czy moge sie jeszcze wycofac?

07.11.05, 21:06
Witam jestem juz po pierwszej sprawie rozwodowej-pojednawczej,jednak zycie
sie troche skomlikowalo mam nadzieje ze na lepsze:)i mam pytanie czy moge
jeszcze wycofac pozew o rozwod??jesli tak to w jaki sposob?wystarczy
napisanie odpowiedniego pisma do Sadu?dziekuje za odpowiedz...
    • marakesz13 Re: czy moge sie jeszcze wycofac? 07.11.05, 21:26
      Jak sama nazwa wskazuje była to sprawa pojednwcza. Macie wyznaczony kolejny
      termin i wtedy sędzia was spyta, czy podtrzymujecie chęć rozwodu. Decyzja
      zalezy od Was. Nie chcę namawiać do rozwodu, ale zazwyczaj w takich przypadkach
      deyzji sie nie zmienia. Rizwodziam się, coś wiem. Teraz po kliku latach od
      rozwodu były jest jak anioł, sama bym sie na niego złapala gdybym go nie znała,
      ale po pierwsze jestem w innym udznym zwiazku, a do tej samej wody drugi raz
      sie nie wchodzi.
      • kobieta_na_pasach trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas pozew 08.11.05, 08:52
        osmieszasz sie w oczach znajomych i rodziny. a gdzies czytalam,ze jak kobieta
        zdecydi=uje sie na rozwod to nie ma juz odwolania.
        • trzydziecha1 Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:20
          Daj spokój, akurak kwestia ośmieszania się czy nie w obliczu rozwodu ma
          najmniejsze znaczenie., To jej życie, a nie teatrzyk dla otoczenia.
          • kobieta_na_pasach Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:22
            trzydziecha1 napisała:

            > Daj spokój, akurak kwestia ośmieszania się czy nie w obliczu rozwodu ma
            > najmniejsze znaczenie., To jej życie, a nie teatrzyk dla otoczenia.

            pozwolisz,ze bede miala wlasne zdanie na kazdy temat?
            • trzydziecha1 Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:23
              A czy ja sie kłócę?
              Oczywiście mozesz mieć swoje zdanie jak i ja swoje, ale czy musisz dobijać
              leżących?
              • kobieta_na_pasach Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:25
                trzydziecha1 napisała:

                > A czy ja sie kłócę?
                > Oczywiście mozesz mieć swoje zdanie jak i ja swoje, ale czy musisz dobijać
                > leżących?

                kogo masz na mysli? chyba nie siebie, bo autorka ,z tego co widze, trzyma sie
                niezle.
                • trzydziecha1 Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:29
                  Ja stawiam autorce gorszą diagnozę: leży...
        • lady284 Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:22
          no dziękuję bardzo, jakbym miała brać pod uwagę opinię mojej rodziny i
          znajomych hahaha....współczuję
          • kobieta_na_pasach Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:23
            lady284 napisała:

            > no dziękuję bardzo, jakbym miała brać pod uwagę opinię mojej rodziny i
            > znajomych hahaha....współczuję

            masz racje. prostytucja tez sie bierze z nieliczenia sie z opinia otoczenia:)
        • dulce3 Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:23
          przeginasz kobieto i to ostro.
          • kobieta_na_pasach Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:24
            dulce3 napisała:

            > przeginasz kobieto i to ostro.

            i co teraz? dasz mi lanie? nie osmieszaj sie.
        • viola2 Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:28
          "osmieszasz sie w oczach znajomych i rodziny. a gdzies czytalam,ze jak kobieta
          > zdecydi=uje sie na rozwod to nie ma juz odwolania."

          czy wg Ciebie ja tez sie osmieszylam, bo zlozylam pozew, a po dwoch latach
          znowu zaczelismy byc razem, i planujemy kolejny slub?

          Swoja droga owszem, ludzie chyba obawiaja sie smiesznosci, ale czy w takich
          sprawach ma to az takie zanczenie?
          • kobieta_na_pasach Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:33
            viola2 napisała:

            >> czy wg Ciebie ja tez sie osmieszylam, bo zlozylam pozew, a po dwoch latach
            > znowu zaczelismy byc razem, i planujemy kolejny slub?

            nie, bo bylas konsekwetna. skladanie pozwu i wycofywanie to jest dziwna metoda
            na przestraszenie wspolmalzonka. mozna tak w nieskonczonosc. natomiast
            przeprowadzenie rozwodu z reguly to duze przezycie i czasami pomaga w
            zrozumieniu,ze ludzie sa sobie przeznaczeni, tylko musza znalezc sposob na
            porozumienie sie.
            • viola2 Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:38
              dzieki Ci za wyjasnienie, i mimo ze pytaniem troche zadrwilam, to chyba
              czesciowo sie z Toba zgadzam:)

              Jednak uwazam, ze jesli nie chce tego rozwodu to niech sie wycofa.
              Ja zlozylam pozew wtedy kiedy nie widzialam innego wyjscia i bylam przekonana
              ze robie slusznie. Autorka postu moze zrobila to troszke za szybko?
              • kobieta_na_pasach Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:41
                viola2 napisała:

                > dzieki Ci za wyjasnienie, i mimo ze pytaniem troche zadrwilam, to chyba
                > czesciowo sie z Toba zgadzam:)
                >
                > Jednak uwazam, ze jesli nie chce tego rozwodu to niech sie wycofa.
                > Ja zlozylam pozew wtedy kiedy nie widzialam innego wyjscia i bylam przekonana
                > ze robie slusznie. Autorka postu moze zrobila to troszke za szybko?

                ja tez nieraz myslalm o rozwodzie, juz nawet kiedy pozew zaczelam pisac, ale do
                sadu bylo mi jeszcze daleko. bo dla mnie to OSTATECZNOSC.
                ludzie zbyt lekko podchodza do kwestii rozwodow, stad takie zachowania.
                • viola2 Re: trzeba sie bylo zastanawiac,zanim zlozylas po 08.11.05, 09:46
                  "...bo dla mnie to OSTATECZNOSC.
                  > ludzie zbyt lekko podchodza do kwestii rozwodow, stad takie zachowania."

                  tu zgadzam sie z Toba calkowicie. My wczesniej tez "straszylismy" sie
                  rozwodem:) jednak wlasnie dopiero kiedy nie widzialam innego wyjscia
                  postanowilam wniesc sprawe do sadu, byc moze nie slusznie, bo jak mowilam
                  jestesmy razem, ale czesciowo moze wlasnie dzieki temu..
    • grogreg Re: czy moge sie jeszcze wycofac? 08.11.05, 09:42
      Do wydania wyroku zawsze mozesz sie wycofac.
      Tylko po co, i czy druga strona bedzie jeszcze chciala.....?
    • fajnaret czy moge sie jeszcze wycofac? 08.11.05, 11:48
      Ja uwazam ze NIGDY!! IDZ NA CAŁOŚC!!!!!!!!! Masz szanse wymienic kogos na
      lepszy model i byc do końca zycia DAMĄ
    • magdalaena1977 Re: czy moge sie jeszcze wycofac? 10.11.05, 00:31
      oczywiscie, że możesz
      Jeszcze Ci zwróca cały wpis
    • sagis Co zmieniło się? 10.11.05, 09:35
      Wycofaj wniosek, a on zobaczy, że nawet nie potrafisz być zdecydowaną przy samym
      rozwodzie i za jakiś czas będzie tak samo.
      Z jakiegoś powodu złożyłaś ten pozew.
      Taka sytuacja świadczy, że nie umiecie rozmawiać ze sobą i szachujecie się rozwodem.
      Tak robią ludzie, którzy nie umieją rozmawiawiać i wyrażać normalnie swoje
      potrzeby, a szantażują.
      Jeśli dochodzi się do końca, to trzeba być konsekwentnym.
      Nie TY tylko on musi teraz walczyć o Ciebie. A, Ty możesz zastanowić się, czy
      dać mu szansę.
      • kobieta_na_pasach Re: Co zmieniło się? 10.11.05, 09:37
        sagis napisała:

        > Wycofaj wniosek, a on zobaczy, że nawet nie potrafisz być zdecydowaną przy
        samy
        > m
        > rozwodzie i za jakiś czas będzie tak samo.
        > Z jakiegoś powodu złożyłaś ten pozew.
        > Taka sytuacja świadczy, że nie umiecie rozmawiać ze sobą i szachujecie się
        rozw
        > odem.
        > Tak robią ludzie, którzy nie umieją rozmawiawiać i wyrażać normalnie swoje
        > potrzeby, a szantażują.
        > Jeśli dochodzi się do końca, to trzeba być konsekwentnym.
        > Nie TY tylko on musi teraz walczyć o Ciebie. A, Ty możesz zastanowić się, czy
        > dać mu szansę.
        >
        Amen!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja