swieta swieta.....niewesole

05.12.05, 18:18
witajcie
czy dla was swieta kojarza sie z radoscia? checia bycia z rodzina??
u mnie tak bylo ale czas zmienia pewne rzeczy. Okolicznosci tez.
Mieszkam z moim narzeczony od 8 miesiecy za granica. Kupowalam mojej rodzinie
bilety zeby mnie odwiedzili. Siostrze- ktora myslalm jest moja najlepsza
przyjaciolka, rodzicom, "tesciom"...
i wiecie co? w ostatecznosci nikt do mnie nie przyjechal...maja wazniejsze
sprawy
to wydaje sie glupie komus kto ma rodzine na codzien. i pewnie czasem ma jej
dosc. ale dla mnie tu, wazne byly te odwiedziny.
teraz nadchodza swieta. mam zaplanowany wyjazd do polski. i co? powinnam ich
olac tak jak oni mnie?wiem ze to czas przebaczenia i takie tam ale mowi sie
ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie a czym jest innym emigracja
jak taka bieda?
nie mowcie mi tylko "wracaj do domu jak ci teskno" bo nie chodzi tu o sama
tesknote. jestem tu ze swiadomych wyborow. dobrze mi sie powodzi i jestem
szczesliwa. ale chcialabym czuc te wiez. wiecie o czym mowie?
    • facio60 Re: swieta swieta.....niewesole 05.12.05, 20:04
      wydaje mi sie, ze Cie rozumiem.Tez przebywamy za granica od wielu juz
      lat.Podejrzewam,ze podobnie jak Ty,czasowo, ze wzgledu na prace.
      Poczatkowo jezdzilismy na swieta do Polski.Poniewaz na Boze Narodzenie jest zima
      i ciezka droga, a kiedys dochodzily do tego potworne korki na granicy,
      zrezygnowalismy na rzecz Wielkiej Nocy.
      Do nas raczej nikt na swieta przyjezdzac nie chcial,bo to odleglosc, cala reszta
      rodziny oprocz nas, w Polsce.
      Dlatego to co relacjonujesz nie dziwi mnie.
      Obchodzilismy wiec czesto Wigilie we trojke (z dzieckiem) na obczyznie, czasem
      szlo sie do znajomych,ktorzy tez zostali.
      Chcialbym Cie pocieszyc, jesli to mozliwe:-)
      Moga byc takie lata, co niestety stalo sie moim udzialem, ze pare swiat
      spedzilismy rozdzieleni, bo to zona nie mogla np.wziac wolnego, a my z corka
      pojechalismy jednak, bo juz wczesniej to zaplanowalismy i glupio bylo odmowic.
      A jesli rodzina zacznie Ci sie rozsypywac, czego nie zycze,to dopiero czlowiek
      czuje co to prawdziwa tesknota.
      Ja w tym roku np.,zanosi sie, ze spedze Swieta samotnie, z roznych zreszta wzgledow.
      Na pewno jest to przykre, ale inni maja gorzej.Pamietaj o tym.
      Pozdrawiam
    • his_girl Re: swieta swieta.....niewesole 05.12.05, 20:05
      Ja tam się cieszę, kiedy spędzam święta tylko z mężem.
    • aniaup Re: swieta swieta.....niewesole 05.12.05, 21:36
      dziekuje Wam za slowa otuchy.
      Zdalam sobie dzis sprawe ze jedyna osoba ktora mnie nie zawiodla i ktora sie o
      mnie troszczy od wielu lat jest moj narzeczony ( w czerwcu maz ;-))
      i to ironia ze mam wiecej wsparcia i milosci od obcej w sumie osoby
      (biologicznie) niz calej mojej rodziny z ktora wiaza mnie wiezy krwi...
      Jestem tu bo chce lepiej zyc i po calym wysilku jaki wlozylam w emigracje cieko
      mi zrozumiec ze ktos nie chce sie ze mna zobaczyc bo: boi sie przesiadki w
      Londynie (jestem w Dublinie), boi sie leciec samolotem, mial potworna migrene i
      nie zdazyl na lot albo poklocil sie z szefem i odechcilo sie leciec albo o
      zgrozo! nie ma kto sie zaopiekowac pieskiem!!!
      czymze jest milosc jak nie stawianiem jednych rzeczy ponad innymi?
      Ale to chyba zrozumiemy tylko my, ci ktorzy sa daleko, czesto sami lub prawie
      sami. Odwazylismy sie na poszukiwanie lepszego zycia ale nie pomyslelismy ze
      nikt za nami nie podazy...tak bylo ze mna.
      Jednak pomimo przeciwnosci: Wesolych Swiat!
      szczerze i z usmiechem ;-)
      po prostu jakas pariodia.
      • his_girl Re: swieta swieta.....niewesole 05.12.05, 21:43
        Do Dublina są też loty bez międzylądowania. :)

        A tak w ogóle-nie wątpię, że będziecie mieli cudowne święta, możliwe, że
        najlepsze w Twoim życiu i takie, które zapamiętasz na zawsze. :)

        Trzymaj się!
Pełna wersja