że zdrada to nie zdrada,bo to sytuacja wymusiła...,albo w warunkach
                odosobnienia/np. na wyjeździe służbowym/spełnili tylko potrzebę fizjologiczną...itd.

                Mam nadzieję,że nigdy dulce3 ciebie to nie spotka,że nigdy nie dostaniesz
                strzałą Amora w łep i nie stracisz na chwilę rozumu-chociaż ja
                chyba/podkreślam-chyba/chciałabym jeszcze raz kiedyś zakochać się bezrozumnie i
                mieć te,no jak im tam,aaa,motylki...:DDD

                Przeraża mnie,że wszystko bierzecie tu tak poważnie,życie jest
                krótkie,uśmiechnijcie się lepiej do swoich połówek,siądźcie im na kolanka
                itd.zamiast marnować siłę na czcze gadanie w necie.

                Takie jest moje zdanie,nikt nie musi się z nim zgadzać,ale nie mam 18 lat i
                wiem,że prawie nigdy w życiu nie jest tak,jak sobie zaplanujemy.
                • dulce3 Re: taaa... 17.10.05, 10:57
                  Gdybysmy wszyscy trzymali sie podstawowych zasad moralnych, zycie byloby o
                  wiele weselsze...
                  • bozia2 Re: taaa... 17.10.05, 11:01
                    Wątpię...

                    W niektórych domach nawet kiedy trzymają się zasad nie jest wesoło,a zreszta i z
                    biegiem wspólnego życia,też gdzieś ten domowy humorek zanika...
                    Nie wszędzie oczywiście,czego jestem przykładem,ale nie lubię osądzania,bo nikt
                    nie jest w stanie przewidzieć,co jego spotka w życiu...

                    No,to na tyle,idę zająć się obowiązkami żony :DDDDDDDD
                  • sumire Re: taaa... 17.10.05, 11:07
                    Tylko że my tu nie jesteśmy papieżami.
                    Ludzie popełniają błędy, ot co. Każda baba może poczuć miętę do zajętego
                    faceta, choć oczywiście - na szczęście - nie każda swoje pożądanie chce wcielić
                    w czyn. To po pierwsze. Po drugie, ten chłop to nie jest jakaś bezwolna
                    szmaciana laleczka, zbałamucona przez wampa, tylko dorosły i obdarzony własnym
                    rozumem człowiek. To jest też jego decyzja.
                    Nie jest to nic mądrego i uważam, że lepiej spokój sobie dać z takimi układami.
                    Niemniej mięsem bym tu nie rzucała po dziewczynie, bo sama też swoje na
                    sumieniu mam - i chyba każda z nas ma.
                    • dulce3 Re: taaa... 17.10.05, 11:15
                      ja nie mam, moze dlatego czuje sie swobodnie w wyrazaniu swoich opinii.
        • pimpek_sadelko Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:21
          nosek123 napisała:

          > Skoro tak bardzo sie kochaja, to dlaczego on szuka ukojenia w objeciach innej
          > kobiety?? Pomyslalas/es o tym?

          bo jest zwyklym ch...em. jak nie kocha, to niech odejdzie, po co zabiera cenny
          czas kobiecie? a jak kocha to czemu zdrada? kwadratura kola. zero i tyle.
    • nosek123 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:03
      Zupelnie cie nie potepiam. Sama jestem w podobnej sytuacji, choc mam moze ten
      komfort, ze nie znam jego zony i jeszcze nie maja wspolnych dzieci. Calkowicie
      zatracilam sie w tym co robie, zyje wlasciwie tylko naszym zwiazkiem, czekam na
      kazdy sygnal. To jest po prostu silniejsze ode mnie i nie jestem w stanie
      myslec o uczyciach jego zony. Moze zle zrobie, ale doloze wszystkich staran by
      byc z nim na zawsze. Trzymaj sie cieplutko.
      • vei Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:14
        A gdy juz bedziesz z nim na zawsze, to znajdzie sie inna zakochana, ktora za
        cel postawi sobie bycie z nim na zawsze:))) powodzenia
      • dulce3 [...] 17.10.05, 10:21
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • dulce3 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:44
        wiem wiem. Prawda boli!
    • katarzyna_z Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:08
      a nie pomyslałaś, że może jestes odskocznia od codzienności, od domu dziecka
      itd.... że tak naprawde jakby odszedl od zony to po pewnym czasie by
      stwierdził, że zrobił największy bład swojego życia???

      jest tyle facetow... świat sie na tym niekonczy... pomysl o jego dzieciach, o
      zonie... romansujac z Toba on nie odpowiada tylko za siebie, ale za swoje
      dziecko(dzieci) , zone...
    • karin_d Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:14
      przeczytałam i nie zmienia to mojej opinii o tobie
      jesteś zwykłą qurwą on tez nie lepszy
      pchasz się z buciorami w czyjeś życie
      coś z toba nie tak że nie możesz sobie znależć wolnego faceta
      • dyrgosia Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:18
        Tylko jasne sytuacje: kocha cię, rozwód , alimenty, odpowiedzialność za
        dziecko, a potem wasz związek...
    • landrynka8 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:23
      Wiem aż zanadto jak potrafią zachowywac się mężczyżni żonaci w sytuacji gdy nie
      ma obok żony.
      Nie mam prawa Ciebie oceniać.
      Powodzenia.
    • sumire Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:25
      Ja nie będę tu 'zdzirami' rzucała, bo uważam, że każda baba może się w podobnej
      sytuacji znaleźć. Tak czy inaczej, odesłałabym pana tam, skąd przyszedł. Nie ma
      sensu się w to pakować.
      I wiesz, ja znam parę kobiet, które też się nasłuchały, że on nie kocha żony,
      nie sypia z nią, że się rozwiedzie, że to i tamto... a później zostawały z
      rączką w przysłowiowym nocniku.
      • iiskierkaa MOJE ZDANIE 17.10.05, 10:27
        to takie ze dopiero teraz dostrzegacie oboje co Was tak naprawdę kręci. Gdyby
        On nei miał żony kazda inna mogła by mu dać to co teraz dajesz mu Ty. Ale
        podziwiam Cię za ten układ jaki prowadzisz. Byle byś słono za to nie zapłaciła
        • landrynka8 Re: MOJE ZDANIE 17.10.05, 10:29
          Jej mąż to ma do stracenia,a nie ona.
          • landrynka8 Re: MOJE ZDANIE 17.10.05, 10:30
            tzn. ten kochanek który ma żonę.
      • p_kola20 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:15
        tak czytam wszystkich wpisy i się zastanawiam
        czy Wy nie wiecie co to jest miłość??
        To jest strzała amorka, który uderza znienacka...
        Przecież to autorka wątku się w nim zakochała...
        Tamten facet daje jej nadzieje, a Ona ją bierze i żyje tą nadzieją...
        i żyć Nią będzie... jak długo ?? tego nikt nie wie ...
        pewnie większość z wypowiadających się na tym wątku nie doświadczyła jak to
        jest być z kimś kto ma kogoś innego...
        być tą trzecią osobą...
        kochać kogoś całym sobą i móc oddać nawet swoje życie drugiej połówce...
        można cierpieć płakać... ale bycie przy kims choć chwilke kogo się kocha jest
        napiękniejszą chwilą w życiu... to wynagradza wszystko...
        • dulce3 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:17
          sraty pierdziaty. Jest jeszcze rozum!
          • bozia2 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:22
            dulce3-zakochaj się wreszcie,będziesz wtedy wiedziała,że rozum ma się wtedy w
            dupci:DDD
            • dulce3 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:24
              jestem bardzo zakochana, wiec nie musze znow. Ja kocham mojego faceta, moze
              dlatego nie szukam tak jak niektore tutaj i nie tesknie za zakochaniem sie
              jeszcze raz. Po prostu kocham i dzieki temu nie komplikuje sobie i innym zycia.
        • basia8.93 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 12:31
          wiesz ci kola20? a moze to Ty nie wiesz co to ta "milosc"? moze mylisz ja z
          czyms innym, np z zauroczeniem?
          nie trzeba od razu kogos osadzac, ale zachecac.....? oby nie dlatego
          bynajmniej, ze ludzie w podobnym polozeniu chcieliby zeby bylo to norma, im tez
          mowie-licza sie fakty. zastanawiajmy sie czesciej
    • liss.ek Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 10:43
      Co mnie najbardziej wkurza, to podejście na zasadzie: "druga połówka", "jesteśmy
      sobie przeznaczeni" itd. Jasne, najłatwiej stworzyć teorię o świętym
      porozumieniu dusz, a wtedy już nie obowiązują żadne zasady i nie trzeba szanować
      innych ludzi.
      Niech się Twój kochanek najpierw rozwiedzie (skoro relacja żony jest podobna, to
      może nie będzie tak trudno), potem będzie czas na Wasze uczucie.
    • migdalek.niebieski Trzymaj d.upę na uwięzi i nie rób z siebie zdziry. 17.10.05, 10:51
      A gadki o dwóch połówkach to chyba są nie na miejscu.
      • vei Re: Trzymaj d.upę na uwięzi i nie rób z siebie zd 17.10.05, 10:59
        problem w tym, gdy nikt tej dupy nie cche wtedy cudzy maz moze latwo i
        szybkostac sie druga polowka
        • dulce3 FAKT ... n/t 17.10.05, 11:00

        • migdalek.niebieski Re: Trzymaj d.upę na uwięzi i nie rób z siebie zd 17.10.05, 11:02
          Super to ujęłaś;))
    • ulaa4 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:26
      ja cie rozumiem.
      ale moja kumpela nabawiła sie duzych kłopotów. po facecie nie ma sladu, ale
      zostawił jej dziecko. musiała zmieniac numer telefonu bo sie zona na niej
      wyzywała. a facet tylko łóżeczko kupił i zniknął
      • vei Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:35
        nalezalo sie z tym liczyc, nie zaluje kolezanki, zwlaszcza jesli byla na tyle
        glupia, ze chodzac do lozka z zonatym mezczyzna nie zadbala o antykoncepcje
        • pimpek_sadelko Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:36
          vei napisała:

          > nalezalo sie z tym liczyc, nie zaluje kolezanki, zwlaszcza jesli byla na tyle
          > glupia, ze chodzac do lozka z zonatym mezczyzna nie zadbala o antykoncepcje
          mimo wszystko zal mi tej dziewczyny.... szkoda, ze potrzeba az takie kopa w
          d... od zycia dostac, zeby czegos sie nauczyc.
          • ulaa4 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:38
            to prawda!!!! a tak była przkonana o jego miłości... nawet ją zawiózł do
            specjalnej kliniki na poród!!! do innego miasta... wszystko było super do
            czasu....
          • vei Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:38
            widac ja nie mam serca
            • ulaa4 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:40
              moze i dbała o antykoncepcje ale los bywa przewrotny.... ale chyba nie dbała
              raczej. miłość jest slepa
    • leda10 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:50
      Niedobrze mi się robi, jak czytam takie rzeczy..Ja przez cholerny romans mojego
      męża z inną jestem po rozwodzie, mam rozwalone życie, a on szczęśliwy bo znalazł
      "swoją połówkę". A panienka nie miała żadnych obiekcji, zeby go usidlić :-(
      • vei Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 11:52
        znalazl raz, znajdzie i kolejny, w koncu wiele "drugich polówek" krazy po
        swiecie
    • rachela180 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 12:04
      Nie chciało mi sie czytać wszystkich odpowiedzi, starczy ze dojechałam do
      połowy i mi sie zrobiło niedobrze.

      Ludzie... zakochani nigdy nie byliśce?! Dziewczyna sie męczy, a Wy ją od
      najgorszych...
      Nie godzi sie tak, baby!

      Droga Ascho, wiem, że Ci ciężko. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale
      rozumiem emocje. Jak się z chłopem poznałam to też chciałam uciekać i nie
      mogłam, uczucie było silniejsze - milość jest ślepa i głucha...
      Nie umiem Ci pomóc i nikt na forum ci nie pomoże. Ale zrób, jak radzi zdrowy
      rozsądek. Zerwij. Żadnych smsów, maili, telefonów. Może z czasem i on przestaie
      dzwonić.
      Znajdź sobie zajęcie. Wyczerpujące, ale też takie, gdzie będziesz miała kontakt
      z ludźmi. Nie skazuj sie na samotność - wpadniesz w depresję. Nie miej wyrzutów
      sumienia, jeśli jeszcze nie poszliście do łóżka. Do niczego nie doszło, po
      prostu się zakochałaś... to nie Twoja wina. To niczyja wina.

      Po ile macie lat? Ile ma dziecko? Jakie są ich relacje? Co on obiecał Tobie?

      Jeśli NAPRAWDĘ ich nic nie łączy, może niech się zastanowią nad rozwodem. Tylko
      Tobie nie wolno się wtrącać. Nie wolno. I jeszcze dziecko... z jednej strony
      nie można mu odbierac rodziny, a z drugiej nie wolno go karmic kłamstwem.
      Tyle że to ICH sprawa. Nie TWOJA.
      Właśnie dlatego zerwij. Tak będzie lepiej.
      --
      Kobieta łatwiej przyzna, że nie ma racji, gdy ma rację, niż gdy jej nie ma.
      /-/ Marilyn Monroe
    • bonzee Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 12:43
      Dokladnie jak mialam tyle lat co ty to przez to przechodzilam. Tez mi sie
      wydawalo, ze to moja polowa. (Juz trzy takie do tej pory spotkalam :D)
      Oczywiscie nic z tego nie wyszlo. Dzisiaj z perspektywy czasu wydaje mi sie, ze
      za swoja naiwnosc i brak doswiadczenia zaplacilam wyjatkowo wysoka cene. A
      tamten facet? Trafilalm na wyjatkowo egoistyczny egzemplarz, wyjatkowo
      popaprany emocjonalnie gosciu.
      Dzisiaj jestem znowu (szczsliwie) zakochana czego i Tobie zycze!
    • pink.girl Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 14:30
      Skoro twoja znajoma jeszcze się nie zorientowała to jesteś dobrą graczką.
      Niewiele jest związków, które budowane na cudzym nieszczęściu, są bardzo udane,
      wiec zanim zaczniesz burzyć, odpuść sobie. Tyle facetów na świecie, a Tobie
      akurat ten w głowie. Stań przed lustrem i gadaj: "Czy jestem taka brzydka by
      spijać resztki po znajomej? Znajdę sobie lepszego"
      Nie tłumacz siebie. Zwykle takie związki wygladają tak, że wpadniesz z nim (bo
      bedziesz myśleć, że on wtedy odejdzie od ex), będziesz miała dzidzię, ale on
      nigdy nie będzie Twój. Więc po co się palić na starcie?. To, że nadajecie na
      tych samych falach, nie znaczy, że z żona kiedyś nie nadawał. W małżeństwie
      zawsze są jakieś mniejsze lub większe załamki. Skończ to, póki tamta się nie
      dowie i nie zrobi z Tobą porządku.
    • oliv2 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 15:05
      moje przemyslenia napisalam Ci w mailu.pozdrawiam
      • asha26 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 17:28
        Po pierwsze: dziękuję za maile i wszystkie WYWAŻONE opinie, także te krytyczne;
        właśnie po to napisałam, żeby je usłyszeć/przeczytac.

        Posypało się tyle odpowiezi, że nie jestem w stanie odpowiedziec każdemu z
        osobna; więc spróbuje w kilku zdaniach wyjaśnic parę rzeczy, chociaz powiem
        szczerze jestem przerażona ogromem nienawiści bijącym z niektorych postów - i
        tu taka uwaga do pani kryjacej sie pod nickiem bodajże dulce3 (rozumiem ze to
        od dulszczyzny?)- to, że w macicy zalogował ci sie pięciotygodniowy zarodek,
        nie upowaznia cię jeszcze do tak wulgarnego wyzywania obcych ludzi i szafowania
        opiniami. Wyssałaś z palca pewne rzeczy (gdzie przeczytałaś w moim poście, że z
        nim spałam??) i podajesz je tutaj osądowi jako fakty. Mozeby tak jakaś
        autorefleksja?

        Oczywiście, ze napisałam na forum nie po to, żeby mnie głaskac po głowie i
        gratulowac pomysłu, bo sama jestem maksymalnie struta tą sytuacją, ale jeśli
        chodzi o Niego, o Nas, wylacza mi się racjonalne myślenie, dlatego
        potrzebowałam ROZSĄDNEGO, OBIEKTYWNEGO osądu, także ostrej krytyki, rozumiem,
        przyjmuję ją, ale nie takie chamskie, prostackie wyzwiska i oszczerstwa.


        Ciężko opisać tę sytuację w paru zdaniach, zamknąc ja w jakiś schemat, bo każda
        taka historia jest NAPRAWDĘ inna. Nie pytajcie mnie idiotycznie, czy chciałabym
        zeby mi ktos tak zrobił i czy nie żałuję że komus tak robię, bo to są rzeczy
        oczywiste. Problem w tym, ze ja tez mam uczucia, jesteśmy sobą niesamowicie
        oczarowani, trwa to już w sumie kilka miesięcy i NAPRAWDĘ ciężko jest pogodzić
        sie z myslą,że ze względu na Reguły i Zasady musi to byc koniec.

        Ktos okreslił mnie jaką niezłą graczkę -no prosze cię, to co mam zrobic, stanąć
        przed nią i jej powiedzieć? Że co?
        Co nie znaczy, że nie umieram za każdym razem z wyrzutów sumienia; mam
        strasznego moralniaka i ze sto razy dziennie modlę się, żeby ktoś cofnął czas i
        żebysmy spotkali sie kilka lat wczesniej!

        Jasne, że sa wolni faceci, jasne, ze można sobie kogoś znalezc -ale ja chce
        właśnie JEGO!
        Nie mamy po 18 lat, to nie jest gra, fascynacja seksualna ani nic podobnie
        błahego -więc wydaje mi się, że nie rzucam tu bezmyślnie okresleniami
        typu "druga połowa", bo naprawdę czuję/czujemy, że tak jest...


        Żeby udowodnić, jak trudne to jest dla mnie, że umiem wczuć się w tę sytuację z
        drugiej strony, dodam że sama jestem po rozwodzie, może trochę z innych
        powodów, ale też to przechodziłam.
        I nie żałuję,ze się rozstalismy, mimo że wtedy to było bolesne i mimo że z eks
        mężem spędziliśmy kilka miłych lat -on ma kogos, chyba właśnie Tę Jedyną -i ja
        go naprawdę rozumiem.
        Wiem, ze po prostu nie bylibysmy ze sobą szczęśliwi, bo nas wspolny czas
        dobiegł wtedy konca, wypalił się.


        Czy niektorzy z was biorą pod uwage taki prosty, ale nie dla wszystkich
        oczywisty fakt, że co 4 małżenstwo w Polsce się rozpada, ALE 45% rozwodników w
        ciągu 3 lat po rozwodzie znowu się z kimś pobiera?
        I co, zawsze to się dzieje z powodu fascynacji seksualnej jakąś szmatą, jak to
        elegancko okreslili niektórzy?


        Czy wy byliście kiedyś TAK NAPRAWDĘ, NAPRAWDĘ kims zafascynowani?
        Może jesteście nadal?
        wtedy zrozumiecie, chociaż częściowo, jak bardzo to jest skomplikowane.


        Dziękuję za (prawie) wszystkie wypowiedzi.
        • bebiak Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 19:03
          Nie dorosłam i nigdy pewnie nie dorosnę do przyznawania (jak większość z Was),
          że to ONA winna, że to ONA taka albo taka. Dla mnie ONA jest wolna i może
          robić co jej się podoba. To ON ma zobowiązania wobec żony i rodziny, którą
          założył, a większość wypowiedzi to niewybredne opinie pod JEJ adresem. Czy ONA
          się do czegokolwiek zobowiązywała? Nie, ONA się zakochała i ma do tego prawo,
          podkreślam: jest wolna, bez zobowiązań i walczy o swoje szczęście.

          A z tą świadomością, że ON od niej wraca do żony i robi to co robi.. Cóż, Wy
          tak wszyscy/wszystkie wiecie co Wasi mężowie/żony robią w godzinach pracy, w
          czasie gdy to niby idą tu i tam, mają róznego typu konferencje, ważne
          spotkania, a w rzeczywistości trafiają zupełnie gdzie indziej, Wy tak wszyscy
          jesteście pewni/pewne, że ten partner to z pewnością i nigdy na 100%?

          A do autorki: musisz liczyć się z tym, że możesz być samotna z nim, że będziesz
          wyczekiwać na chwilę kiedy to on będzie mógł się z Tobą zobaczyć, kiedy będzie
          miał ku temu możliwości. Co by nie mówić uważam, że winien pozostać w domu
          póki dziecko nie będzie dorosłe, o ile oczywiście jego drugie życie (z Tobą)
          nie będzie miało wpływu na koszmarną atmosferę w domu (a jeśli się postara to
          może to sobie wszystko zorganizować). Pewnie jesteś młodą dziewczyną, zatem
          zważ, że wiele wieczorów spędzisz sama, a czas biegnie nieubłagalnie. Potem,
          kiedy już dziecko dorośnie może pojawić się kolejna kwestia: żony, która młodą
          już nie będzie i z pewnego szacunku, choćby z uwagi na to, że wychowała
          dziecko i jest matką JEGO dziecka, zdecyduje pozostać właśnie z nią.

