Dodaj do ulubionych

A Wy jak wolicie?

18.10.02, 18:03
Zbliża się dzień Wszystkich Świetych i dzień zaduszek. Jak wolicie spędzać te
dni na sposób amerykański na wesolo przebrani za czarownice, demony, potwory
itp. uczestnicząc w balach i dyskotekach czy w tradycyjny poważny, dostojny,
refleksyjny polski sposób?
Noc Halloween pochodzi z Ameryki łacińskiej wziąła się z odmiennego do
naszego podejscia do śmierci. Śmierć to wyzwolenie, powód do radości, bo
dusza zmarłego idzie do raju, narodziny to powód do placzu, bo życie to nic
innego jak pasmo udręki i rozpaczy.
Czy można pogodzić obie te tradycje? A jeśli nie to, która preferujecie?

Bez względu na treść dalszych wypowiedzi wszystkim życzę wesoło wyszczerzonej
w plomiennym usmiechu dyni na parapecie okna.
Obserwuj wątek
    • baba_agick dla mnie.. 18.10.02, 18:15
      cmentarz jest miejscem, którego dostojeństwo należy uszanować..
      ale grób jest tylko miejscem pochowania zwłok - dusza jest wolna. to nie jest
      smutne święto tylko moment refleksji i modlitwy, za tych, którzy odeszli.

      śmierć nie jest końcem tylko przejściem w inny stan..

      pamiętam jak po śmierci mojej Babci brdzo po niej płakałam - nie mogłam się z
      tą śmiercią pogodzić (i wciąż nie mogę)... w kilka dni po śmierci Babcia
      przyśniła mi się ze swoim mężem (Dziadkiem, który umarł jeszcze przed moim
      narodzeniem)jak stali koło swojego grobu, trzmali w dłoniach słoneczniki i
      uśmiechali się.... byli szczęśliwi - Babcia powiedziałą do mnie: "Dziewczynki
      (mam siostrę) nie płaczcie nad tym grobem - tu nas nie ma.. my jesteśmy teraz
      bardzo szczęśliwi, jest nam dobrze... ten grób jest pusty - tam są tylko nasz
      ciała a my jesteśmy koło was.."
      Odwrócili się i poszli w głąb cmentarza...
      Modlę się za Babcię i Dziadka bo wiem, że modlitwa i rozmowa z nimi (zwłaszcza
      z Babcią) jest im bardziej potrzebna niż cała otoczka jednego dnia w roku..

      oczywiście pojadę na cmentarz, położę kwiaty, setny raz zapytam Babcię dlaczego
      tak nagle i wrócę do domu... ale będę wiedziałą, że ona jest zawsze przy mnie.


      • Gość: renia Agick IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 18.10.02, 21:52
        Wzruszylas mnie. Zwlaszcza te slowa "Tu nas nie ma". Moja Mama niedawno zmarla,
        niedlugo bedzie pierwsze swieto zmarlych po Jej smierci i coz, nie bede na Jej
        grobie, wlasciwie to nawet nie wiem jak ten grob wyglada, bo gdy wyjezdzalam
        jeszce nie byl gotowy. Ale ciesze sie, ze napisalas, ze "tam ich nie ma" -
        wiec to niewazne gdzie te swieczke zapale (pojde na lokalny cmentarz). Boli
        mnie, ze byc moze w zadne swieto Wszystkich Swietych nie zapale znicza na
        grobie swojej Mamy (nie mam mozliwosci wyjezdzac do polski w listopadzie -
        praca, szkola). Nie wiem jak to bedzie. Sni mi sie czesto, zawsze raczej smutno
        i nie czuje sie dobrze gdy sie budze. Trzeba sie modlic i dac na msze - tak
        mowia przyjaciele, no coz, pewnie tak zrobie...


        Sprawdz jutro @
        • melinek Wnioski 22.10.02, 14:05
          Podsumowując dwie powyższe wypowiedzi pokuszę sie o wniosek, że nie ma u nas
          ludzi zainteresowanych obchodzeniem Halloween. Jesteśmy tak bardzo skostniali w
          naszych tradycjach zwłaszcza świąt Wszystkich Świętych, że nie w głowie nam
          dyskoteki i bale przebierańców. Bo u nas nie wypada, nie uchodzi. Idziemy na
          groby posmędzić, posmucić sie, zapalić światełko, powspominać zmarłych.
          Mi jednak podobają się te zamorskie obyczaje, choćby jako antidotum na jesienną
          chandrę.
          • pajdeczka Re: Wnioski 22.10.02, 14:38
            Jakie wnioski Melinek! Poczekaj na mnie. Dopiero dwie baby się wypowiedziały.
            Otóż ja się przychylam do Twojej opcji. Nie rozumiem, jak w katolickim kraju
            można tak dramatycznie traktować odejście zmarłego do krainy wiecznych łowów.
            Jak mówi nasza religia to jest wybawienie ( w przypadku narodu polskiego tym
            bardziej) rozstanie z tym "łez padołem". Przecież idziemy do lepszego świata,
            no i spotkamy się ze znajomymi. Dla mnie, chociaż nie mam już ojca i paru
            innych dalszych członków rodziny, nie jest to smutne święto. Ale też nie baluję
            w tym dniu, bo jeśli nie baluję w Sylwestra to tym bardziej w Święto Zmarłych.
            Zgadzam się również , co do kolejnych narodzin potomka. W naszym kraju to
            raczej nie powinien być powód do radości, a jeśli już, to krótkotrwały (myślę
            tu o rodzinach, gdzie co rok to prorok, ale nie tylko).
            Dyni też sobie nie kupię. Wystarczy mi własna głowa.
          • Gość: Anton Powagi, powagi! IP: 195.94.207.* 22.10.02, 17:02
            melinek napisał:

            > Jesteśmy tak bardzo skostniali w
            > naszych tradycjach zwłaszcza świąt Wszystkich
            Świętych, że nie w głowie nam
            > dyskoteki i bale przebierańców. Bo u nas nie wypada,
            nie uchodzi. Idziemy na
            > groby posmędzić, posmucić sie...

            Zawracanie głowy. Święto - nie musi oznaczać potańcówy i
            ochlaju. Wszystkich Świętych to właśnie taka piękna
            uroczystość, która przypomina o przemijaniu, o tym, że co
            było, nie wróci, co będzie - nie wiadomo. 1 listopada to
            chwila wytchnienia, zatrzymania się, zamyślenia.
            "Skostniali", dobre sobie! W każdy weekend mogę się
            wybrać do Piekarni, raz w roku dobrze jest się wybrać na
            drugą stronę Powązkowskiej. Piękno jest nie tylko w
            zgiełku i dynamicie, ale też w spokoju, w refleksji.
            Trzeba je tylko umieć (chcieć!) dostrzec.
            Poza tym - za miesiąc Andrzejki. Jeśli ktoś potrzebuje
            zezwolenia tradycji narodowej na balangę, będzie się mógł
            w sam raz wyhasać. Aha - i proszę mi za miesiąc nie
            pisać, jacy to my głupi, że zamiast 30 listopada
            grzecznie iść spać, żeby następnego dnia być wypocętym
            (jak kulturalni ludzie w Zachodniej Europie) balangujemy.
            • Gość: oka Re: Powagi, powagi! IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 23.10.02, 00:28
              Bardzo mi się podoba wypowiedź Antona. Polska tradycja obchodzenia tego święta
              na poważnie jak najbardziej mi odpowiada. Wygłupy w stylu amerykańskim w tym
              dniu zupełnie do mnie nie przemawiają. Moim zdaniem są one sprzeczne z naszą
              kulturą. I jeszcze jedno. Kiedyś miałam okazję zobaczyć Polskę 1 listopada
              wieczorem z lotu ptaka. Nigdy nie zapomnę widoku tych rozjarzonych świateł na
              cmentarzach. To było coś, co zapierało dech. Bardzo piękne i bardzo polskie.
        • k_a_j_o Re: Agick 23.10.02, 17:53
          zawsze miło o nich pomyśleć. I to bez wzgledu na to gdzie jesteśmy. Zwłaszcza,
          ze nie robimy tego często bo ciągle gdzieś się spieszymy.
        • Gość: dziki Re: Agick IP: *.dyn.optonline.net 26.10.02, 05:54
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > Wzruszylas mnie. Zwlaszcza te slowa "Tu nas nie ma". Moja Mama niedawno
          zmarla,
          >
          > niedlugo bedzie pierwsze swieto zmarlych po Jej smierci i coz, nie bede na
          Jej
          > grobie, wlasciwie to nawet nie wiem jak ten grob wyglada, bo gdy wyjezdzalam
          > jeszce nie byl gotowy. Ale ciesze sie, ze napisalas, ze "tam ich nie ma" -
          > wiec to niewazne gdzie te swieczke zapale (pojde na lokalny cmentarz). Boli
          > mnie, ze byc moze w zadne swieto Wszystkich Swietych nie zapale znicza na
          > grobie swojej Mamy (nie mam mozliwosci wyjezdzac do polski w listopadzie -
          > praca, szkola). Nie wiem jak to bedzie. Sni mi sie czesto, zawsze raczej
          smutno
          >
          > i nie czuje sie dobrze gdy sie budze. Trzeba sie modlic i dac na msze - tak
          > mowia przyjaciele, no coz, pewnie tak zrobie...
          >
          >
          > Sprawdz jutro @



          Tak, masz racje,trzeba dac na msze!
          Ja jestesm w USA od 13 lat.
          Moj ojciec umarl w dwa miesiace po moim przyjezdzie tutaj.
          Nie mialem zadnych szans byc na jego pogrzebie.
          Matka zas moja zmarla 18 miesiecy temu i tez nie mialem
          tej okazji by byc na jej pogrzebie.

          To nieprawda,ze ich nie ma tam.
          Ich rowniez nie ma tu!!!
          To tylko iluzja,ich nie ma nigdzie!

          Zeby zrozumiec gdzie oni sa,trzeba przejsc cala droge zycia,
          az do samego konca.
          Ale wiesz mi ze i tak ich nie znajdziesz.
          Niestety,przepraszam za ta obrzydliwa koniecznosc zycia.
          Ale to nie ja, ja wymyslilem.

          pozdrowienia bardzo serdeczne,

          dziki, :)


      • Gość: Mrufka. halloween IP: *.abo.wanadoo.fr 23.10.02, 00:38
        Pajdeczka napisal/a :

        > Dyni nie kupie, wystarczy mi wlasna glowa.

        Doskonale porownanie. Tez zauwazylam, ze twoja glowa jest pusta. I troche w
        niej ciemno- wstaw sobie zapalona swieczke, to oprocz tego, ze troche cie
        oswieci, bedziesz mial/a prawdziwy halloween.

        Mrufka.
          • pajdeczka Re: Po co to, 23.10.02, 09:54
            Jendzo, spoko. Lubię żartować z siebie, czego nie potrafi tutaj większość i to
            jest ich życiowa tragedia.
            W połączeniu z prowokacją daje to niezły efekt. Oczywiście, porównując swoją
            głowę do dyni spodziewałam się, że ktoś nie wytrzyma i skomentuje w
            przewidywany przeze mnie sposób. Żałuję, że tylko jedna osoba zareagowała.
            Aktualnie jestem w szoku, po odkryciu kim jest naprawdę autor, a właściwie
            autorka niniejszego wątku. Założyłam na ten temat osobny wątek.
            Pozdrawiam z mgły





            jendza1 napisała:

            > Mrufko?
            > Co i komu chcesz udowodnic?
            >
            > pozdrawia jendza
            > bezsilna


      • melinek Re: Pytanie do Melinki (ważne) 23.10.02, 14:07
        pajdeczka napisał:

        > Czy łączy Cię coś z Poison_, bo obie macie w swych sygnaturkach plusiki?
        > Będę wdzięczna za odpowiedź.

        Nic. Nawet telewizorów telepatycznie nie włączamy;)).
        Gdyby to było moje, zdecydowałbym sie na nick jad, trutka lub toksyna.
        • pajdeczka Re: Pytanie do Melinki (ważne) 23.10.02, 15:10
          melinek napisał:

          > pajdeczka napisał:
          >
          > > Czy łączy Cię coś z Poison_, bo obie macie w swych sygnaturkach plusiki?
          > > Będę wdzięczna za odpowiedź.
          >
          > Nic. Nawet telewizorów telepatycznie nie włączamy;)).
          > Gdyby to było moje, zdecydowałbym sie na nick jad, trutka lub toksyna.


          No widzisz Melinku, to ktoś sobie przywłaszczył Twoją sygnaturkę mówiąc
          delikatnie i chce śledztwo sprowadzić na ślepe tory. Ale ja, niczym ogar,
          wywęszę niedługo przestępcę. Renia twierdzi, że to nie ona, więc postawiłam
          sobie za punkt honoru wykryć sprawcę. A zemsta będzie słodka!
          Połechtaj bobaska ode mnie po piętkach!
            • Gość: Mrufka do Jendzy1 IP: *.abo.wanadoo.fr 23.10.02, 22:26
              Jendza, moj post "halloween" byl odpowiedzia na zdanie Pajdeczki, ktore
              brzmialo: "...co do kolejnych narodzin potomka w naszym kraju to raczej nie
              powinien byc powod do radosci, a jesli juz to krotkotrwaly".

              Chyba masz racje, nie powinnam byla nawet na takie glupoty odpowiadac.
              Podejrzewam, ze kobieta, ktora to napisala jest zgorzkniala stara panna, bo
              chyba jako kochajaca matka nie moglaby czegos takiego napisac. Nie cieszyc sie
              z narodzin wlasnych dzieci, tez cos!
              Moja mama urodzila czworke dzieci( rok po roku) i chociaz oboje z ojcem
              zarabiali doslownie grosze i zyli na garnuszku rodziny to byli bardzo
              szczesliwi. A moj Tato to po moich narodzinach z radosci, ze ma corke nie
              trzezwial przez trzy dni :)
              Pozdrawiam Cie Jendza,

              Mrufka.


              • melinek Re: do Jendzy1. Wtrace sie. 23.10.02, 22:40
                Gość portalu: Mrufka napisał(a):
                Nie cieszyc sie
                > z narodzin wlasnych dzieci, tez cos!
                > Moja mama urodzila czworke dzieci( rok po roku) i chociaz oboje z ojcem
                > zarabiali doslownie grosze i zyli na garnuszku rodziny to byli bardzo
                > szczesliwi.
                Tez bym sie czul szczesliwy bedac utrzymywanym przez wlasna rodzine wiodac
                przyjemne zycie i plodzac dzieci rok za rokiem.

                > A moj Tato to po moich narodzinach z radosci, ze ma corke nie
                > trzezwial przez trzy dni :)
                To byla taka radosc na sposob ameryki lacinskiej. Radosc z rozpaczy. Jak juz
                nie ma lez to tylko upic sie pozostaje.
                • Gość: Mrufka do melinka/melinki IP: *.abo.wanadoo.fr 23.10.02, 22:56
                  melinek napisał:

                  > > Tez bym sie czul szczesliwy bedac utrzymywanym przez wlasna rodzine wiodac
                  > przyjemne zycie i plodzac dzieci rok za rokiem.

                  Rodzina utrzymywala ich minimalnie, tyle co dach nad glowa i jedzenie. Rodzice
                  nigdy nie mieli pieniedzy na wydawanie ich na siebie, na rozrywki, nawet kiedy
                  oboje pracowali. Ale kochali sie i sami sobie do szczescia wystarczali.
                  Planowali czworke dzieci i tyle nas mieli.

                  > To byla taka radosc na sposob ameryki lacinskiej. Radosc z rozpaczy. Jak juz
                  > nie ma lez to tylko upic sie pozostaje.

                  Wspolczuje twojej panience/facetowi. W razie wpadki z Toba, pewnie upije sie do
                  nieprzytomnosci.


                  • melinek Re: do Mrru, Mrru, Mrufki - kocicy 24.10.02, 21:55
                    Gość portalu: Mrufka napisał(a):

                    > Wspolczuje twojej panience/facetowi. W razie wpadki z Toba, pewnie upije sie
                    > do nieprzytomnosci.
                    >
                    Istnieje cos takiego jak antykoncepcja, pewnie jeszcze o niej nie slyszlas?
                    Bo, z twojego postu to nie wynika.
                      • Gość: Mrufka do Melinka IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.02, 23:21
                        Melinek napisal/a :

                        > Istnieje cos takiego jak antykoncepcja, pewnie jeszcze o niej nie slyszalas.
                        >Bo z Twojego postu to nie wynika.


                        Po co antykoncepcja ludziom, ktorzy CHCA miec dzieci ???
                        A jesli chodzi o Ciebie to uwazam, ze jesli jestes kobieta to sie powinnas
                        zabezpieczac do konca zycia, a jesli mezczyzna to bierz kobiety, ktore nie
                        planuja powiekszenia rodziny. Bo naprawde szkoda dzieci....


                        Mrufka.
                        • melinek Re: do Melinka 24.10.02, 23:49
                          Gość portalu: Mrufka napisał(a):

                          > Po co antykoncepcja ludziom, ktorzy CHCA miec dzieci ???
                          > A jesli chodzi o Ciebie to uwazam, ze jesli jestes kobieta to sie powinnas
                          > zabezpieczac do konca zycia, a jesli mezczyzna to bierz kobiety, ktore nie
                          > planuja powiekszenia rodziny. Bo naprawde szkoda dzieci....
                          >
                          > Mrufka.

                          Piętnowanie takich odmieńców jak np. ja, doprowadziło kiedyś do powstania
                          inkwizycji i płonących stosów a historia, o zgrozo, lubi sie powtarzać. Chyba
                          zaopatrzę sie w gaśnicę.
                      • melinek Re: po co to? 24.10.02, 23:55
                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                        > Co i komu chcesz udowodnic?

                        Ja? Chcę? Udowodnić? Niby co? Niby komu? A co to już sąd?
                        Nikt mnie nie uprzedził. To zaczęłyście beze mnie?
                        • Gość: jendza Re: po co to? IP: *.abo.wanadoo.fr 25.10.02, 13:02
                          melinek napisał:

                          > Gość portalu: jendza napisał(a):
                          >
                          > > Co i komu chcesz udowodnic?
                          >
                          > Ja? Chcę? Udowodnić? Niby co? Niby komu? A co to już sąd?
                          > Nikt mnie nie uprzedził. To zaczęłyście beze mnie?
                          >
                          Jesli Twoja wypowiedz, Melinku, o antykoncepcji, miala byc zabawna,
                          to NIE BYLA. Zatem: jesli mielismy podziwiac Melinkowe poczucie
                          humoru, to - sila faktu - nie ma czego podziwiac.
                          Moim zdaniem, to byla wypowiedz bez klasy, niesmaczna, bez wyczucia,
                          prymitywna...
                          Stad pytanie: czy - zabierajac glos w taki sposob - chcialas/les sie
                          wypowiedziec na temat po prostu (nie wydaje mi sie, ta wypowiedz nie
                          wnosi niczego konstruktywnego..), wykazac ewentualnym 'poczuciem humoru'
                          (patrz wyzej), a moze zademonstrowac wlasny brak wyczucia/smaku/prymitywizm?
                          Teraz wyrazam sie jasniej?
    • mamuszka2002 Wnioski 2 25.10.02, 01:10
      Smutek święta Wszytkich Zmarłych jest widać nie do wykorzenienia u nas i z tym
      trzeba sie pogodzić. Może gdyby bale halloweenowe wprowadzili w przedszkolach,
      to w miarę dorastania nowego pokolenia tradycja by się trochę rozweseliła.
      Godzimy sie na ten smutek, może dlatego, że jest on od radości łatwiejszy.
      Wystarczy zachować nieruchomą twarz. Radość i uśmiech natomiast wymagają
      wysiłku, trzeba napinać pewne patie mięsni twarzy. Dla niektórych to wysiłek
      wręcz kolosalny, łatwiej by przebiegli maraton, niż sie uśmiechnęli a takie
      święto to im tylko sprzyja.

      Nadal uważam, że jesteśmy skostniali może tylko wybiórczo.
      Takie walentynki to chętnie obchodzimy, bo zwyczaj świecki, z katolicyzmem nie
      ma nic wspólnego. Przyjęło sie od razu wysyłanie karteczek, małych upominków.
      Sprawę ubarwiają domysły i zgadywanki w kto jest nadawcą. Sklepy i księgarnie
      zawalone są karteczkami na tę okazję. Najwcześniej przyjęło sie w
      podstawówkach, potem przeszło do liceów a teraz do biur i jeszcze dalej.
      Więc jak to jest? Asymilujemy to co pogańskie, wesołe, radosne, miłe ale jeśli
      chodzi o Wszystkich Świętych, to jakoś nie możemy sie przełamać. Zatarł sie nam
      w świadomości trybik odpowiadający za ten dzień. Powtarzamy co roku ten sam
      scenariusz. Gnamy przez pół kraju lub całe miasto do grobu najbliższych, by
      dołączyć do tłumu maszerującego alejkami cmentarzy, postępując kroczek za
      kroczkiem, wpółzaczadzeni dymem z kopcących lampioników. Kupujemy chryzantemy,
      wieńce i znicze, by tymi gestami zadość uczynić wymogom sumienia i tradycji.
      • Gość: Anton Gadał dziad do obrazu IP: 195.94.207.* 25.10.02, 09:46
        ...a obraz ani razu

        mamuszka2002 napisała:

        > Smutek święta Wszytkich Zmarłych jest widać nie do
        > wykorzenienia u nas i z tym trzeba sie pogodzić.

        Dziewczyno! Jaki smutek? Read my lips: P-O-W-A-G-A.
        Wiesz, co to słowo znaczy? NAMYSŁ, REFLEKSJA, chwila
        zastanowienia się nad życiem, nad sobą, nad światem. To
        nie ma wiele wspólnego ze smutkiem, ale - fakt - jeszcze
        mniej z wesołym szczerzeniem zębów.

        Albo zróbmy tak: szczerz sobie zęby na co dzień i od
        święta, ale wyświadcz mi tę przysługę i nie przychodź z
        boom boxem na Powązki (czy na Rossę, czy Rakowice),
        przynajmniej 1 listopada. Będziemy kwita.

        > Może gdyby bale halloweenowe wprowadzili w
        > przedszkolach, to w miarę dorastania nowego pokolenia
        > tradycja by się trochę rozweseliła.

        Tia, aha, pranie mózgów i wyrób Janków Krasickich jużeśmy
        przerabiali. Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, że
        właśnie zaproponowałaś zaprowadzenie Nowego Wspaniałego
        Świata, dość dokładnie według recepty Huxleya? Tzn. -
        wciskajmy ludziom, żeby byli weseli, wbijajmy im to do
        głowy, a nie będą mieli trosk, nie będą się buntować,
        zachowamy ład społeczny. A, no oczywiście konsumpcja też
        będzie większa. (Swoją drogą, za halloweenowy kostium
        można zgarnąć znacznie więcej niż za głupie parę
        świeczek, więc istotnie się kalkuluje.)

        > Godzimy sie na ten smutek, może dlatego, że jest on od
        > radości łatwiejszy.
        > Wystarczy zachować nieruchomą twarz.

        Mawiają - "gdybyś był milczał, uznano by cię za mędrca".
        Ty, zdaje się, wzięłaś to na poważnie.

        A może takie czasy przyszli, że trzeba mędrca i fakira,
        żeby umieć trzymać język na wodzy i przez pięć minut?
        • melinek Stał sie cud, obraz przemówił. 25.10.02, 21:53
          Gość portalu: Anton napisał(a):

          > ...a obraz ani razu

          To chyba ten obraz miałeś na myśli?
          artyzm.com/p/pruszkowski/zaduszki.htm
          > mamuszka2002 napisała:
          (mamuszka2002 = melinek)

          > > Smutek święta Wszytkich Zmarłych jest widać nie do
          > > wykorzenienia u nas i z tym trzeba sie pogodzić.
          > Dziewczyno! Jaki smutek? Read my lips: P-O-W-A-G-A.
          > Wiesz, co to słowo znaczy? NAMYSŁ, REFLEKSJA, chwila
          > zastanowienia się nad życiem, nad sobą, nad światem. To
          > nie ma wiele wspólnego ze smutkiem, ale - fakt - jeszcze
          > mniej z wesołym szczerzeniem zębów.

          Znowu mnie ktoś napada. Wiedzę Anton, że twoje słowa pisane były w afekcie. Nie
          daleś sobie czasu, żeby ochłonąć i cale oburzenie WYWRZESZCZAŁEŚ w tym poście,
          aż ucho wewnętrzne trzeba było sobie zatkac, by nie ogłuchnąć. Jak mawiają
          Francuzi zemste, w tym wypadku oburzenie lub nawet zgorszenie, je się na zimno.
          Takie ataki to na forum normalne, typowo polskie zachowanie. Huzia na Józia,
          dokopać ile wlezie. Ulżyło ci? To teraz posłuchaj.

          Wracając do tematu. Dla ciebie to święto wiąże się z P_O_W_A_G_Ą i nie będę z
          tym polemizować, natomiast dla mnie ze S_M_U_T_K_I_E_M. Nawet zadałeś sobie
          trud zacytowania definicji. Pochwalam te belferskie zapędy. Wiedzy nigdy dość.
          W tym amoku zapomniałeś, że każdy ma tutaj prawo do własnych poglądów na dany
          temat, choćby jak najbardziej bulwersujących.
          Pytanie było proste "A Wy, jak wolicie?", abstrahując od treści wątku, a ty
          zrobiłeś z tego nową wojnę forumową. Ciekawe jak odpowiadasz, gdy ci ktoś
          powie "dzień dobry"? Walisz bejsbolem po głowie?

          > Albo zróbmy tak: szczerz sobie zęby na co dzień i od
          > święta, ale wyświadcz mi tę przysługę i nie przychodź z
          > boom boxem na Powązki (czy na Rossę, czy Rakowice),
          > przynajmniej 1 listopada. Będziemy kwita.

          Wspaniały pomysł. Bedziemy kwita, gdy ci wystawie rachunek za akumulatory do
          boom boxa.
          Na dodatek, dowiedz się ignorancie, ze 1 listopada wcale nie kluci się w
          kalendarzu z halloween przypadającym na wigilie tego dnia. Zaduszki, bo jeszcze
          takie istnieją, są 2 listopada. Więc jedno z drugim nie koliduje.

          > > Może gdyby bale halloweenowe wprowadzili w
          > > przedszkolach, to w miarę dorastania nowego pokolenia
          > > tradycja by się trochę rozweseliła.
          > Tia, aha, pranie mózgów i wyrób Janków Krasickich jużeśmy
          > przerabiali. Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, że
          > właśnie zaproponowałaś zaprowadzenie Nowego Wspaniałego
          > Świata, dość dokładnie według recepty Huxleya? Tzn. -
          > wciskajmy ludziom, żeby byli weseli, wbijajmy im to do
          > głowy, a nie będą mieli trosk, nie będą się buntować,
          > zachowamy ład społeczny. A, no oczywiście konsumpcja też
          > będzie większa. (Swoją drogą, za halloweenowy kostium
          > można zgarnąć znacznie więcej niż za głupie parę
          > świeczek, więc istotnie się kalkuluje.)

          Porównałeś moją propozycje do „Nowego Wspaniałego Świata” Huxleya, nie
          zwracając uwagi na fakt, ze taki świat to nie utopia, taki świat istnieje. Jest
          realny i namacalny – to Stany Zjednoczone. Tam odbywają się te halloweenowe
          imprezki.
          Kojarz tak wszystko, jak to robisz do tej pory a w końcu pomylisz
          fototapete z rzeczywistością.

          > Mawiają - "gdybyś był milczał, uznano by cię za mędrca".
          > Ty, zdaje się, wzięłaś to na poważnie.

          Czasami warto zrobić z siebie durnia,
          by przekonać się, że się nie jest osamotnionym.

          > A może takie czasy przyszli, że trzeba mędrca i fakira,
          > żeby umieć trzymać język na wodzy i przez pięć minut?

          Takie przyszli_ czasy, że twoja zgryźliwość,
          gdyby ją chcieć ucieleśnić, przybrałaby postac rozjuszonej
          osy machającej bezsilnie żądełkiem, bo jest bezradnie przyklejona do mucholepu.
      • Gość: baccar Re: Wnioski 2 IP: 213.231.15.* 25.10.02, 15:25
        Sama jesteś skostniała. Ja pamietam, że we Wszystkich Świętych chodziliśmy z
        rodzina na Bródno i pogańskim zwyczjem przy grobach naszej rodziny zajadalismy
        wcześniej przygotowane kanapki i popijalismy różnościami, śmiechu było jak na
        imieninach a wszystko dlatego, że gdyby tak dziadek widział jak smucimy, to by
        nas dopiero po nocach straszył. Szkoda mi że te czasy minęły...
    • muszek0 Re: A Wy jak wolicie? 25.10.02, 09:33
      nie obchodzę 'walentynek'. Z samej przekory.
      przebieranie się w diabła 1 listopada uważam za debilizm.
      acha... w święto dziękczynienia nie jadam indyka.
      wszczepianie na polski grunt zamorskich obyczajów mierzi mnie sztucznością.
      mierzi mnie też wszelki brak krytycyzmu i zastanowienia. ludzie łykają pop-
      kulturo-biznes tak gładko jak krowę zmieloną z kopytami w mc szicie.
      • liloom 1 listopada 25.10.02, 09:50
        Nie jest dla mnie swietem wesolym i nie mam zamiaru balowac, bo przypominam
        sobie wtedy o tych, ktorzy odeszli, wiekszosc duzo za wczesnie i bardzo mi ich
        brakuje, wiec mi napewno nie do smiechu. Tradycja amerykanska jest mi
        kompletnie obca - czy ktos moze wie skad wogole sie wziela, bo ja nie wiem.
        Dynie w oknie moze powiesic sobie moja corka, ona nie ma jeszcze takich
        skojarzen jak ja, kiedys sobie wybierze co ja bardziej "neci i kusi".
        Jestem generalnie przeciwko "konsumpcyjnemu spoleczenstwu" i temu "zlotemu
        cielcowi", ktory rzadzi swiatem, a wiele zwyczajow amerykanskich jest dla mnie
        tylko robieniem kasy na naiwnych. Niemniej jednak staram sie to wywazyc i
        wcale nie mam zamiaru zabraniac mojemu dziecku imprezy halloween, jesli na taka
        bedzie miala ochote. Ale innych wartosci tez mam zamiar nauczyc, szacunku do
        tradycji i wlasnych korzeni tez.
        • Gość: inka_sama Re: 1 listopada IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.10.02, 23:16
          Przede wszystkim - czy w Stanach 1 listopada jest dniem kiedy się odwiedza
          groby zmarłych? Zdaje się że nie. Oni maja taki dzień - ale w innym terminie. I
          zdaje się ze wtedy nie tańcza w maskach na grobach bliskich...

