pimpek_sadelko
26.10.05, 11:24
czytam i ciagle rycze ze smiechu:)
ale super babka:)
Sluchajcie, bo rano zaginal mi sznureczek. Od tamponu. Ten, co wiecie...
Z lat szczeniecych pamietam, iz hipotetyczne zaginiecie sznureczka, wydawalo
mi sie zawsze jedna z najgorszych katastrof swiata, o skutkach i
konsekwencjach niemozliwych do wyobrazenia i odwracalnych wylacznie za pomoca
skomplikowanej i wielogodzinnej interwencji chirurgicznej.
Wiec pilnowalam sznureczka zawsze jak oka w glowie
Dzis rano wchodze do lazienki - a jego nie ma....
Zglupialam i nie wiedzialam czy nalezy:
a) dzwonic po pogotowie
b) dzwonic po pomoc techniczna
c) szukac kombinerek
d) pisac do "Bravo Girl" z prosba o pomoc ("Drogie Bravo Girl. Zginol mi
sznureczek od tamponu i nie wiemco zrobic. kolezanka mi poradzila zebym se go
wyciongnela pincseta, ale wydaje misie, ze to niechigienicznie. drogie brawo
girl, co tu zrobic?????")
Siegnelam w koncu po to, co mialam pod reka, czyli po instrukcje obslugi
tamponu i pod haslem "What, if I can't find the cord", czytam:
THIS ALMOST NEVER HAPPENS
Jak ku.. NEVER HAPPENS
A JA TO CO?
Poradzilam sobie jakos, choc prawie do zawalu doprowadzila mnie beztroska
porada, co by w przypadku zaginiecia sznureczka skonsultowac sie jak
najszybciej z lekarzem.
O ja pie...
Uspokajajac swoje rozkolatane nerwy doczytalam instrukcje obslugi do konca,
co warto bylo uczynic, gdyz wsrod licznych swietlanych porad znalazlam jedna,
ktora mnie totalnie oslabila:
NEVER USE 2 TAMPONS AT THE SAME TIME
Boz, gdzie te czasy, gdy w aptekach tylko wata byla.....