          Napisałam to wszystko jako osoba 41-letnia, od 20 lat w szczęśliwym póki co
          związku małżeńskim, ale przyznam Wam, że nie dałabym 100% za to, że dla mojego
          męża zawsze byłam i będą tą jedyną (choć żadnych podstaw ku takiemu myśleniu
          nie mam). Po prostu zbyt długo na tym świecie żyję, aby nie wiedzieć jak wiele
          rzeczy można sobie wspaniale poukładać - i dotyczy to obu płci.

          Oczywiście gotowa na przyjęcie spadających na głowę (za poglądy) gromów
          pozdrawiam wszystkich jednakowo, wychodząc z założenia, że każdy ma prawo do
          własnych (z pewnością jedynie słusznych) opinii. B.
          • ally23 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 22:02
            zgadzam sie z tym, ze szkoda zycia na takie zycie
            samotne wieczory, swieta, uroczystosci. nigdy oficjalnie
            nigdzie sie razem nie pokaza, nie wyjada na wakacje itp.
            jesli nadal beda tkwic w tym ukladzie i to jest ta
            cena ktora sie placi za takie zycie i niestety
            autorka watku placi wyzsza cene (wtedy kiedy ona jest sama
            on jest z zona i dzieckiem).

            > A z tą świadomością, że ON od niej wraca do żony i robi to co robi.. Cóż, Wy
            > tak wszyscy/wszystkie wiecie co Wasi mężowie/żony robią w godzinach pracy, w
            > czasie gdy to niby idą tu i tam, mają róznego typu konferencje, ważne
            > spotkania, a w rzeczywistości trafiają zupełnie gdzie indziej, Wy tak wszyscy
            > jesteście pewni/pewne, że ten partner to z pewnością i nigdy na 100%?

            nie no tutaj to jest chyba jakas roznica-co innego wierzyc zonie/mezowi
            ze jest nam wierny a co innego wiedziec na 100% ze nasz partner
            sypia z kims innym.
        • molly20 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 21:24
          asha26 napisała:


          Starasz sie tłumaczyć swoje postępowanie nie wiem zresztą po co.Jedno jest pewne
          że nie masz skrupułów ciebie mąż zostawił znalazł druga to ty zabierasz innej i
          nie interesuje cie ze ze moze ktos bedzie cierpiał.Tobie zabrakło szczęścia w
          miłości z mężm więc co za problem żeby druga kobieta byc moze w szczesliwym dla
          niej zwiazku podzieliła twoj los.Nie obrażaj sie ze kogos ponosza nerwy i w
          sposob prosty wyraża swoje poglądy w tym temacie.Dla mnie oczywiście tez takie
          osoby ktore wchodza butami w cudzy związek wiedzac o tym ze jest facet
          żonaty,dzieciaty sa zerem.Od fascynacji do prawdziwej miłośći moja miła to jest
          kawał drogi.Pamiętaj żebyś się nie zawiodła i nie zepsuła innej życia.To wcale
          nie jest trudne żeby zrozumiec.To ty masz widocznie tylko z tym trudności bo
          bawisz sie uczuciami innych kobiet i ich dzieci.
          • asha26 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 21:37
            w którym miejscu mojego postu przeczytałaś, że to mąż ode mnie odszedł i
            znalazł sobie inną? wyobraz sobie, że niktorzy są na tyle dojrzali,
            tak ,dojrzali, bo do tego potrzeba dorosnąć, że są w stanie wspolnie podjąć
            decyzję o rozstaniu i żadne osoby z zewnątrz nie mają z tym nic wspólnego.

            ale akurat z tego nie musze sie niomu tłumaczyć.

            a za kogo mnie uważasz, to juz jest twoja sprawa.
            i nie wypowiadaj się, czy to jest miłość, czy zabawa uczuciami, bo tego po
            prostu nie możesz wiedzieć.

            sugerowanie, że to ja zepsułam szczęsliwy związek, jest błędne -ja nie mam z
            tym nic wspolnego, on juz dawno taki nie był; wiem z relacji obu stron, że już
            od dawna żyją ze sobą na zasadzie funkcjonowania pod jednym dachem, a każde z
            nich żyje własnym rytmem, własnym życiem.
            Zwalanie wszystkiego na mnie, że to jakoby ja jestem przyczyna całego
            nieszczęścia, jest zbytnim skrotem myslowym, no ale niektórym jest tak
            wygodnie, purystom moralnym.
            • teklat Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 21:48
              Taaaak? To czemu jeszcze od tamtej nie odszedł? Czekał na Ciebie może? Przez
              całe życie może?
              Oni wszyscy mówią to samo - że dawno ze sobą nie śpią, że żona ich nie
              rozumie... A panny w Twoim stylu - tzw. wrażliwe - właśnie na to najlepiej się
              łapią.
              Czy Ty, kobieto, masz coś w rodzaju sumienia?
              Życie naprawdę nie polega na robieniu sobie dobrze czyims kosztem.
            • beza_123 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 18.10.05, 09:10

              > sugerowanie, że to ja zepsułam szczęsliwy związek, jest błędne -ja nie mam z
              > tym nic wspolnego,
              naprawdę??????????? Ale nic nie pisałaś, że facet jest już rozwiedziony. Skoro
              tak, to w czym tkwi twój problem????


              on juz dawno taki nie był; wiem z relacji obu stron, że już
              > od dawna żyją ze sobą na zasadzie funkcjonowania pod jednym dachem, a każde z
              > nich żyje własnym rytmem, własnym życiem.
              Życie własnym życiem oznacza nieudany związek??? Nie bardzo rozumiem. Czy udany
              to taki, w którym nie ma grama swobody??


              > Zwalanie wszystkiego na mnie, że to jakoby ja jestem przyczyna całego
              > nieszczęścia, jest zbytnim skrotem myslowym, no ale niektórym jest tak
              > wygodnie, purystom moralnym.
              Skoro wszystko jest w porządku, to o czym jest twój
              post????????????????????????????
          • teklat Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 21:43
            I nie opowiadaj o wielkiej miłości. Bo co to za wielkie uczucie, które przynosi
            krzywdę i rozpacz innej kobiecie? Czyjemuś dziecku?
            Niedobrze mi się robi, jak czytam coś takiego. Szkoda, ze osoby, które uważają
            się za "wrażliwe" i uczuciowe nie mają wystarczająco wiele subtelności i
            przyzwoitości, by dostrzec ból i stratę kogoś innego.
            Nigdy w życiu nie ośmieliłabym się budować swojego szczęścia na burzeniu
            czyjegoś świata. To podłe i wtrętne.
        • vei Re: romans z żonatym mężczyzną ... 18.10.05, 09:55
          asha26 tyle piszesz o milosci i drugiej polowce.
          Wiesz wydaje mi sie, ze kiedy jeses naprawde zakochana i myslisz, ze ta druga
          osoba, to ta na ktora czekalas cale zycie, to nic wokol poza wami sie nie liczy.
          Dlatego gdyby on kochal Ciebie tak bardzo jak zapewnia, to juz bylby po
          rozwodzie i Ciebie uczynilby swoja zona. Sko o tego nie robi, to sadze, ze
          dolaczylas do grona kochanek, ktorym kiedys (gdy zona sie dowie) szybko mowi
          sie spadaj. A rob to co uwazasz, ze ejst dobre dla Ciebie badz sobie z nim,
          jelsi taka Twoja wola i cierp- zawsze bedziesz ta druga.
    • mala.wiosna Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 21:45
      bylo tak samo - z ta tylko roznica, ze ja jego zony nie znalam. sytuacja
      rozwiazala sie jakby sama, coraz rzadziej sie zaczelismy widywac, az w koncu
      juz w zasadzie wcale nie mielismy dla siebie czasu - wyszlo prawie bezbolesnie
      (dla mnie). tylko, ze... ja caly czas czuje do niego niesamowity sentyment
      (mimo, ze teraz jestem w szczesliwym "normalnym" zwiazku) i wiem, ze on tez, bo
      czasem dzwoni ( tak "poprostu" spytac co u mnie). z ta tylko roznica, ze juz
      wiemy o tym, ze wiecej sie nie spotkamy. to glupie ale, troszeczke szkoda,
      troszeczke zal
    • lenka_007 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 21:55
      jego fascynacja Tobą to znudzenie prozą życia. Wyobrażasz sobie jak wyglądałoby
      wasze życie po jego rozstaniu z żoną? Pretensje, niedomówienia, jego kontakty z
      dzieckiem. I Wasze szare życie. Fascynacja, zauroczenie przeminie. Nie można
      swojego szczęścia budować na nieszczęściu innych ludzi.Jesteś dla niego
      odskocznią od codziennych problemów. Kiedyś z żona przeżywał to samo co z tobą
      teraz.
      • teklat Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 22:01
        lenka_007 napisała:

        . Kiedyś z żona przeżywał to samo co z tobą
        > teraz.

