on222
14.11.05, 08:46
mam zawalisty problem szczerze mam odruch zwrotny gdy mysle o związku z
kobietą.ogolnie trafiam na kobiety po tzw przejsciach a to jednej zmarł
narzeczony a inna poroniła inna jeszcze miala fatalna sytuacje(alkohol) inna
bił facet.... ogolnie rzecz biorac w ich domach główną rolę grała kobieta a
facet to był pantofel itd...nie wiem co ja w sobie mam ale przyciągam takie
kobiety...mialem wiele krotkich epizodów 1-3 mies ale tez 3 i 1,5 roczny
związek .za pierwszym razme 2 lata super potem ona czuje sie za pewnie odwala
i jest nerwówka hustawka w końcu koniec,to samo ostatnio 1 rok super potem
powtorka....jak to okresla moja znajoma......kobiety przy mnie odyzwala staja
sie pewne siebie swojej wartosci cenione itd i im odbija .a ja nie jestem
zadnym pantoflem slysze ze ejstem uparty i konkretny wiec tu problem nie lezy
moim zdaniem .ja lubie poprostu zyc na luzie nie robic problemow a to kwiatek
a to wspolne zakupy jakas kolacja we dwoje......moze tego jest za duzo nie
wiem......jedno sie za to zawsze powtarza jak odchodze to za jakis czas one
do mnie dzwonia prosza o powrot .jedna dziewczyna znajaca mnie 3 mies
dzownila do mnie......8 mies ale nigdy nie odebralem,ta co byla 3 lata
przepraszala mnie jszcze 1,5 roku za to jaka byla i ze to jej wina ostatnio
to samo .slyszalem tez teksty ze za duzo w ich zyciu sobie zepsuly i gdyby
spotkaly mnie wczensiej to byloby to idealne...(dla mnie to troche glupie
gadanie)........ja nie umiem grac chama odnosze wrazenie ze jestem soba i
juz.czy poprostu nie spotkalem odpowiedniej kobiety czy to wylacznie moj blad?