cala2
23.10.02, 09:21
W szkole mojego syna od poczatku roku nagminnie powtarzaja się wymuszenia i
zastraszanie przez starszych chlopcow dzieci z pierwszych klas, mlodsze
dzieci (w tym i mój syn) sa zmuszane epitetami i pewnie nie tylko do
oddawania pieniedzy, drugich sniadan, czasem i obiadow na stolowce... i
cholera wie jeszcze jakie maja pomysly..
Grono pedagogiczne niby jest swiadome tego procederu ale nic chyba nie robi
bo zdarzenia się ciagle powtarzaja. Szkola zatrudnia ochroniarzy ale oni
pilnuja czy nikt pod szkola nie handluje trawka a to co w szkole się dzieje
to pewnie maja w glebokim powazaniu ...
Co robic w takich sytuacjach, czy osobiscie dociekac które konkretnie dziecko
wymusza od mojego syna rozne rzeczy i rozmawiac z rodzicami ? (chociaz nigdy
niewiadomo na kogo się trafi ...), czy komitet klasowy powinien isc do
dyrektora szkoly żeby wreszcie podjeto jakies dzialania aby tych ze
starszych klas oddzielac przynajmniej na swietlicy od tych mlodszych dzieci?
Pozytek ze szkoly jest taki ze dziecko się nauczylo przeklinac...po
angielsku !
Mój syn od pewnego czasu ma codziennie rano bole brzucha a z obserwacji
innych rodzicow wynika ze i ich dzieci wychodzac ze szkoly sa jak w
matriksie, nieprzytomne, roztargnione itp.
Ja od pewnego czasu niepoznaje wlasnego syna tak się zmienil !!!
Jak jest w innych szkolach ....?