        Tylko był nieco świeższy. Dla Ciebie zostały popłuczyny...
      • ally23 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 17.10.05, 22:12
        popieram w calej rozciaglosci.

        ponadto, zawsze to co nieosiagalne wydaje sie najpiekniejsze
        gdyby on nie byl zonaty juz byc moze nie bylibyscie razem
        bo okazaloby sie, ze dopadla was proza zycia i ze wspolne hobby
        to troche za malo.
        co innego sekretne, ekscytujace spotkania a co innego
        wspolne odpowiedzialne i dorosle zycie.
        zreszta, bylas mezatka to wiesz z doswiadczenia ze tak
        rozowo nie jest.
      • goha66 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 18.10.05, 08:46
        lenka_007 napisała:

        > jego fascynacja Tobą to znudzenie prozą życia...
        Podobnie mówiono o związku G.Holoubka z M.Zawadzką (jego rozwód i ponowne
        małżeństwo z własną studentką było wielkim skaldalem towarzyskim w światku
        filmowy w latach 60tych), a przecież są małżeństwem do dziś.
        Nie oznacza to, że popieram czy usprawiedliwiam dziewczynę piszącą posta (ale
        nie będę jej też osądzać). Romans z żonatym mężczyzną nie jest dobrą sprawą ani
        dla nich samych, ani dla rodziny tego mężczyzny i jakby sprawa się nie
        zakończyła (bo przecież jakoś musi się zakończyć) zawsze ktoś będzie
        skrzywdzony ... Ale nawet ludziom dorosłym i ze zobowiązaniami przytrafia się
        czasem spotkanie miłości zycia zbyt późno. I jezeli coś takiego się już
        przytrafi - trzeba postępować w sposób godny i konsekwentny - albo zrezygnowac
        z miłości dla rodziny albo z rodziny dla miłości. Najgorsze co można wybrac to
        tkwienie w takim maraźmie...Myślę, że człowiek, z którym się spotyka autorka
        postu jest nieuczciwy, nie dlatego, że ma romans na boku, ale dlatego, że nic
        nie robi by w którąkolwiek stronę uporządkować swoje sprawy... nie podejmuje
        żadnej decyzji...tkwi (i zmusza do tego samego obie "swoje" kobiety) w
        układzie, który tylko dla niego samego jest obecnie wygodny. Nie wierzę, by
        żona zupełnie nie orientowała się, że coś zmieniło się w ich relacjach
        małżeńskich, bo jeżeli rzeczywiście nie zauważyła zmian w zachowaniu męża
        względem niej, oznacza to tylko tyle, że facet wcale nie zaangażował się
        w "drugi układ" a tym samym nie odejdzie z domu (a kochankę wykorzystuje i
        zwodzi).. Wydaje mi się, że powinna poważnie z nim porozmawiać, kazać mu ocenić
        wszystkie za i przeciw i podjąć ostateczną decyzję - rodzina czy ona. Goha
        • asha26 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 19.10.05, 18:39
          Goha, dziękuję za wyważoną krytykę.
    • misia9932 Re: romans z żonatym mężczyzną ... 18.10.05, 00:10
      Nie wyobrażam sobie aby mój mąż mógłby mi zrobić coś takiego
      • teklat Re: romans z żonatym mężczyzną ... 18.10.05, 00:22
        Bardzo wiele z nas sobie tego nie wyobrażało.
        To może sie zdarzyć każdemu, tylko nie mnie, prawda?
        Tak się jednak dzieje.
        I wtedy jest pytanie - dlaczego akurat ja?
        Ktoś mi poradził, bym spytala siebie - a dlaczego nie ja?
        Nie potrafię odpowiedzieć. Chociaż minął rok.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja