problemy rodzinne...co robić?

08.12.05, 13:18
Jestem normalną dziewczyna, studuje, pracuje mam swoje zainteresowania. Moja
rodzina tez należy raczej do normalnych... z tym ze brakuje w niej troche
ciepła i miłośći, MOj tato ma bardzo ciezki charakter, jest zamknięty w sobie
i trudno z nim sie rozmawia, on by jedynie wydawał nakazy i zakazy. Ma prace
która wymaga utrzymania w dysyplinie wielu ludzi i niestety to sie odbija tez
potem na rodzinie ze nawazniesza jest dla niego dyscyplina. Mieszkam dalej z
rodzicami bo niestac mnie jeszcze na własne mieszkanie. Mam prawie 23 lata a
on traktuje mnie jak dziecko. Napewno troche tez mojej w tym winy bo mu na to
pozwalam. Ale najorsze jest to ze ja dla niego jestem zerem... bo nie
dostałam sie na medycyne.. a to juz było pare dobrych lat temu a on dalej nie
moze mi tego wybaczyć. Cieżko mi z tym bo jest moim ojcem i go mimo wszystko
kocham i nie potrafie sie tym nie przejmować. Dla niego najważniesze jest
wykształcenie. A to co studiuje on uwaza za bzdure. Nie bierze pod uwage ze
mi z tym dobrze i ze jestem szczęśliwa. Co prawda nie jest to kieryunek po
którym będe miała kasy pod dostatkiem, a o to mojemu tacie chodzi, zebym
nigdy nie musiala sie martwic o pieniadze. Probowałam mu tłumaczyć, rozmawiac
z nim. Ale on i tak uwaza ze popełniłam wielki bląd w zyciu i ze nie
wystarczajaco sie przyłożyłam do egzaminów i dlatego teraz jestem dla niego
nikim. Moja mam mówi ze poprostu pokładał on wemnie wielkie nadzieje i sie
zawodł i dlatego tak mu z tym ciężko. To chore. Nie wiem co robić. Czuje sie
jakbym wogóle nie miala ojca. Tak bardzo mi go brakuje.
    • andula_t Re: problemy rodzinne...co robić? 08.12.05, 13:24
      może napisz do niego list. i opisz mu jak się czujesz, chyba to co napisałaś w
      swoim poście wystarczy.
      może jakoś do niego dotrze.
      mój tata też tak sie zachowywał, negował wszystkie moje wybory, ale w końcu się
      udało to zmienić. było ciężko ale warto spróbować
    • pociagola Re: problemy rodzinne...co robić? 08.12.05, 13:32
      W tym problem że on nawet by nie przeczytał tego listu, bo probowałam . Czasem
      mi sie wydaje jakby był z kamienia. Cały czas traktuje mnie jak powietrze,
      faworyzuje moja siostre która teraz bedzie własnie zdawać na stomatologie...
      Np. nawet nie złozy mi zyczen na urodziny czy imieniny a o mojej siotrze
      pamieta, kupuje prezenty.. Do mnie wogóle sie nie odzywa, mieszkamy w jednym
      domu a słowa nawet nie zamnienimy :(
    • pociagola Re: problemy rodzinne...co robić? 08.12.05, 13:58
      no tak... to mi pomogliście, o pierdołach to gadac każdy umnie a dobrego słowa
      nawet nie usłyszy człowiek który ma naprawde problem. I pewnie teraz mi sie
      dostanie jeszcze za to co teraz napisałam, ze niby czego sie spodziewałam...
      • petronelia ech... chyba masz troche ciezki charakter 08.12.05, 15:28

        • pociagola Re: ech... chyba masz troche ciezki charakter 08.12.05, 20:05
          tak, owszem mam cięzki chrakter po ojcu... no i? Tylko tyle mi możesz
          powiedzeć?
          • czajek76 Re: ech... chyba masz troche ciezki charakter 08.12.05, 20:31
            No coz, opcje sa dwie:
            a) jakos sie do tego przyzwyczaic
            b) ulozyc PLAN ZMIANY a nastepnie go wykonac.

            Plan b jest ciezki do wykonania ale nie niemozliwy. Po pierwsze musialabys
            znalezc prace. Mozna tez znalezc bogatego faceta, ale to za duzo klopotow.
            Generalnie niezaleznosc finansowa to podstawa.
            Jak juz bedziesz miala prace to wynajmij mieszkanie.
            Wtedy znajdz sobie super faceta (moze juz masz, to jestes juz do przodu :)
            Sprobuj osiagnac sukces w swojej dziedzinie - taki malutki na poczatek. Nie
            wiem w jakim kierunku studiujesz, ale zawsze sa jakies mozliwosci. Np napisz
            jakis artykul do czasopisma branzowego, albo pojedz na konferencje lub np
            zaangazuj sie w zorganizowana dzialalnosc branzowa (stowarzyszenie, towarzystwo
            naukowe etc). Miej poczucie (a on tej go nabierze) ze ktos gdzies Cie docenia.
            Wiem ze to brzmi malo realistycznie na poczatek, ale czegos sie trzeba trzymac.
            Przeanalizuj wszystkie mozliwosci, rozpisz plan na LATA wprzod a nie na dni. To
            naprawde dziala. Wymaga duuuuuuuuzo pracy, ale w zyciu rzadko cos jest za
            darmo...
            Moj stary tez chyba nie zawsze byl zadowolony ze wybralem biologie zamiast
            medycyny (chociaz nigdy nie dal po sobie poznac cwaniak!) ale jak zostalem Dr
            (byl na obronie) to mu lezka poplynela, serio ;)
            • pociagola Re: ech... chyba masz troche ciezki charakter 08.12.05, 20:49
              o to chodzi ze ja mam prace (coprawda dorywczą w lokalnej telewizjii), narazie
              moze nie mam z niej dużo kasy ale daje mi duza satysfakcje do tego osiągam
              spore sukcesy w swojej dziedzinie i nie tylko. Nie jestem jakąs ofiara losu,
              niechce sie chwalic ale mój ojciec powinien byc zemna dumny... Studuje
              kształtowanie krajobrazu, do tego gram w zespole muzycznym, śpiewam w chórze, i
              gram tez amatrosko w teatrzeale. Dlatego nie wiem czego on jeszcze chce... Nie
              pije nie pale nie ćpam nie mieli nigdy zemna kłopotów... heh może jakby miał
              dziecko które dało by mu naprawde w kość i go zawiodło to by wtedy mnie
              docenił.
              • czajek76 Re: ech... chyba masz troche ciezki charakter 08.12.05, 21:28
                No to jak tak to moge powiedziec tylko jedno: to tylko i wylacznie JEGO problem.
                Nie przejmuj sie, nie staraj sie mu zaimponowac i zyj swoim zyciem. Mysle ze on
                JEST z Ciebie dumny tylko mu sie ciezko przyznac do swojej pomylki :)
                Pozdrawiam serdecznie :)
                • pociagola Re: ech... chyba masz troche ciezki charakter 08.12.05, 21:31
                  Tak wiem... Staram sie nie przejmować, nawet mama mi każe sie niem nie
                  przejmować... ale czasem tak mi okropnie poprotu go brakuje... :( BO czuje sie
                  jakbym nie miała ojca :(
    • moona9 swieta racja to sa potwory a nie ludzie 08.12.05, 15:04
Pełna wersja