Facet z "odzysku"

02.12.05, 20:51
Czy miałyscie taką sytuację że jesteście z facetem który wcześniej był z
dziewczyną przez długi,długi,długi czas ( 5lat ) i nagle po tym, po
2miesiacach znalazł nową (mnie) a potem się meczyliscie oboje?? Ja tak
mialam!! Mowił do mnei jej imieniem, ciagle chodizł zdołowany,
zamyslony...Mialam go rzucic bo meczylismy się oboje, czułąm sie jak
zabawka,lekarstwo..ciagle opowiadał jak było fajnie,ze nie załuje...kim więc
i po co ja jestem?? Przepłąkałam wiele nocy ale nie potrafiłam
odejsc,meczyłam sie prawie 7 miesiecy zanim mu minelo, teraz jest super, ale
wracają mi temysli kiedy ją widzę, on twoerdzi ze jej nienawidzi za to co
zorbila, ale mi zawsze pozostranie zada, ze ona była lepsza, ze ja nie bede
nigdy tym kim była ona -m pierwsza wielką miloscia, zawsze bedize ja pamietal
i miał sentyment...prze to wszystko poprawie poltorej roku mam opory zeby
zaangazowac sie coraz dalej (np malzenstwo..) ona miala nia byc nie ja!! juz
mieli sie zareczac!! to moze chore i niemowei mu o tym ale ciagle czuje
jakis smutek i uraze..jemu tez pozostanie na cale zycie "zadra" ale tez
wpsaniale wsopmnienia... ;/
    • iberia29 Re: Facet z "odzysku" 02.12.05, 20:53
      jak widac klin klinem nie dziala u dlugodystansowcow...
    • elfka18 Re: Facet z "odzysku" 03.12.05, 00:38
      Tak długi związek mial niepodzielnie wplyw na niego i jesli tak szybko zaczal
      byc z Toba to bylas swego rodzaju lekarstwem ... ja jestem w podobnej
      sytuacji , tylko ze to ja znalazlam kogos sobie po krotkim czasie po rozstaniu
      po 2 letnim zwiazku i .... nie umiem sie zaangazowac ... ale tez mam ogolnie
      takie mysli jak Ty , ze nigdy nie dorosne "bylej" do pięt ... ale mysle ze to
      zalezy od tego co miedyz nimi bylo , poziomu dojrzalosci i czy nadal cos do
      siebie czuja co mogloby sie znow przerodzic w zwiazek ... mysle , ze powinnas
      zdobyc sie na szczera rozmowe sama ze soba i dowiedziec sie czego chcesz i
      czego sie boisz a potem z Nim .. o tym co bylo , jest i bedzie lub byc powinno
      lub czego bys chciala ... a zadry w psychice pozostaja dlugo ale warto o tym
      rozmawiac i pracowac nad soba , nad zwiazkiem bo jesli zwiazek sie nie rozwija
      to chyba nie ma przyszlosci ...
      ale jestem dobrej mysli :)
      Daj znac jak sie sprawa potoczyla ...
    • onlyju Re: Facet z "odzysku" 03.12.05, 00:57
      Albo sie z tym pogodzisz, albo bedziesz musiala odejsc.
      Jestescie stosunkowo dlugo razem, co moze oznaczac, ze bardzo dobrze poradzilas
      sobie z tamta sytuacja w Waszych poczatkach i ze przeszliscie ten
      najtrudniejszy etap. Paradoksalnie - wsparcie i zrozumienie (chocby udawane) -
      jest w takim czasie najbardziej pozadane. Jesli mezczyzna czuje, ze ma w Tobie
      sojusznika, ze wlasnie Tobie moze o wszystkim powiedziec, zauwazy w Tobie chec
      pomocy i wysluchania, wspolnego poradzenia sobie z ta sytuacja, masz szanse
      stworzyc zwiazek o zupelnie nowej dla niego jakosci, szczery, otwarty na
      problemy i perspektywiczny. Z czasem zacznie o niej myslec jak starym dobrym
      znajomym, z ktorym wiele go laczylo, ale sie to skonczylo. Po jakims czasie
      zapomni, kiedy obchodzi urodziny...
      Przez to, ze eks Twego mezczyzny zyje w Twojej glowie, moze tez zaczac zyc w
      Waszym zwiazku - niby niezauwazalnie, a jednak w kazdej milej sytuacji
      zaczniesz sie bac, czy przypadkiem jemu nie bylo juz kiedys podobnie milo, a
      nie daj Boze jeszcze lepiej... Im czesciej bedziesz o niej myslala, w tym
      wieksza mozesz popasc paranoje.
      Wspomnienia - dobre i zle, zdjecia - lepsze i gorsze, zapachy - ladniejsze i
      brzydsze, muzyka - dla ucha i dla ducha, miejsca - znane i nieznane, moga mu
      sie z nia kojarzyc do konca zycia. Jesli znajdzie przy Tobie prawdziwe
      szczescie, wsparcie i zrozumienie oraz jesli pozegnal sie z nia i powiedzieli
      sobie wszystko raz na zawsze, jest szansa na wspanialy zwiazek. Wymaga to
      jednak sporo wyrozumialosci z Twojej strony, przymykania oka na pewne
      zachowania, bacznej obserwacji, miniumum nerwow, maksimum sluchania (nie
      chcialabys chyba, by cos czul i myslal i nie informowal Cie o tym).
      Wiedza o niej (o bylej) pomaga, ale tez przeszkadza - bo czasami (zupelnie
      niepotrzebnie i nieadekwatnie) kojarzysz fakty i myslisz, ze jego szczescie
      nadal wynika z doswiadczen z nia, a nie ze zwiazku z Toba.
      Piec lat to dlugo. Ale ze wszystkiego mozna sie wyleczyc. Szkoda, ze nie dal
      sobie wiecej czasu na zalobe po niej. Na zapomnienie. Ale z reguly zapomina
      sie "za pomoca" innej osoby...
      Nie odbieraj sobie prawa do szczescia. Miala je ona, masz je tak samo Ty.
      Pierwsza milosc jest wazna, ale nie moze przeslonic calego swiata (albo to
      oboje zrozumiecie, albo bedziecie juz zawsze walczyc z wiatrakami).
      • kamikadze82 Re: Facet z "odzysku" 03.12.05, 12:38
        Masz w 100% rację!! Czuję się własnie takjak piszesz, nawet teraz łapię sie na
        tym ze myslę: pewnie z nią było mu lepiej (w konkretnej sytuacji)ze pod kazdym
        wzgledem bylas lepsdza!! To nie on ja zostawil tylko ONA JEGO n lepszy model!
        on nie mogl siepozbierac bo to nie jego wina byla, ja tylkosie uzeralam z
        wiecznym dolem jego i moim i teraz dlatego npanicznie boje sie zaangazowac,
        chyba juz zawsze ONA beidze mi GO przyslaniala. to chyba paranoja!!
        Byl taki czs ze zaopmnialam, ze bylam maxymalnie szczesliwa ale nawet jeo
        koledzy mowili do mnie Kaska...a ja jestem AGA !! i wszystko wracalo!! ten
        facet mial tylko 2 dzioewczyny w zyciu, ja jestem druga, za to ja mialam multum
        facetow a obecny wydaje sie "tym jedynym" z tym ze im dalej w to brnę bardzej
        się boję..boję się ze się nie spełnię, ze ona byłaby lepsza.. :(( nawet mysl o
        tym ze by mnie rzucil lub ja jego mnei nie przeraza bo tluacze sobie ze trzeba
        byc silynym i ze tak musialo byc bo za duzy balast nosi facet z przeszlosci i
        tak musialo byc...CHORE!!!
        - -
        2027539 GyGy
        • onlyju Re: Facet z "odzysku" 04.12.05, 00:34
          Jesli bycie z nim wraz z widmem tamtej kobiety przeraza Cie bardziej, niz
          rozstanie, rzeczywiscie musisz sie nad tym powaznie zastanowic.
          Nie musisz z nim byc. Rozumiem, ze jest Ci z nim w wiekszosci czasu dobrze, ze
          wspominasz juz chwile, w ktorych bylas przy nim absolutnie najszczesliwsza i ze
          masz nadzieje na wiecej takich chwil. Jesli jednak on wyraznie trzyma w sobie
          jakies emocje z nia zwiazane, ktorym probuje zapobiec, omijajac ja szerokim
          lukiem, oznacza to prawdopodobnie, ze jej widok dotyka go w najczulsze punkty.
          I ze ma do niej jeszcze wiele roznych uczuc...
          Kamikadze, nie chce Cie zniechecac do walki o tego faceta, bo rozumiem, ze
          kochasz. Ale mimo, ze sytuacja jest lepsza, nadal wydaje sie byc patowa...
          Bardzo dobrze, ze odzywa sie w Tobie ostroznosc i nieufnosc. Tej nigdy za
          wiele. Bycie druga jest bardzo trudne. Bardzo wymagajace. Prawdopodobnie
          przesadzasz mocno z jej wizerunkiem, jaki sobie (wspolnie z nim) wykreowalas w
          swojej glowie. Daj sobie prawo do bycia madrzejsza, ladniejsza, lepsza, a
          przynajmniej inna od niej. On rowniez musi Ci takie prawo udostepnic, stad -
          jesli w jego glowie wszystkie aspekty idealnej kobiety/kobiety dla niego sa juz
          od dawna zajete (przez nia) - przez dlugi czas mozesz walczyc z wiatrakami.
          Kamikadze, czy aby na pewno chcesz az tyle znosic? Czy wytrzymasz, jesli
          telefon do niej na Swieta (co najmniej dwa razy w roku) stanie sie jego
          rytualem i (myslac daleko w przod) zniesiesz to bedac np. jego zona?
          "Byla/byly" u kazdego posiada pewien status. Od tego statusu zaleza jego
          relacje z Toba. Moze warto sie od niego dowiedziec, jak o niej mysli (czy ma
          jeszcze na cos nadzieje, dlaczego jej w ten sposob unika, itp.), czy i o co ma
          do niej zal, jak traktuje w tym wszystkim Ciebie.
          Wierze w pewne role, w ktore nas los ubiera w roznych etapach zycia. Byc moze
          Twoja rola bylo wyciagniecie go z tego bagna, w ktore wszedl przez jej decyzje.
          I na tym byc moze Twoja rola w jego zyciu sie konczy...
    • fajnaret Facet z "odzysku" 03.12.05, 09:09
      Znam wiele kobiet które uwazaja że na partnerów zyciowych nalezy wybierac tzw.
      tych z odzysku bo maja juz jakies doswiadczenie i sa zaradniejsci w
      przeciwienstwie do tych kawalerów nie z odzysku
      pozdrawiam
    • exit.ka Re: Facet z "odzysku" - trochę długie 03.12.05, 13:24
      Ja mam trochę inaczej.
      Przede mną była dziewczyna z którą był chyba ok.4 lat.
      On mial już wódkę, obrączki... i rozstali się.
      Kilka miesięcy później pojawiłam się ja.
      W pierwszym roku naszej znajomości, idąc razem przez
      miasto spotkaliśmy jego "koleżankę". To nie była ta
      z czteroletnim stażem ale jakaś inna. I wiecie co?
      Zawsze myślałam, że powinnam się tej byłej w jakiś sposób
      obawiać, może nawet być zazdrosną o "ich" przeszłość...
      ...ale nie. Zrozumiałam to kiedy spotkaliśmy właśnie tę "koleżankę".
      Między nimi iskrzyło, wręcz porażało światło pożądania.
      Brzmi to może dziwnie ale tak właśnie poczułam. Starali się rozmawiać
      normalnie, ale nie wychodziło im to... On był taki rozpromieniony.
      Później zapytałam o nią, "a wiesz, kiedyś między nami coś tam było, ale
      ona miała chłopaka świra, a ja nie chciałem wrócić z jakiejś imprezy
      z nożem w plecach". Nigdy więcej słowem o niej nie wspomniał.
      Któregoś dnia idąc razem zauważyłam ją po drugiej stronie ulicy.
      On też ją zauważył i o mało w drzewo nie wyrżnął tak się za nią oglądał.
      Nie rozstrząsam tego, ale czuję, że gdyby nadażyła się taka okazja, że
      oni sam na sam...
      Jesteśmy razem od siedmiu lat. A taki drobiazg może tkwić w naszych
      kobiecych główkach latami...
      • kamikadze82 Re: Facet z "odzysku" - trochę długie 03.12.05, 13:48
        Jej a moj to nawet boi się przejść ze mną koło miejsa w ktorym ONA pracuje!
        Nawet teraz je omijamy!! ( a moze to ja sobie wkręciłam) ale zawsze idziemy
        inną droga niż ten sklep gdzie ona siedzi...Sam na sam rozmawiał z nia pare
        razy,jeszcze na poczatku przychodził do mnei caly roztrzęsiony,niemal miał łzy
        w oczach,mowił ze ją widział lub spotkał..potem gadali jeszcze kilka razy, ona
        chciała się spotkac lecz on odmowił...i to wszystko bylo moim udzialem!! Jaka
        ja głupia byłam!! Powinnam była go rzucic albo nie pchac sie w to weidziac o
        takiej sytuacji..(dowiedzialam sie potem) a teraz juz zapozno bo gochyba kocham
        choc ostatnio mam jakis do niego "odrzut" Ot, tak bez powodu...Dzwonil raz do
        mnei i pytał czy przypadkiem nie chcę go rzucic bo na to wygląda, z nią miał
        tak samo...ręce opadają...
        • exit.ka Re: Facet z "odzysku" - trochę długie 03.12.05, 18:36
          Na początku też słyszałam często różne rzeczy
          jak dla mnie dziwne i niestworzone historie: bo on już
          to przeszedł i już się uodpornił.
          Ale nie porównywał mnie z nią - to był bardzo duży plus.
          No i po kilku ciętych ripostach - skończyło się.
          Dlatego myślałam, że to jej powinnam sie obawiać.
          A tu okazało się zupełnie coś innego.
          Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
          Wydaje mi się, że trzeba nieraz podejść do mężczyzny
          z dużym dystansem, troszkę się od niego odizolować
          żeby dotarło do niego, że nie jest już z tamtą
          tylko z Tobą i to na Tobie powinno mu zależeć.
          Może trochę od rzeczy...
        • exit.ka Re: Facet z "odzysku" - trochę długie 03.12.05, 19:10
          Bardzo duże wrażenie robi też na "słuchaczu"
          kiedy powiesz coś bardzo ale to bardzo spokojnie i
          szczerze (z takim uczuciem). To się trochę może
          kojarzyć z aktorstwem ale tak nie jest.
          Trzeba się na chwilę przed tym totalnie wyciszyć, a
          najlepiej w tle słyszeć "Imagine" Lenona i w tym
          tempie z takimi emocjami powiedzieć drugiej osobie co
          czujesz. Taka atmosfera potrafi tez skłonić drugą
          osobę do "otwarcia" się na problemy z którymi sobie
          nie radzi i nie potrafi o nich rozmawiać.
          A dla nas kobietek - rozmowa to podstawa.
          Pozdrawiam
    • chryzantema84 Re: Facet z "odzysku" 03.12.05, 21:24
      Ja bylam z facetem 5 lat... ale ostatni rok to byla farsa, a uczucia zero. Po 2
      miesiacach od rozstania znalazlam sobie kogos... ale nie bylo mozliwosci zeby
      to przetrwalo, jemu za malo zalezalo, a ja wciaz doszukiwalam sie podobniestw i
      roznic. Teraz on sobie znalazl dziewczyne, pierwsza osoba ktora poznal po
      rozstaniu to wlasnie ona!! Traci wszystkich starych znajomych, bo jej nikt nie
      lubi, a i on sie zrobil przewrazliwiony... Czeka ja mysle bardzo duzo walki...
      • kamikadze82 Re: Facet z "odzysku" 04.12.05, 23:12
        Chryzantema, wiem o czym mowisz. Ja stoczylam wiele walk. Moj facet jest
        naprawde cudowny, rozmawialam z nim wile razy o niej, o tym jak ja sie czuje w
        tym wszystkim. Ucial swoje komentarze o niej, skonczyly sie rozmowy na jej
        temat, choc wiem ze nadal ona byla obecna w jego serduchu.Teraz
        jej "nienawidzi" i nie widzi sie z nia omija ja szeorkim lukiem.Ona
        prawdopodobnie jest z tamtym gosciem z ktorym doprawila mu rogi.Nikt nie wie i
        jego to nie interesuje.Przez dlugi,dlugi,dlugi czas zylam w swiecie
        powrownanjego i jego przyjaciol do niej. JESTEM INNA od niej, podobno lepsza.
        teraz widze jaki slad ona pozostaiwla w nim, ze zacihowuje sie tak, jak ona
        go "ustawila", byl niesamowitym pantoflarzem!! najmniejszego problemu by mi nie
        sprawilo "ustawienie go" ale nie chce bo sama nie chce byc tak traktowana.Ma
        wile utartych zachowan,ma wiele urazow i wyucoznych zachowan w konkretnych
        sytuacjach (twierdzac ze juz tak mial i wie czym to "pachnie" Mam tylko jedna
        ich wspolna znajoma ktora mi "ripostuje" na jej a moj temat. Unikam jej i nie
        lubie.Rozmawialismy wcozraj o tym moim "odrzucie" i widze ze to we mnei siedzi,
        boje sie nadal panicznie angazowac...potrzebuje czasu zeby stworzyc cos takiego
        jak oni mieli miedzy soba, co by bylo baza do dalszego wspolnego zycia...Jednak
        sie okazuje ze poltorej roku to wraz malo..jak dla mnie.Z nia juz wszystko
        DEFINITYWNIE skonczone i wiem ze on sie do niej nie odezwie,zbyt go zabolalo
        toco mu zrobila i w jaki sposob to zorbila!! Az ja bylam w szoku jak tak mozna
        (dluga historia). Dziekuje wszystkim za cenne rady, bardzo wiele w tym prawdy,
        przemyslalam to wszystko i CHCĘ byc znim bo nie widze swiqta poza nim, milosc
        to tez cierpienie...a podobno cierpienie uszlachtnia ludzi...
        • onlyju Re: Facet z "odzysku" 04.12.05, 23:42
          Kamikadze, pamietaj, ze jesli sa w nim w stosunku do niej takie emocje(o bardzo
          duzym ladunku), jak nienawisc, moga sie tez w kazdej chwili ujawnic inne -
          rownie silne.
          Lepiej dla Waszej przyszlosci wrozy jego obojetnosc wobec niej, niz nienawisc.
          Jesli nosi w sobie taki kaliber emocji, oznacza to, ze jeszcze czegos tu nie
          zakonczyl. Ze ma jakas pretensje, zal (rozumiem, ze zostal skrzywdzony, ale
          gdyby sie z tym pogodzil i zajal sie NAPRAWDE wylacznie swoim zyciem, mialby to
          po prostu gdzies; olalby, a nie nienawidzil...).
          Moze sie pojawiac w Waszych rozmowach, ale zupelnie neutralnie (na to potrzeba
          jeszcze troche czasu); jesli bedzie tabu - moze przybrac forme owocu zakazanego.
          Wierz mi, ze lepiej wiedziec, niz nie wiedziec. Dlatego powinnas z nim
          rozmawiac o kazdym ruchu w jej strone (jesli sie taki pojawi) - czy w postaci
          emocji, czy przypadkowego spotkania, czy maila na swieta (ze spokojem, co
          czuje, czy robi to rzeczywiscie bezinteresownie, czy np. czeka na odzew...)
          Kochasz go i chcesz walczyc, gotowa jestes nawet pocierpiec - jesli tak jest,
          dla Waszej odleglej przyszlosci bedzie lepiej, gdy eks stanie sie neutralna i
          OBOJETNA i nie bedzie w stanie wywolac w nim zadnych silnych emocji
          (ewentualnie smiech).

          I jeszcze kwestia formalna: OCZYWISCIE ZE JESTES OD NIEJ LEPSZA (zadne
          tam "podobno"). Jesli uwazasz, ze owa "byla" reprezentowala az tak wysoki
          poziom, musisz pokazac, ze czujesz sie (sama, bez niczyich zapewnien) ponad, ze
          czujesz sie lepsza (Twoja "bronia" - najlepsza i najwytrzymalsza - jest to, ze
          nigdy nie postapilabys z facetem w ten sposob, nie skrzywdzilabys go tak, jak
          ona to zrobila! TU wlasnie jestes od niej lepsza!!!).
          Korzystaj z tego, ze jest "ustawiony", trzymaj rygor (facet, ktory dal sie tak
          ustawic tak naprawde lubi byc ustawiany!!!), ale "pozwalaj" mu czasem na to, na
          co ona sie nie zgadzala (hmm... tu juz musisz sama zdecydowac... jakas
          prozaiczna sprawa - chodzenie bez kapci, wypicie jednego piwa wiecej, itp.).

          I jeszcze jedna uwaga cioci Onlyju: absolutnie nie mozesz myslec w ten sposob:
          <<potrzebuje czasu zeby stworzyc cos takiego jak oni mieli miedzy soba>>
          Twoim zadaniem jest stworzenie czegos lepszego, o innej jakosci, a nie
          powielanie tego, co juz mial. To bledne myslenie. Nie mysl, ze musisz ja
          nasladowac, byc jej kopia, by bylo dobrze. Musisz znac swoja wartosc i
          pielegnowac to, czym go zainteresowalas. Pokazac, ze masz charakter i klase.
          Swoje wlasne, nie jakies tam powielane, czy dopasowane do sytuacji.
          Trzymam za Ciebie kciuki.
          • kamikadze82 Re: Facet z "odzysku" 05.12.05, 00:08
            Cioteczko kochana :) masz w zupełnosci rację. Z natury jestem osobą która jes
            trochę zakompleksiona, mimo ze nie ma powodów (jak twierdza inni) i ceizko mi
            sie przelamac i sie docenic jako ta lepsza od niej. moze to przez te wszystkie
            wojny uczuciowe po jej odejsciu miedzy nasza 3-ką on,ona i ja.ale robie co
            moge,zmienilam sie, zadbalam o siebie, wiele osob mnie nie poznaje, ze
            wyladnialam...dzieki niemu wlasnie!! te wszystkie "smiecia" sprzed poltorej
            roku kiedy to sei dzialo wszystko wyłaża dlatego ze on mysli opwaznie o
            przyslzosci ze mna mysli o slubie i odrazu wraca mi obraz kiedy oni byi razem i
            byli niemal zareczeni i tez chcieli sie pobrac..ta sama sytuacja..kiedy mi to
            odpuusci w koncu K...A!! ilez mozna?? jestemosobą bardzo empatyczna i keidy
            ktos cierpi ja rowniez toprzezywam , w tymprzypadku zosało to wemnei chyba na
            dluzej...dzieki wielkei za wsparcie, lepiej mi owiele kiedy czytam wase
            rady :))
    • lilarose Re: Facet z "odzysku" 05.12.05, 11:41
      Mój facet przede mną był z dziewczyną ok. 4,5 roku, a ze mną zaczął się
      spotykać niecały miesiąc po rozstaniu z tamtą. Pamietam nasze pierwsze wspólne
      wakacje w miejscowości, gdzie wcześniej przez parę lat pod rząd jeździł z
      tamtą...to było okropne, przez cały czas padalo jej imię! Z był w tej knajpce,
      ona nie chciała iś tu, ona by sie tak a tak zachowała, ona, ona, ona, ciągle
      ona. Przyznaje, że nie mówił o niej w superlatywach, ale mówił na każdym kroku!
      Teraz mu to troche przeszło, w ogóle od początku uważał mnie za lepsza pod
      wieloma względami od byłej, to mnie pokochał, a nie ją, ale wzmianki o niej
      wkurzają mnie z lekka.

      Staram sie wtedy mysleć, że to ja mam przewagę, bo to ja z nim jestem, a nie
      ona, a nieobecni nie mają racji. I gdyby była taka super to dalej byłaby jego
      dziewczyną.
      • kamikadze82 Re: Facet z "odzysku" 05.12.05, 12:23
        :)) ehh syuper ze tak sie umiesz "nakrecic". bede brala przyklad z Ciebie :) a
        facetowi powiedz (jak i ja zorbilam) ze sobie nie zyczysz wzmianek o niej bo Ty
        to nie ONA. powino poskutkowac.
      • isabelle7 Re: Facet z "odzysku" 05.12.05, 12:29
        Liczy sie teraz. Poza tym nie tylko panie, ale i panowie nie lubia wzmianek o
        ex mężach. Itd. Bo jak kochamy to cali, pryznjamniej niektórzy:)
        • kamikadze82 Re: Facet z "odzysku" 05.12.05, 12:44
          ehh kurna moj facet jest juz tak "ustawiony" ze kazde nieporozumienie podkłada
          pod poprzedni schemat i unosi sie duma ze "skoncz to jak masz sie meczyc" mysli
          ze wzystko bedize do tego dazylo jelsi pojawiaj sie jakeis klopoty i ma ulozony
          schemat klotni i ich przyczyn i skutkow.nie umie zorzumiec ze ja jestem o 100%
          inna!! mial tylko 2 dzoewczyny w zyciu (ja jestem druga) za to ja poznałam mase
          facetów!! on chyba tez sie boi.. Liczy sie teraz.owszem.powoli to sobie
          ukladam. Jak poweidziala poprzedniczka, jelsi tamta by byla lepsza i taka fajna
          to by byl z nia, a ze mna skonczyl i woricl do tamtej.tylko ze on nie wroci z
          powodu "dumy" a uczuica to inna sprawa.na pewno jakis sentyment jest i
          zostanie. ehh im wiecej nad tym sie rozwodze i czytam wasze opinie to zaczyna
          mnie to nieobchodzic -->ich przeszlosc.to jak choroba z nawrotami.będa
          zawsze.grunt to sobei z nimi poradzic
    • grogreg Re: Facet z "odzysku" 05.12.05, 12:51
      Ja w pewnym sensie bylem z odzysku. I niczego nie zaluje.
      Moj pierwszy zwiazek byl mi lekcja bolesna, ale potrzebna.
      Dzieki temu wiem czego chce i co moge dac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja