Kto ma rację? bibliotek...

09.12.05, 14:04
Głupie pytanie ale je zadam...
Pisze pracę magisterską, poprosiłam koleżankę aby w wiekszym mieście, tam
gdzie ona studiuje i gdzie jest duża biblioteka, wypozyczyła mi ksiązki,
dotyczące mojego tematu, wspólnej polityki rolnej,
problem jest taki, że ona chce abym dała jej konkretne tytuły książek, których
ja nie mam, bo zawsze gdy ide do biblioteki, to mówię osobie tam pracującej,
co mnie interesuje i ona kieruje mnie na stosowny dział lub często też pomaga
w szukaniu książek i zagadnień,
moja koleżanka twierdzi, że to jest nie mozliwe, aby bibliotekarka pomagała w
takich sprawach i w taki sposób, i żąda konkretnych tytułów...
ja jednak uważam, ża ta osoba po to tam jest, aby wskazać dział, książki (no
nie tak szczegółowo, ale ogólnie), przecież jesli ktoś zostaje bibliotekarzem
to przeciez musi znać dobrze swój fach, literaturę itp prawda?
a może to ja nie mam racji? może ona jest tam po to aby tylko mówić dzień dobry?
wywiązała sie pomiędzy nami nieprzyjemna dyskusja..., w każdej bibliotece
zawsze bibliotekarki potrafiły mi pomóc, wskazać dział i w ogóle, czy w
większym mieście jest inaczej????
kto ma rację?
    • czekoladka_84 Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 14:09
      Biblioteki są skomputeryzowane i sama sobie szukasz w katalogach książek. Też
      pisze i znam ten ból z szukaniem książek. Dobrze, że chociaż niektóre
      informacje są w internecie.
      • frezja66 Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 14:12
        Masz racje :-)
        ale przetłumacz takiej co uważa, że ma racje!!!
        • czekoladka_84 Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 14:16
          Bibliotekarz może nie znać tytułów, ale na pewno wskaże dział gdzie książki na
          dany temat można znaleźć. Tylko, że przeważnie książki naukowe dostępne są w
          czytelni.
          • rosa_de_vratislavia Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:19
            czekoladka_84 napisała:

            > Bibliotekarz może nie znać tytułów, ale na pewno wskaże dział gdzie książki
            na
            > dany temat można znaleźć.

            W duzych bibliotekach ksiązki nie stoją działami. Trzeba je zamówić. A żeby
            zamówić - trzeba znac tytuł.
        • rosa_de_vratislavia Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:18
          frezja66 napisała:

          > Masz racje :-)
          > ale przetłumacz takiej co uważa, że ma racje!!!

          WYTŁUMACZ (przetłumaczyć można coś z języka na język). Przepraszam za
          czepialstwo, ale może będziesz musiałą użyć takiego sformułowania w pracy :)
    • wiolathered Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 14:28
      czesc na pewno jest juz skomputeryzowana, ale nie wszystkie, jeslijest to bardzo
      duza biblioteka to samemu sie szuka a bibliotekarz nie zna nawet 1/4 dostepnych
      tytulow- od tego sa katalogi kartkowe i komputerowe, a jesli jest to praca wazna
      to proponuje samej znalezc tytuly ksiazek w necie i podac kolezance.
      • rabbit78 Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:26
        Właściwie masz rację, ale w praktyce wygląda to czasem nieco inaczej. To
        jeszcze zależy od tego, jaka to jest konkretnie biblioteka. Bez względu na
        wielkość i typ placówki bibliotekarz ma obowiązek pomóc czytelnikowi w
        znalezieniu potrzebnych pozycji i zazwyczaj tak się dzieje. Niestety w tych
        bardzo dużych, być może ze względu na natłok korzystających, użytkownicy często
        są odsyłani do katalogów. Zwłaszcza jeśli można przeszukiwać katalog wg haseł
        przedmiotowych lub słów kluczowych. Dlatego, jeśli koleżanka trafiłaby do
        takiej biblioteki to nie dziwne, że wolałaby, abyś podała jej konkretne tytuły.
        Jeżeli nie orientuje się w tematyce, o której piszesz może być jej ciężko
        wybrać dla Ciebie właściwe książki lub po prostu nie będzie chciało jej się
        szukać :) W każdym razie zawsze ma prawo poprosić kogoś o pomoc. A że w
        praktyce różnie bywa, to już inna sprawa... Mówi Ci to bibliotekarka :)
    • grogreg Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:03
      Bibliotekarka nie musi znac tytulow i tresci ksiazek w zbiorze.
      Powinna jednak udostepnic katalog i wyjasnis sposob jego uzytkowania.
    • uasiczka Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:05
      okej - bibliotekarka skieruje twoją koleżankę do działu a tam kilkadziesiąt
      książek i co - wszystkie ma ci przynieść?
      jeśli prosisz kogoś o przysługę to ułatw mu zadanie maksymalnie - poszukaj w
      necie tytułów i powiedz co konkretnie chcesz
      • rosa_de_vratislavia Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:20
        uasiczka napisała:

        > okej - bibliotekarka skieruje twoją koleżankę do działu a tam kilkadziesiąt
        > książek i co - wszystkie ma ci przynieść?

        A jak będzie klikaset?
        :)
        A jak bedzie kilka tysięcy?
    • iberia29 Re: Kto ma rację? TY, n/t 09.12.05, 15:06
    • rosa_de_vratislavia Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:17
      frezja66 napisała:

      > Głupie pytanie ale je zadam...
      > Pisze pracę magisterską, poprosiłam koleżankę aby w wiekszym mieście, tam
      > gdzie ona studiuje i gdzie jest duża biblioteka, wypozyczyła mi ksiązki,
      > dotyczące mojego tematu, wspólnej polityki rolnej,
      > problem jest taki, że ona chce abym dała jej konkretne tytuły książek,

      Koleżanka ma rację. W bibliotekach uczelnianych panie nie mają obowiazku znac
      się na fizyce kwantowej i jednocześnie zagadnieniach dotyczących Plotyna.
      Sama masz zgromadzić bibliografię do pray magisterskiej!
      Na tym właśnie polegają studia - student SAM pracuje.

      Na jakiej uczelni Ty robisz magisterium? Bo mi się włos na głowie zjeżył...
      • odrey Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:29
        Nie ma się co jeżyć ;-)
        W moim mieście jest biblioteka, w której bibliotekarze dbający o swoje poletko,
        udzielają wielu pomocnych informacji dotyczących księgozbioru. Taka pomoc nie
        powinna napawać Cię przerażeniem co do samodzielności pisania pracy
        magisterskiej :))))
        Przyznaje jednak rację, że od bibliotekarek uczelnianych nie da się raczej
        wyciągnąć żadnych informacji.... Informacją jest tylko: "katalog znajduje się w
        korytarzu". To sa bibliotekarze " z powołania" ;)
        • rosa_de_vratislavia Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:39
          odrey napisała:
          > Przyznaje jednak rację, że od bibliotekarek uczelnianych nie da się raczej
          > wyciągnąć żadnych informacji.... Informacją jest tylko: "katalog znajduje się
          w
          > > korytarzu". To sa bibliotekarze " z powołania" ;)

          Powołanie powołaniem..w bibliotece instytutowej taka pomoc moze i jest
          mozliwa...ale np. we wrocławskim Ossolineum ksiązek sa pewnie miliony. Podobnie
          w bibliotekach "ogólnouczelnianych".
          IMO frezja musi pojechac sama, zwłąszcze, ze pojedyncze egzemplarze i tak sa
          dostepne tylko na miejscu, a te do wypozyczenia - przeważnie wypożyczone.
    • pinkdot Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:26
      karo.umk.pl/Karo/
      wejdź na tę stronę i sprawdź czy w katalogu jest biblioteka z miasta, w którym
      mieszka koleżanka. możesz tu znaleźć wszystkie dane: tytuły, numery sygnatur
      oraz sprawdzić czy książka jest dostępna, czy wypożyczona. mam nadzieję, że
      pomoże.
      • rabbit78 Re: Kto ma rację? bibliotek... 09.12.05, 15:41
        Wbrew pozorom jest bardzo dużo studentów, którzy nie potrafią przygotować
        bibliografii. Często odbieram telefony, w których studenci podają mi temat
        swojej pracy i chcą, żebym opracowała im bibliografię. W miarę możliwości
        staram się zawsze znaleźć użytkownikom potrzebne książki, ale obawiam się, że
        gdybym zaczęła wszystkim chętnym sporządzać bibliografie to niedługo na żadne
        inne obowiązki służbowe nie starczyłoby mi czasu :)
Pełna wersja