miłość życia istnieje coś takiego?

05.12.05, 19:34
miałyście w życiu kogoś takiego że go czy ją kochałyście tak na maxa jak
nikogo innego w swoim rodzaju i wiecie że z waszej strony to było to na co
czekaliście całe życie i że wiecie ze mocniej nikogo tak nie pokochacie jak
tą osobę a nie możecie być razem (albo wy zepsuliście albo ta druga strona).i
czy będąc z kimś innym powiedzielibyście tej osobie coś takiego że jest fajna
ceni się ją ale nigdy się tej osoby tak nie pokocha jak ta poprzednią?
    • polla4 Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 20:20
      nie
    • his_girl Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 20:21
      tak :)
      • polla4 szczęściara... 05.12.05, 20:25
        ...
        • samiecc Re: szczęściara... 05.12.05, 21:01
          no a mnie sie podobala 1 kobieta byla moim idealem.przez wiele miesecy byla tez
          idalem charakteru-ciepla wrazliwa delikatna kochana cudowna .a dzis wiem ze to
          byla tylko poza i dostaosowanie sie do mnie tylko ze ja kochalem na 100%
          • polla4 Re: szczęściara... 05.12.05, 21:03
            przykro mi
    • takasobiekobietka Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 21:05
      Chyba tak...jest ktos kto mnie kocha caly czas od dziesieciu lat,ale nie
      jestesmy razem,bo ja go nie kochalam i nie kocham
    • widokzmarsa Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 21:21
      jeżeli nie ma się 15 lat, to kochając kogoś raz, trudno założyć, że nie
      będziemy w stanie zakochać się podobnie lub bardziej. Chyba ze nasza psychika
      jest słaba i kochamy jakieś wyobrażenie a nie rzeczywistą osobę z jej wadami.
      Niestety, 80% ludzi na swiecie ma słabą psychikę
      • tetee Re: miłość życia istnieje coś takiego? 06.12.05, 02:17
        Zgadzam sie! Najczescie kocha sie jakies romantyczne wyobrazenia, niestety
        placi sie za to bardzo drogo w zyciu! Znam wiele osob ktore ciagna ta swoja
        przeszlosc bo nie potrafia powiedziec dosc i isc dalej...Mysle, ze to wynik
        egoizmu, trudno przyznac sie do porazki i pogodzic sie, ze ta milosc sie
        skonczyla - a jezeli coś sie skonczylo to przeciez to nie bylo to, bo gdyby
        bylo, nie skonczyloby sie wcale. Przestancie tracic swoj bezcenny czas
        na "toksyczne wyobrazenia"! Prawdziwa milosc jest mozliwa tylko trzeba jej
        szukac, trzeba sie domagac...i trzeba wyjsc ze swojej skorupy i zaakceptowac
        druga osobe taka jaka jest. Jezeli tego nie potrafisz, to nie potrafisz kochac.
        Zgadzam sie, z moich obserwacji rowniez wynika ze tylko 20% ludzi jest zdolne
        do prawdziwej milosci... takie chore czasy...durne gazety i porady:(
    • nandru Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 21:48
      samiecc napisał:
      > miałyście w życiu kogoś takiego że go czy ją kochałyście tak na maxa jak
      > nikogo innego w swoim rodzaju i wiecie że z waszej strony to było to na co
      > czekaliście całe życie i że wiecie ze mocniej nikogo tak nie pokochacie jak
      > tą osobę a nie możecie być razem (albo wy zepsuliście albo ta druga strona).i
      > czy będąc z kimś innym powiedzielibyście tej osobie coś takiego że jest fajna
      > ceni się ją ale nigdy się tej osoby tak nie pokocha jak ta poprzednią?

      Mężczyźni utożsamiają kobietę z seksem, więc co pokochałeś? Jeżeli nie wiesz czy
      potrafimy kochać, to popatrz na nasze dzieci.
      • b-beagle Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 21:54
        Kazda miłość jest taka )))
        • samiecc Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 22:48
          2 razy w zyciu kochalem(1 raz to byl to pierwszy wazny ziwazek na serio) i
          drugi raz ostatnio.poza tym bylo mase kobiet na chwile i 4 zwiazki 3
          miesieczne.chyba cos w tym jest bo uwielbiam sie na nia patrzec poprostu
          odaltuje chodz nie jest idealna bo ma grubsze uda i duzy tylek ale dla mnie to
          jest to jesli chdozi o wyglad bo to ze jest szczupla ma swietny biust sliczny
          tyleczek i ta cipka poprostu wiedzialem 10 kobiet nagow zyciu ale ona miala
          taka ze poprostu idealna.ujela mnie soba od 1 dnia .po 10 minutach spaceru
          odlecialem i ona tez.a ujela mnie tym ze umiala i chciala mnie sluchac chodz
          wiem ze bylem momenatmi nieznosny.tylko ze dzis wiem ze ten jej anielski
          charakter to bylo tylko to ze byla rozbita niepwena siebie jutra niczego i jak
          to minelo po wielu misiach i stanela na nogi to pokazala swoj egoizm i to ze
          ona i jej sprawy sa najwaznjesze.i to jest w zwiazkach najgorsze ze masz 2
          twarze 1 osoby anielska i potem taka relastyczna i meczy sie czlowiek z tym jak
          jets naprawde
          • kamikadze82 Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 22:57
            "chdozi o wyglad bo to ze jest szczupla ma swietny biust sliczny
            tyleczek i ta cipka poprostu wiedzialem 10 kobiet nagow zyciu ale ona miala
            taka ze poprostu idealna"

            MĘSKA SZOWINISTYCZNA ŚWINIA!!!
            • drzazga1 Przesadzasz kamikadze;) 06.12.05, 03:48
              Jemu tylko tamta baba na jaja padla, zdarza sie.
              Lekarstwem sa te kopniaki, jakie od niej zbierze. A zbierze sporo.

              Ps. Dlaczego zmieniles nicka? - to do autora watku.
          • sagis Piszesz jak rozżalony odrzucony facet.Coś musiałeś 06.12.05, 09:26
            jej zrobić, jeśli przy takiej miłości nie chce być z Tobą.
            Prawdziwa miłość nie musi wszystkiego wybaczać. A, mądry człowiek nie będzie z
            kimś, kto zagraża jemu bezpieczeństwu. Są osoby pozbawione instynktu
            samozachowawczemu, ale to są jedynie kobiety jak żaby i mężczyźni, którzy
            szukają wciąż nowej adrenaliny, aż spotkają przed wcześnie swoją śmierć.
            • sagis Dla faceta miłość od pierwszego wejrzenia jest wyg 06.12.05, 09:31
              odna, bo myśli, że nie musi się już o nią starać.
              A, o miłość trzeba przez cały czas dbać.
              Gdybyś sam nie był egoistą i umiał kochać kogoś innego, to nie pisałbyś, że to
              ona była zła, tylko widziałbyś też w sobie winę.
              Przy takiej miłości, jak opisujesz, musiałeś jej coś zrobić złego, że nie chce
              być z Tobą.
              Ta chemia, która Was połączyła jest właśnie na celu połączenia kobiety i
              mężczyzny. A, to jest bardzo silna więź. Nawet wbrew ich woli.
              Mężczyzna jest mniej emocjonalny od kobiety i potrafi w razie czego bardziej
              zdystansować się od niej.
              • drzazga1 O milosc musza dbac OBIE strony 06.12.05, 17:01
                Sagis, najwyrazniej masz tu wyjatek od reguly mowiacej, ze mezczyzna jest mniej
                emocjonalny od kobiety. Autor na temat swojego zwiazku napisal juz na FK tomy,
                tyle, ze pod innym nickiem. Klasyczna sytuacja - jedna strona bardzo chce, a
                druga nie chce, ale jest jej czasami wygodnie skorzystac (fajnie miec kogos po
                swojej stronie, do kogo sie mozna przytulic i wyplakac na ten parszywy swiat),
                wiec na wszelki wypadek nie kaze mu definitywnie spadac.

                Autor w sumie tez juz wie, ze nic z tego nie bedzie, ale nie ma odwagi
                rozwiazac tego ostatecznie, na razie pewna ulge przynosi mu pisanie na forum
                zamiast dzialan w realu. Przez krotki czas da sie tak pociagnac, ale wybuch w
                koncu nastapi.
                • sagis Właśnie,a nie została ona jemu dana.Musiał coś jej 08.12.05, 09:21
                  zrobić, jeśli ona przestała okazywać jemu miłość.
                  Gdyby on na równi kochał ją i starał się o miłość, to nie pisałby tutaj, że to
                  ona tylko zamieniła się z anioła w diabła.

                  Prawdziwa miłość ma dwa bieguny: miłość(pozytywne uczucia)i nienawiść(negatywne).
                  Tylko zależne i bojące się pozostania samą kobiety nie okazują negatywnych uczuć.
                  Każdy normalny człowiek powinien umieć okazywać też negatywne uczucia i emocje
                  Nieokazywane ze strachu negatywne uczucia z czasem zabijają też te dobre.
                  Jak wyglądają i zachowują się osoby po latach ukrytego cierpienia?
                  Mają wyryty na twarzy żal i nienawiść. Bardzo często rak, czy inne choroby toczą
                  taką osobę.
                  Kiedyś np. jeden mężczyzna zapytał się, dlaczego jego żona nie uśmiecha się? To
                  ona cały czas ze strachu przed samotnością oszukiwała go, aż zabiła w sobie radość.

                  Dla swojego dobra trzeba umieć wyrażać negatywne uczucia.
                  A, ten kto boi się, że może okazać się niedoskonały, to nie zasługuje na
                  prawdziwą miłość.
                  • sagis Istnieje też coś takiego,że kobiety zależne psychi 08.12.05, 09:26
                    cznie od mężczyzn będą zawsze bronić go przed złym słowem. Jak tutaj w necie.
                    Ktoś kto zna mechanizm miłości i uczuć powstających w niej wie, że ona sama bez
                    przyczyny nie zmieniła się z anioła w złą osobę.
                    Gdyby on naprawdę kochał ją i był dobrym człowiekiem, to nie pisałby tutaj o
                    niej w ten sposób.
                    Wiele było na forum postów kochających mężczyzn, którzy nie mówili źle o swojej
                    ukochanej kobiecie i innym nie pozwolili na to. Nawet, jeśli w ich mniemaniu ona
                    zrobiła im coś złego.
                  • drzazga1 Re: Właśnie,a nie została ona jemu dana.Musiał co 08.12.05, 17:10
                    Nie sadze, zeby zmienila sie z aniola w diabla. Na poczatku zauroczenie druga
                    osoba przeslania jej wady, to jest etap: "Jak ona slicznie pluje"":), a oboje
                    staraja sie pokazac od najlepszej strony.
                    Mija troche czasu
                    i wraz ze wzrostem pewnosci co do uczuc drugiej osoby odslania sie takze te
                    mniej przyjemna czesc osobowosci. I to jest w porzadku, gorzej, kiedy bedac
                    pewnym uczuc zaczyna sie traktowac partnera jak worek treningowy, na kttorym
                    wyladowuje sie wszystkie frustracje (wtedy reszcie swiata mozna pokazywac nadal
                    slodka buzie)

                    W tym przypadku sadze, ze po prostu z jednej strony nigdy nie bylo prawdziwego
                    uczcuia, tylko skorzystanie z podpory w trudnym momencie zycia. Potem sie
                    polepszylo i podpora zaczela zawadzac, wiec sie ja tak "dyplomatycznie"
                    zniecheca.

                    Jesli to o bronieniu mezczyzn przez kobiety zalezne od nich psychicznie bylo do
                    mnie to pudlo:). Nie bronie z zasady facetow tylko z tego tytulu, ze sa
                    facetami. Kobiet tez dla zasady nie bronie.

                    A autor watku, coz, im szybciej wezmie sie do dzialania w zyciu zamiast tworzyc
                    watki na forum tym lepiej dla niego, no, chyba,ze on masochista;)
    • soundtropolis Re: JA MIALEM I TERAZ JEST.......... 05.12.05, 23:17
      moją żonką :))))))))))
    • zlotyrybek Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 23:39
      Tak - od 15 lat i coraz lepiej ...:)
      • soundtropolis Re: miłość życia istnieje coś takiego? 05.12.05, 23:45
        pewnie że istnieje
        • samiecc Re: miłość życia istnieje coś takiego? 06.12.05, 14:53
          co do mowienia jaka jest zla to nie tak.uwazam ze byla nie fair bo czuje ze to
          bylo jej wielkie zauroczenie mieszane z miloscia a zmojej strony milosc na
          zasadzie pojde za nia w ogień.i mysle ze ona nie kochała mnie tylko to jaki by
          łem dla niej i dlatego nie chciała odejść.ale od poczatku miała wątpliwości co
          do związku zawsze nie chciała poważnego związku i się sama szarpała w
          sobie.dopóki broniłem ją przed jej ex przed rodzicami gdy była słaba rozbita
          niepewna siebie to wszystklo nas keliło.gdy adrenaliny zabrakło okazało się ze
          tak naprawde ona mnie nie kocha ze to ze jest dobrze to dla niej zle ze jest za
          spokojnie za dobrze za normalnie.a najciekawsze ze zaczela pod koniec wszystko
          zwalac na mnie chodz cały zwiazek mowiła mi ze to jej wina ze gdyby nie moja
          postawa nie dałaby rady.i nagle wszystko obrociła tak ze to moja wina a moje
          wszystkie watpliwosci ktore byly przez te misiace okazaly sie ze byly prawdziwe
          i eksplodowaly z ogromna sila.gdy chcialem pogdac zeby zobacyzla jak ja to
          widze to byla zmeczona nie miala czasu ochoty itd .ale ja i tak ja mocno kocham
          niestety
        • samiecc Re: miłość życia istnieje coś takiego? 06.12.05, 14:59
          a co do jej wygladu to nie chodzi o slinienie sie na zasadzie fajnie jest ja
          zaliczyc ale o to ze ona dla mnie estetycznie jest piekna i iedalna dla moich
          zmysłow:)ma dokładnie w 100% wszystko tak jak zawsze marzyłem u kobiety plus
          zmysł ubierania chodzenia gust itd.
    • drzazga1 Re: miłość życia istnieje coś takiego? 06.12.05, 17:03
      Co do "milosci zycia| - owszem, jesli jest odwzajemniona. Nieodwzajemniona
      usycha, proces usychania jest czasem bardzo bolesny, ale nieunikniony. Kiedy
      juz nastapi wtedy czas na nowa milosc:)
    • sumire Re: miłość życia istnieje coś takiego? 06.12.05, 17:03
      Tego nie można wiedzieć, więc chyba nie do końca istnieje. Albo może inaczej -
      istnieje w danej chwili, kiedy jesteśmy maksymalnie zakochani i pewni, że tak
      do końca świata będzie.
      • nandru Re: miłość życia istnieje coś takiego? 07.12.05, 21:33
        Myślę, że prawdziwa miłość nie opiera się o zmysły,dotyk,pragnienia, chęć
        przebywania, rozmawiania itd. Prawdziwa miłość jest to poczucie
        odpowiedzialności za drugiego człowieka. Dlatego tak bardzo trudno jest o miłość
        życia. Nie tylko pragnienie brania, otrzymywania - lecz przede wszystkim
        przyjemność dawania. Jeżeli druga połówka tak samo wartościuje miłość, to
        związek powinien utrzymać się po grób.
    • carlabruni Re: miłość życia istnieje coś takiego? 06.12.05, 17:21
      ja kochałam tak na maksa w życiu tylko raz. wiem, że nic dwa razy się nie
      zdarza,ale ciągle szukam tego uczucia. pozdrawiam.
    • agata206 Re: miłość życia istnieje coś takiego? 09.12.05, 09:47
      hmm wlasnie poniekad to jest moj problem/ post kiedy slub?/ tyle ze nie
      powiedzialam mu ze nie pokocham go tak jak poprzedniego..bo niby niewiadomo
    • yntema Re: miłość życia istnieje coś takiego? 10.12.05, 17:13
      On mnie kochal od dawna-12 lat. Ale nie czekal na mnie. Ja go pokochalam gdy
      mial juz rodzine. Spotykalismy sie przez rok, bylo cudownie, potem co raz
      gorzej. Nie moglam zniesc tego ze on wraca do niej, chociaz mowil ze nic ich
      nie laczy. Nie wytrzymalam, zostawil mnie. To jest milosc mojego zycia. Kocham
      go nadal i wiem ze on mnie tez. Jego mama mi powiedziala ze moze na stare lata
      bedziemy razem. Mam nadzieje, ze wroci do mnie wczesniej.
      • nandru Re: miłość życia istnieje coś takiego? 10.12.05, 23:53
        Yntemo - jeżeli nie czekał, to nie kochał prawdziwie. Przyszedł i odszedł.
        Dziewczyno tracisz czas.
Pełna wersja