          To święto nie jest dniem smutku. Nie w założeniach! To tak jak imieniny
          wszystkich - bo to dzień wszystkich świętych. Pewnie że niektórzy bedą je
          przezywac z rozpaczą - bo nie pogodzili ise do końca z odejściem kogos
          ukochanego... Ale oni sa zrozpaczeni CAŁY czas a nie tylko 1 XI. Dla mnie
          zawsze był to czas spotkań z rodziną, wcale nie przygnębiający. Czas by
          pomyśleć jednak również o tym że kiedyś każdy... Pamiętam chwilę wzruszenia
          pare lat temu gdy spojrzałam na głowę mego Taty i widząc siwiznę i lekka
          łysinke uświadomiłam sobie że chwila gdy odejdzie jest coraz bliższa. Aż za
          gardło mnie złapało. Tata jest nadal z nami - ale los odebrał mi kogos dużo
          młodszego i równie bliskiego...

          Niech Amerykanie się bawią. Niech jedzą indyka. Niech 26 grudnia ida do pracy.
          Niech obchodzą swój Memorial Day w maju...
          A ja jestem z Polski. I nie muszę byc Amerykanką.
          Czy ich beztroska i powierzchowność w kontaktach międzyludzkich zawsze są
          najlepszym wzorem?
          Szkoda że u innych widzimy wiele dobrego - a nie umiemy wypromować swoich
          tradycji. Zawsze musimy miec swoich idoli za granicą?

          Nie cierpie tych paskudnych masek hallowinowych. A moje dziecko tylko RAZ w
          życiu szczękało zębami ze strachu - gdy taka paskudę zobaczyło w sklepie.
          Dziękuję. Nie strasze moich dzieci. I nie chce by ktoś to robił.
          • Gość: jendza Re: 1 listopada IP: *.abo.wanadoo.fr 25.10.02, 23:37
            Trzymaj sie, Ineczko!
            I niech ten 1 listopada bedzie dla Ciebie
            dniem kolejnym pogodnej zgody na nieuniknione...
            Dniem, wraz z ktorym niekoniecznie sie rozumie, ale
            zyc coraz latwiej... zawierzyc rowniez.
            Ja WIEM, ze nasi naprawde nam BLISCY sa przy nas,
            niezaleznie, po ktorej stronie...
            To zreszta jeden z fenomenow naszej egzystencji...
            Fenomenow tak naprawde niepojmowalnych...
            Dobrej nocy!
            jendza
            • Gość: do JENDZY Wanadoo IP: *.abo.wanadoo.fr 26.10.02, 00:16

              Jendza, z jakiego miasta piszesz? Bo obie mamy wanadoo :)) Jak jeszcze jestes
              przy kompie to odpowiedz STP. Jesli mieszkasz gdzies blisko to sie mozemy
              spotkac przy kawie :)

              Mrufka.

              ps./ Polski jezyk slysze na paryskich ulicach dosyc czesto i za kazdym razem
              mijam rodakow z bijacym sercem i usmiechem na gebie :)) i wtedy najczesciej
              slysze (juz za swoimi plecami): "Ty, czego ta Zabojadka od nas chciala?"
              albo "Nie jestem gdzies na twarzy brudny?" :)



              • liloom milej kawy wanadoo:) 26.10.02, 08:36
                hehe, ja was juz dawno wypatrzylam:)


                Gość portalu: do JENDZY napisał(a):

                >
                > Jendza, z jakiego miasta piszesz? Bo obie mamy wanadoo :)) Jak jeszcze jestes
                > przy kompie to odpowiedz STP. Jesli mieszkasz gdzies blisko to sie mozemy
                > spotkac przy kawie :)
                >
                > Mrufka.
                >
                > ps./ Polski jezyk slysze na paryskich ulicach dosyc czesto i za kazdym razem
                > mijam rodakow z bijacym sercem i usmiechem na gebie :)) i wtedy najczesciej
                > slysze (juz za swoimi plecami): "Ty, czego ta Zabojadka od nas chciala?"
                > albo "Nie jestem gdzies na twarzy brudny?" :)
                >
                >
                >
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka