bezpieczenstwo w zwiazku

08.12.05, 11:06
czy moglybyscie byc w zwiazku z facetem przy ktorym nie czujecie sie bezpiecznie?
Mowie o powaznym zwiazku, mamy plany aby razem zamieszkac i byc ze soba "na powaznie"
    • sagis Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:11
      Jeśli jesteś zdesperowana i myślisz, że nic innego Ci nie pozostało.
    • bitch.with.a.brain Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:12
      nie
      • kaskaka1 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:14
        ne jestem zdesperowana, zalezy mi na nim bardzo i na tym zwiazku, ale zastanawiam sie czy
        taki facet sie zmieni, czy bedzie umial mi dac takie poczucie. A wedlug Was z czego wynika to,
        ze czujemy sie przy kims bezpiecznie?
        • ulaa4 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:17
          ale o co chodzi? "bezpieczeństwo w związku" w jaki sposób objawia sie jego
          niebezpieczenstwo??????
          • michalina1974 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:20
            chcialam zapytac o to samo :-)
          • kaskaka1 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:21
            chodzi o poczucie bezpieczenstwa w zwiazku, o to co decyduje o tym ze czujesz sie przy kims
            bezpiecznie, przy osobie z ktora jestes
            • ulaa4 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:24
              napisałaś "czy moglybyscie byc w zwiazku z facetem przy ktorym nie czujecie sie
              bezpiecznie?" to swiadczy o tym ze cos Ci daje do myślenia - czego być może my
              nie mamy w naszych małżeństwach....
    • kohol Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:19
      Czuję się bezpiecznie przy swoim facecie, ale nie wiem, czy to wynika z niego,
      czy z mnie. Jestem osobą "wewnątrzsterowną" i wydaje mi się, że w takim samym
      stopniu się wspieramy, nie będa jednocześnie dla siebie nawzajem głównym
      oparciem.
      Innymi słowy - najwięcej poczucia bezpieczeństwa daję sobie chyba sama...
      • kaskaka1 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:24
        ja mam taka sytuacje, ze nie czuje tego ze moge na nim polegac, boje sie powaniejszego
        zwiazku bo czuje ze w momencie jak sie pojawi problem, to bede go musiala rozwiazac sama, a
        skoro zamierzamy razem mieszkac to problemy sie pojawia i oczekuje od niego ze bedziemy je
        razem rozwiazywac
        • maretina Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:26
          nie licz na to, ze po zamieszkaniu razem zmieni sie na lepsze. przeciwni:
          poznasz wiecej jego wad.on twoich tez......
          nie wiem czym dla Ciebie jest bezpieczenstwo... nie wiem czego brakuje temu
          facetowi, ale jesli teraz Ci z tym zle, to pozniej bedzie gorzej.
        • ulaa4 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:26
          aha. w sumie to ze moge polegac na mężu ZAWSZE pozwoliło mi w decyzji o
          małżeństwie. wiec nie mogłabym sie wiązac w takim jak Twój przypadku.
          • kaskaka1 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:29
            a czy Twoj maz jest osoba stanowcza i konkretna?..czy z tego wynika poczucie bezpieczenstwa?
            bo moj facet jest w ogole nie stanowczy i moze ja potrzebuje kogos takiego kto mi powie
            dosadnie jesli cos schrzanie i kto bedzie umial ze mna rozmawiac o problemach. Czy osoba,
            ktora nie umie rozmawiac o problemach i jest w ogole nie stanowcza moze sie zmienic? Znacie
            przypadki osob ktore sie tak zmienily?
            • maretina Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:31
              czuje sei bezpieczna bo w kazdej sytuacji moge liczyc na wsparcie meza.po
              prostu jest ze mna.
              • kaskaka1 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:34
                a czy mozecie wypowiedziec sie na taki temat: stanowczosc a poczucie bezpieczenstwa
                • maretina Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:48
                  kaskaka1 napisała:

                  > a czy mozecie wypowiedziec sie na taki temat: stanowczosc a poczucie
                  bezpieczen
                  > stwa

                  ale stanowczosc w czym? ja bywam stanowcza, maz bywa stanowczy... niewiem tylko
                  jak ma sie stanowczosc do bezpieczenstwa... moze chodzi Ci raczej o egoizm
                  faceta? stawia na swoim i czesc. z toba sie nie liczy....
                  • kaskaka1 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:50
                    a czy osoba stanowcza nie sprawia ze czujesz sie bezpiecznie, czy przy osobie ktora podejmuje
                    stanowcze decyzje i jest zdecydowana nie czujesz sie bezpiecznie?
                    • maretina Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:55
                      kaskaka1 napisała:

                      > a czy osoba stanowcza nie sprawia ze czujesz sie bezpiecznie, czy przy osobie
                      k
                      > tora podejmuje
                      > stanowcze decyzje i jest zdecydowana nie czujesz sie bezpiecznie?
                      czuje sie bezpiecznie przy osobie, ktora podejmuje DOBRE decyzje. gola
                      stanowczosc czesto jest niestety zwyklym chamstwem, olaniem potrzen drugiej
                      osoby.
                      mam charakter, ktory nie lubi zdawac sie tylko na innych. lubie liczyc na
                      siebie. dlatego tez, zle czulabym sie z kims kto ma monopol na decyzje...
                      zarowno ja jak i maz czasem sie mylimy,kazde z nas ma na swoim koncie jakas zla
                      decyzje, ale to normalne. nie myli sie tylko ten, kto nic nie robi.
                      nie pytaj sie o nasze odczucia... masz swoj wewnetrzny autorytet... Twoj glos
                      sie liczy.
                    • meiga Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 13:37
                      kaskaka1 napisała:

                      > a czy osoba stanowcza nie sprawia ze czujesz sie bezpiecznie, czy przy osobie k
                      > tora podejmuje
                      > stanowcze decyzje i jest zdecydowana nie czujesz sie bezpiecznie?

                      Stanowczość nie jest równa sile człowieka ani wartości decyzji, które podejmuje.
                      Poczucie bezpieczeństwa zależy raczej od tego, czy wiemy, że partnerowi na nas
                      zależy, że darzy nas uczuciami, że jest odpowiedzialny i że nie myśli tylko o
                      sobie. Wcale to nie musi być ktoś, kto będzie zawsze obstawał twardo przy swoim,
                      jest to wręcz w związku niepożądane.
                      Dobrze też, jak to Kohol napisała, być samemu dla siebie oparciem, pracować nad
                      swoim charakterem, sprawiać, by ktoś czuł się przy nas bezpiecznie.
            • ulaa4 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:34
              hmmm.... mój jest stanowczy. i mam nadzieje ze sie nie zmieni. nie mogłabym byc
              z kims niezdecydowanym i czekającym na mój powrót z pracy na każdą decyzję. on
              rozwiązuje wiekszosc problemów sam - ja tez w sumie...
              wątpię ze sie zmieni jak zamieszkacie razem - poczuje Twoją opiekę i sie
              zupełnie wyluzuje...
              • kaskaka1 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:45
                myslisz ze zamiast lepiej moze byc gorzej? Juz wiele razy rozmawialam z nim na ten temat i
                obiecal ze zmieni to, ze wie ze to jest dla mnie problem i ze bedzie to zmienial, ale minelo juz
                pare miesiecy a poprawy nie ma ZADNEJ
                • ulaa4 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 11:52
                  hmmm...
                  nie jest łatwo może się zmienic?
                  moja kuzynka o wszystkim w domu decyduje - jest tym bardzo zmeczona -bo bez
                  niej wszystko sie wali.....
                  ona - remonty, modernizacje, dziecko - ona , wszystko na jej głowie...
                  bardzo jej załuję...
                  z reguły kobiety się okłamują ze faceta zmienią....
    • maialina1 ale co masz na mysli 08.12.05, 11:58
      Ale co masz na mysli mowiac bezpieczenstwo?
      Fizyczne? Czyli zeby byl duzy i sprawial wrazenie ze moze cie obronic przed
      huliganami?
      Materialne? czyli czy sobie poradzi w zyciu i nie bedziesz musiala na niego
      zarabiac?
      A moze chodzi o bezpieczenstwo jako zaufanie? Czyli czy cie nie zostawi z byle
      powodu.

      Sprecyzuj to.
      • kaskaka1 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:05
        hmm..moze to ja juz plote bez sensu, sprawa wyglada tak ze moj facet nie umie ze mna
        rozmawiac o problemach, bo albo ich nie widzi albo ucieka od takich rozmow. Ja oczekuje od
        niego ze sam bedzie dostrzegal problemy, nie chce mu ciagle pokazywac paluszkiem ze jest
        problem..oczekuje tego ze bedzie je rozwiazywal razem ze mna, ze bedzie podejmowal tez
        samodzielne decyzje..bo narazie tak nie jest, nie zrobi niczego sam, moze boi sie
        odpowiedzialnosci..juz sama nie wiem...a moze ja jestem problematyczka i tak naprawde
        czepiam sie bez powodu
        • ulaa4 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:07
          a mozesz odejsc?
          • kaskaka1 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:08
            bardzo go kocham, nikogo nigdy tak nie kochalam..nie odejde od niego
            • ulaa4 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:10
              hmmm. w takim razie mozecie sobie dac czas mieszkając razem zeby sie przekonac
              czy jestescie dla siebie stworzeni.... ;)
            • maretina Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:14
              kaskaka1 napisała:

              > bardzo go kocham, nikogo nigdy tak nie kochalam..nie odejde od niego

              pamietaj tylko, ze sama milosc na dlugo nie wystarcza. do bycia ze soba dzien w
              dzien przez dlugie lata potrzeba znacznie wiecej. nie chce przez to powiedziec,
              ze facet musi w mgnieniu oka wszystko chwytac o czym ty pomyslisz, decyzje
              podejmowac jak blyskawica....jedej kobiecie taki pan odpowiada, a druga lubi
              rzadzic i chce takiego pana jak Twoj.
              wiesz co? pialas, ze wszystko musisz pokazac, bo sam nie widzi problemow...
              ludzie sa rozni, dla Ciebie cos bedzie klopotliwe i chcesz to zmienic a dla
              rugioej osoby jest ok. moim zdaniem akurat tu blad robisz Ty. facet to nie
              maszyna do zgadywania tego co sobie pomysli kobieta. trzeba ze soba rozmawiac.
              zdziwisz sie jakie moga byc efekty!
              wazne, aby rozmowy nie pomylic ze staniem na piedestale i wydawaniem rozkazow.
              • kaskaka1 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:22
                dla mnie, najwiekszym problemem jest brak poczucia bezpieczenstwa, czuje sie pozostawiona
                sama sobie z problemami a skoro mamy razem mieszkac to takie napewno sie pojawia i on sie
                musi nauczyc rozwiazywac problemy a nie uciekac i zostawiac wszystko na mojej glowie
                • ulaa4 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:30
                  masz rację!!!
                  • kaskaka1 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:31
                    tak, tylko czy on sie bedzie w stanie zmienic, bo to ze chce to ja wiem, ale zastanawiam sie czy
                    jest sie w stanie az tak bardzo zmienic
                  • maretina Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:32
                    ulaa4 napisała:

                    > masz rację!!!

                    no i co z tego? faet jej nie odpowiada a i tak nie odejdzie. to brak lgiki,
                    konsekwencji i instynktu samozachowwczego. mozna miec faceta z kupa wad, ale
                    treba to akceptowac. trzeba sie z nim dobrze czuc.
                    bycie z kims, z kim sie dobrze nie czujemy to zycie obok. bardzo przykre.
                    • maialina1 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:42
                      Zgadzam sie 100% z maretina.

                      Mozna miec faceta z tysiacem wad, ale jesli partnerka je akceptuje, to beda
                      szczesliwi. I mozna miec faceta - ideala, ale znalezc w nim jedna jedyna
                      malenka rzecz ktora jest tak upierdliwa ze nie daje zyc, i koniec, po zwiazku.
                      • ulaa4 Re: ale co masz na mysli 08.12.05, 12:56
                        to wszystko prawda - ale ona moze sie tylko o tym przekonac jak troche z nim
                        pomieszka...
    • grogreg Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 12:04
      A co? Wariat jaki?
    • agata206 Re: bezpieczenstwo w zwiazku 08.12.05, 13:26
      nie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja