chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja

20.11.05, 14:55
Tak naprawde nikt mi nie może pomóc, ja sobie sama nie potrafie pomóc, nie
wiem co mam robić... Problem dla wielu z was może wydać się błahy ale mi
zatruwa pozornie szczęśliwe życie, powoduje że rak lub tętniak w mózgu się
odzywają i słucham odgłosów płynących z mojej mózgownicy..no
nieważne...JESTEM CHOLERNIE<NIEWYOBRAŻALNIE<NA MAKSA zazdrosna o byłą miłość
mojego chłopaka. Kocham go. Wiem, że on mnie też kocha. I zamiast cieszyć się
tym jakże pożądanym uczuciem przez podobno wszystkich to zamartwiam się tym
co było kiedyś. A wiem, że on bardzo cierpiał przez nią. POnad miesiąc temu,
jak jeszcze nie byliśmy razem siedzimy sobie w knajpie i ja miałam jakis taki
zły humor, może dlatego że bardzo chciałam, żeby mnie pocałował w końcu :P I
tak na złość, ze złości w sumie mówie mu "Ty niczym się nie przejmujesz" , a
on - że właśnie dlatego rzuciła mnie "MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA"... a ja <ZONK i
GUL> ...zatkało mnie totalnie... zaczełam wtedy czytać kodeks drogowy i nie
odzywałam sie do niego ok 15 minut, potem zaczelismy rozmawiac, no i
powiedzialam ze ja tez mialam milosc zycia(prawda) i tez przez niego mialam
depresje i trafilam do psychologa (to też prawda- lecze sie od ponad roku), a
on, że on tez mial zalamanie i pil niebywale ilosci alkoholu zeby zapomniec,
ale go dalej bolało, ze uczyl sie na pamiec 100000 slowek z angielskiego zeby
na maksa sie zmeczyc i nie miec na nic sily , ja bylam dalej w szoku, bo
myslalam ze on nie mial milosci...i potem mu mowie, ze po tej milosci mialam
chlopaka (prawda) a on ze tez mial dziewczyne nastepna i chcial zatkac dziure
w sercu nią, ale sie nie udalo (no, podobnie jak u mnie....).
Wiem...wiem co teraz myslicie - ze jestem pie..ięta skoro sie przejmuje tą
Karoliną* ale cały czas sobie wyobrażam jak on ją kochał, że patrzył takim
wzrokiem jak na mnie na nią....że ją całował po brzuchu i po łechtaczce, że
uprawiał z nią seks w 10000000 rożnych pozycjach. Że ją KOCHAŁ i podobno miał
z nią zamieszkać...Boże! ja nie wiem co z tym zrobić!!! porozmawiać z nim?
ale wtedy ja jeszcze moge zostac bardziej zraniona bo on bedzie mowil o tej
Karolinie ....
Czy to jest normalne co ja przezywam? Jak wiecie chodze do psychologa i
dobrze jest, ale ja nie wiem jak ma mi pomoc w tej sprawie...Jak ma mi to
przetlumaczyc?
Co mam robić?
Błagam pomóżcie!!!!!!!!!

* - IMIĘ ZOSTAŁO ZMIENIONE

    • mysliwy.z.kijem Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 20.11.05, 15:15
      Chyba obydwoje macie cos z glowa......Po co wy sobie takie rzeczy opowiadacie.
      Jesli para jest wyzowlona, to takie historie mozena sobie opowiadac jak
      najbardziej, a z tego co Ty wypisujesz tak nie jest. Zajac sie soba przede
      wszystkim , a nie historia.
    • iberia29 Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 20.11.05, 15:16
      czy dobrze zrozumialam z tego potoku slow, iz jestescie razem niespelna
      miesiac, zadne z Was jeszcze nie wyleczylo sie na dobre z poprzednich zwiazkow
      i wy sie KOCHACIE??
    • mareckafa Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 20.11.05, 15:19
      Nie mam zielonego pojęcia jak Ci pomoc ani co doradzić, chyba tylko romowa z
      nim jest wyjściem. Wiem co czujesz, sama to przechodziłam, moze nie az tak
      bardzo jak Ty byłam zazdrosna, ale jednk miałam te same myśli. Mi pomogła
      rozmowa z nim, ale tez nie za dużo, czas przyniosł ukojenie...
    • karol_ka82 Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 20.11.05, 15:22
      Hej wiesz ja cie znakomicie rozumiem serio, ja z moja miłoscia jestem juz ponad
      2 lata i mimo ze wiem ze tamtej pi..y nie kochal, cos tam czul ale napewno nie
      milosc i mimo ze wiem ze mnie tak naprawde kocha i wiem ze strasznie bardzo, to
      tamta jak tylko bym spotkala to chyba bym udusila. teraz troche mi przeszlo,
      ale napoczatku strasznie sie tym przejmowalam, jak kochalismy sie to zaraz
      potem bylo mi smutno bo sobie wyobrazalam ze z tamta tez tak robil i wogole
      myslalam ze z tym zwariuje:((( Teraz jestesmy ze soba strasznie zzyci i kochamy
      sie bardzo i coraz mniej sie tym przejmuje i mysle i tym. Ale moja zazdrosc
      byla napewno chorobliwa . wiec doskonale cie rozumiem. jak chcesz mozesz
      napisac na mojego maila :)
      pozdrawiam
      Ps. Wazne jest to co jest teraz !!!
    • rozia21 Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 20.11.05, 16:03
      hmm powiem szczerze:NIE JESTES CHORA!!
      znam to doskonale...zazdorsco byla...tylko ze moja sytuacja wygladala ciutenkie
      inaczej..moj chlopak byl moim-tzn jest moim 1 facetem..i nikogo nie mialam
      przed nim...niestety on mial ...swoja przyjaciolke z ktora zaczal byc;/ byl z
      nai tlyko 9iesiecy....teraz jzu ztego wyszlam bo nie maja kontaktu itd..wiem ze
      jej nie kochal-nie mial odwagi zerwac,zdradzal ja...ale jego 1 raz byl
      znia...co cholernie boli...mega duzo czasu znia spedzal itd..bogu dzieki
      wygaldala jak kupa:) ale rowniez mnie to ogromnie bolalo...i dalam sobie z tym
      rade..ale i tak jetsem zazdorsna o inne dziewczyny;p a on tegi nie rozumei no
      coz...a co do twojej historii bylo to nie mile ze ci tak mowil o niej:/mnie by
      to strasznie zabolalo:(ale trzymaj sie napewno dasz rade:)najwaznijesze ze sie
      kochacie:)z czasem to minie
      • onlyju Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 20.11.05, 16:51
        No to masz powazny problem.
        Zazdrosc o to, co bylo, zyje najdluzej.
        Jesli byla to milosc jego zycia, moze dobrze by bylo przepracowac z nim ten
        temat. Pewnie poza wsciekloscia czujesz tez ciekawosc, jak bylo, co i
        dlaczego... I mysle, ze albo moze Cie to troche uleczyc, albo rzeczywiscie
        poglebic te zazdrosc. Ale wiedziec wczesniej czy pozniej bedziesz chciala, a on
        bedzie chcial Ci to przekazac.
        Porozmawiaj z nim wiec spokojnie, nie reaguj gwaltownie nawet na jego szklane
        oczy przy tych przypominkach. Spokojnie wysluchaj, co go z nia laczylo i
        dlaczego sie skonczylo (to by moze wazne, dla Ciebie, dla niego, dla Was i
        Waszej przyszlosci). Zapytaj, jak sobie z tym radzi (pokocha Cie jeszcze
        bardziej, jesli pomozesz mu z tego wyjsc i pozwolisz zapomniec - on szuka
        takiej osoby, chce znow kochac, zainwestowac w kogos swoje uczucia; pomoz mu w
        tym; bardzo mozliwe, ze tego wlasnie teraz oczekuje i potrzebuje... powiedzial
        wazne slowa, rzucil temat...)
        Porozmawiaj, jesli okaze sie, ze jeszcze nie przestal jej kochac (co wykluczam
        jakos z zalozenia) lub nie moze sobie poradzic z "nowa inwestycja" (kazda jest
        na tyle zazdrosna i zapatrzona w siebie, ze nie chce o tym slyszec i
        rozmawiac) - mozesz wzmocnic ten zwiazek i pozwolic na pelne zaufanie.

        Teraz przyklad z zycia:
        facet zostawiony przez pierwsza milosc, z ktora przezyl wspolnych 11 lat (bez
        malzenstwa, dzieci), a ktora postanowila byc z innym i szybko swoje zrobila,
        wychodzac za innego i rodzac mu dziecko. Facet probowal z jedna, nie wyszlo -
        ciagle myslal o milosci swego zycia. Druga okazala sie naprawde madra i
        odpowiednio do tej roli przygotowana (sama z podobnymi przejsciami) -
        przegadala z nim ten temat wielokrotnie, wysluchala, mimo zazdrosci - spokojnie
        i rozsadnie. Zaczeli razem dochodzic do tego, ze to nie byla jego wina, ze nie
        powinien sie tym dreczyc do konca zycia. Ze serce to odnawialny zasob i potrafi
        pokochac jeszcze raz. Czasem z wieksza sila.
        Zaproponowala, by mowil o wszystkim, co mu sie z tamta kojarzy i kiedy o niej
        mysli. Trudne i bolesne, przychodzila do mnie czasami wykonczona, zaplakana,
        ale przetrwala. I sa teraz wspanialym malzenstwem, najwiekszymi przyjaciolmi, a
        on po cichu mowi o niej: "ta, ktora uratowala mnie od smierci i rozkochala mnie
        w sobie, dala nowe zycie..."

        Nie da sie uciec od przeszlosci. Trzeba ja poznac, przetrawic i zaakceptowac.

        Wcale nie jestes chora, nie jestes wariatka, po prostu jestes bardzo zazdrosna.

        Zazdrosc doskonale rozumiem, pamietaj jednak, ze jesli jest z Toba, chce o niej
        zapomniec i chce, bys go w sobie rozkochala. Skup sie na tym, nie na jego
        przeszlosci. Na tym, co przed Wami i co mozecie osiagnac.

        • bladzioch Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 20.11.05, 19:55
          "Ludzie powinni się dobierać na całe życie , jak gołębie albo katolicy" Woody
          Allen
    • szczur.de Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 21.11.05, 08:54
      mozemy sobie podac rece...
      :-(
    • zyta244 Re: chorobliwa, destrukcyjna zazdrość moja 21.11.05, 10:48
      ale bzdury :/
      ta...miesiac z nim ejstes i go kochasz....
    • kobieta_na_pasach dla mnie gorsze od calowania tamtej... 21.11.05, 12:01
      w łechtaczke jest, kiedy sobie pomysle ,ze moj maz byc moze wspolzyl analnie ze
      swoja była....
    • boski.zawodowiec a pewnie brzydka jesteś ze cie rzucił co? 21.11.05, 12:02

Inne wątki na temat:
Pełna wersja