olina2 18.12.05, 16:09 Z moją teściową nic nie wyszło. Po 15 latach mogłam powiedzieć,że mogę się pomalować na niebiesko. To potwór. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
lama32 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 18.05.06, 00:40 ja próbuje juz 3 lata i nic. Drobne dobre gesty i te wieksze - nic. Nie oceniam tesciowej po minie, ale po slowach i czynach. Nie mam juz ani sily ani dobrj woli. Tak sie wlasnie rodzi obojetnosc. Slowo "mamo" grzeznie mi w gardle. Nie chce sie uzalac, ale chcialabym zrozumiec DLACZEGO? ZA CO? no i PO CO? Odpowiedz Link Zgłoś
agasik4 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 18.05.06, 15:22 No włąsnie PO CO? Po co musimy sie z nimi zaprzyjazniac? Ja probowalam - nie udało się próbowalam tolerowac - nie udało się próbowałam nie reagować na zaczepki - nie udało się zerwalam kontakty - groziła groziła ale to jej sie wreszcie nie udało bo niby co mogła mi zrobic? co prawda wiedzma ale przez zamkniete drzwi nie wejdzie do domu teraz unikam kontaktów - czasem ja spotykam bo blisko mieszka - i znowu porazka bo nie umiem zachowac spokoju słyszac co plecie ta kobieta. ale juz nie milcze, nie dusze w sobie i mowie co mysle Odpowiedz Link Zgłoś
uwolnic_cyce Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 17:43 agasik4 napisała: > No włąsnie PO CO? Po co musimy sie z nimi zaprzyjazniac? > Ja probowalam - nie udało się > próbowalam tolerowac - nie udało się > próbowałam nie reagować na zaczepki - nie udało się > zerwalam kontakty - groziła groziła ale to jej sie wreszcie nie udało bo niby > co mogła mi zrobic? co prawda wiedzma ale przez zamkniete drzwi nie wejdzie do > domu > teraz unikam kontaktów - czasem ja spotykam bo blisko mieszka - i znowu porazka > > bo nie umiem zachowac spokoju słyszac co plecie ta kobieta. ale juz nie milcze, > > nie dusze w sobie i mowie co mysle > Nie spotykać się,nie widzieć, nie słyszeć,udawać że znikła. I najwazniejsze , (wiem jakie to trudne, ale możliwe) nie przejmowac się. Powodzenia w tej trudnej sztuce.I pomyśl o tym, że tez kiedys bedziesz czyjąś tesciową. Odpowiedz Link Zgłoś
kkosiek Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 08:53 Może nie że nie lubię ale nie akceptuję. Mieszkamy pod jednym dachem bo musimy, nikt za darmo mieszkania nie da a nas nie stać. Nie akceptuję zachowania teściowej, próbuje mi wychowac synka(ma 5 miesięcy i może za wcześnie,ale chce sprawować pieczę nad nim). Wściekam się gdy 4 razy na dzień z pracy dzwoni zapytać czy dziecina na dworku była, czy napojone,najedzone warzywami(dopytuje o dokarmianie od 1 miesiąca życia dziecka) kiedy ja karmię pirsią i chce się nacieszyć tak krótka i ulotną chwilą.Denerwuje mnie jej dyktatorski styl(syna ma jednego), wchodzenie do naszego pokoju bez pukania, traktowania mnie jak kolejnie bobo w rodzinie,a przecież też mam swój rozumek i doświadczenie bo kilka lat mieszkałam sama na "pokoju" w wynajętym mieszkaniu.Nie jest wesoło bo odbija się na naszym małżeństwie, zaczynamy się kłócić i obwiniać.Szkoda że nie stać nas też na wynajęcie nawet klitki.Z drugiej strony jest dobrą kobietą, miłą i wesołą. Gdyby uciąć jej popęd do wtrącania się w cudze to byłaby sielanka:)) Odpowiedz Link Zgłoś
winka53 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 18:18 <a ja..nie mam zadnych kontaktow z tesciowa..matka tez i ..mam zdrowy uklad..gdzie wiadomo co jest co....bo nie dalo sie ...amen...ale mam syna ... i bede tesciowa dobra..normalna,nie bede sie wtracac..bo zyje swoim zyciem,mam hobby,i moje pasje...a nie takie ...pierdum...pierdum...ade... Odpowiedz Link Zgłoś
basik1708 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 01.12.06, 12:48 Byłam z facetem, którego matka jest jedyną osoba o której mam naprawdę złe zdanie. Uważam, że ta osoba pracowała na nie konsekwentnie przez cały czas naszego związku. Baba jest wyjątkowo wredna a do tego przebiegła i uwielbiająca "mącenie wody". O wszystkim co robiliśmy wyrażała swoje zdanie, które przeważnie było inne od naszego. Czułam się zobligowana do postępowania według jej widzimisie, ponieważ jak robiliśmy po swojemu to ona obrażała się i potrafiła się nie odzywać kilka tygodni. Szkoda mi jej syna bo to on najwięcej na tym cierpi, ja się ukręciłam i jestem szczęśliwa. Nie mówię, że ona była głównych powodem naszego rozstania, złożyło się na to wiele czynników ale ona też miała swój udział. Teraz jestem z innym, mieszkamy razem od dwóch lat. Mieszkamy z jego rodzicami i uważam, że oboje są w porządku. Jednak teściowe są różne:) Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 18.05.06, 15:43 Niestety ten artykuł nie odzwierciedla moich stosunków z teściową. U nas różnice opierają się przede wszystkim na światopoglądzie, staramy się zachowywać status quo, a ja zaciskam często zęby, żeby czegoś nie "odparować". Uśmiecham się i jakoś to leci. Tu nie chodzi o jakiś rywalizację o syna/męża, tylko po prostu o różnice w widzeniu świata, no i w charakterze :( Jakoś tak jest częściej, że się synowa z teściową nie dogadują, niż że zięć ze swoją teściową - wbrew dowcipom :) Odpowiedz Link Zgłoś
kaska1968 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 18.05.06, 16:58 moi tesciwie nie lubili mnie od poczatku,bo starsz,rozwiedzona,z dwojka dzieci.ale.....bylam samodzielna,pracowalam,mialam dom,wiec udawali wspanialych.bywali u nas 2 razy w tygodniu,a tesc,nie tesciowa,dzwonil do jedynaka 3 razy dziennie.no i sie zbuntowalam po 3 latach i wprost pogonilam towarzystwo.mam tescia z glowy,a czy dzwoni do meza do pracy-tego nie wiem.nie lubie upierdliwych ludzi,ktorzy wpieprzaja sie w cudze zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
limonkaonline Dziadkowie mają prawo widywania swoich wnucząt 03.12.06, 09:11 nie odbieraj im tego prawa tylko dlatego ,że jesteś matką.Nie myśl o sobie tylko o dziecku , co jemu sprawi radość, wkońcu nie mieszkacie razem, zatem nie ma powodu do tak drastycznych zachowań. Odpowiedz Link Zgłoś
scandinavijka bo zwykle maja wiecej niz dwa zęby... 18.05.06, 17:16 jeden do otwierania piwa, drugi, zeby bolal... A ja moge sie z tego smiac, bo czuje sie prawie jak tesciowa. I wiem, ze wziątko mnie nie lubi..... Odpowiedz Link Zgłoś
kaska1968 Re: bo zwykle maja wiecej niz dwa zęby... 18.05.06, 19:32 masz takie teksty,ze mozesz byc moja tesciowa Odpowiedz Link Zgłoś
margolciad Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 23.06.06, 08:24 Chociaż nie mieszkam ze swoją teściową mam ją na coddzień od rana do wieczora, przesiaduje u nas całymi dniami i nie moge nic na to poradzić bo mieszkamy w jej mieszkaniu. Ona jest jak rzep. Tego nie da sie znieść. Ale my terz możemy w przyszłości być takie Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 23.06.06, 08:39 moja tęsciowa mnie nie cierpi bo: jestem pewna siebie, bo mam ,,za wyraziste pogłady jak na kobietę",zbyt śmiało się ubieram, nie jestem matką-polką przy garach i z siatami,jej syn przeze mnie ,,nie jest juz taki jak kiedys". długo mogłabym wymieniać:) ze wzgledu na to ze byłam zmuszona ją gościć przez 5 dni ( dzisiaj wyjeżdza!!!!!) przyjełam metodę ,,zero kontaktu". nie prowokowana nie aktakowałam. ale i tak miło nie było bo moja tęsciowa wie wszystko najlepiej i wszystkich chce sobie podporządkować,na wszystko miec wpływ,wypowiada sie autorytatywnie na tematy o których nawet zielonego pojęcia nie ma,wszystko musi wiedzieć ( a jak nie to tekst ,,no tak , tajemnice przede mną macie!"),długo mozna by wymieniąc:) na szczęscie mieszka daleko, jeżdzimy tam rzadko , mój maż z matką się żre od jakiś 15 lat. ale za to tęscia mam cudownego . i rozumiem dlaczego tyle lat temu od niej czmyhnął:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
marianna89 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 16:39 ja tez niestety musze sie przyznac do porazki na tej linii. Od poczatku bylam niechciana - bo za niska, bo moj ojciec nie byl dyektorem (tesc byl), bo mam studia a moja tesciowa nie ale powinna byc lekarzem, adwokatem. Przyznaje, ze jest zdolna osoba i bardzo ladna kobieta. Moj dom nie jest moim domem, bo tesciowie dali nam czesci pieniedzy na zakup mieszkania (moi rodzice rowniez 50/50). Najgorsze jest to ze moja tesciowa wklada w obce usta opinie o mnie, informujac mnie, ze YXZ powiedzial to i to o mnie. Zanim sie zorientowalam, ze to jest sposob komunikowania sie ze mna, a biedni XYZ sa nieswiadomi swoich slow, mialam zal do wielu z nich. Teraz wiem, ze to co slysze jest tylko wytworem wyobrazni mojej tesciowej. Rodzenstwo mojej tesciowej zaakceptowalo mnie i jestem przez nich lubiana i to jest chyba najwieszy bol mojej teciowej, ze nie ma sluchaczy a prawie zawsze jej wlasne rodzenstwo staje po mojej stronie. Ja z nimi na temat mojej tesciowej nie rozmawiam i nie skarze sie, bo to jest jej rodzenstwo, oni spedzili wiele lat ze soba, zanim ja weszlam do ich rodziny. Informacje przenosi niestety moj maz, ktory praktycznie wszystko konsultuje z moja tesciowa, nawet zakup chodnikow do lazienki (nie, nie jest jedynakiem). Twiedzi, ze robi to zgrzecznosci a i tak zrobie co bede chciala, i w wiekszosci przypadkow tak jest, ale czuje sie odarta z intymnosci jaka powinna dzielic rodzina - oni ja, radosci w urzadzaniu domu, zakupow, etc... moze przesadzam. Nidgy nie bylismy na urlopie sami - zawsze jezdzimy z tesciowa... Odpowiedz Link Zgłoś
empe42 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 22:01 Zła tesciowa na pewno była też złą synową. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 23.06.06, 09:43 teściowie mi się udali. wiadomo, oprócz jakis tam wad, ktore ma kazdy czlowiek, są w porzadku. z teściową moge rozmawiac na praktycznie kazdy temat, przy papierosie i piwku, nie jest to kobieta specjalnie wyzwolona, ale tolerancyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 23.06.06, 11:45 mysle, ze rzeczywiscie dobrych tesciowych jest wiecej-dlaczego ? Bo coraz wiecej mlodych malzenstw stac na kredyt na wlasne mieszkanie.Po prostu. Oczywiscie mozna tez doszukiwac sie pierwszych oznak normalnosci jaka jest na zachodzie-ze 50 latki sa zadbanymi, atrakcyjnymi kobietami z wlasna kariera zawodowa i zyciem erotycznym, towarzyskim itp a nie grubymi, wiecznie kwekajacymi kuchtami, ktore uwazaja, ze wszystko sie im nalezy bo sie poswiecily dla rodziny, a meza traktuja jak mebel ktory czasem znika na piwko. Stereotyp ? Na pewno , ale cos w nim jest . Odpowiedz Link Zgłoś
maciekjakcholera a moja tesciowa byla wspaniala 02.12.06, 11:47 super inteligentna i rozumiejaca swiat kobieta moi rodzice to przy niej kompletne matoly... Odpowiedz Link Zgłoś
ludwigvanbeethoven Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 30.11.06, 14:34 Moja tesciowa to chodzaca zimna zdzira.Zimniejsza niz zamrozone jezioro.Spotykam sie z nia doslownie 4 razy w roku,a i tak wymieniamy tylko dwa slowa ze soba:"dzien dobry" i "do widzenia".Moj maz ma urodziny dzien przed nia i ta suka co roku zaprasza na przyjecie kilka dni wczesniej.Po co?Po to zeby zlozyc swojemu synowi zyczenia jak juz stoimy w drzwiach bo wtedy zaoszczedzi na telefonie w dniu jego urodzin!!!Wnuki zobacza "babcie"16.12 a i tak ona nie zamieni z nimi slowa tylko po skonczonym przyjeciu rzuci dwoma gownianymi prezentami i adios do nastepnego spotkania w okolicach swiat wielkanocnych.Zgroza,juz brak mi slow - probowalam mowic do niej "mamo",zapraszac na kawe,sama do niej jezdzic ale nic nie pomaga.Jest wstretna czarownica na miotle i nic tego nie zmieni.Za to Tesc byl cudowny - niestety zmarl nagle na serce w zeszlym roku.Swiat jest tak urzadzony,ze wszelakie badziewie lazi i zyje,a ci ktorzy nas rozumieja i doceniaja odchodza najszybciej... Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 30.11.06, 14:56 olina2 napisała: > Z moją teściową nic nie wyszło. Wszystkie synowe zostają teściowymi. Co się porobiło w tzw międzyczasie, że ze skrzywdzonych młodych kobiet przwistaczją się we wstrętne zimne suki? Odpowiedz Link Zgłoś
iwonka9911 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 30.11.06, 15:08 Witam w klubie!!! Moja teściowa nienawidzi mnie od 15 lat gdy tylko wyszlam za mąż za jej ukochanego Jacusia. Dopóki bylam tylko jego dziewczyną to bylo nawet okey ale potem to juz tylko horror który trwa do dnia dzisiejszego od 15 lat!!! Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 09:59 Zemsta? Fala? Pamietajcie, synowe, ze kiedys i Wy bedziecie tesciowymi, zbierajcie doswiadczenia i uczcie sie na bledach Waszych tesciowych, zeby nie zatruwac zycia Waszym dzieciom. Bo to one sa najbardziej nieszczesliwe w takich sytuacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
ineczka22 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 30.11.06, 18:04 Moja tesciowa jest super kobieta, podobnie jak jej maz. Ma swoje humory, ale nigdy w stosunku do mnie. Zawsze moge sie jej poradzic, pozwierzac, lubie chodzic do niej na obiady (gotuje super). Ostatnio pomagalam jej wybrac tapety do domu. Tesc smieje sie czesto, ze moj maz wybral sobie kobiete, podobna na mamy (w wielu sprawach mamy podobne zdanie, gusty, oczywiscie nie zawsze). Jezeli mamy podjac decyzje, ktora jest wazna, czesto chcemy poznac punkt widzenia zarowno ich, jak i moich rodzicow. Nikt nikomu nie narzuca zdania. Dziala to w obie strony. Nie mowie ze sa to ludzie idealni, ale ich bardzo cenie. Podobinie jak moich rodzicow. Zyce wszystkim takiej tesciowej jak moja :) inka Odpowiedz Link Zgłoś
polina4 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 10:25 Przyznam się - JESTEM TEŚCIOWĄ Moje matkowanie skończyło się w dniu ślubu mojej córki. Może jestem złą matką. Nie wtrącam się, nie pouczam, nie ingeruję w ich życie w żaden sposób. Czasami mogę coś doradzić, jeśli mnie zapytają. Doszłam do wniosku, że swoje życiowe zadanie już wykonałam. Teraz czas na nich. Mnie też się od życia coś należy. Nie wynika to z mojego egoizmu! Mieszkałam ze swoimi rodzicami po wyjściu za mąż przez 7 lat i jest to efekt mojego postępowania. Czasami pogawędzimi sobie z moimi dziećmi przy piwie. Jest miło i sympatycznie. Jeszcze jedno. Bardzo lubię mojego zięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
anka.g1 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 01.12.06, 20:37 U mnie sytuacja wygląda tak: nie mam męża, jedynie chłopaka, ale planujemy wspólną przyszłość tyle, że związek sformalizujemy po studiach. Jesteśmy razem od ponad roku i w tym czasie jego matka nie przejawiła ani odrobiny zainteresowania moją osobą z wyjątkiem pytania o to czy chodzę do kościoła;- /Raczyła jednak udzielić rady mojemu T. co do mnie. Powiedziała żeby się nie przywiązywał i nie przesadzał z dobrocią w stosunku do mnie bo kiedys mogę go zostawić z argumentem "bo byłeś za dobry". Wspomniała też żeby mnie zbyt szczodrze nie obdarowywał bo z czasem będe już leciała tylko na jego kase;-/ I niech mi którach z Was powie czy to jest dobry materiał na teściową? KObieta mnie wcale nie zna, nawet nie wiem jak mam na nazwisko, z jakiej pochodzę rodziny, no kompletnie nic;-/ Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 10:03 Pamietaj, ze ludzi oceniamy najczesciej po wlasnych doswiadczeniach. Widocznie matka Twojego chlopaka ma takie doswiadczenia. Nie mam na mysli tego, ze sama w taki sposob traktowala mezczyzn, ale ze sama zostala tak potraktowana przez kogos. Pomysl, jak bardzo musialo to ja zabolec, kiedy chlopak jej powiedzial "za dobra bylas dla mnie". Odpowiedz Link Zgłoś
renatalysiak Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 10:06 Ten artykuł jest chyba pisany przez teściową, która ma ochotę podporządkować sobie synową. jestem osoba niekonfliktową i raczej szukałąm pozytywnych cech u mojej teśćiowej i postępowałąm krok po kroku tak jak jest napisane w tym artykule. I coraz częściej stwierdzałąm, że jestem głupia i naiwna wierząć w to że moja teściowa nie jest złym człowiekiem i itd, itd. Po prostu okazało się, że dopóki postępowałam zgodnie z planami rodziców męża było ok, i moja teściowa była wzorową teściową.ale gdy nagle okazało się, że mam inny pomysł na życie i wychowanie mojego dziecka postępowanie wegług zasad autora artykułu nic nie dało. Bo to jestem wystawiona na złośliwości i uszczypliwości. Kiedy nie ma żadnych powodó przynajmniej zostaje mój wygląd, na ten temat zawsze usłyszę coś miłego. kompletnie nie zgadzam się z tym artykułem. Zbliżają się święta i nie długo odwiedzimy teściów i szukam tej pewności siebie w sobie i nie po to, żeby uśmiechać się do teściowej i szukać jej dobrych stron bo wciąż słyszę naokoło jakim jest cudownym człowiekiem i świetną babcią tylko po to, żebym znowu nie wyszła po tych świętach pokaleczona i upokorzona. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
limka18 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 10:14 Ja wprawdzie nie mam jeszcze tesciowej ale mama mojego chłopaka jest wporzadku,jego ojciec zreszta tez;) Wydaje mi sie ze najgorsze sa te tesciowe ktore maja jedno dziecko, czyli waszego faceta, bo to przeciez synalek mamusi. Jak kobitka ma wiecej dzieci to nie uzera sie ze wszystkimi i nie skupia uwagi na jednym dziecku. MOjfacet ma wiecej rodzenstwa i jest ok, ma ciepły fajny dom gdzie wszyscy dobrze sie czuja:) Odpowiedz Link Zgłoś
lifoisa Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 10:54 Do wszystkich pań negatywnie wypowiadajacych sie o swoich tesciowych: Pamietajce, ze kiedys tez nimi bedziecie;) Odpowiedz Link Zgłoś
ute_ute Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 11:15 i ja mam kilka spostrzeżeń na temat mojej teściowej... tzn. quasi teściowej, bo od ponad 8 lat jestem w "nieformalnym związku". na początku było zdziwienie, że mój "chłopak" nie chce mnie poznać ze swoimi rodzicami, miałam mu to za złe, myślałam różne rzeczy, przede wszystkim, że chodzi o mnie. on mi tłumaczył, że miał trudne doświadczenia w tym względzie, że rodzice obgadywali jego dziewczyny, "doradzali" mu, robili sobie żarty itp. po 2 latach postawiłam na swoim... w końcu i tak musiało do tego dojść. na początku było ok. ojciec chyba bardzo mnie polubił, tym bardziej, że trochę jesteśmy z charakteru do siebie podobni - rozsądkowe podejście do życia, poczucie odpowiedzialności, lubimy porządek, ale bez przesady, jesteśmy introwertyczni - oto podobne cechy. mama mojego faceta to zupełne przeciwieństwo, jest egocentryczna i ekstrawertyczna - połączenie zabójcze... ile można słuchać o jej problemach? godzinę, dwie? przy czym prawie nigdy nie zapyta się o moją sytuację, ani jak w pracy, ani o rodzinę, ani o plany, nic, kompletnie nic. jej sytuacja zawsze jest najtrudniejsza, to ona zawsze potrzebuje pomocy. trochę rozumiem jej rozgoryczenie, jest dość energiczna, a od kilku lat właściwie nie pracuje zawodowo, nie to, że nie znalazłaby pracy - ona ma wymagania byle co jej nie interesuje. nie potrafi też być żoną przy mężu, nie lubi gotować, właściwie nie sprząta - przychodzi pani, która się tym zajmuje. w sumie ma trochę w pogardzie takie dbanie o dom. ale to wszystko jest do zniesienia - różnica charakterów. to co mnie doprowadza do szału to jej telefony - kilka, kilkanaście razy dziennie, oczywiście do mojego faceta, nie do mnie. przy czym w 50% to telefony z problemem. czasem mam wrażenie, że ona traktuje syna jak swojego męża. i jeszcze jedno, ja muszę uważać na każde słowo, które mówię, bo potem jest jej "przykro", więc powoli przestaję się odzywać w jej towarzystwie. przy czym ona w ogóle nie uważa na słowa, gdyby to była obca osoba, nie matka mojego faceta dawno zerwałabym ten kontakt... Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 10:06 Mam nadzieje, ze nie do konca masz racje, bo w takim razie wyrastam na tesciowa-zdzire. A powaznie: mysle, ze przede wszystkim to zalezy od charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
love.surya Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 10:52 Mi sie tez niestety trafila wiedzma....Tescia mam naprawde cudownego. Za to ten babsztyl jest wrzodem na dupie dla calej rodziny. jest malym wstretnym agresywnym potworem, ktory albo sie drze, albo sie nie odzywa, bo jest aktualnie obrazony (zwykle nie wiadomo o co i na kogo). oczywiscie zawsze ma racje, nawet w sprawach, o ktorych nie ma pojecia. Ma 3 synow, ktorymi probuje manipulowac (niewazne, ze to dorosli zonaci faceci "na swoim"). Ciagle cos knuje przeciwko tesciowi i oklamujac wszystkich, probuje nas, nieswiadomych co sie dzieje, wciagac w te knucia. Ja (najmlodsza) i najstarsza synowa jestesmy pomiotem szatana, bo mamy wlasne zdanie, podejmujemy wlasne decyzje, malujemy sciany na kolor uzgodniony z mezem, a nie z "mamusia", pracujemy zawodowo i nie spowiadamy sie jej ile zarabiamy i ile mamy oszczednosci, etc, etc. Synowa srednia jest cacy, bo robi wszystko jak jej tesciowa kaze. Mam wrazenie, ze nasze stosunki nigdy sie nie zmienia. Jak bylam tylko dziewczyna mojego meza, to sie mna nie interesowala, ale jak sie zareczylismy - zaczelo sie pieklo. Na zareczynach zrobila afere, ze pewnie chce jej syna na ciaze zlapac. Potem probowala go do mnie zniechecic ("bo mu zycie zniszcze - przeciez jestem jedynaczka, nie jem miesa i nie jestem lekarka" lol). Potem wziela sie za argumenty: "przeciez u mnie masz tak dobrze, ja cie tak kocham, a ona (czyli ja) jest taka straszna". na szczescie moj maz jest normalny i olal to wszystko - jestesmy w zgodnym, kochajacym sie malzenstwie, ktoremu ona nie zdolala przeszkodzic. tesciowa oczywiscie ciagle probuje ingerowac w nasze zycie i w regularnych odstepach czasu robi jakies nowe afery, ale my z anielska cierpliwoscia spuszczamy ja na drzewo :) mam ten komfort, ze wiem, ze moj maz zawsze stanie po mojej stronie. ostatnio bylo w miare spokojnie, ale szykuje sie do nowej bitwy, bo jestem w ciazy i ona na pewno bedzie chciala mocno zaingerowac w wychowanie naszego dziecka (ma juz jedna wnuczke, ktora chciala zabrac na wychowanie od jej matki, bo w koncu "ona lepiej wie, jak sie powinno wychowywac dzieci"...) no i tak ciagle trwa walka. jak na razie, przez te kilka lat udaje mi sie trzymac tesciowa w miare bezpiecznej odleglosci od siebie, bedac grzeczna, aczkolwiek stanowcza. wyczerpuje mi sie jednak cierpliwosc. obawiam sie, ze jak juz urodze dzidzie i ona bedzie wlazic mi w zycie buciorami, to nie wytrzymam i zrobie w koncu awanture, jak rozwscieczona lwica, chroniaca swoje male lwiatko :))))))) oj, a wtedy to wiory beda leciec ;)))))) Pozdrawiam wszystkie zgnebione synowe :) Odpowiedz Link Zgłoś
dosia1978 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 11:58 Po ślubie mieszkałam 2 lata z Teściami i było suuuuuper!!! Teraz gdy mieszkam z mężem to czasami tęsknie do czasów gdy mieszkałam razem z moją drugą Mamą. Jest niesłychanie tolerancyjną i otwartą osobą - ma swoje humorki jak każdy ale zawsze daje mi odczuć że dla niej jestem kimś wyjątkowym tak samo wyjątkowym jak jej syn. Wiem że trafiają się różne teściowe. Moja na szczęście jest normalną kobietą (no może z wyjątkiem fioła jakiego ma na punkcie kotki - którą zresztą dostła ode mnie i od męża) i każdemu życzę właśnie takiej teściowej a właściwie to świekry :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wj_2000 Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 12:12 Nie jestem teściową, ani synową, ale teściem i dziadkiem. Jak patrzę na młode i najmłodsze pokolenie żon i matek, to ciarki mnie przechodzą, że musiałbym szukać żony w dzisiejszych czasach. Dość trywialnie mógłbym to ująć w sformułowaniu że z tego dobrobytu to się im (a i męskiej połowie też, choć w mniejszym stopniu) w głowach poprzewracało. Egoizm, chęć użycia za wszelką cenę, wygodnictwo. Skąd tyle samobójstw nastolatków? Bo rodzice zajęci sobą ich olewają! Jedno z najczęstszych źródeł konfliktu to stosunek do dzieci. My babcie i dziadkowie czujemy do wnuków to samo pragnienie troski i opieki, co kiedyś do naszych dzieci. We wnukach sa nasze geny - osobnicy, którzy w drodze ewolucji nie mają wręcz biochemicznych mechanizmów kierujących ich uczucia i troskę w kierunku dzieci i wnuków, wyginęli. Człowiek często nie może patrzeć jak z egoizmu córki czy synowej, wnuczkowi czy wnuczce dzieje się krzywda. Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 12:40 A na egoizm synów lub zięciów możesz patrzeć ? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
soniablade Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 14:33 Ja mam zaledwie przyszłą teściową, ale wystarczy, żeby myśleć o wyjeździe poza kraj, może poza kontynent. Mam 2 zasadnicze i dyskwalifikujące wady: jestem za stara i jestem z dużego miasta. Sytuację pogarsza fakt, że mam własne zdanie, własne poglądy, własną firmę (to stawia mnie na równi z demonami, szatańskimi pomiotami i innym plugastwem), dlatego wszystko, co pochodzi ode mnie jest złe. Np. meble z Ikei (bo ja przywiozłam katalog, na prośbę z resztą mojego chłopaka), trylogia Władcy Pierścieni (DVD pożyczone ode mnie), czy słodkości z cukierni - zostały wrzucone w kąt szafki. Dlatego też staram się nie odzywać, wolę napić się winka z teściem, potem zamknąć w kuchni ze zmywaniem - chociaż może technologię zmywania też mam niewłaściwą? Ale GIRL POWER i trzymajmy się !! Odpowiedz Link Zgłoś
ubasia5 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 20:30 ktos tu madrze napisal ze sami rowniez zostaniecie tesciami babciami zycie biegnie do przodu nie do tylu i te wredne tesciowie nie zawsze chca zle sa poprostu bardziej doswiadczone zyciowo i wiedza co jest dobre a co zle pewnie jak byly mlode tez tak myslaly jak wy w tej chwili Odpowiedz Link Zgłoś
vzv Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 15:50 moja tesciowa robila WSZYSTKO!!!!, zeby nie doszlo do mojego slubu z jej synem, nie lubie jej za to, ze jej sie to nie udalo:) Odpowiedz Link Zgłoś
aa1975 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 17:04 moja teściowa w dniu objawienia naszej decyzji rozpłakała się ze złości i rozpaczy że zapewne oststnia dowiaduje się o naszej decyzji (jej zdaniem na pewno nie mogła być pierwsza), płakała na ślubie - bo to nie jest ta dziewczyna, syn popełnia właśnie błąd życiowy i wszystko jest nie tak, myśli o doktorace są złe, a kiedy urodził się wnuk - to ona marzyła o dziewczynce, wciskanie kitu o nieodpowiedzialności i komformizmie młodego pokolenia żon i matek jest moim zdaniem uogólnieniem własnego własnej młodości, trudno oczekiwać od pokolenia, które właśnie opuszcza scenę bezwarunkowego oddania pola, moim zdaniem teściowe / teściowie ale również matki / ojcowie próbują za wszelką cenę udowodnić samym sobie, że wciąż się liczą - są wciąż na topie a ci/my to wciąż materiał podległy, z którym można robić co się tylko zechce, bo przecież musi się podporządkować, nie udało się ani z teściami oni z rodzicami - bo za wcześnie chcemy stanowić o sobie, a przecież jesteśmy jeszcz dziećmi bawiącymi się po 30-ce w rodzinę Odpowiedz Link Zgłoś
malgoska_k a moja przyszla tesciowa we wszystko sie wpieprza 02.12.06, 17:35 i ustawia swojego potomka; normalnie krew mnie zalewa; a najlepsze sa te marudzenia o chodzenie do kosciola - oczywiscie za moimi plecami, bo wprost nie ma odwagi mi powiedziec; za to nie cacka sie ze mna i jak nie ma dnia, to leci z kur... chu..., nie baczac na moja obecnosc; nie cierpie tego babska i chyba bedziemy musieli w przyszlosci zamieszkac bardzo daleko od jej miejsca zamieszkania, zeby nie wlazila nam w zycie z buciorami Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 10:12 vzv napisała: > moja tesciowa robila WSZYSTKO!!!!, zeby nie doszlo do mojego slubu z jej synem, > > nie lubie jej za to, ze jej sie to nie udalo:) Chcesz powiedziec, ze wolalabys, zeby jej sie udalo? Ze zalujesz slubu z jej synem? Tak wynika z Twojej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jachu54 Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 17:12 no moja tesciowa to potwor.30 lat wielkiej meczarni.bardzo nie chciala abym wyszla za jej syna.a ja myslalam ze sie do mnie przekona.wlazilam w ,tylek,kupowalam prezenty. zapraszalam na wszystkie swieta,i nic, juz odpuscilam sobie,nie widujemy sie od 4 lat i jest nareszcie super. a szkoda bo to juz wieowa kobieta76lat.ja50lat i nic nie wskoralam.a najgorsze to to,ze przezemnie,odwrocila sie od syna i wnuka.wnuk jest dzieckiem specjalnej troski.nie cierpi go,wstydzi,ciagle twierdzi ,ze nie chciala aby sie urodzil. Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 17:27 No to jestem szczesciara - moja tesciowa mnie lubi. Odpukuje w niemalowane... Odpowiedz Link Zgłoś
annika.h wszystkim życzę takiej teściowej jak moja 02.12.06, 17:35 to skarb.Zawsze mogę na nią liczyć i nie wyobrażam sobie,żeby jej nie było.I nie jest to żadna niewolnica,zaprzęgnięta przeze mnie do kieratu.Jest nowoczesną kobietą,która ma swoje życie osobiste,swoich znajomych,swoje zainteresowania.Mogę z nią porozmawiać o wszystkim,jest dyskretna i zawsze mnie wysłucha.Z relacji znajomych wiem ,że to wyjątek i tym bardziej ją cenię. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 17:48 Jejku to na prawdę przykro, że tak się ludzie nie rozumieją i robią na złość i krzywdzą innych jak czytam niektóre wypowiedzi o teściowych:( Moja teściowa jest moją teściową od ponad 3 lat. Wcześniej była też spoko ale teraz jest nawet lepiej niż przed ślubem. Odpukuję w niemalowane żeby nic się nie zmieniło ale na prawdę jest dla mnie jak druga mama. Mogę się jej wyżalić, mogę prosić o pomoc kiedy mam problem, lubię kiedy wpada na obiad. Moja córa ją uwielbia. Dzisiaj byłyśmy razem na zakupach i było super:) Hihi nawet ekstra tusz mi się dostało w prezencie:))) Odpowiedz Link Zgłoś
emeryt21 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 18:49 Jestem juz starym czlowiekiem i na wspomnienie o mojej tesciowej jeszcze dzisiaj mnie wstrzasa.To byla milczaca ponuta "potwora",ktora po cichu ustawiala swoja coreczke i musialem poswiecac kilka tygodni,aby zaprowadzic lad w moim domu.Cale szczescie,ze mieszkalismy w odleglosci 400 km.Tesc byl czlowiekiem "przyloz do rany" a tesciowa byla uosobieniem wszystkich cnot czarownicy. Odpowiedz Link Zgłoś
fassolinka Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 19:09 Hehe... Ja na szczęście jeszcze nie mam teściowej, ale nie boję się... Napiszcie mi coś na fassolinka@gazeta.pl :D Odpowiedz Link Zgłoś
chaberek10 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 21:13 bylam synowa 36 lat. teraz mam 60 lat. powiem szczerze niby tesciowa nie zrobila mi krzywdy ale jak ja jej nie znosilam. jak przychodzila to wstepowal we mnie diabel. teraz tez jestem tesciowa i w mysl zasady nie rob drugiemu co tobie nie mile nie chodze wogole do mlodych . oni do mnie dosc czesto na obiady i to koniec. o nic nie pytam niczym sie nie interesuje bo wiem ze mnie szlak trafial jak tylko otworzyla buzie. nie chce robic przykrosci mlodej kobiecie. oceniam ze stosunki sa dobre. zadkie krotkie i chlodne spotkania i to jest to. Odpowiedz Link Zgłoś
mc.baren Mamusia chce dobrze ... 02.12.06, 23:27 tylko czasem przegina. na szczęście czasem, bo mieszka na drugim końcu Polski. wizyta raz w roku nie nastręcza poważniejszych perturbacji, o ile jedziemy do niej i nie na dłużej jak na 3 dni. wyznaję zasadę - im dalej i rzadziej, tym milej. bo wtedy i na pierożki mozna się załapać. wytrwałości dla wszystkich z "probemem teściowej" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
sorapis Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 02.12.06, 23:51 Niestety muszę się dopisać do listy osób, które musiały skonstatować, że teściowa to obcy człwiek i zwracanie się do niej ,,mamo'' jest strasznie trudne - czuje sam do siebie obrzydzenie w takich gestach kurtuazji. Po wielu latach okazało się, że za niepowodzenia życiowej swojej córki obwinia mnie jako jej męża, tak jakbym się żenił z dzieckiem, którym się trzeba opiekować albo je wychowywać. Moja wina, że nie mam(y) Mercedesa (bo drugi zięć ma). Moja wina, że żona nie pracuje. Myślę, że generalnie mój problem (w jej oczach) polega na tym, że wogóle istnieję. Odpowiedz Link Zgłoś
nowamatka Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 00:09 hm... Moja matka była typową teściową. Jak najgorszą - omal nie zniszczyła naszego małżeństwa. Wymówiłam jej dom i odcięłam się od rodziny. Zaś moja tzw. teściowa (jakoś do Niej to nie pasuje) jest świetna - ciepła i serdeczna. Nigdy się nie wtrąca w nasze życie. No nie, przesadzam - wtrąciła się - zgłosiła się z pomocą - po moim porodzie, kiedy przez prawie miesiąc leżałam i byłam przez Nią obskakiwana i rozpieszczana tak przez nią jak i przez Jej Syna czyli mojego męża... Bo przecież urodziłam dziecko:) Ona po prostu kocha swoje dzieci, i dlatego jest Mamą, a nie teściową. Czasem mnie wkurza - bo nie potrafi zadbać o siebie w sensie zdrowotnym - jest czasem jak dziecko, wie, że czegoś zjeśc nei wolno a i tak wcina pączki:( takie to moje wkurzanie, że pogadam w domu sama do siebie. Czerpię z niej ciepło i spokój. za to Ją kocham - że jest Mamą, o jakiej ja mogłam tylko marzyć, zanim nie wyszłam za Jej Syna:) Zresztą wychowała Go na wspaniałego faceta:) ponad 20 lat razem i jest nam fajnie. Teraz ja będę teściową. I wcale nie czuję się małpą. Widać przykład mojej matki podziałał, i przykład mojej ślubnej Mamy też:) Będę miałą wspaniałą córkę - która bardzo kocha mojego syna. Ich zaręczyny były śliczne i bardzo wzruszające. Odkryłam, ze mam romantycznego syna:) Oczywiście obie - z mamą narzeczonej - spłakałyśmy się z radości i szczęścia. Ciekawe JAK obie będziemy wyglądały na ślubie:) zapłakane i zasmarkane:) Jestem szczęśliwa - i zwyczajnie promienieję szczęściem, jakby tylko moje dzieci się pobierały na świecie. A sekret szczęśliwej teściowej - szczęśliwej szczęściem dzieci tkwi w fakcie, ze my jesteśmy innym pokoleniem. Nie mamy czasu na pierdoły, pracujemy, mamy swoje hobby, farbujemy włosy, mamy akryl na paznokciach, jestśmy zadbane, nawet jeśli mamy nieco kilogramów za wiele:), nosimy modne ciuchy, nie wyglądamy na swoje 50 lat, WIĘC NIE MUSIMY NIECZGO ZAZDROŚCIĆ NIKOMU:)czytamy książki, i przede wszystkim mamy rodzinę, z którą wciąz lubimy spędzać czas. i kiedy przychodzi chwila, kiedy syneczkowie wylatują z gniazda, właściwie jest to tak naturalne, że niemal tego nei zauważamy. I tak przecież stale tęsknimy za nimi, czy idą na imprezkę, czy wyjeżdżają "za chlebem" na drugi koniec świata. A skoro się żenią i nagle stają się tak bardzo dojrzali i odpowiedzialni to zastanawiamy się JAKA super musi być ta wybrana, skoro TAK potrafiła zmienić faceta, który do niedawna był krnąbrny:) faktem jest że nigdy nie podsuwałam moim facetom pod nos niczego. BO zawsze im powtarzałam, że kiedyś będą mężami - a w końcu to baby mają przekichane w życiu: a to okres, a to dzieci, a to .... multum tego. I trudno żeby jeszcze sprzątały przysłowiowe skarpety. Skoro ja tego nigdy nie robiłam i nie robię, to czemu inna ma to robić za nich. Jestem szczęśliwa w związku z mężczyzną, który synów wychował na opiekuńczych i zaradnych. Takich, którzy ukochane kobiety będą traktowali jako "cenność nad cennościami". Jeśli teściowa jest szczęśliwą kobietą - spełnioną, nie zgorzkniałą, to i młoda królowa tez będzie kiedyś taką samą teściową:) ufff. to tyle:) a wredne teściowe, powinno się palić na stosie - zaraz po ceremonii ślubu, jako ekstra atrakcję:) Odpowiedz Link Zgłoś
ola_zosia Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 00:55 Ja swoją lubię, a ona lubi mnie. Faktem jest, że kiedy publicznie oznajmiam, iż mam fajną teściową, wszyscy przyglądają mi się tak, jakby mi druga głowa wyrosła... Polubiłyśmy się od pierwszej chwili. I rozmawiamy ze sobą normalnie. Zwracam się do niej "mamo", odkąd tylko zostałam jej synową. Przyznaję - gdybym nie miała tak tolerancyjnej, miłej i ciepłej teściowej, nie byłabym w stanie zwracać się do niej w ten sposób. Nie wtrąca się, nie naciska, nie wypytuje, interesuje się życzliwie. Jedyna jej wada polega na tym, że nie dba wystarczająco o swoje zdrowie i pali papierosy. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna322 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 02:08 Za to, ze z mojego meza nie potrafila zrobic zaradnego mezczyzny. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaj Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 02:48 Moja I teściowa rozwaliła nasze małżeństwo jak się dowiedziała ,że mój mąż mi pomaga, chdzi do sklepu itp. szlag ją trafiał .Długo się męczyła żeby mnie wybić mężowi z głowy ale jej się udało.Ja wtedy nie chodziłam z mężem do teściów przyjmując zasadę- tam gdzie cię nie chcą, nie pchaj się.I to był błąd ona -teściowa tylko na to czekała.No i ''popłynął mój małżonek na teściowej łono rodzinne'' mąż był za młody 24lata (rok po ślubie)a jego matka najlepiej wiedziała jak działać na syna. Natomiast II teściowa jest tak głupia ,że przebija tą I teściową-nigdy nie myslałam ,że spotkam taką osobę w moim życiu.Dowiedziawszy się, że jestem po rozwodzie , poszła do I teściowej zasięgnąć języka na mój temat, dzwoniła do mojego szefa wypytywała się o mnie, ustawia mi całą moją rodzinę a także dalszą rodzinę mojego ojca pt.<<kto komu ile ma dawać piniędzy.Nawet mnie i męża podsumowała ile zarabiamy ile wydajemy i ,że możemy jej dawać co miesiąc 300zł( to było w 1998r.)Doszło nawet do tego ,że kiedy odpowiadałam jej na pytania kpiąco ona stwierdziła ,,no w końcu możemy się dogadać(dno!) Od tamtej pory było kilka wybryków teściowej nawet w szpitalu jak leżała to lekarze się pytali czy nie ma czegoś z głową. W tej chwili nie chodzimy, nie kontaktujemy się z nią wcale.Mąż od razu stanął po mojej stronie i razem mamy jedno zdanie na temat jego mamusi a mojej teściowej. Najważniejsze jak się ma jędzę teściową to trzeba mieć męża który jest za żoną , bo inaczej jak mąż jest nic nie wart to nawet dobra teściowa nie pomoże. Moja rada na złą teściową :OGRANICZYĆ KONTAKTY TWOJE I MĘŻA Z TEŚCIOWĄ. Odpowiedz Link Zgłoś
noscript Re:Tesciowa nalezy,tylko chwalic??? 03.12.06, 06:30 Gdy wracasz z jej pogrzebu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
12x1 Re:Tesciowa nalezy,tylko chwalic??? 03.12.06, 07:41 oj kobiety...wasz egoizm mnie przeraza ale takie jest podobno zycie moj maz jest tylko moj i ma robic to co ja chce a napewno nie rozmawiac z swoja matka co zlego w tym ze z nia rozmawia czasami sie radzi czy macie dzieci...hihihi tez bedziecie tesciowymi i co wasze dziecko ma do was nie przychodzic nie mowic tylko lub od was sie odseperowac bo tesciowa jest be ciekawe ze to najczesciej skarza sie na tesciowe kobiety a nie mezczyzni na wasze matki no bo wasze matki moga was nawet skrytykowac a tesciowa wara bo ja wiem co robie i wara od MOJEGO meza to juz nie wasz syn ale moj maz a moze by tak razem i nie widziec rywalki w tesciowej jezeli to co napislyscie wyzej to sie nie dziwie ze tesciowe maja takie podejcie do was gdzie nawet w waszych wypowiedziach wylania sie nienawisc Odpowiedz Link Zgłoś
nela42 Re:Tesciowa nalezy,tylko chwalic??? 03.12.06, 09:25 mam już druga tesciową, niestety obie beznadziejne.Pierwsza dopiero po 20 latach powiedziała mi ,że teraz mnie rozumie./10 lat po rozwodzie/druga jest prosta kobieta ze wsi i jedynym jej hobby to chodzenie do koscioła.Jestem już za stara , aby pozwolić sobie wejść na głowę i ze wszystkimi konsekwencjami ograniczyłam mój kontakt z nia do 2 razy w roku.Oczywiście maż może u niej siedzieć ile chce, wcale mi to nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
trusia29 Re:Tesciowa nalezy,tylko chwalic??? 03.12.06, 10:15 Ja też mam drugą teściową. W pierwszym małżeństwie moje z teściową byly takie sobie, bardziej wtrącał się teść - dochoszło do takiej awantury miedzy moim teściem a mężem o mnie - teść twierdził, że sama dwa kierunki studiów skonczylam, a mąż pzreze mnie nie (a to ja go na mówiłam na studia, które dziś już skonczył), że go w swoje szpony złapałam i z domu zabrałam (bzdura - jak se poznalismy od roku nie mieszkal z rodzicami), że jestem podła, zła i lecę na jego kasę (choć zadnej kasy, poza urzadzeniem wesela wspólnie z moją mama, od nich nie bralismy)- że w efekcie nie jeździliśmy do nich półtora roku. Pogodzilismy się wtedy, gdy juz pozew rozwodowy byl w sądzie - jego matka byla wtedy chora, leżala w szpitalu. Wtedy nastapił przelom w naszych stosunkach, bo to ja wzięlam urlop i sie nia opiekowałam (nie wiedziala nawet ze juz nie mieszkam z jej synem), jej rodzona córka odmówila. O rozwodzie postanowliśmy wspólnie z mężem i nie mówliśmy im o tym teściom z obawy, ze bedą się wtrącać. Powiedzielismy im o tym, wracając z sądu po drugiej rozprawie, gdy rozwód już orzeczono - moja teściowa szczerze plakala... Do dzis dzwoni do mnie w urodziny i na swieta. I mówie jej "mamo". W tym roku wyszłam za mąż po raz drugi i sytuacja jest odwrotna - mam fajnego teścia, którego traktuję jak ojca i teściową, której mówię "pani". Moja teściowa nie może wybaczyc mojemu męzowi że ozenil sie z rozwódka, że ja pracuję zawodowo, zarabiam i jestem niezelezna. Robi ciagle jakies przytyki, ze duzo zarabiamy a mamy kredyt na mieszkanie, powinnośmy oszczędzac i takie tam... Nie ma prawa wtracać się, bo nic od niej nie bierzemy i zyjemy tak, jak chcemy... Poza tym ona skłócona jest z rodzina teścia i ze swoja też a najbardziej wybaczyc mi nie może, ża ja mam z nimi dobry kontakt i że oni mnie lubia...Ale tak już bywa, że niektórzy ludzie są niereformowalni. Odpowiedz Link Zgłoś
nowamatka Re:Tesciowa nalezy,tylko chwalic??? 03.12.06, 17:31 no właśnie... Wystarczy zwyczajnie przejść do porządku dziennego nad faktem, że tak jak ma się WSPÓLNYCH znajomych, tak ma się WSPÓLNE dzieci:) żadnego problemu nie widzę w fakcie, ze mojemu synowi mieszkało się świetnie z rodzicami swojej narzeczonej i że ich barzdo lubi:) No i jeśli ktoś tak polubił moje dziecko, to chyba super, nie?? Teściowe i Synowe (brrrr, brzydkie sa te słowa i to one wprowadzają niestety ten mur)- wiecej poczucia humoru! Więcej PRAWDZIWEJ miłości. Przypominam : miłosć to uczucie BEZ egoizmu. pisze to do mam przede wszystkim. Panie drogie - zwolnijcie Synków ze smyczy. I raz na zawsze zrozumcie rola słodkiej idiotki-mamusi nie umiejącej naprawić żelazka odeszła do lamusa. Nie umiesz sobei poradzić kobieto z kranem, czy żelazkiem - wezwij fachowca a synowi czy córce daj spokój, bo moze on/ona w tym momencie ma ochotę na sex party ze swoim partnerem/partnerką!!! Słabo Ci, źle się czujesz - wezwij pogotowie a nie swoje dziecko! no chyba ze jest lekarzem;) Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 09:58 Temat jest wazny a to jest glupi artykul:(. Szkoda. Juz sam tytul zostal zle sformulowany. Problem synowa-tesciowa tesciowa-synowa jest o wiele bardziej skomplikowany, wielowymiarowy. Oczywiscie trudno sie spodziewac od artykulu prasowego glebi studium socjologiczno-obyczajowo-mentalno-jakiegostam:), ale jakiegos minimum bezsprzecznie wymagac nalezy. A tera bedzie exemplum, czyli swiadectwo:) Wyszlam za maz pozno. Moj maz jest jedynym synem swojej mamy,od poczecia chyba formowanym na jej prawdziwego mezczyzne zycia, jedynego obronce oraz zbawiciela. Pozwolila mu - w pewnym sensie - na nasz slub jedynie dlatego, ze ona nie mogla im urodzic dziecka. Ma wiec koncepcje, ze urodze ja, nastepnie go rozwiedzie, a synkowi - to ma byc oczywiscie maly chlopczyk - bedzie matkowac. I wszystko bedzie cudownie... Skad wiem o tej koncepcji? Sama mi powiedziala... Jak sie latwo domyslec, w ksztalcie relacji naszej trojki, rzeczywistym ksztalcie, nie ma zadnego znaczenia fakt, czy lubie moja tesciowa, czy nie. Zeby bylo zabawniej, albo smutniej - tak po ludzku to mi jej nawet calkiem szkoda... Tyle tylko ze to nie oznacza, iz pozwole jej nadal krzywdzic jej egoizmem-choroba jej syna, a mego meza... Trudno jest w takim klimacie emocjonalnym budowac malzenstwo, rzeczywiscie stac sie jednym. Jednak jest to mozliwe - tu oddam mezowi to, co mu nalezne..., bo bez jego ciezkiej pracy byloby to zupelnie niemozliwe. Poza praca placi sie tez cierpieniem - i to cierpieniem calej naszej trojki... Hm, gdybym ja miala pisac taki artykul, zadalabym przynajmniej pare pytan o przyczyny takiego ksztaltu omawianych stosunkow. Teza artykulu jest, jesli dobrze pojelam, stereotyp. Ze to niby stereotyp sprawia, ze synowa na starcie nie lubi tesciowej, a potem jest juz z gorki.... Hm, a moze warto sobie - Autorko tekstu - choc zadac pytanie, skad sie wzial stereotyp? Jakie jest podloze tego typu relacji? 'Atawizm'? 'Archetyp'? Bezkompromisowosc na wlasnym terenie? I mozna by tak sie 'przeleciec' przez caly alfabet... Ot, szkoda papieru na tak powierzchowne ujecie, jak w komentowanym tekscie... pzdr j Odpowiedz Link Zgłoś
kinky5 Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 18:32 mam swietne kontakty z tesciowa...bo ich nie utrzymuje. i nie zamierzam nic zmieniac. Odpowiedz Link Zgłoś
aniiatka Re: Za co nie lubimy naszych teściowych 03.12.06, 20:19 za "dobre rady" Odpowiedz Link Zgłoś