czy są jeszcze normalane kobiety?

14.11.05, 08:46
mam zawalisty problem szczerze mam odruch zwrotny gdy mysle o związku z
kobietą.ogolnie trafiam na kobiety po tzw przejsciach a to jednej zmarł
narzeczony a inna poroniła inna jeszcze miala fatalna sytuacje(alkohol) inna
bił facet.... ogolnie rzecz biorac w ich domach główną rolę grała kobieta a
facet to był pantofel itd...nie wiem co ja w sobie mam ale przyciągam takie
kobiety...mialem wiele krotkich epizodów 1-3 mies ale tez 3 i 1,5 roczny
związek .za pierwszym razme 2 lata super potem ona czuje sie za pewnie odwala
i jest nerwówka hustawka w końcu koniec,to samo ostatnio 1 rok super potem
powtorka....jak to okresla moja znajoma......kobiety przy mnie odyzwala staja
sie pewne siebie swojej wartosci cenione itd i im odbija .a ja nie jestem
zadnym pantoflem slysze ze ejstem uparty i konkretny wiec tu problem nie lezy
moim zdaniem .ja lubie poprostu zyc na luzie nie robic problemow a to kwiatek
a to wspolne zakupy jakas kolacja we dwoje......moze tego jest za duzo nie
wiem......jedno sie za to zawsze powtarza jak odchodze to za jakis czas one
do mnie dzwonia prosza o powrot .jedna dziewczyna znajaca mnie 3 mies
dzownila do mnie......8 mies ale nigdy nie odebralem,ta co byla 3 lata
przepraszala mnie jszcze 1,5 roku za to jaka byla i ze to jej wina ostatnio
to samo .slyszalem tez teksty ze za duzo w ich zyciu sobie zepsuly i gdyby
spotkaly mnie wczensiej to byloby to idealne...(dla mnie to troche glupie
gadanie)........ja nie umiem grac chama odnosze wrazenie ze jestem soba i
juz.czy poprostu nie spotkalem odpowiedniej kobiety czy to wylacznie moj blad?
    • pinup Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 09:00
      ty wlasnie miales do czynienia z tymi normalnymi :) po roku powinny byc
      zareczyny, po dwoch latach slub a po trzech bachor. ty sie ociagasz z
      deklaracjami a kobitki swiruja bo nie wiedza czy jest na co czekac :)
      znajdz sobie nienormalna i bedzie ok :)))
    • nisar Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 09:14
      Odnoszę wrażenie, że: po pierwsze, niewiele oczekujesz od kobiety; po drugie,
      za późno stawiasz veto. Z Twojego listu wygląda to tak, że najpierw dajesz
      sobie łazić po głowie, a potem zwiewasz. A gdzie proces wychowania? Kobiety
      cenią sobie kwiatki i kolacje, ale większość szanuje tych, którzy zachowują
      pewną sferę tylko dla siebie. A każda baba (jestem nią, to wiem) będzie
      próbowała (trochę jak małe dziecko) "na ile może sobie pozwolić". Bo może on
      już tak kocha, że da się mu wleźć na łeb. Tylko że jak to się uda to nie są
      szczęśliwe, bo nie szanują. Ale to już inna historia.
      • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 09:23
        chyba masz racje z tym vetem ...mowi jak cos mi sie nie podoba ale ogolnie
        jestem czlowiekiem ktory bardziej w sobie tlumi gniew a dopiero pozniej wybucha
        gdy tych zlych relacji sie nazbiera .czesto sie stawailem czesto mowilem ze cos
        mi sie nie podoba ale ja wlasnie taki jestem ze wybucham i po jakims czasie
        chyba brak mi konsekwencji.a na koniec nie ucieekam.....tylko gdy prawie jest
        po wszystkim wtedy dopiero jestem nie do zlamania......tyle ze to juz wtedy
        jest za pozno.a zreszta napisalas cos bardzo madrego z tym wychowaniem ze babe
        trzeba trzymac krotko i tyle innej drogi nie ma
        • nisar Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 09:28
          Zaraz, zaraz. Z tym trzymaniem baby krótko, to zrobiłeś skrót myślowy. Chodzi
          mi raczej o to, że trzeba wymagać szacunku dla siebie i swoich np.
          zainteresowań (cała masa bab będzie zazdrosna o oglądanie meczy albo jazdę na
          rowerze - zabij mnie nie wiem czemu).
          • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 09:50
            ja wiem ze zrobilem duzy blad bo jak ona sie zachowala chamsko wobec mnie to
            jej mowilem ze ja sobie na takie cos nie pozwole.....ale po tygdoniu
            zaczynalismy gadac ona mnie przepraszala itd...a ja wiem ze juz bardzo dawno
            powinienem ja kopnac w tylek i to tak ze zeby leciala i leciala .poprostu
            uwazalem ze mam doczynienia z kims bliskim wiele razy gadalismy o tym i ona
            zapewniala ze moge byc spokojny ze ona nie jest taka jak wiele kobiety i ze
            jest w porzadku szczera i moge jej zaufac.....powiedzmy ze ja czulem inaczej
            chodz ona czesto bardzo czesto mowila ze ejst tak czy tak.....zaufalem jej bo
            bylo miedzy nami bardzo blisko(ona nie mogla sie pozbierac po wielu
            przejsciach ) .okazala sie klamliwa........pip:).raz w zyziu chcialem kumus
            zaufac i nie generealizowac ze wszystkie kobiety sa wlasnie jak dzieci ze dasz
            mi palec a nie masz reki......no i widze ze jednak sa.a co do trzymania na
            krotko to juz wiem ze w zyciu nie otworze sie na inna kobiete .ze nie bedzie
            tej calej romantycznej otoczki slow itd .a jak tylko zacznie cos odwalac to ja
            pokaze co potrafie .bo widocznie inaczej nie mozna
            • nisar Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 10:01
              Nie, nie, nie. To nie tak. Nie możesz się zamykać w związku z inną kobietą, bo
              z tego co widzę, masz taki charakter, że taki związek nie da Ci szczęścia.
              Niemniej będziesz ostrożniejszy, to na pewno. Mój facet miał dwie wpadki
              (małżeńskie) i kilka poza. Na początku był jak ostryga bez skorupki - wszystko
              go raniło. Ale teraz jest naprawdę super. Czego Ci życzę z całego serca.
        • drzazga1 A czy sa jeszcze normalmi mezczyzni? 15.11.05, 00:46
          on222 napisał:

          ogolnie
          > jestem czlowiekiem ktory bardziej w sobie tlumi gniew a dopiero pozniej
          wybucha gdy tych zlych relacji sie nazbiera

          Mam tak samo niestety. Dlugo wytrzymuje, cierpliwie czekam az druga strona sie
          opamieta - nadzieja matka glupiej - wreszcie nie wytrzymuje i uciekam:(


          .a zreszta napisalas cos bardzo madrego z tym wychowaniem ze babe
          > trzeba trzymac krotko i tyle innej drogi nie ma


          Skoro ja mam ten sam problem, tylko z przeciwna plcia, to znaczy, ze mam faceta
          trzymac krotko?
          Nie chce... nie lubie...nie umiem... :(((
    • onlyju Re: czy są jeszcze normalne kobiety? 14.11.05, 09:59
      Jesteś za dobry - ot co.
      Polska mentalność, najczęstsza historia rodziny i wychowania, stawia dużą część
      kobiet (i takie właśnie przyciągasz) w sytuacji ofiary (pijący/bijący matkę
      ojciec, rozwód rodziców, separacja, podły chłopak). Nie są przyzwyczajone do
      normalności, do tego, że jest normalnie, do pewnej stabilizacji. Być może część
      z nas zupełnie nieświadomie chce być bita i poniżana (i już słyszę gwizdek
      sędziego i czerwoną kartkę od kobiet), a przynajmniej zdradzana (jeśli nie -
      zdradza sama). Trafiają Ci się kobiety po przejściach. Takie tym bardziej nie
      są przyzwyczajone do dobrego traktowania, obwiniają się długo za niepowodzenie
      poprzedniego związku, albo się przy Tobie po prostu regenerują. Masz dużo
      energii, biorą jej trochę dla siebie i idą dalej w świat.
      Taki z Ciebie dobry warsztat samochodowy (bez obrazy). Wyklepiesz wgniecenia po
      byłym facecie, wstawisz nową chłodnicę, dodasz turbinę i takie odnowione jadą
      dalej...
      W kobiecie, która była maltretowana/poniżana/zdradzana/po prostu źle
      traktowana, szybko rodzi się bunt przeciw idealnym związkom. Sama -
      nieświadomie nawet - to niszczy i szuka czegoś pośredniego.

      Moim zdaniem miałbyś szansę/szansę miałaby z Tobą kobieta bez dziwacznych
      przejść i bez większych ran. Nie możesz całe życie ich goić i chuchać na
      blizny. Spróbuj z taką, która od tak trudnej przeszłości jest wolna (i tu
      uwaga!: taka może Ci się rozwydrzyć i poczuć siłę, by zdobywać do tej pory
      niezdobytych... nie ma złotego środka...). Pozdrawiam.
    • iberia29 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 10:53
      tak, sa jeszcze normalne kobiety ;-), po prostu jeszcze na taka nie trafiles,
      ale to kwestia czasu ;-) im dluzej sie na cos/kogos czeka tym bardziej sie
      docenia, powodzenia ;-)
      • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 17:54
        poprostu chcialem uwierzyc ze dajac siebie otrzymam to samo i rok tak bylo .ale
        gdy sie zaczely klopoty i to ze ja powiedizalem cos krytycznego w niej
        wywolywalo to alergie i samoobrone tak.......gdybym ja krzywdził jak jej
        ex......spirala sie nakrecala.zreszta w wielu sprawach ona sobie wmaiala rzeczy
        ktroych nie bylo i zbieralo sie to coraz mocniej.chyba nie umiem byc chamem ale
        wiem ze daje za duzo ciepla......ze wtedy gdy naprawiam to naprawiam.....ale
        chyba powinienenm w pewnym momencie rzucic kobiete na gleboka wode na zasadzie
        teraz jest normlanie nie ma kola ratunkowego i zeby wiedziala ze ona musi tez
        dawac siebie i odpowiadac za co co robi bo ten klosz ochronny jest za
        długo.zaczynam sie powoli bac ze nie ma normalnych kobiet.......bo majac 24
        lata patrze na te od 18 do 24 a tam kazda kogos powaznego miala .jakis
        bol.dlatego zaczynam tracic nadzieje ze kobiety normlane istnieja
        • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 17:57
          cale zycie z roznych stron slysze ze kobieta ktrora mnie doceni bedzie maila
          zajebiste szczescie i ze ejstem super facetem i co z tego......jak ciagle
          trafiam na takie po przejsciach gdzie najpierw jest cudownie a gdy ona
          sie "wyleczy" to zaczyna fikac i robic fochy ja sie wkurzam i za jakis czas to
          sie konczy....:(
    • gres81 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 18:14
      popreczytaniu twojego posta napisze Tobie tak:według mnie masz fajne życie(naprawde)

      o tak krótko:)
    • czekoladka_84 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 18:17
      No prosze, prawdziwy skarb z ciebie :)
    • atlantis75 Nie 14.11.05, 19:09
      przerzuć się na facetów :)
      • on222 Re: Nie 14.11.05, 20:47
        to juz wolesamotnosc
    • paola200 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 21:37
      heh :)Pociesz Cię, że nie tylko Ty masz takiego pecha:) Tyle, że na mnie lecą
      zajęci faceci;) Nie spotkałam jak dotąd fajnego wolnego faceta;) Mam cholernego
      pecha, ale co poradze - widocznie nie jest mi pisane znaleźć tego jedynego ;)
      pozdrawiam i mysl pozytywnie :D
    • zlakobieta Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 22:48
      Uwierz mi, że jest kobieta, która będzie Ci dawać tyle co Ty jej, a nawet
      więcej i to będzie prawdziwe uczucie. Warto na to czekać, bo takie związki się
      trafiają. Spotkasz ją i będziesz wiedział, że to TA.
      Bądź cierpliwy :)
      • nikosik Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 14.11.05, 22:58
        > Uwierz mi, że jest kobieta, która będzie Ci dawać tyle co Ty jej, a nawet
        > więcej i to będzie prawdziwe uczucie. Warto na to czekać, bo takie związki
        się
        > trafiają. Spotkasz ją i będziesz wiedział, że to TA.
        > Bądź cierpliwy :)
        >
        :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • zaq26 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 19.11.05, 23:28
        dobrze prawi. ja chyba właśnie taką znalazłem.
    • sagis Gdybyś byś faktycznie taki kochany,to potrafiłbyś 15.11.05, 09:15
      którąś zadowolić i uszczęśliwić.
      Nie ma innego sposobu. Jeśli tak często zmieniasz kobiety, to znaczy, że w Tobie
      tkwi problem.
      A, kobiety mają tyle w sobie dobroci, że winę w związku biorą na siebie.
      Dalej żyj w złudzieniu i szukaj tej idealnej, z którą życie będzie różowe i bez
      jakichkolwiek problemów.
      Zyj tak daje na luzie:-)))))


      >ja lubie poprostu zyc na luzie nie robic problemow

      To jest cała tajemnica, a przyczepiłeś to do czegoś innego:-)))))
      Dużo w Tobie wątpliwości. Te wielokropki świadczą o tym. Albo kłamiesz o
      sobie:-))))))
      • on222 Re: Gdybyś byś faktycznie taki kochany,to potrafi 15.11.05, 14:23
        najpierw byl 3 letni zwiazek z kobieta ,2 lata byly super bylo jak w
        raju.....potem ona wyjechala za granice bardzo sie zmienila ,bardzo duzy wplyw
        na nia mieli ludzie z akademika.wczesniej byla cnotliwa dziewczyna z malej
        wioski a potem zaczelo jej imponowac to ze jej kumpelki bzykaja sie z kazdym a
        postinor lykaja jak cukierki .skonczylismy to.ona poszla do lozka z kolesiem
        ktory zaliczal wszystkie panny bo chciala byc cool:) a skonczyla jaka jego
        sprzataczka panna do lozka co on sam to przynawal ze nic dla niego nie
        znaczy....potem mowila ze wszystko sama zepsula przepraszala mnie itd.ostatnio
        zadzonila po 2 latach z insynuacja spotkania.po niej sie dlugo podnosilem
        spotykalem wiele kobiet o tak pogadac.poznalem super piekna kobiete ale laczylo
        nas lozko ,ona wiem ze na boku tez to robila wycofalem sie po 3 mies,potem byla
        inna kobieta(jej narzeczony zmarl,pozanla goscia poszli gdo lozka po pijaku
        wiele mies myslala jest w ciazy gdy okazalo sie inaczej on ja rzucil )pojaiwlem
        sie ja wiem ze chciala sie odegrac na kim kolwiek.....ale chyba cos poczula do
        mnie zaczela mi wmawiac ze wie ze jestem facetm jej zycia itd ale ja sie coraz
        mocniej meczylem bo czulem chlod i nic wiecej zerwalem......ona dzownila 8 mies
        doslownie mowiac ze kiedys byla taka otwarta jak ja ale zycie ja zmienilo i ze
        wie ze to ona zwalila........poznalem moja ex 1 raz w zyciu ktos chcial mnie
        sluchac a nie tylko siebie oddalem sie jej caly itd dopoki bylo ok bylo
        idealnie .ale zaszla w ciaze poronila rozsypala sie kompletnie.mimo iz 1 rok
        walczylem o to zeby bylo ok odezwaly sie jej przeszlosc przejscia z ex ktory ja
        bil to ze nie byla gotowa na powanzy zwiaziek .mowila ze sama zniszczyla sobie
        zycie i jest wypalona ze gdybym to ja byl 1 w jej zyciu to byloby to.miala
        ciagla hustawke nastrojow naloty zlosci i milosci.ostatnio stwierdzila ze za
        malo ja krytykowalem ...tylko ze jak cos mi nie pasowalo to robilem to .....ale
        ona wywalala mi ze jej nie rozumiem nie znosila zadnej krytyki.zaczely sie
        klotnie i przepraszania raz jej raz moje.ona zbudowala sobie jakis moj obraz
        wedlug mnie zmyslony w duzej czesci a ja jej i nie moglismy dojsc do
        kompromisu.kazde widizalo cos ze swojej strony gdy prosilem o rozmowe ona
        mowila ze .....nie jest w stanie.podzial byl coraz wiekszy az sie to rozwalilo
    • vandikia Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 15.11.05, 14:28
      chyba troszkę mylą Ci się pojęcia...
      on222 napisał:
      kobiety po tzw przejsciach a to jednej zmarł
      > narzeczony a inna poroniła inna jeszcze miala fatalna sytuacje(alkohol) inna
      > bił facet.... ogolnie rzecz biorac w ich domach główną rolę grała kobieta a
      > facet to był pantofel itd...


      spójrz na to, co napisałeś, to , że jednej zmarł narzeczony i miała potem z tym
      problem, lub ta co poroniła i szukała wsparcia to chyba nie oznacza, że one na
      siłę stawiały się na 1 miejscu i tylko ich potrzeby były ważne?

      Nie jestem feministką, i nie bronię zawzięcie kobiet. Ale to mi się flaki
      wywróciły jak to przeczytałam. Chyba jesteś jeszcze bardzo młodziutki, albo
      bardzo niedojrzy. Nie rozumiesz kobiet i nie chcesz ich zrozumieć. Postaw się w
      sytuacji osoby, która straciła dziecko, myślisz, że po 2 tygodniach radośnie
      rzuci Ci się w ramiona?


      Jak nie chcesz kobiet z problemami to wyrwij na dyskotece jakąś skąpo ubraną
      laskę i będzie zero problemów i bzykanko gratis.

      Przynajmniej tak to wygląda z Twojego krótkiego tekstu.
      • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 15.11.05, 15:01
        powiem tak .nigdy nic takiego nie oczekiwalem.bylem z nia caly czas .sama
        wyznala ze gdyby nie ja nie dalalby rady.zawsze jak chciala pogadac wyplakac
        sie przytulic bylem czesto miala awantury w domu a ja bylem mediatorem 2-3 w
        nocy byly tez telefony w nocy bo ona budzila sie z koszmarami.mozna powiedziec
        ze odrzucilem cale zycie towarzyskie bo kilka mies po poronieniu miala
        operacje na kregoslup(wada wrodzona) i 3 mies lezenia w lozku(zrezygnoiwalem z
        pracy w angli bo mogla wyladowac w szpitalu na 2 koncu polski).mozna powiedziec
        ze cale dnie spedzalem z nia ja i jej rodzice robilem co moglem aby zajac ja
        czyms wyjsc gdzies .nie latalem na imprezki i nie szukalem wrazen.a sexu nie
        bylo 1 rok bo ona nie mogla sie podniesc.ale interesowala mnie tylko ona .jako
        zarzut uslyszalem ze"za malo mnie opierda....es bo mnie czasem trzeba zje....c
        bo inaczej nie rozumiem " .dla mnie takie teksty sa dziwne bo mogla zobaczyc ze
        w tak waznych chwilach jestem ,nie ide sie upic nie ide na mecz ale jestem gddy
        mnie potrzebuje .widocznie to bylo za malo .nigdy nie mowie ze robie wszytsko
        ok bo tak nie jest.ale jesli jest sie przy kims rok rozmawia sie przytula
        wysluchuje daje kwiaty zabiera do kafejek kin itd mowi ze ebdzie dobrze ze damy
        rade ze ejstem przy niej ze wszystko sie ulozy to co moge zrobic wiecej
        • vandikia Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 15.11.05, 15:07
          to widocznie trafiasz na toksyczne kobiety. z jednej strony potrafię ją
          zrozumieć, bo po takim obciążeniu psychika załamuje się i człowiek sam nie wie
          co robi. Z drugiej strony rozumiem Twoj żal. Jak dla mnie sytuacja patowa.

          Po prostu spal mosty/mimo, ze sie tego nie robi/ i z nowa dziewczyna zacznij
          zupelnie od nowa, nie mysl o tym co bylo i nie porownuj. Znajdziesz to czego
          szukasz.
          • epox123 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 15.11.05, 15:45
            wiesz co,przeczytałam Twój post,ja też jestem kobietą po tak zwanych
            przejściach,kiedy byłam bardzo zakochana w moim facecie i mieliśmy swoje
            wspaniałe plany stała się tragedia zginął w wypadku samochodowym,,jakby było
            tego mało w tym samym roku zmarł mój tata,nie muszę opisywać co przechodziłam
            po jakimś czasie na nowo zaczęłam żyć poznałam kolejnego partnera tz.znałam go
            wcześniej był moim przyjacielem i pomagał mi się pozbierać z czasem wybuchło
            uczucie,myślałam że nic nie będzie w stanie mi już przeszkodzić żyć szczęśliwie-
            wyznaczyliśmy datę ślubu i zaczęły się "schody" facet się zmienił zaczynały się
            zakazy i nakazy,co mi wolno czego nie,jemu wolno było wszystko,a mnie
            nie,postanowiłam z nim porozmawiać-skutek zaczął podnosić coraz częściej ręce
            na mnie ,walczyliśmy,skakaliśmy sobie do oczu,widząc co się dzieje odwołałam
            ślub,od tego czasu stałam się silniejsza,myślalam też że może nie jest mi dane
            być szczęśliwą,zajęłam się pracą,remontem mieszkania i tak podczas biegania po
            sklepach za różnymi materiałami budowlanymi spotkałam "go" wystarczyło jedno
            spojrzenie,jeden uśmiech......na pierwszej randce powiedziałam czego oczekuje
            od faceta(tz.kawe na ławe)powiedziałam mu też że ma to przemyśleć czy chce
            takiego związku jak ja i jeżeli będzie zdecydowany to ma wrócić,adres i telefon
            zna,wrócił i jesteśmy ze sobą już ponad 4 lata,więc moim zdaniem Ty jeszcze na
            swoją połówkę nie trafiłeś,a może już jest gdzieś obok,a Ty jej nie
            widzisz,rozglądnij sie :)
            • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 15.11.05, 16:11
              odnosze wrazenie ze ta ostatnia kobieta na ktorej zalezalo mi tak mocno jak na
              zadnej innej poczula ze jest pewna i zaczela odwalac czepiac sie o byle co.ja
              mailem dylemat z jednej strony jej przezycia a z drugiej momentami zarzuty
              wziete z nieba i czepianie sie o maly szczegół.na poczatku nie reagowalem ale
              pozniej powieidzlem jej ze sobie nie pozwole .ona przepraszala ale co jakis
              czas sie to powtarzalo. nie ukrywam ze najgorsze jest to ze ja wiem ze ja
              zrobilem ponad 100% ze swojej strony a ona tego nie chce widziec .chyba nie
              znalazlem masz racje tej 2 polowki ...moze kiedys
              • epox123 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 15.11.05, 16:33
                mam nadzieję,że już za chwilkę ją znajdziesz,a swoją drogą dziwie się tej
                dziewczynie,byłeś przy niej,wspierałeś,a i tak było jej źle,,a może czasami
                powinieneś pomyśleć o sobie,zrobić się czasami "małym egoistą" :),mój np.chodzi
                z kolegami kopać w piłkę,czasami z koleżankami wychodzi na piwko.... pojęcia
                nie mam czego te kobiety szukają
                • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 16.11.05, 22:54
                  wiesz uslyszalem ze nie dalem jej wsparcie i nie potrafilem wyrwac z tego
                  wszystkiego.wiec sie spytalem ze jesli bylem zawsze o kazdej godzinie dnia i
                  nocy nigd nie odwrocilem sie plecami do niej byly rozmowy przytulania
                  podnoszenie na duchu .zrezygnowalem z iwlu imprez wyjazdu do pracy byly kwiaty
                  spracery zakupy kafejki wzialem na siebuie wine za to co sie stalo przed jej
                  rodzicami gdy potrzebowala ciszy i samotnosci nie naruzcualem sie.spytalem wiec
                  co moglem wedlug niej zrobic a ona ze .....powiniennem wiedziec..i ze bylem za
                  spokojny i za smutny......a ona potrzebowala radosci tyle ze przez kilka mies
                  przychdozilem do niej z usmiechem na ustach a ona mowila o cieprieniu o tym ze
                  jest najbardzije nieszczesliwa na swiecie ze zawali studia ze nie wyjdzie jej
                  operacja itd.rehabilitacja poszla szybko ,egzmainy zdala .gdy mowilem ze bedzie
                  ok ze damy rady mialem tylko chlod opryskliwosc zimno i ciagle narzekanie
                  czepianie sie o byle co.a potem przepraszanie.uslyszlaem tez ze powinienem ja
                  bardziej momenatmi zje.....ac i opieprrzac....odnosze wraznie czy ja bylem z
                  dziecikiem czy z kobieta
                  • drzazga1 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 16.11.05, 23:44
                    Byles z histeryczka, ktora uwazala sie za pepek swiat i do tego uznala, ze
                    bedziesz swietnym workiem treningowym do odreagowywania przeszlych i obecnych
                    frustracji.
                    Takie osoby z reguly pozwalaja sobie wobec bliskich i osob, ktore daja im
                    milosc i akceptacje, a wobec reszty swiata sa grzeczni i mili.Jesli to byl
                    przypadek Twojej ex, to przepraszam za dosadnosc, ale to swiadczy o kompletnym
                    gowniarstwie.

                    A tak na marginesie - piszesz, ze seksu nie bylo przez rok, a Ty nie odszedles
                    na inna laczke - czyli rzeczywiscie zalezalo Ci na niej jako na czlowieku,
                    jakos trudno mi sobie wyobrazic taki uklad w przypadku gdy para nie jest
                    zwiazana formalnie - malzenstwem, wspolnym majatkiem czy dziecmi, a mimo to
                    mezczyzna nie odchodzi i trwa przy klopotliwej i hmm... nieuzytej dziewczynie.

                    Zawsze mnie ciekawilo, dlaczego panowie tkwia tkwia w zwiazkach, w ktorych
                    kobieta jest modelowym przykladem zolzy, jezdzi po facecie jak chce, wyladowuje
                    swoje humory, nie daje nic dobrego z siebie, a on cierpliwie czeka az sie
                    wredocie odmieni, stara sie ja udobruchac, "zasluzyc" na jedno mile slowo,
                    jeden mily gest...
                    Moze to wlasnie jest klucz do meskiej duszy - traktowac "z buta", a bedzie
                    chodzil wokolo na miekkich lapkach i w oczy poddanczo patrzyl?

                    No to chyba bede musiala sobie caly charakter zmienic:(
                    • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 17.11.05, 06:52
                      to nie chodziło o to.ona ma co jakis czas takie napady dola kompletnie sie
                      rozwala mowi o wypaleniu braku sensu zycia braku sil i celu poza tym
                      poronila .czytalem o tym duzo dowiadywalem sie jak takim osobom sie pomaga
                      rozmawia.gdyby to byla "czysta " zwiazkowa sytuacja to dawno bym odszedl .ona
                      mnie prosila ze z czasem da rade wyjsc z tego .kilka razy zaczela odwalac o
                      byle co.wiec i ja zaczalem sie stawiac ostro i zdecydowanie ze jak ma sie tak
                      zachowywac to w ogole nie bede z nia gadal itd i ze sobie nie pozwole..to potem
                      dzownila do mnie przepraszala.w tej sytuacji prawdziwe jest stwierdzenie ze
                      kazda inna kobiete kopnalbym dawno w tylek jak tylko cos odwalalaby
                      takiego .zreszta tak robilem wczesniej.szczerze to zostalem dla niej by to
                      ratowac bo wierzylem ze ebdzie inaczej zawiodlem sie .dalem jej tyle ciepla ile
                      dac potrafilem .ale zgadzam sie ze ona zachowuje sie jak gowniarz .do mnie i do
                      rodzicow bo w domu robi co chce psykuje krzyczy na nich.jesli tylko cos odwala
                      do mnie od razu ja sprowadzam na ziemie.i masz racje do obcych osob jest
                      milutka i grzeczna.tam gdzie czuje pewnosc rozwija skrzydla tam gdzie nie i
                      nie ma gruntu jst zupelnie inna.zreszta jak mowilem jej ze nie bede z nia
                      gadal to bardzo dlugo chodizla na palcach kolo mnie.
                      • drzazga1 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 19.11.05, 21:52
                        Coz, jesli tak sie sytuacja przedstawia to Cie nie pociesze:(

                        Znam kilka osob o podobnej konstrukcji psychicznej, niektore sa (a wlasciwie
                        powinny) byc moimi bliskimi. Wiem jedno - oni sie nie zmieniaja. Nie zmieniaja,
                        bo nie chca sie zmienic, bo tak im jest wygodnie. Sa sympatyczni i mili wobec
                        osb nie-bliskich, owszem, to wynika z ich potrzeby ciaglego potwierdzania
                        wlasnej wartosci (a glebiej - z kompleksu nizszosci), staraja sie zasluzyc na
                        aprobate wszystkich poza bliskimi, na ktorych aprobacie im powinno zalezec.
                        A ze takie przypodobywanie sie swiatu jest dosc wyczerpujace - odreagowuja na
                        ludziach, ktorych aprobaty sa pewni, ktorzy traktuja ich z taryfa ulgowa, bo
                        ich... kochaja:(

                        Jezeli jestes na tyle twardy i silny psychicznie, ze bedziesz w stanie te
                        napady zniesc - mozesz z taka osoba zostac. Tyko nie mozesz jej choc przez
                        chwile dac poczuc, ze stawiasz jej dobro wyzej niz wlasne.

                        Ja nie umiem byc twarda. Ucieklam.
    • zalotna2 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 19.11.05, 22:18
      Mnie jest bardzo przykro czytając takie listy, że ktoś dał za wiele, a ten
      drugi nie dał nic. To wykorzystywanie, tak nie można! ...ale nie załamuj się
      on222, jeszcze znajdziesz 2. połówke, która Cie zrozumie i pokocha, a no bo jak
      będzie inaczej???
      • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 19.11.05, 23:30
        wlasnie droga drzyzgo to jest wkurzajace ze ona jest czesto opryskliwa i zimna
        dla mnie a dla obcych gra zadololobna usmiechnieta dziewczynke.jeszcze nidawno
        jak sie poklocilismy przedstawiala ludziom swoja ewersje wydarzen(nie mowila
        prawdy tylko wybrane fragmenty nawet swojej super przykaciolce) i potem mowila
        mi ze inni ja rozumieja a ja nie.tyle ze ja jej mowie ze niech inni przejda to
        co TY i niech przejda to jak to jest i wtedy beda mogli mowic czy cos rozumija
        czy nie.odnosze tez wrazenie ze ona chce sie moim kosztem wybielic.a to nagle
        mamy rozne charaktery a to bylem za spokojny a to nie umialem jej wyciagnac z
        tego a to bralem niektore rzeczy za bardzo do siebie a to inni ja lepeij
        rozumieja a ja nie .kiedys sluchalem teksty o jej ex......odnosze wrazenie ze
        ona szuka przyczyn we wszystkim i wszystkich ale nie w sobie.jest jedna wersja
        jej wersja i ci ja rozumieja ktorzy ja potwierdzaja a krytyka i inne zdanie
        jest rownoznaczne z nieoruzmieniem jej klopotow .a potem robi sie jaka to jest
        pokrzywdzona przez zycie i wszytskich dokola itd.w zasadzie nie wiem po co
        utrzymujmey kontakt.....podoba mi sie ale chyba chodzi o cos zupelnie innego i
        glebszego .nie chce jej jakos zostawic.nie wiem czy dorosnie .poprostu ona
        uwielbia sie czepiac o wszystko.teraz juz to od dawna olewam.stwierdzam ze
        niech mowi ale nie wdaje sie w glupia dyskusje ktora prowadzilaby do
        nikad.przestalem to brac na zasadzie szacunku czy jego braku bo ona taka jest
        tak ja wychowano ze"wie wszystko lepeij i poswojemu".nie umie cenic i szanowac
        osob .chyba musilaby pobyc tak naprawde sama w ciezej chwili by zrozumiec co
        stracila
        • drzazga1 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 01:04
          Wychowanie na pewno ma wplyw na to, jakimi ludzmi sie stajemy, ale nie
          determinuje tego ostatecznie. Dorastajac sami bierzemy odpowiedzialnosc za
          swoje zachowanie. Co do bycia niedojrzalym - sa ludzie, ktorzy CHCA byc
          wiecznymi dziecmi.
          To takie wygodne, jesli mozna obwinic kogos innego za wszystko, a samemu
          wiecznie pozowac na skrzywdzona niewinnosc. Dziecinne zachowanie wywoluje w
          otoczeniu uczucia opiekuncze - tak jak to sie stalo u Ciebie, czujesz sie
          odpowiedzialny za kogos, kto po prostu usiluje (z pewnymi sukcesami jak widac)
          manipulowac otoczeniem.

          A Ty po prostu sie zakochales w toksycznej osobie.
          Trudno Ci z nia wytrzymac (nic dziwnego, ile w koncu mozna przyjac ciosow),
          jestes obwiniany o wszystko, co jej sie nie podoba na swiecie na zmiane, a
          dodatkowy bonus to rola oparcia, na ktorym ona sie chetnie wiesza calym
          ciezarem, majac gdzies to, ze Ty tez jestes czlowiekiem i tez czasem chcialbys
          miec w kims oparcie.

          Trwasz z nadzieja, ze ona sie zmieni. Nie zmieni, bo obecny uklad jest dla niej
          zbyt wygodny, wiec niby po co mialaby sie zmieniac? Po co mialaby "dorastac"?

          Acha, proby wychowywania - bo piszesz, ze gdyby pobyla sama zrozumialaby co
          moze stracic - moga zadzialac, ale na bardzo krotko. Poprawi sie, a za chwile
          bedzi znow tak samo albo gorzej.

          Widze dwa wyjscia, jesli chcesz z nia zostac - albo bedziesz stale takim
          chlopcem do odreagowywania frustracji (tylko pytania, ile dasz rade zniesc)
          albo bedziesz probowal sie odciac (jka to zaczales robic), puszczac mimo uszu
          jej ciagle uzalanie sie, ignorowac zaczepki i proby wciagania w nieprowadzace
          donikad dyskusje. W tym drugim przypadku tez nie wiem, na ile jestes odporny,
          calkowita gluchota z pewnoscia by ulatwila sprawe;)

          Tylko pytanie - po co byc z kims, kto dziala Ci na nerwy, w kim Ty nigdy nie
          znajdziesz oparcia, kto, za przeproszeniem, obrabia Ci tylek wsrod znajomych, z
          kim nie bedziez mial poczucia bliskosci, bo nie da sie zbudowac poczucia
          bliskosci z totalnym egocentrykiem.

          Chociaz, jesli Ci sie podoba, to moze rozwiazaniem byloby jej zakneblowac
          buzie, wtedy zostanie to co w niej lubisz, a ta bloga cisza...
          ;)
          • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 09:14
            pierwsze co u niej zauwazylem czego sie bala to doroslosc.pamietam jak dzis ze
            po 1 mies bycia razem nagle mowi ze nie wie co bedzie dalej z nami itd.miala
            takie napady dola co 1-3 mies.potem rozmawialismy i bala sie tego ze moge
            wyjechac czy ogolnie ze bede pracowac.ogolnie tego ze ona nie jest gotowa na
            powazne zycie zwiazek chce sie bawic nie brac odpowiedzialnosci .ze chce
            mieszkac z rodzicami.ale niestety patrzac tez na dom ona tam dyryguje
            szczegolnie mama .czasem wrecz rozkazuje i krzyczy masz zrobic to czy tamto.jak
            byla po szpitalnej operacji itd byla bez silna .....tego nie ma.byla zdana na
            pomoc.ona ma taki glupie podejscie ze jak potrzebuje pomocy to jest cicha szara
            myszka troche wyzdrowieje to zacyzna sobie pozwalac a jak to opiekowanie sie
            nia ma staly poziom to ona gra taka hoonoroa ze nikt niech na nia nie dmucha i
            chucha.mnie osobiscie nigdy sie nie zdarzylo by bylo tak ze zacznie krzyczec i
            mowic masz to zrobic bo to bylby koniec naszej znajomosci.za to ona uwielbia
            sie czepiac szczegółów masz czesto takie dni ze sie przywali o usmiech o
            patrzenie o to czy powiedizlem dzien dobry:) teraz na to leje i mi to wisi znam
            ja za dlugo wiem ze nie ma co sie wdawac z nia w debilne dyskusje i tlumaczenia
            bo to do niczego nie prowadzi.nauczylem sie jakos reagowac na nia nie brac do
            siebie pewnych spraw itd .ale co mnie wlasnie denerwuje i co jest jakas glowna
            bariera to to ze ona szyka winy we wszystkich a nie w sobie a jak nawet ma dola
            i mowi mi ze ejst wredna ze nie umie ze soba wytrzymac czasem itd(czyli
            kompleksy)to za tym nic nie idzie.kazdy jej glupi wyskok konczyl sie jej
            telfonami na zasadzie ........gniewasz sie na mnie ,co sie dzieje,obraziles
            sie,lub przepraszam nie mialalam prawa sie tak zachowac .ona sie zawsze bala ze
            jak cos bylo nie tak od razu byla cicha spokojna nic nie odwalala
            • drzazga1 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 10:52
              Wiesz co? Ona jest nie tyle niedojrzala, co po prostu ma dosc podly charakter:(

              Nauczyla sie wykorzystywac ludzi, ktorzy odnosza sie do niej lagodnie - zauwaz,
              ze jak zaczynasz sie stawiac to ona momentalnie robi sie cichutka, bo czuje
              silniejszego.

              Z Twoich postow przebija wielkie rozzalenie i dobrze wiem, jak sie czujesz.
              Chciales dac komus calego siebie, z natury jestes dobry i ludzi traktujesz
              dobrze. Takie rzeczy po prostu sie wyczuwa, pisales, ze Twoje poprzednie
              dziewczyny zachowywaly sie podobnie. Kat zawsze poszuka sobie kogos kto
              sie "nadaje" na ofiare i odwrotnie - ofiara znajdzie kata. Przypuszczam, ze Ty
              podswiadomie wybierales dziewczyny , ktorymi mogles sie zaopiekowac, a
              przynajmniej wydawalo Ci sie ze one opieki potrzebuja. Bardzo fajna cecha,
              niestety, przyciaga tez pijawki - wykorzystaja Cie do poprawienia sobie
              samopoczucia, do regeneracji, poczuja sie pewnie, a potem kopna Cie w ..., bo
              im sie znudzi i pojda dalej szukac wrazen. A jak im sie znow dostanie od zycia
              (chyba nie za niewinnosc) beda probowaly wrocic jak do salonu odnowy
              biologicznej.

              Chcac z nia byc dalej przygotuj sie na ciagla szarpanine psychiczna.
              Ty odruchowo bedziesz sie zachowywal jak normalny czlowiek -wtedy ona bedzie
              sobie pozwalac na pomiatanie Toba. Ty sie postawisz - ona bedzie wywolywac w
              Tobie litosc "taka jestem glupia, slaba, nieszczesliwa, wybacz mi, nie mialam
              prawa". Ty znow bedziesz dobry - i tak dalej, w kolko ten sam cykl bedziecie
              przechodzili. Spokoju i harmonii nie zaznasz w tym zwiazku.

              To tak jakbys tresowal psa:(. Tyle, ze pies jest znacznie latwiejszy do
              wychowania i jak sie go czegos nauczy raz to zapamieta. Ona sie nie nauczy, ze
              nie ma prawa sie na Tobie wyzywac, w sytuacjach podbramkowych, kiedy zagrozisz
              np. odejsciem bedzie udawala, ze sie zmieni. Jak poczuje sie pewniej - znow
              rogi urosna.

              Piszesz, ze sie uodporniles na jej "ataki". Mysle, ze nie, nie mozesz zmienic
              calkowicie swojego podejscia do ludzi, natura jest silniejsza, bedziesz musial
              ciagle walczyc ze soba i sie kontrolowac. Nie wiem, czy warto. A byc dla niej
              dobrym sie nie da - przeczytaj jeszcze raz, na spokojnie to co sam napisales.
              Jej jest tak wygodnie, Tobie jest z tym zle, wiec jej nie bedzie zalezalo na
              poprawie.


              Mozesz z nia powaznie porozmawiac - spokojnie wyjasnic, czego w jej zachowaniu
              nie zaakceptujesz i ostrzec, ze dajesz jej ostatnia szanse - kolejny wyskok i
              koniec. Tylko musisz byc konsekwentny, jesli ona to zlekcewazy, naprawde sie
              rozstac, bo inaczej bedzie tylko gorzej.

              A normalne kobiety, takie, ktore nie czuja potrzeby posiadania mezczyzny jako
              worka treningowego w sensie psychicznym sa. Naprawde.
    • hepinka Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 09:18
      są normalne kobiety, np ja :)
      • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 20:07
        wszystko jest super tyle ze ja nie bede sie umawial z 17 latkami.niestety ale w
        wieku 19-24 lat kazda fajniejsza laseczka ma jakies przejscia z facetem a jak
        byla czyli cos bylo nie tak.spotykam sie z innymi kobietami ale nie wiem jak to
        ujac ale nie rusza mnie to.juz byly fotomodelki,hosteessy czy inne pieknosci na
        ktorych widok wielu facetom cos sie robi.......a one mnie nie
        ruszaja....zaczyna mnie to przerazac .z ex utrzymuje kontakty nazwijmy to
        przyjacielsko niewiadomo jakie.piszac o jej charakterze nosze w sobie slynne
        zdanie ze ona jest super kumpelka ale jako kobieta do zwiazku to ma starszny
        charakter.jeden z jej ex dostal drzwami innym praktycznie kazde spotkanie bylo
        awantura taka ze cale osiedle slyszalo.ze mna podobno bylo najspokojniej:).ona
        sama przyznala ze moze 1 raz sie ze mna poklicola a tak to byly jak dla niej
        male sprzeczki.podczas dola stwierdzila"wiem ze to moja wina ze i tak
        rozwalilem ci duzo zycia tym jaka jestem" .tylko ona z tym nic nie robi nie
        wezmie sie w garsc i nie zacznie pracowac nad soba.odnosze wraznie ze dopoki
        byla sie ze nas nie ebdzie byl ra a gdy poczula sie pewniej zaczela pokazywac
        jaka jets naprawde .czego nie zerwe z nia znajomosci..........nie wiem .moge
        miec inne do lozka moge sie lizac z innymi moge sobie zajac czas innymi
        wystarczy wykrecic numer .nie wiem co do niej mnie tak ciagnie chyba ta
        poroniona ciaza chyba to ze bylem z nia w tak wielu ciekzich chwilach i to ze
        ma cholerie mocna sile ktora powoduje ze ciezko mi sie od niej calkowicie
        uwolnic
        • marcin060482 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 20:12
          w sumie bycie samemu tez ma zalety, zawsze mozesz soibe pobzykac :)
          i nikt ci nie marudzi :)
          • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 21:21
            tylko ze te inne lale nie daja mi radosci........a ex ma wiele wyskokow ale nie
            mozna powiedziec ze caly czas.jest wiele dni kiedy spedzamy je w super
            atmosferze ale sa tez dni ze mam jej dosyc.wiem ze to powalone i glupie ale
            kiedys w koncu samo sie wyjasni ostatecznie.ja wiem jaki jestem wiem co robilem
            i umiem i moge spojrzec jej prosto w oczy
            • beatach1 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 21:28
              Tak sobie czytam i podobaja mi sie te wasze wypowiedzi :)

              Pozdrawiam
              __________________________________
              Chetnie rozsadzam sprawy miedzy wrogami niz miedzy przyjaciolmi, bo z
              przyjaciol w kazdym razie jedna strona stanie sie moim wrogiem, z wrogow jedna
              ze stron przyjacielem.
              Bias z Prieny
              • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 21.11.05, 22:15
                prawda jest taka ze cholernie mocno sie do nie przywiazalem emocjonalnie ale
                nie przyzwyczailem .nikt dla mnie nie znacyzl tyle co ona.i to nie jest kwestia
                ze chce sobie zasluzyc na 1 usmiech bo to nic z tych spraw.nie bylo nigdy tak
                ze jej glupie zachowanie bylo bez mojej ostrej reakcji.cholera.......zakochalem
                sie w niej i mimo wmowienia sobie ze jest inaczej .myslalem ze keidys to byla
                ta milosc gdy bzykalismy sie non stop i bylo romantycznie a teraz to chyba ta
                inna wersja bardziej realstyczna
            • maialina1 WROĆ DO EX 24.11.05, 22:25
              Moze zastanow sie nad powrotem do tej ex, caly czas o niej piszesz, co nie
              kliknę na jakas twoja wypowiedz to "ex taka, ex siaka, ex cos tam".
              Moze sprobujcie jeszcze raz?
              PS. Z reszty twoih wypowiedzi wnioskuje ze jestes "wypalonym" facetem, takim
              ktoremu ciezko sie zakochac bo juz "wszystko mial". Daj se spokoj, nie nadajesz
              sie. Lepiej pobądź sam i skorzystaj z rady Marcina. Chociaz nie, sorry,
              bzykanie cie nie rusza. No to ja juz nie wiem... Wziąść i sie powiesic :))c
        • drzazga1 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 24.11.05, 01:21
          Nawet, jesli kazda miala przejscia z facetami to jeszcze nie znaczy, ze kazda
          lubi odgrywac sie na aktualnym za winy poprzednika i nie kazda stosuje
          odpowiedzialnosc zbiorowa - "jeden mnie skrzywdzil, wiec wszyscy faceci to
          fiuty i ja im pokaze gdzi eich miejsce!".
          Moze warto by bylo poszukac nie tylko fajnej, ale madrej i zwyczajnie dobrej?

          Piszesz, ze panienka takie same atrakcje fundowala poprzednikom, wiec jest
          niewyuczalna i, sorry, ma sklonnosci sadystyczne. Brrr, najlepiej wiac poki
          czas:(

          "nie wiem co do niej mnie tak ciagnie chyba ta
          > poroniona ciaza chyba to ze bylem z nia w tak wielu ciekzich chwilach "

          No wlasnie, moim zdaniem jestes na dobrym tropie, pociaga Cie wlasnie jej
          niezrownowazenie, cala hustawka emocjonalna. Cos jak uzaleznienie od
          adrenaliny, jedni skacza na bungee albo wspinaja sie bez asekuracji, a Ty
          wybierasz podswiadomie dziewczyny, ktore funduja Ci ekstremalne przezycia
          psychiczne.
          Mozliwe tez, ze wlacza sie instynkt mysliwego - tak naprawde pociaga Cie cos,
          czego tak naprawde do konca nie masz, nie jestes pewien, to co Ci sie wymyka
          wciaz. Bardzo mozliwe, ze oddana i kochajaca kobieta szybko bys sie znudzil i
          zlekcewazyl, nie docenil spokojnego szczescia, a taka, ktora urzadza
          Ci "jazdy", przyciaga a potem odpycha - trzyma Cie jak na sznurku.

          Mam racje?
          • on222 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 24.11.05, 20:20
            to jest tak ze jestem troche cichy spkojny romantyk a troche szalony zwariowany
            czlowiek ala dusza towarzystwa.czasem nie da sie mnie przegadac.taka jest
            prawda ze typ ala cicha cnotka spkojna ustawiona do zycia schematycznie mi nie
            pasuje bo byloby za nudno......ale za expresem tez niestety momentami nie
            nadazam:).moja ex uwaza sie za expres chodz to sa wyskoki i to glownie przy
            ososbach ktore swietnie zna i jest na luzie(pewna siebie cwaniara).gdy jest w
            innym towarzystwie juz tak nie wyskakuje przed szereg.napewno docenaim kobiete
            gdy jest ok nigdy bym nie rozwalal zwiazku bo ktos o mnie dba zalezy jej itd.a
            moja ex odnosze wrazenie od pocztaku gdy bylismy razem brakowalo jej tej
            zabawy.przeszla z 1 zwiazku w 2 bez przerwy .....a jest mloda potrzebowala sie
            wyszalec.......chodz ja jej w zyciu nie brobilem wyjsc i nawazajem tez
            nie.lubie byc mysliwym ale celowo nie zniszcze normlanego zwiakzu.ona pociaga
            mnie tym bo mase z nia przezylem ale tez fizycznie i to bardzo.czesto sie nam
            super rozmawia.`spotykam sie z innymi kobietami ale narazie bezskutecznie
            • drzazga1 Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 24.11.05, 21:40
              Dlaczego uwazasz, ze dziewczyna moze byc albo cicha cnotka albo niezrownowazona
              egoistka, ktorej facet jest potrzebny do tego, zeby mu kolki na glowie ciosac?
              Na nic posredniego nigdy nie trafiles?

              Co do przywiazania do kogos, z kim sie sporo przezylo, takze w sferze seksu to
              sie zgadzam. Ale to nie znaczy, ze do nikogo innego sie juz nie przywiazesz tak
              samo mocno, a nawet mocniej. Nie dziw sie, ze w tej chwili zadna inna kobieta
              nie znaczy dla Ciebie wiecej, bo na to jest po prostu za wczesnie. Trzeba
              odczekac, dac sobie troche czasu, to moze banal, ale w zyciu sie sprawdza:)
    • najladniejsza_we_wsi Re: czy są jeszcze normalane kobiety? 25.11.05, 00:21
      Dziwne chyba czasy nastaly. Sama widze po kolezankach ze sa, konkretnie mowiac -
      strasznie pokrecone, a mezczyzni napotykani kompletnymi glupkami. Coraz mniej
      wartosciowych ludzi?
      Kazdy oczywiscie ma wady, ja takze ale trzymam sie pewnych granic i zdrowym
      rozsadkiem odrozniam prawidlowe od niepotrzebnego.
      Powodzenia. Na pewno podziele sie na forum kiedy zapoznam naprawde fajnego
      chlopaka! ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja