Brakuje mi czegoś :(

24.11.05, 20:26
W skrócie- jestem tuż przed 30. Mam za soba bardzo złe chwile - zostałam sama
z dzieckiem, jestem po rozwodzie 3 lata. Po rozwodzie miałam przelotny
zwiazek z kolega z dawnych lat, ktory zastanawial sie czy nie zwiazac sie z
nami.. ze mna i z małym. Było nam dobrze, ja zaangazowałam sie nieco ,ale on
nas odtracił .. nie podobal sie mój status społeczny jego rodzinie, otoczeniu.
On kawaler bez zobowiązan, robiacy blyskotliwa kariere..ja wiadomo- rozwodka
z dzieckiem. Niedojrzaly emocjonalnie facet- nie ważne, ja mocno to
przezyłam.. jakby mi ktos dokopał juz na dobre.
Jestem niezależna, mam dobry zawód, mieszkam w duzym miescie, staram sie byc
dobrą mama i w zasadzie mogłoby tak zostac. Boje sie ryzykowac po raz
kolejny, nie wiem jak zniosłabym kolejna porazke no i chce byc stabilna
emocjonalnie- odpowiadam nie tylko za swoje zycie.
Brakuje mi tylko jednego -kontaktu fizycznego z facetem. Czasem to jest tak
silne, że mam wrazenie że zwariuje.
Z natury jestem spokojna, ułozona, wrazliwa kobieta i jakos nie leży w mojej
naturze zjawisko pod tytułem "sex bez zobowiazań", który byłby jakimś
wyjściem z sytuacji. To nie dla mnie, chociaż może łatwiej byłoby mi gdybym
była mniej powsciagliwa.
Czuje przygnebienie kiedy uświadomie sobie, że tak może pozostać już na
zawsze... eech. Sama nie widze wyjscia z tej sytuacji i sama nie wiem
dlaczego tutaj o tym pisze. Może ktoś zna jakiś cudowny sposob zeby zdusić
swoje libido? :)
    • tracja4 Re: Brakuje mi czegoś :( 24.11.05, 20:35
      Naprawdę chcesz rozwiązać tylko problem libido? Cóż ktoś Ci może tu poradzić -
      one night stand albo masturbację.
      Spróbuj wyjść do ludzi, załóż ładne ciuszki, zostaw dziecko u dziadków, idź do
      fryzjera, poszalej z przyjaciółmi.
      • wielo-kropek Re: Brakuje mi czegoś :( 24.11.05, 20:40
        Ty to libido nie sciskaj tylko staraj sie je udostepniac, a problem
        sam zniknie.
      • jesienny_lisc2 Re: Brakuje mi czegoś :( 24.11.05, 20:52
        :) Do fryzjera chodze regularnie, zakładam ładne ciuszki. Robie to przede
        wszystkim dla siebie-lubie czuć się zadbana i atrakcyjna. Wielokrotnie z ust
        facetów słyszałam, że sprawiam wrażenie wyniosłej, chłodnej kobiety z urodą "a
        la królowa śniegu". Nic bardziej mylnego - to raczej zasłona dymna i sama nie
        zdawałam sobie sprawy, że sprawiam takie wrażenie na zewnątrz. W rzeczywistości
        jestem zupełnie inna. Do czego zmierzam - nie mam wielkich problemów z
        zainteresowaniem płci przeciwnej, nie jestem typem stereotypowej zapuszcoznej
        matki polki. Po prostu w mojej sytuacji i w moim połozeniu trudno jest spotkać
        właściwego człowieka, który zaakceptuje dziecko i fakt, że jestem po
        przejściach- to tak w kontekście długofalowego związku.
        A te krótkie, na jedną noc ,albo w zależności od "zapotrzebowania" jakoś kłócą
        się z moimi zasadmi i światopoglądem. Chciaż gdybym nie miała takich oporów
        jeszcze dziś byłabym w stanie skombinować sobie na tę noc miłego
        towarzysza..tylko jak czułabym się po przebudzeniu rano? Tego nie wiem i nie
        wiem czy warto się przekonać.
        A może warto?
        A macie jakies doswiadczenia dziewczyny z tego typu dylematami i tym jak to
        wygladało w praktyce?
        • wielo-kropek Re: Brakuje mi czegoś :( 24.11.05, 22:10
          Dlaczego robisz te zaslone dymna? Wydaje mi sie, ze ona moze byc czescia
          twojego problemu.
          • jesienny_lisc2 Re: Brakuje mi czegoś :( 24.11.05, 22:29
            "> Dlaczego robisz te zaslone dymna? Wydaje mi sie, ze ona moze byc czescia
            >
            > twojego problemu."

            Nie wiem. Pewnie boję się, następnego faceta-palanta chociaż wiem, że nie
            wszyscy są tacy.


            • wielo-kropek Re: Brakuje mi czegoś :( 24.11.05, 23:05
              Skoro boisz sie facetow, bo meze byc palantem czy w tym sensie, to wydaje
              mi sie ze twoj problem moze byc troche glebszy niz myslalem. Moze staraj
              sie przekonywac glebiej siebie o tej drugiej czesci, czyli tej, ze nie
              wszyscy nimi sa. Skoro mialas doczynienia z palantem, to nie masz czego
              sie bac. Masz juz swoje zdanie o nich, i co najwazniejsze - doswiadczenia o
              nich. Mozesz wiec swobodnie ich omijac, a dla niepalantow wydaje mi sie ze
              powinnas nie tworzyc zadnych zaslon.
        • mis_fozzie Re: Brakuje mi czegoś :( 24.11.05, 23:14
          Zapewniam Cie ze nie ma malo facetow ktorzy nie baliby sie zaangazowac w zwiazek
          z rozwodka...Tylko daj nam...to znaczy im szanse ;-)
    • mmagi moze spróbuj coś tak niezaleznie:-) bo po co dusic 24.11.05, 22:10
      libido;-0
      • jesienny_lisc2 Re: moze spróbuj coś tak niezaleznie:-) bo po co 24.11.05, 22:30
        ale jak mmagi?? ;) moze jakis pomysł?
    • kinusia3 Re: Brakuje mi czegoś :( 25.11.05, 13:32
      zajmij sie serduszkiem zranionym a nie libido. nie wierze ze tylko o to chodzi,
      choc pewnie wolalabys by tak bylo. sex bez zobowiazan sprawi tylko ze poczujesz
      sie jeszcze bardziej samotna.Poczekaj na kogos na kogo warto czekac. Zycie
      zaskakuje, i nawet potrafi miło czasami. ;-)Pozdrowienia.
    • caprissa Re: Brakuje mi czegoś :( 25.11.05, 13:41
      > W skrócie- jestem tuż przed 30. Mam za soba bardzo złe chwile - zostałam sama
      > z dzieckiem, jestem po rozwodzie 3 lata. Po rozwodzie miałam przelotny
      > zwiazek z kolega z dawnych lat, ktory zastanawial sie czy nie zwiazac sie z
      > nami.. ze mna i z małym.
      No własnie kolega rzadko kocha swoja kolezanke. Ty kochaszzswoich kolegów? ja
      mysle, ze jak raz granica jets ustalona to wimey, ze to kolega i nie
      czujemy "miety". Ale sytuacja sie zmienia jak ktos nas opuszcza wtedy suzkamy
      kogo popadnie. Kazdy facet to jak osttania deska ratunku, no bo nie wypada byc
      samej. To takie ponizajace. I tu jest bład. Ze w ludziach ktorych nie kochałas
      szukasz potem uczuc. I tak smao oni nie kochali a lubili cie. Tyle tylko, ze po
      rozstaniu suzka sie na siłe uczuc nwet tam gdzie ich nie ma - on nie kochał i
      rzekł ci o tym a to swiadczy o wielkiej odpowiedizlanosci a nie o
      niedojrzałosci. Natomiast Ty zachowałas sie jak mała dziewczynka. tupiesz nozka
      bo nie dostałas lizaka.

      Jak jest miłosc to nie ma przeszkod ani w wieku, ani dzieciach itd.
      I widac ze masz kompleks tego, ze ktos cie zostawił. problem nie tkwi w
      facetach i tym, ze jestes rozwidka i cie nie chca. problem jest w tobie -
      szukasz na siłe, wyimaginowujesz sobie uczucia faceta, ktory cała soba mowi -
      lubie cie i nic wiecej.

      • jesienny_lisc2 Re: Brakuje mi czegoś :( 25.11.05, 21:59
        "on nie kochał i
        > rzekł ci o tym a to swiadczy o wielkiej odpowiedizlanosci a nie o
        > niedojrzałosci"

        Nie, to nie tak.. twierdził właśnie, że kocha, ale nie jest w stanie
        zaakceptować mojej sytuacji. Bo sam jest kawalerem i chce miec szanse spróbowac
        czegos od początku jednak. Ze dzieciak, ze to nigdy nie beda jego geny itd
        Bylismy luźnymi znajomymi z czasów studenckich, odnowilismy przez przypadek
        kontakt po latach kiedy byłam juz po rozwodzie i potoczyła sie ona w
        nieprzewidywalnym kierunku. Ale to już sprawa zamknięta i nie chce do tego
        nawet wracac. Nie mam do niego zalu i nie mnie go oceniać- osobiscie wolałabym,
        żeby z takim podejsciem raczej ominął mnie szerokim łukiem i nie zawracać sobie
        i innym głowy. Potem obudził sie bardzo zdziwiony, że sprawy już troche za
        daleko zaszły i on w sumie to nie jest pewien, bo moja sytuacja jest trudna...i
        co na to powie rodzina?? ja słyszac takie słowa czułam sie troche upokorzona.
        Rozstawaliśmy się klika razy, ale za każdym razem kiedy w moim otoczeniu
        pojawił się jakiś facet on wpadał w panike i prosił zebym może pozwoliła mu
        jeszcze raz wszystko przemyslec i ze chyba jednak nie bedzie w stanie o mnie
        tak łatwo zapomniec. Ja byłam emocjonalnie z nim zwiazana i nie potrafiłam
        tupnąć nogą, ale w koncu powiedziałam KONIEC.
        Nie chce drugi raz powtórki z rozrywki, nie chce znów byc zdana na huśtawke
        nastrojów i uczuć faceta i najlepiej zapomniałabym o tym incydencie w moim
        życiu. Zreszta miało to miejsce jakis czas temu.
        Od tej pory jakoś wycofałam się i zamknełam na świat -wiem, że mam problem.
        W sumie nie jest mi z tym aż tak źle, czuję sie bezpiecznie...tylko czasem brak
        bardzo CZEGOS...
        Może jeszcze kilka słow o moim małzenstwie. Byłam młoda i niezbyt rozsądna,
        zakochałam sie bez pamieci jeszcze na studiach..szybki ślub po krótkiej
        znajomosci, potem szybko dziecko- a potem okazało się, że moj luby ma powazne
        problemy psychiczne i cudem udało mi się z tego wyplątac siebie i dziecko bez
        uszczerbku. Ale to już temat zupełnie zamkniety w moim zyciu i na szczescie
        tamte przezycia nie wroca juz nigdy. Tylko chyba w głowie jakiś ślad został.
    • pleple12 Re: Brakuje mi czegoś :( 25.11.05, 19:40
      Dlaczego miałabyś dusić swoje libido???Jesteś w najlepszym wieku, aby mu dać
      się rozwinąć!!Przecież możesz mieć przyjaciela, co nie oznacza, że będziesz
      ulicznicą.
      Ja mam inny problem i przy okazji pytanie:mam 30 lat i nie mam nikogo, z kim
      mogłabym dzielić moje libido.Gdzie są fajni faceci dla kobiet w moim wieku
      drogie panie?? Oczywiście precz z żonatymi..
Pełna wersja