Gość: Mela
IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl
18.10.02, 17:50
Moja przyjaciółka ma 20 lat i stałego faceta. Mieszka z nim od roku i już
jest taką "żoną". On nie czuje się w obowiązku kupować jej kwiatków itd., ale
ona już czuje się w obowiązku gotować mu obiadki( chociaż oboje studiują) i
znosić jego narzekania( często w niezbyt cywilizowanej formie. Poza tym ona
zaczyna mieć obsesję, że go straci, choć nie ma ku temu realnych podstaw.
Uważa, że bez niego nie umiałaby żyć. Czy to jest normalne? Boję się, że to
już uzależnienie od miłości i od niego... Ona niejako traci młodość. Co z tym
robić?