kryzysowa_narzeczona75
25.10.05, 08:45
Ostatnio goscinnie nocowala u nas nasza znajoma, ktora jak sie okazalo ma
wielkie zamilowanie do moich kosmetykow. Uzywanie mojej szczotki do wlosow
(!!!!), cieni, kredki, tuszu i wszystkiego, co bylo jej tylko niezbedne w
codziennej pielegnacji cud lica, bylo dla niej czyms naturalnym (oczywiscie
wlasne mazidla miala). Jeszcze nigdy w zyciu tak nie zaciskalam zebow, zeby
nie walnac czegos niemilego. Czy to schiza, czy normalne, bo M. stwierdzil,
ze chyba troszeczke przesadzam? Ja uwazam, ze pewne kosmetyki sa tak osobiste
jak szczoteczka do zebow, no i teraz znajoma to moze chyba ewentualnie na
szybka kawe wpasc, bez prawa odwiedzin lazienki :) Macie tez takie "schizy",
bo moze powinnam zaczac sie martwic? :P :)