ewuchna43surykatka
07.11.05, 12:22
Jestem troche w niezrecznej sytuacji. Moja serdeczna kolezanka wychodzi za
maz.Jej wybrankiem jest anglik, dobrze ustawiony. Slub odbedzie sie w Polsce.
Bede swiadkiem i.......zaczyna mnie to wszystko wkurzac. Kolezanka jest od 2
tygodni w Polsce i zachowuje sie jak jakas wielka ksiezniczka, nie moge jej
poznac. Wczoraj bylam u niej , okazalo sie ,ze na przymiarce. Kolezanka ma dla
mnie wszystko, buty, kiecke, bizuterie i perfumy. Markowe, ladne, ale ja nie
koniecznie sie w tym musze dobrze czuc. Powiedzialam jej grzecznie, ze mi jest
milo, ze o mnie pomyslala, ale ja jeszcze nie wiem jak sie ubiore, moze tak
jak Ona chce, ale niekoniecznie. Kolezanka sie wyraznie obrazila, powiedziala,
ze to jest jej dzien i ze przyjedzie rodzina narzeczonego z Anglii i wszystko
musi byc perfekcyjnie w 99,9% a ja jako ze bede praktycznie na pierwszym
planie musze byc w 100%! O Boże! I co tu zrobic? Mam wrazenie, ze gram w
jakiejs komedii. A moze taka prosta dziewucha jestem?