potajemne zaręczyny... niech je szlag!

26.10.05, 20:46
Chcecie poznac historię potajemnych zaręczyn? Posłuchajcie.

Pod koniec czerwca tego roku moj chlopak oswiadczyl mi sie, to znaczy
zaproponowal, zebysmy sie pobrali w lecie, za rok. Zgodzilam sie z radoscia.
Powiedzial, ze oficjalnie, z pierscionkiem oswiadczy mi sie na jesieni i
wtedy sie wszyscy dowiedza. Narazie mialam nic nikomu nie mowic.
Unosilam sie nad ziemia. Kupilam potajemnie suknię ślubną. Och, niczego nei
podejrzewalam, naiwniutkie kaczątko.

Wycofał się. Powiedzial, ze wtedy to on mial na mysli lato jako pore roku i
ze niepotrzebnie kupilam te suknie, bo on nie czuje sie gotowy i w ogole to
nigdy nie mial na mysli slubu w lecie 2006, to za prędko...

No... trochę sie zmarszczylam, jak to uslyszalam...

Jestem wkurzona.

To znaczy nie myslcie sobie - kochamy sie jak szaleni i w ogole... Na pewno
oboje chcemy byc razem do konca swiata. Moze facet ma po prostu jakies zle
konotacje ze slubem w ogole, moze mial trudne dziecinstwo? Czesto pyta, czy
na pewno zostane jego zona. ALe jesli zapytac go o termin, to podaje bardzo
niekonkretny i bardzo odległy: "kiedyś w przyszłości".

Jest oczywiscie jakies prawdopodobienstwo, ze on rzeczywiscie mial na mysli
lato jako pore roku, i ze sobie zmyslilam to wszystko, sama zrobilam z siebie
idiotke w salonie z sukniami slubnymi i przed przyjaciolka (jaka narwana
dziewczyna ubzdurala sobie zareczyny... no wstyd!).

Narazie (przezornie) jeszcze nie zrobilam mu awantury. Czy zrobić? Czy cicho
zdławić zawód, i czekac na prawdziwe oświadczyny? Czy powiedziec, co
przezywam i zmyć mu glowe?

BAUBO
    • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 20:50
      ...bo czuję się potwornie zawiedziona i neiszczęśliwa po tym, jak powiedział,
      że wcale sie nie pobieramy tego lata.
    • tracja4 Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 20:51
      Pociesz się, że zawsze mógł się wycofać w momencie, jak już tę suknię miałabyś
      na sobie...

      • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 20:53
        dobrze jest znaleźć dobre porównanie.

        ostatnio oglądałam film,
        na którym facet zamiast "tak" powiedział "I'm gay" ! :-0
        • aureliana Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 20:57
          jezu, to ile wy jestescie razem, ze sie nie potraficie dogadac? z czego ty sie
          tak cieszysz, ze lecisz suknie slubna kupowac? skoro terminu nie macie??? a ty
          suknie kupujesz???nie pojmuje...wg mnie taka sytuacja jestnie do przyjecia, no
          jak mozna w tak waznej kwestii sie nie zrozumiec...
          • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 21:02
            sądziłam, że termin dokładnie ustalimy na jesieni, a narazie to mowilismy
            sobie, ze tak mniej wiecej w sierpniu sie pobierzemy, zeby we wrzesniu pojechac
            na miesiac miodowy.
            ale daty nie bylo - to fakt. ani zarezerwowanej daty w kosciele czy
            restauracji.

            no wstyd mi teraz, ale wtedy nie podejrzewalam takiego obrotu sprawy. jestesmy
            razem od lutego, niecaly rok.
            a cieszylam sie i lecialam kupowac suknie, bo od razu widzialam nas jako
            księcia i księżniczkę żyjących razem długo i szczęśliwie. no wiesz...
            • aureliana Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 21:06
              wow, to jak tak krotko jestescie razem, to tym bardziej nie rozumiem;) moze za
              mloda jestem;) albo po prostu malo romantyczna. nie wiem ile masz lat, ale ja
              czasem na poczatku zwiazkow jakis stosowalam takie chwyty 'w nastepna zime
              pojedziemy
              • aureliana Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 21:08
                za wczesnie sie wyslalo...
                mowilam np 'w lutym pojedziemy RAZEM na narty' albo 'a nasze dzieci...' ,bla
                bla bla...
                powiem szczerze, ze na facetow dziala bez pudla. ciekawam, czy sa dumni ze
                laska tak jest zakochana, ze mysli o slubach, czy naprawde tego bardzo chca.
                anyway, powiedzialam to niejednemu, kazdy byl zachwycony, a ja to traktowalam
                jako sposob na podryw;) i wcale nie traktowalam powaznie... no ale fakt, mloda
                zem.
                • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 21:12
                  czyli jednym slowem powinnam jednak zrobic mu te awanture...
    • ocean.niespokojny Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 21:07
      powiem ci ze dla mnie niezroumiałe są akcje w stylu: zareczyny potajemne i
      oficjalne, zaręczyny to są chyba jedne są co? to drugie to raczej ewentualne
      podzielenie sie z bliskimi swoimi planami
      a w ogóle to sie na tym nie znam bo ja zrobiłam wszystko w niezgodzie ze zwyczajami
      • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 21:11
        tez tak mysle i te nasze czerwcowe zareczyny, o ktorych nikomu nie mowilismy to
        byly dla mnie juz Te zareczyny.
    • kejro Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 26.10.05, 21:40
      kupując wcześniej suknię, nie bałaś się, że krój wyjdzie z mody lub Ty zmienisz
      swoje parametry?
      • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 27.10.05, 17:18
        nie bałam się, bo tam jest krawcowa i na miesiac przed slubem dopasuje mi
        suknie, to ich standartowa usługa.
        kroj prosty, szlachetny nie wyjdzie tak predko z mody.
        zreszta bylam zbyt szczesliwa, zeby sie zastanawiac nad takimi rzeczami.
    • baubo trudno zrozumiec mężczyznę 27.10.05, 17:22
      Dzis rano spytał, czy aby na pewno zostane jego żoną... kiedys w przyszlosci...
      skoro chce miec pewnosc, to dlaczego sie nie oswiadczy???

      Czasem trudno zrozumiec mężczyznę.
      • sagis Może robi podchody i upewnia się,że nie odrzucisz? 17.01.06, 13:24
        baubo napisała:

        > Dzis rano spytał, czy aby na pewno zostane jego żoną... kiedys w przyszlosci...
        >
        > skoro chce miec pewnosc, to dlaczego sie nie oswiadczy???
        >
        > Czasem trudno zrozumiec mężczyznę.

        ----------------
        jego oświadczyn.
        Mężczyźni zawsze bali się tego momentu.
        Jeśli bardzo kocha się kogoś, to tym bardziej boi się odrzucenia.
        Chyba, że komuś w ogóle nie zależy w życiu na kimś, czy na czymś.
    • listek_a Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 27.10.05, 19:53
      ja na pewno bez zadnych delikatnosci dałabym mu do zrozumienia ze całe zycie na
      pewno nie bede czekala na jego laskawa decyzje o slubie!
      • kol.3 Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 27.10.05, 20:03
        Facet nie rokuje dobrze. Będzie się wtykręcał latami mówił, że jeszcze nie jest
        gotowy. A Ciebie będzie trzymał w szachu. Aż w końcu trafi na cwaną laskę
        (chyba, że to będziesz Ty), która go weźmie za buźkę i zaciągnie do ołtarza.
        Nie mogłabyś sobie poszukać kogoś doroślejszego?
        • listek_a Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 27.10.05, 20:10
          ta pani/ten pan ma racje:))
        • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 28.10.05, 18:28
          Jakos tak pogadaliśmy sobie wczoraj o tym wszystkim i stwierdzam, ze trzeba
          jeszcze poczekac trochę, a jak nic sie nie wydarzy do lutego (bedzie rowno rok
          jak sie znamy), to sie jakoś tak zniechęcę i zacznę miec malo czasu dla
          niego...

          Wtedy on zapyta co jest, a ja powiem o co chodzi. Taki mam plan mniej więcej.
          :-)))
          • olciak Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 28.10.05, 18:42
            wiesz, nieco dziecinny ten plan... moze już teraz powinnaś mu powiedzieć, jak
            dla Ciebie było i jest to ważne - do lutego bedizesz sie tym gryzła i raczej
            mało sielankowo Wam przez to będzie. Dorośli ludzie, tym bardziej planujacy
            wspólną przyszłość, a nie potrafiący o swych uczuciach, odczuciach, strachach,
            bólach, obawach rozmawiać, to jakieś nieporozumienie, a nie związek...
            • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 28.10.05, 18:52
              Nie bój się, rozmawiamy.
            • listek_a Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 28.10.05, 18:53
              Wlasnie...mozna spytac ile masz lat, autorko watku?
          • ewcia1980 Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 28.10.05, 18:42
            kobietko jestem zaskoczona tym co napisalas :)
            chłopak zapytał czy zostaniesz jego zona nie dajac ci pierscionka a ty od razu
            pobiegłas kupowac suknie slubna???? i to dopiero po 4 czy 5 miesiacach
            znajomości???? (bo wnioskuje, ze skoro jestescie razem od lutego to do czerwac
            mineło własnie 4 miesiace - jak sie myle, to mnie popraw)
            i o co ty mu chcesz robic awanture???? o wspólnej przyszłości sie rozmawia, ale
            nie trzeba od razu gnac kupowac kiecke do slubu.
            moja rada taka: spokojnie, bez pospiechu i jakiejkolwiek presji. pobadzcie
            jeszcze ze soba, a jak za rok bedzie dalej unikał rozmów i nadal przesuwał
            termin wtedy... zmien go na innego. moim zdaniem nie mozna nikogo zmuszac w tak
            waznej kwestii jak malzenstwo. (wiem cos o tym, bo sama czekałam 2,5 roku az
            mój facet dojrzeje do tego kroku, ale przynajmniej nigdy mi nie powie, ze
            zmusiłam go do tego)
            pozdrawiam
            • baubo Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 28.10.05, 18:55
              Teraz już wiem, że się pośpieszyłam. I mam zamiar właśnie tak zrobić jak mi
              radzisz. Poczekam i sie wyluzuję.

              Szkoda, ze mama mnie nie powstrzymywała z kupowaniem tej sukni, bo tylko ona o
              tym wiedziala, ze kupuje i a nawet byla ze mna w salonie i sie cieszyla i
              popierala to kupowanie.
              • mefika Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 17.01.06, 11:15
                ile Ty masz lat dziewczyno?!?!?!?!?!?!?!?
                pytasz czy zrobić mu awanturę hmmm... zrób ją sobie przede wszystkim i myśl
                myśl myśl... to naprawdę nie boli
                a decyzja o ślubie powinna być wspólną decyzją narzeczonych, powinniście o tym
                rozmawiać a nie hop powiedział ślub to lecę suknię kupić szkoda że nie
                zarezerwowałaś kościoła, sali, orkiestry bez informowania go o terminie...
                potem miałabyś pretensję że nie przyszedł?
    • roman_tyczka Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 17.01.06, 11:48
      baubo napisała:

      > Chcecie poznac historię potajemnych zaręczyn? Posłuchajcie.
      >
      to po co pytasz, jak i tak piszesz?:))
    • lady284 Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 17.01.06, 12:18
      >Moze facet ma po prostu jakies zle
      >konotacje ze slubem w ogole, moze mial trudne dziecinstwo?

      a wiesz jak brzmi jego nazwisko czy nie? do ślubu widać galopujesz ale nie
      wiedząc z kim??? ha ha nieźle, strasznie dużo o nim wiesz:))))
      a tak w ogóle, większość bab to idiotki, oto przykład
    • reniatoja Re: potajemne zaręczyny... niech je szlag! 17.01.06, 12:24
      Nie jestem pewna, czy "historia potajemnych zareczyn" to włąściwy tytuł tego
      klopsa literackiego. Może należałoby to nazwać "przypadki naiwnej nastolatki"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja