olunia34 23.11.05, 19:49 Jak to jest ze znajomościami zawartymi przez inernet? Czy wierzycie że moze sie taka znajomość przerodzić w coś głębszego?, coś wartościowego? czy to tylko chwilowe zauroczenie? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
laff.irynda Re: jaka prawda..? 23.11.05, 19:56 Spojrz na forum w dziale towarzyskie, fora typu 'o randkach z internetu' etc :) znajdziesz odpowiedz! Ja mojego M poznalam na randki.o2.pl i to zupelnie przez przypadek sie tam znalazlam... ale nie zaluje :) Odpowiedz Link Zgłoś
polla4 Re: jaka prawda..? 23.11.05, 20:41 wierzę całym sercem że mają sens, powiedz mi jakie znaczenie ma to, w jaki sposób poznasz swoja połówkę, czy to coś zmienia? Poznałam na forum świetną dziewczynę, świetnie sie rozumiemy (nie, nie jestem les, to przyjaciółka)i mam zamiar skonsumować niebawem w realu naszą znajomość Odpowiedz Link Zgłoś
4nsi.c Re: jaka prawda..? 24.11.05, 17:28 Nie uwazam zeby mialo znaczenie gdzie poznasz dana osobe. Sadze ze dla osob niesmialych latwiej jest poznac kogos w internecie. Ja także swoją dziewczynę poznałem na randkach o2. A co najpiekniejsze - oboje konta zalozylismy w przyplywie natchnienia. Bardzo szybko takze usunelismy nasze konta. Bo znalezlismy siebie - i wszystko jest naprawde cudownie :) Odpowiedz Link Zgłoś
madainn Re: jaka prawda..? 23.11.05, 21:55 a jaka różnica czy przez internet czy w pubie ? kilku moich przyjaciół poznało swoje późniejsze żony w ten sposób i wierz mi, że bardzo szczęśliwie trafili Odpowiedz Link Zgłoś
nglka Re: jaka prawda..? 24.11.05, 00:59 Popieram. Co za różnica - kawiarnia, kino, pub, internet? Ludzie to ludzie, jedni do siebie pasują, inni nie. Ot... taka sobie żadna różnica ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
maya48 Re: jaka prawda..? 23.11.05, 21:58 polecam wątek "internetowe znajomości" na forum młode mężatki,tam ten problem został dogłębnie omówiony Odpowiedz Link Zgłoś
rosa_de_vratislavia Re: jaka prawda..? 24.11.05, 17:50 olunia34 napisała: > Jak to jest ze znajomościami zawartymi przez inernet? Czy wierzycie że moze > sie taka znajomość przerodzić w coś głębszego?, coś wartościowego? znam już 3 lub 4 małżeństwa zawarte dzięki Internetowi - mailom, gg, ICQ. Mają dzieci kochają się...takie związki niczym sie nie róznia od "normalnych", pod warunkiem, ze znajomość zawarta w sieci szybko przeniesie sie do reala. Odpowiedz Link Zgłoś
bcde Re: jaka prawda..? 25.11.05, 01:53 Ja znalazłem kobietę na serwisie randkowym. Znamy się kilka miesięcy i planujemy razem zamieszkać. Naprawdę warto spróbować. Życzę powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
safrane1 Re: jaka prawda..? 25.11.05, 10:24 Zawieranie znajomości przez internet to taki sam sposób jak każdy inny. Spotykasz świetnych ludzi, ale nie brakuje też świrów. Najlepiej przekonać się na własnej skórze :) Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: jaka prawda..? 25.11.05, 10:44 Kilka razy zdarzyło mi się spotkać z jakimś mężczyzną przez Internet, którego darzyłam szczególną wirtualną sympatią i już dłuższy czas znałam. Zwykle po takich spotkaniach w świecie realnym kontakty całkowicie urywały się. Nawet ciężko jest mi powiedzieć kto zwykle był za to odpowiedzialny. Za ostatnim razem, kiedy spotkałam się z mężczyzną przez Internet, spotkałam się z osobą, którą znałam TYLKO dwa dni i która wcale nie przypadła mi do gustu. Może dlatego, że oboje nie zapałaliśmy do siebie żadną sympatią, nie stresowaliśmy się w trakcie spotkania i nie było sztucznej atmosfery. Okazało się, że o wiele lepiej jest nam rozmawiać na żywo. Od tamtej pory Internet służył nam tylko, aby umawiać się na spotkania :). Teraz ten mężczyzna jest moim mężem. Ale myślę, że on był mi z góry przeznaczony i zapisany w gwiazdach. Mamy wspólne zdjęcie z czasów kiedy jeszcze nie znaliśmy się. Oboje siedzieliśmy w tym samym czasie, obok siebie przed komputerami w pewnej kawiarence internetowej, a właściciel tej kawiarenki fotografował ją, by umieścić zdjęcia na swojej stronie internetowej. Jak pokazałam to zdjęcie mamie, to była w szoku. "Ooo, tą kurtkę miałaś w wieku 15 lat, to już wtedy byliście razem? Myślałam, że chodziłaś wtedy z Kubą" :PP. Mój brat za to trzy lata temu wymusił od pewnej dziewczyny z Internetu adres swojego domu (mieszkała w innym mieście). Pojechał tam, odnalazł ją, przywiózł do swojego domu i oświadczył rodzicom: "ona dzisiaj śpi tutaj ze mną". Do tej pory są razem i śpią w jednym łóżku :). Odpowiedz Link Zgłoś
sazz Re: jaka prawda..? 25.11.05, 19:58 To tylko pozory i iluzje co tutaj wypisuja moi przedmowcy. Jesli ktos poznal tzw. partnera czy 2 polowke na necie to bedzie staral sie racjonalizowac i uromantyczniac proces poznania tej osoby. Stad takie a nie inne opinie tutaj. Gdybyś zapytała o opinię ludzi, którzy na co dzień coś znaczą w spoleczenstwie, ktorzy posiadają jakies pasje, ktorzy zyja wlasnym życiem in real, ktorzy mają pasjonującą pracę i prawidziwych znajomych to mogę się założyć że opinie byłby inne;) To tyle współczesnej antropologii;) A odpowiadając już stricte na pytanie: jest to możliwe, dla ludzi którzy zadawalają się byle czym ( mam na myśli proces poznawczy a nie człowieka). Poznawanie się na necie eliminuje to wszystko co najpiękniejsze w poznawaniu, zakochiwaniu sie, a więc: wspolne miejsce poznania, pierwsze spojrzenia, pierwsze zafascynowania, zdarzenia ktore przezywa sie razem np na uczelni czy na wyjeździe. W moim przekonaniu ludzie, ktorzy w taki sposób poznali partnera zasługują na współczucie ( nie oceniam negatywnie tych ludzi). Ja im współczuję. Porównam to obrazowo do studiowania: poznawać się in real i na necie to tak jak studiować dziennie i zaocznie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: jaka prawda..? 25.11.05, 20:24 Generalizujesz. Ja swojego obecnego męża "poznałam" na Internecie i nie uważam, abym cokolwiek w ten sposób straciła. Zresztą w moim przypadku było tak, że Internet służył tylko i wyłącznie do umawiania się na spotkania w świecie realnym. Wszystkiego, czego się o nim dowiadywałam, było właśnie w trakcie takich spotkań. Na necie rozmowa nigdy nam się nie kleiła, nie było mowy o żadnych zauroczeniach wirtualnych, więc ta znajomość niemal automatycznie przemieniła się w całkowicie realną. Okazało się, że wirtualnie nie podobamy się sobie, ale w życiu prawdziwym jest zupełnie inaczej :). Odpowiedz Link Zgłoś
sazz Re: jaka prawda..? 26.11.05, 01:48 Nic nie zrozumialas z mojej wypowiedzi. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: jaka prawda..? 26.11.05, 08:54 sazz napisał: > Nic nie zrozumialas z mojej wypowiedzi. Pozdrawiam. A mi się wydaje, że zrozumiałam. Uważam, że proces poznawczy z osobą poznaną przez Internet może przebiegać prawidłowo, jeśli z góry jej nie idealizujemy i nie wyrabiamy sobie o niej zdania. Pierwszy spacer to zawsze będzie spacer, pierwsze spojrzenie to zawsze będzie pierwsze spojrzenie, a pierwszy pocałunek też zawsze będzie pierwszym pocałunkiem. Fakt, że to nie jest tak, że spostrzeżemy spośród tłumu jakąś podobającą się nam osobę, posyłamy sobie zainteresowane spojrzenia, potem pierwsze słowa itd. Jeśli ktoś wychodzi z założenia, że zagadanie osoby przez Internet, zainteresowanie jej swoimi słowami, które wyklepał na klawiaturze to już dużo i na żywo nie musi już się tak bardzo wysilać, to pewnie, że coś traci w ten sposób i idzie na łatwiznę. To jeszcze zależy też od tego czy uważa się Internet za biuro matrymonialne czy nie. Mi nigdy nie przyszłoby do głowy, aby w ten sposób szukać sobie męża, chłopaka, czy kogokolwiek, co najwyżej osobę, z którą mogłabym porozmawiać na luźne tematy i z takim nastawieniem szłam na spotkania. Przed swoim mężem miałam dwóch chłopców, których zresztą zapoznałam w "normalny" sposób. Nic w tych znajomościach nie było lepszego - zarówno na początku, jak i później, choć z moim wirtualnym mężem "proces poznawczy" wg Ciebie został zachwiany i zadowoliłam się byle czym. Ale to nie było wcale tak, że spotkaliśmy się i automatycznie zapałaliśmy do siebie wielką miłością. Wprost powiedzieliśmy sobie, że nie jesteśmy w swoim guście, a spotykaliśmy się ze sobą tylko dla zabicia czasu i z braku lepszych zajęć. Dlatego właśnie uważam, że generalizujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
olunia34 Re: jaka prawda..? 26.11.05, 17:58 zazdroszczę ludziom nadmiaru czasu.. Odpowiedz Link Zgłoś
olunia34 Re: jaka prawda..? 26.11.05, 15:22 Hmmm i ta wypowiedź wydaje mi sie najbliższa temu co sama wnioskuję... nie pytałam, bo sama kogoś poznałam... obserwuję tylko net... zadziwia mnie to co zawładnęło tym wirtualnym światem... ludzie znaleźli sposób na życie "na skróty" poznać... zdjęcie... umówić się i... już.... a gdzie cała reszta? gdzie własnie te wszystkie chwile, które potem tworzą historię takiej pary? Uważam że ludzie sami siebie odzieraja z tego co w zyciu najpiękniejszę... Pozdrwiam... Odpowiedz Link Zgłoś
nglka Re: jaka prawda..? 26.11.05, 15:34 Ależ Olu. Internet to sposób na poznanie, to tak jak przypadkowe otarcie się o siebie w kinie "przepraszam" "nic się nie stało". To tylko SPOSÓB NA POZNANIE a nie sposób na życie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
olunia34 Re: jaka prawda..? 26.11.05, 15:56 Internet... to sposó przede wszystkim na nudę, a to że niektórzy odkryli, że tu mogą znaleźć coś więcej/.... to cholerna ułuda ale każdy ma prawo do własnego zdania :) Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Poprawka:)))) 26.11.05, 22:35 Przez internet nie mozna nikogo POZNAC, co najwyzej mozna sie dowiedziec o czyims istnieniu. Ta droga (przez internet, nie serwisy randkowe) nawiazalam kontakty towarzyskie w sumie z okolo 50 osobami - obojga plci, niektorzy z nich pozostali tylko nickami, z niektorymi kontakt byl jednorazowy, niektorzy sa dalekimi znajomymi, niektorzy bliskimi znajomymi, a kilkoro zostalo PRZYJACIOLMI. Zycie zweryfikowalo. Tak samo jak w przypadku wszystkich innych drog zawierania znajomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
nglka Re: Poprawka:)))) 26.11.05, 22:55 drzazga1 napisała: > Przez internet nie mozna nikogo POZNAC, co najwyzej mozna sie dowiedziec o > czyims istnieniu. - Czepiasz się. Równie dobrze można powiedzieć, że dowiedziałam się o istnieniu mojego chłopaka a poznałam go kilka lat później. Albo - że mąż poznaje żonę po 25 latach małżeństwa (czyli poznaje jaka potrafi być w całości - skrajność z jednej i drugiej strony). Przypadek przytoczony przez Ciebie to rozkładanie zdania na części pierwsze a to można odnieść i do życia realnego jak i internetowego. Jak ktoś jest świania i dwulicowiec to nic na to nie poradzisz - ani tu, ani tam. Odpowiedz Link Zgłoś
drzazga1 Re: Poprawka:)))) 26.11.05, 23:11 Pewnie ze sie czepiam:P Tak mi sie na czepianie zebralo po watku niejakiej foui, ktorej sie ewidentnie popierniczylo i uwaza, ze jak facet z nia maile wymienial to prawie jakby malzenstwo obiecal. Tak samo z "poznawaniem" czlowieka przez net. Z drugiej strony, po pisaninie w necie wiele prawdziwych wnioskow mozna wyciagnac o piszacym, tylko w trzech w sumie przypadkach obraz osoby, ktora spotkalam na zywo nie zgadzal mi sie z wczesniejszym wyobrazeniem. Czyli calkiem niezla statystyka;) > Jak ktoś jest świania i dwulicowiec to nic na to nie poradzisz - ani tu, ani tam. Swiete slowa! Odpowiedz Link Zgłoś
atlantis75 Re: jaka prawda..? 25.11.05, 22:32 znam 3 małżeństwa, ktore poznały sie w sieci. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jaka prawda..? 26.11.05, 01:53 Tak, tylko tak naprawde te malzenstwa poznaly sie zupelnie gdzies indziej, gdzies w realu. To wlasnie realna strona znajomosci, jej fizyczny dotyk spowodowal ze sa malzenstwami. Odpowiedz Link Zgłoś
nglka Re: jaka prawda..? 26.11.05, 03:30 wielo-kropek napisał: > Tak, tylko tak naprawde te malzenstwa poznaly sie zupelnie gdzies indziej, > gdzies w realu. To wlasnie realna strona znajomosci, jej fizyczny dotyk > spowodowal ze sa malzenstwami. Owszem, ale pytanie brzmiało "Czy wierzycie że moze sie taka znajomość przerodzić w coś głębszego?" a nie, czy można zbudować związek korzystając z tego cudownego wynalazku. Skoro twierdzisz, że może, bo w zasadzie realna strona znajomości się zgadzała - jednocześnie odpowiadasz na pytanie pierwotne słowem "TAK". Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jaka prawda..? 26.11.05, 22:43 Oczywiscie ze TAK. Srodki komunikacji (internet w tym przypadku) przeciez tu nie graja roli, tylko tresc tej komunikacji jest spojnikiem ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
caprissa Re: kocham 26.11.05, 15:40 tak:):) Bo to co pisze to to samo co i mówię. Npżetesknie, cąłuje - nie ma róznicy między mówiony a pisanym. Te słowa mówią to co mówią:) Zatem co za róznica. To wywołuje ciepło i to:) No a poza tym spacerek, caluske, utulenie, hmm cudownie tworzyc dwojke i zyc we dwojke:) Odpowiedz Link Zgłoś