tygrysek27
24.10.05, 15:44
Przez 25 lat mojego życia uważałam że moje 75A jest słodkie i figlarne. Wtedy
poznałam Ktosia z ktorym jestem do dziś. Otóż po jakimś czasie znajomości
dowiedziałam się że lubi duże piersi.Jakoś poczułam się niepwenie...do tego
komentarze typu "ale ma balony", "fajna laska, ma czym oddychać" oglądanie
stronek w necie "duże cyce" itp. i złapałam kompleks. OGROMNY. Przestałam czuć
się piekną, seksowną kobietą bo skoro nie mam tego co on podziwia u innych...
Było wiele rozmów kiedy twierdził że piersi nie są najważniejsze, że mu sie
podobają moje, że na pewno mi urosną podczas ciąży. Ale jakoś nie mogę
uwierzyć że raptem zmienił mu się gust i seksowna jest dla niego babeczka z
moim biustem - czyli ja. To tak jakby raptem zorientował się że mam kompleks i
udaje że z moim rozmiarem jest wszystko ok.
Gryzę się tym codziennie. Czy to jest na zasadzie jak się nie ma co się lubi
to się lubi co się ma? Że jestem dla niego towarem wybrakowanym ale jest ze
mną bo nadrabiam czym innym?