z kim sie przyjaznic?

10.10.02, 13:51
U mojej corki w szkole od poczatku sa problemy z... nauczycielka. Jest nie
lubiana, nie wazne dlaczego (m.in. wydziera sie na dzieci, jest bardzo sucha
i wymagajaca). Zastanawia mnie sposob rozwiazywania problemu przez rodzicow.
Obserwuje sobie wiec ostatnio takie postawy ludzkie: 3 osoby zabraly dzieci z
klasy, czesc nabrala wody w usta i ogranicza kontakt do minimum, jedna mama
(tez niesympatyczna) zglosila sie w zeszlym roku na przewodniczaca trojki
klasowej i dziecko tej mamy jest jakby preferowane; inna mama, ktorej corka
byla przez pania nauczycielke tepiona, bo ...rodzice sie spozniali (szkola
jest prywatna i dzieci sa dowozone) zaprzyjaznila sie nagle bardzo z pierwsza
mama i ... sposob chwycil.
Ja tez bym chciala zeby moja byla "ulubiona", moze zaprzyjaznic sie z ta
pierwsza?
    • pizdencja Re: z kim sie przyjaznic? 10.10.02, 13:56
      > Ja tez bym chciala zeby moja byla "ulubiona", moze zaprzyjaznic sie z ta
      > pierwsza?
      Pytasz powaznie?
      • liloom Re: z kim sie przyjaznic? 10.10.02, 14:02
        zgadnij
        • pizdencja Re: z kim sie przyjaznic? 10.10.02, 14:06
          liloom napisała:

          > zgadnij

          Zgadlam (mam nadzieje:)
          • bad_blood Re: z kim sie przyjaznic? 10.10.02, 14:26
            pizdencja napisała:

            > liloom napisała:
            >
            > > zgadnij
            >
            > Zgadlam (mam nadzieje:)

            jego ekscelencja pizdencja?
    • aankaa Re: z kim sie przyjaznic? 10.10.02, 14:21
      z resztą rodziców, stworzyć wspólny front i spróbować zmienić nauczycielkę (w
      końcu to szkoła za pieniądze - na coś chyba macie wpływ) jeżeli nie na inną to
    • Gość: Lena Re: z kim sie przyjaznic? IP: 213.216.82.* 10.10.02, 14:35
      Myślę,że liloom potrzebuje potwiedzenia tego, że córka da sobie radę bez
      protekcji. Twojej córce nie jest potrzebna sympatia pani nauczycielki - u niej
      może to działać na niekorzyść - dobre oceny za minimum wiedzy. Moja córka też
      przeszła przez krzyżowy ogień w szkole podstawowej. Szkoła była
      normalna /publiczna/, wychowawczyni nie do ruszenia a tępiła dzieci które nie
      chodziły do niej na korepetycje z matematyki /oczywiście korepetycje prywatne/.
      Ja nie posłałabym córki na korepetycje /sama mogłabym ich udzieleć/ a i moja
      córka nie poszłaby do niej. Przysiadła w domu nad matematyką tak, że była
      najlepsza w szkole co wykazał dopiero jakiś test z MEN, bo normalnie miała
      oceny takie sobie. Zdała do dobrego społecznego liceum - jedyna ze swojej
      szkoły.
      Rozmawiałam kilkakrotnie w panią psycholog szkolną w tej podstawówce bo też
      chciałam zabrać córkę choć szkoła "rzut beretem" od naszego domu. Pani
      psycholog odradziła. Ona pracowała w kilku szkołach i stwierdziła, że
      nauczyciele wszędzie podobni /wymuszanie korepetycji - tajemnica poliszynela,
      prezentów od rodziców - świetnie zorientowani w sytuacji materialnej rodzin/ a
      dziecko które chodzi już kilka lat do klasy musi zaaklimatyzować się w nowej
      szkole /trwa to tak ok. roku/.
      Pozdrowienia.
      • pizdencja Re: z kim sie przyjaznic? 10.10.02, 15:11
        Masz absolutna racje. Ja moge dodac tylko, ze takie protegowane uczennice, moze
        sa lubiane przez nauczycielke, ale z reguly nie sa lubiane przez reszte dzieci
        w klasie, co moze w tym wieku byc bardziej bolesne.
        • liloom ano o to chodzi:) 10.10.02, 15:15
          To jest wlasnie to rozdarcie - byc lubianym przez otoczenie czy robic
          kariere:))))))
          • Gość: marucha Re: ano o to chodzi:) IP: *.dip.t-dialin.net 10.10.02, 15:34
            liloom napisała:

            > To jest wlasnie to rozdarcie - byc lubianym przez otoczenie czy robic
            > kariere:))))))

            Przede wszystkim byc soba.
          • pizdencja Re: ano o to chodzi:) 10.10.02, 15:39
            Ja mysle, ze jak sie kariere robi uczciwie to szanse na bycie lubianym sa
            wieksze niz po znajomosci. Poza ty, to juz zasygnalizowala moja poprzedniczka,
            od takich ulubionych uczennic wymaga sie mniej (ocena nie jest przeciez za
            wiedze) i potem moze sie okazac, ze Twoja corka niewiele umie. A poza ty, tacy
            nauczyciele sa w prawie kazdej szkole, potem w pracy sa szefowie co lubia
            podlizusow i chyba nie chcesz zeby Twoje dziecko wybralo taka "sciezke kariery".
            • liloom yhy ok... 10.10.02, 17:41
              ale jesli postawa 2. jest trendem to co wtedy?
              • Gość: Lena Re: yhy ok... IP: 213.216.82.* 10.10.02, 17:46
                liloom napisała:

                > ale jesli postawa 2. jest trendem to co wtedy?

                Pomyśl,że wychowujesz obywatela ŚWIATA a nie tylko Polski.
                • liloom lena... 10.10.02, 17:57
                  chyba tam razem nie wiem jak rozumiec co napisalas...
                  • Gość: Lena Re: lena... IP: 213.216.82.* 10.10.02, 18:20
                    liloom napisała:

                    > chyba tam razem nie wiem jak rozumiec co napisalas...

                    Przepraszam, bo rzeczywiście napisałam tak jakby skierowane było bezpośrednio
                    do Ciebie a to miało być tak bezosobowo. Inni mogą zachowywać się różnie robiąc
                    karierę czy dążąc do niej a człowiek powinien wychować dzieci do życia w
                    uczciwym świecie. Tak aby oni tworzyli świat. Tak bym chciała.
                    • liloom no to teraz patetycznie:) 10.10.02, 18:33
                      widzisz, ten post byl nie tylko na temat dzieci, ale na temat NASZYCH postaw,
                      jakie przybieramy w okreslonych sytuacjach - albo sie dostosowujemy, albo nie;
                      dostosowywac sie mozna tez na rozne sposoby; mozna przeciez udawac -
                      na przyklad tutaj na forum nic innego nie robimy jak budujemy swoj image w
                      okreslony sposob, niektorzy ktorym sie wlasny image nie podoba czasem zmieniaja
                      nick i zaczynaja od nowa, albo sa agresywni, albo stad ida...
                      duza sztuka i w sumie odwaga cywlina jest jak widac wytrwanie przy swoim zdaniu
                      do konca z podniesiona glowa - i tu i w realu...
                      • Gość: Lena Re: no to teraz normalnie:-) IP: 213.216.82.* 10.10.02, 18:54
                        Racja. To jest duskusja o naszych postawach /dzieci uczymy nie tylko tym co
                        mówimy ale przede wszystkim tym co i jak robimy - mała dygresja o dzieciach/.
                        Co do zachowań na forum to powiedziane zostało w wielu wątkach już chyba
                        wszystko i jak widać nieskutecznie. Moja babcia uczyła mnie,że jak nie wiem jak
                        się zachować to na pewno powinnam zachować się grzecznie. Szkoda,że nie wszyscy
                        mają babcie.
                        • mirabilis Re: no to teraz normalnie:-) 10.10.02, 22:16
                          Piszecie o postawach, ale temat dotyczy, zapewne wrażliwego, dziecka. Nie
                          podałaś zbyt konkretnego opisu nauczycielki, ale jeżeli to przypadek skrajny,
                          to czasami lepiej jest zabrać dziecko z takiej szkoły. Pamiętam jak to było ze
                          mną: w klasach 1-3 miałam zajęcia z kobietą, która nieustannie krzyczała.
                          Miałam problemy z pisaniem (orzeczona dysleksja i dysgrafia), więc kiedy
                          oddawała dyktanda kazała mi wstawać i darła się na mnie uparcie podkreślając,
                          że robię najwięcej błędów w klasie ergo jestem najgłupsza. Dodam, w gwoli
                          ścisłości, że jako jedna z nielicznych z mojej klasy dostałam się bez problemu
                          do dobrego liceum, a potem na studia. Jednak pomimo tych sukcesów, wiele bym
                          dała, żeby nie mieć tych wspomnień, bo nie da się ukryć, że miało to na mnie
                          jakiś wpływ. Jedyny pozytyw był taki, że rodzice nigdy nie starali się być
                          pupilkami w stosunku do nauczycieli, nauczyłam się tego od nich, więc czuję, że
                          chyba wyszłam z tego z twarzą (tzn jest mi przykro. ale jestem z siebie dumna,
                          że nie padłam na kolana).
                          Niemniej podkreślę jeszcze raz: sytuacje trudne hartują ducha, dziecko jest
                          dojrzalsze, silniejsze i lepiej będzie sobie radziło w życiu, kiedy będzie "na
                          swoim", ale bądź ostrożna, bo można wyrządzić dziecku dużą krzywdę i efekt może
                          być odwrotny do zamierzonego (tzn dziecko może stać się nieśmiałe i niepewne
                          siebie).
                          Pozdr.
                          • Gość: Vika Przez wiele lat bylam nauczycielka w IP: *.ewave.at 10.10.02, 23:02
                            ...wiejskiej szkole na Podlasiu.Uczylam w tej niewielkiej szkolce dzieci, w
                            klasach 5,6,7,8 jezyka polskiego,plastyki w klasach 2,3 i 4 oraz prowadzilam
                            biblioteke szkolna.Warunki nauczania dzieci mialy dobre.Niemniej srodowisko,w
                            ktorym pracowalam skladalo sie jak to na wsi z ludzi prostych i
                            niewyksztalconych.Okres mojej tam pracy wspominam do dzis jako najpiekniejszy w
                            moim zyciu.Pamietam kazdego ucznia,jakie mial potrzeby ,braki w nauce i
                            problemy rodzinne.Mozliwe,ze mi nie uwierzycie ale nigdy nie postawilam zadnemu
                            dziecku oceny niedostatecznej(najwyzej jednostkowa kiedy juz musialam),nigdy na
                            koniec semestru.Nie bylo takiej potrzeby.Nauczono mnie podczas studiow
                            pedagogicznych zasady,ze ocena niedostateczna nie jest porazka ucznia lecz
                            nauczyciela.Tej zasadzie holdowali zarowno byly dyrektor szkoly ,pracujacy na
                            emeryturze na pol etatu jak i jego zona ,ktora kierowala wowczas ta
                            szkola.Grono nauczycielskie skladalo sie z osob pochodzycych z tej wsi lub jej
                            okolic.Wszyscy dbali o dzieci jak o wlasne.Nie do pomyslenia dla mnie bylo
                            krzyczec na ucznia lub byc wobec niego zlosliwa.Tak.Mialam swoich ulubiencow
                            ale nie faworyzowalam ich szczegolnie.
                            Przejelam w pierwszym roku klase osma z fatalnym stanem wiedzy.Zarzadalam na
                            poczatku roku badania wynikow nauczania.Ocena wypadla na 2,8.Tragedia.Po roku
                            pracy powtorne badanie zostalo ocenione na 4,6.Jak to osiagnelam?Otoz kazdy moj
                            uczen wiedzial,ze moze przyjsc o kazdej porze dnia i nocy do mnie po pomoc nie
                            tylko w nauce.Prowadzilam dodatkowe zajecia.Organizowalam czesto wizyty w
                            domach swoim i kolejnych uczniow i to wlasnie dalo te wlasnie
                            efekty.Przepracowalam w tej szkole 6 lat.Ze wzgledu na prace meza musielismy
                            sie przeprowadzic do innego miasta.Pozegnanie z moja szkola i uczniami mam
                            przed oczami do dzis i zal,tamten zal pozegnania do dzis sciska mi gardlo.
                            Zderzenie z innymi nauczycielami nastapilo kiedy poslalam moich synow do
                            szkoly.Byli interesowni,skorumpowani,prace traktowali jakby mieli wladze bogow
                            w rekach.Uczniowie niewiele ich obchodzili a w szkole gdzie sama podjelam prace
                            dyskutowalo sie w gronie pedagogicznym nie o biezacych potrzebach
                            wychowawczych,metodycznych czy dydaktycznych tylko o plotkach i ewntualnych
                            imprezach we wlasnym gronie.Uczniowie to byly nie cudze dzieci oddane w rece
                            nauczycieli w celu nauki lecz narzedzie do markowania namiastki pracy.Taka sama
                            opinje mam o szkole podstawowej,ktora skonczyli moi synowie.W liceum nie bylo
                            wiele lepiej.Z mojego punktu widzenia nie ma juz dzis pedagogow z
                            powolania.Zawod ten ulegl degradacji bo zbyt latwo jest osiagalny i dostaja sie
                            tam osoby zupelnie niepredysponowane.
                            PS.Pozdrawiam wszystkich uczniow z lat 83-89 uczeszczajacych do Szkoly
                            Podstawowej w Golaszach -Puszczy:-)
                            • Gość: Lena Re: Przez wiele lat bylam nauczycielka w IP: server:* / 192.168.0.* 10.10.02, 23:11


                              Gość portalu: Vika napisał(a):

                              > ...wiejskiej szkole na Podlasiu.Uczylam w tej niewielkiej szkolce dzieci, w
                              > klasach 5,6,7,8 jezyka polskiego,plastyki w klasach 2,3 i 4 oraz prowadzilam
                              > biblioteke szkolna.Warunki nauczania dzieci mialy dobre.Niemniej srodowisko,w
                              > ktorym pracowalam skladalo sie jak to na wsi z ludzi prostych i
                              > niewyksztalconych.Okres mojej tam pracy wspominam do dzis jako najpiekniejszy
                              w
                              >
                              > moim zyciu.Pamietam kazdego ucznia,jakie mial potrzeby ,braki w nauce i
                              > problemy rodzinne.Mozliwe,ze mi nie uwierzycie ale nigdy nie postawilam
                              zadnemu
                              >
                              > dziecku oceny niedostatecznej(najwyzej jednostkowa kiedy juz musialam),nigdy
                              na
                              >
                              > koniec semestru.Nie bylo takiej potrzeby.Nauczono mnie podczas studiow
                              > pedagogicznych zasady,ze ocena niedostateczna nie jest porazka ucznia lecz
                              > nauczyciela.Tej zasadzie holdowali zarowno byly dyrektor szkoly ,pracujacy na
                              > emeryturze na pol etatu jak i jego zona ,ktora kierowala wowczas ta
                              > szkola.Grono nauczycielskie skladalo sie z osob pochodzycych z tej wsi lub
                              jej
                              > okolic.Wszyscy dbali o dzieci jak o wlasne.Nie do pomyslenia dla mnie bylo
                              > krzyczec na ucznia lub byc wobec niego zlosliwa.Tak.Mialam swoich ulubiencow
                              > ale nie faworyzowalam ich szczegolnie.
                              > Przejelam w pierwszym roku klase osma z fatalnym stanem wiedzy.Zarzadalam na
                              > poczatku roku badania wynikow nauczania.Ocena wypadla na 2,8.Tragedia.Po roku
                              > pracy powtorne badanie zostalo ocenione na 4,6.Jak to osiagnelam?Otoz kazdy
                              moj
                              >
                              > uczen wiedzial,ze moze przyjsc o kazdej porze dnia i nocy do mnie po pomoc
                              nie
                              > tylko w nauce.Prowadzilam dodatkowe zajecia.Organizowalam czesto wizyty w
                              > domach swoim i kolejnych uczniow i to wlasnie dalo te wlasnie
                              > efekty.Przepracowalam w tej szkole 6 lat.Ze wzgledu na prace meza musielismy
                              > sie przeprowadzic do innego miasta.Pozegnanie z moja szkola i uczniami mam
                              > przed oczami do dzis i zal,tamten zal pozegnania do dzis sciska mi gardlo.
                              > Zderzenie z innymi nauczycielami nastapilo kiedy poslalam moich synow do
                              > szkoly.Byli interesowni,skorumpowani,prace traktowali jakby mieli wladze
                              bogow
                              >
                              > w rekach.Uczniowie niewiele ich obchodzili a w szkole gdzie sama podjelam
                              prace
                              >
                              > dyskutowalo sie w gronie pedagogicznym nie o biezacych potrzebach
                              > wychowawczych,metodycznych czy dydaktycznych tylko o plotkach i ewntualnych
                              > imprezach we wlasnym gronie.Uczniowie to byly nie cudze dzieci oddane w rece
                              > nauczycieli w celu nauki lecz narzedzie do markowania namiastki pracy.Taka
                              sama
                              >
                              > opinje mam o szkole podstawowej,ktora skonczyli moi synowie.W liceum nie bylo
                              > wiele lepiej.Z mojego punktu widzenia nie ma juz dzis pedagogow z
                              > powolania.Zawod ten ulegl degradacji bo zbyt latwo jest osiagalny i dostaja
                              sie
                              >
                              > tam osoby zupelnie niepredysponowane.
                              > PS.Pozdrawiam wszystkich uczniow z lat 83-89 uczeszczajacych do Szkoly
                              > Podstawowej w Golaszach -Puszczy:-)

                              Bardzo mnie wzruszyłaś. Miałam takich nauczycieli w szkole podstawowej,którzy
                              wszystko wiedzieli o uczniu i byli nim zainteresowani choć to miasto. Wiedzieli
                              komu trzeba szczególnie pomóc. Po latach widzę to jeszcze bardziej niż troche
                              lat temu. Takich nauczycieli spotyka się nieczęsto. Na pewno jesteś w sercach
                              byłych uczniów.
                            • rzulw szkolne lata 11.10.02, 02:50
                              Vika polecam Tobie i wszystim innym byłym uczniom i nauczycielom fajowy wortal:

                              szkolnelata.pl/

                              --
                              желтыйчерепажа
                            • Gość: Eboniet Re: Przez wiele lat bylam nauczycielka w IP: proxy / 195.193.202.* 11.10.02, 13:22
                              Vika! I Ty uczylas polskiego??? "zazadalam" pisze sie przez 'z' z kropka.....
                              (tak jak 'pozadac', ale nie jak rzad, czy zarzadzac...).
                              (Sorry za brak polskich literek, ale nie mam polskiej klawiatury)

                              Fuj!
    • rzulw układy i układziki 11.10.02, 02:55
      Liloom, gdyby ta "nauczycielka" uczyła moja córkę, to ja bym chciał, żeby na
      pysk wyleciała z pracy, a nie układać się z nią .....
    • agniecha27 Re: z kim sie przyjaznic? 11.10.02, 16:44
      podrzucam co by było...
      • liloom a ja wam powiem co dalej sie dzieje i jak wieje... 11.10.02, 17:26
        w klasie mojej corki.
        Otoz moja corka oznajmila mi dzisiaj, ze z pupilka nikt nie chce trzymac,
        dzieci pisza petycje do rodzicow, zeby cos wreszcie z ta pupilka zrobiono (bo
        inaczej wszyscy inni zmienia szkole), zbieraja podpisy (?)...
        Nawet przyjaciola pupilki (corka tej drugiej mamy - jak nie pamietacie to
        cofnijcie sie do poczatku watku) powiedziala, ze tak naprawde to ona tej
        pierwszej nie lubi, i chetnie wyjawi czego tamta nie lubi to klasa bedzie mogla
        wykorzystac. Fajne ziolko ta mala, nie? Ustawia sie jak wiatr zawieje.
        Ech zyzn...
        A skad wieje u nas na forum teraz? ;)
Pełna wersja