edytka1984r
05.12.05, 00:07
zapewne wiele osob mnie tu skrytykuje.. nie do nich pisze.
jestem w udanym (tak mysle) zwiazku ze starszym o 6 lat mezczyzna, mieszkamy
razem od kilku mieiecy, wszystko wydaje sie byc ok.. jestem mloda, kochamy
sie i chcemy byc razem jak najdluzej, naprawde go kocham, wiele rzeczy
przeszlismy by razem byc ale mimo to czuje czasem chec.. boje sie, sama nie
wiem jak to okreslic, ale mysli ze cale zycie mam spedzic tylko z jednym
facetem, tylko 1 zwiazek.. powinnam byc z tego powodu szczesliwa a mnie sie
wydaje to monotonne i nudne i to dziwne bo NAPEWNO go kocham! mimo to
chcialabym poznac jakiegos faceta, poflirtowac, byc podrywana, przezyc z
nim "pierwszy" raz ( w sensie z nim nie w ogole), to takie ekscytujace jak
sie z kims pierwszy raz kochasz, przezyc poczatek zwiazku, zauroczenie.. a
potem znowu.. ale nadal byc z tym z kim jestem... czyli ROMANS.. wiem ze
pewnie zagryzlo by mnie sumienie gdybym to zrobila, i nie chce tego robic,
ale ta pokusa.. moze ja po prostu nie nadaje sie do stalego zwiazku? a moze w
kazdej z nasz drzemie biblijna Ewa?