trudna spawa

20.12.05, 08:03
jestem nowa na tym forum. do tej pory tylko czytałam. postanowiłam napisac, bo
jestem w sytuacji, w której całkiem się już pogubiłam.
od półtora roku przyjaźnię się z nim. on ma dziewczynę, z która mieszka (a
mieszkają bardzo blisko mnie). od początku coś między nami iskrzyło. ale nie
dopuszczałam do siebie myśli, ze mogłabym z nim być. miał dziewczynę, którą
znałam. aż stało się. trzy miesiące temu. zaczęliśmy się spotykac. na początku
oboje myśleliśmy, ze to tylko fascynacja, zauroczenie, ze to minie. jego
dziewczyna zorientowała sie od razu. zaczęły się awantury, ubliżanie. nie
reagowałam na to. miała prawo być wściekła. czułam się winna. potem
zrozumiałam, ze go kocham. zaczeły się rozmowy o wspólnym życiu, snucie
planów. prosił, zebym dała mu trochę czasu, że chce być pewien, że pogubił sie
w tym wszystkim. mówił, ze jest bardzo blisko podjęcia decyzji. spotykał się
ze mną, kiedy jej nie było. kiedy chciałam, zebyśmy przestali się spotykac, ze
łazmi w oczach mówił, jak bardzo mu na mnie zalezy. ile można tak żyć? i tak
się to ciągnęło, dopóki nie zaszłam w ciążę. nie zdążyłam mu o tym nawet
powiedzieć. o ciązy dowiedział się, kiedy trafiłam do szpitala. poroniłam.
miałam trochę czasu na przemyślenie wszystkiego. podjęłam decyzję - tak nie
może być. powiedziałam mu, zeby zastanowił sie czego chce, i jak wyjde ze
szpitala, miał podjąc decyzję. no i wyszłam ze szpitala. on opiekował sie mną,
był kochany, ale unikał rozmowy ta TEN temat. wczoraj poruszyłam lawinę.
spytałam o decyzję. dowiedziałam się, ze w tej chwili nie jest w stanie podjąc
decyzji, bo im się zaczeło układac. czuje coś do mnie i czuje coś do niej. nie
wie, którą z nas kocha. nie chce jej zostawić, z powodu spotykania sie ze mną,
że chce być pewien, ze im nie wyjdzie. oświadczył, ze spędzą razem święta u
jej rodziny. chciałby, zeby na niego poczekała, ale nie gwarantuje, ze ze mną
będzie. a na koniec oświadczył, ze nie będziemy się spotykac, dopóki on sobie
wszystkiego w głowie nie poukłada. krzyknął na mnie, co mu się zdarzyło
pierwszy raz. powiedziałam mu, ze brzydko kończy. a on na to, ze on ze mną nie
kończy, ze jak poukłada wszystko i będzie chciałbyć ze mną, to przyjdzie.
stwierdziłam, ze nie chcę przy nim płakac, wyszłam się przejśc. kiedy
wróciłam, on złagodniał. wszystko wróciło do "normy". później nawet się
kochaliśmy...
nie wiem co mam o tym wszystkim myślec. on mi wysyła sprzeczne sygnały. raz
jestem pewna, ze on mnie kocha, a potem wraca do niej. generalnie kiedy
jesteśmy razem wszystko jest idealnie. jest czuły, kochany, dobry. nikt
jeszcze nigdy nie był dla mnei taki dobry.
podobno odkąd ona dowiedziała sie o nas nie sypiają ze sobą. od tygodnia im
się układa - są ze sobą 4 lata - pierwszy raz jest aż tak dobrze. mówi, ze są
dla siebie czuli, całują się, przytulają itd. to kwestia czasu, kiedy wróci i
seks.
najgorsze jest to, ze często widuję ich razem. widze, ze coś sie między nimi
zmieniło.
nie wiem co mam robić. czy czekać na niego, czy odejśc. powiedział, ze jeśli
odejdę, uszanuje moją decyzję i nie będzie o mnie walczył. podobno z nią jest
tak samo - jesli odejdzie, to będzie jej decyzja i tez nie będzie walczył.
czy warto czekac, czy jestem ostatnią naiwną?
przepraszam, za długośc postu, ale musiałam to wszystko z siebie wyrzucić
    • katarzyna_z Re: trudna spawa 20.12.05, 08:20
      ehhh kochana co to za facet, ktory mówi , że nie będzie walczył o kobiete, to
      gdzie tu jest jego zaangazowanie...

      odpusc sobie czas leczy rany a i nie bedziesz miała tyle nerwow niepenosci ,
      sluchaj poronilas, nosilas w sobie jego dziecko, a on mimo to nie podjal
      wczesniej decyzji...

      z tamta nie uprawi sexu , to teraz od tego ma Ciebie, z nia zacznie to bedzie
      miał sex x 2 ...

      zajmij sie swoim zyciem :) a jego olej to nie facet tylko dzieciak
      powodzenia
      • takajataka1 Re: trudna spawa 20.12.05, 08:32
        w sumie wiedziałam jaka będzie odpowiedź na mój post. sama tak powiedziałabym
        osobie, która opowiedziałabym mi o takie sytuacji. boli mnie to, ze znają go
        wszyscy moi znajomi, jeździł ze mną do moich rodziców. o podejmowaniu decyzji
        mówił mojej mamie.
        kocham go. to strasznie trudne.
        wczoraj powiedział, ze już prawie podjął decyzję, kiedy nagle zaczęlo im się układać
        • katarzyna_z Re: trudna spawa 20.12.05, 09:10
          no i sama widzisz, ze byłas mu tylko potrzebna jak było im źle,

          miłośc powinna być z obu stron tak samo silna, ciekawe czy on nie miał by nic
          przeciwko gdybys Ty spotykała sie jeszcze z innym i oświadczyła mu, że mozesz z
          nim zaczac sypiac... ciekawe czy czekal by na Twoja decyzje czy on czy ten drugi

          zycze powodzenia w życiowych decyzjach:)
      • mslk118 Re: trudna spawa 29.12.05, 20:47
        Wspolczuje Ci z powodu utraty dziecka : < . Na Twoim miejscu dalabym sobie z nim
        spokoj. Jezeli on teraz nie wie czy kocha Ciebie, czy ja, to moze minac jeszcze
        wiele czasu zanim 'pouklada' to sobie w glowie. Wydaje mi sie, ze on troche
        wykorzystuje sytuacje. Powinnas mu powiedziec, ze nie chcesz tak zyc i decydujac
        sie odejsc, troche 'pomoc' mu w podjeciu decyzji. Jezeli Cie kocha, to po jakims
        czasie zda sobie sprawe, ze mu Cie brakuje i wroci - tak ja mysle. Powodzenia : )
    • takajataka1 Re: trudna spawa 22.12.05, 10:13
      jeśli kogoś to interesuje - to właśnie się rozstaliśmy. strasznie mi ciężko.
      widziałam jak się ode mnie odsuwał. podjęłam decyzję, nie będziemy sie spotykać,
      póki on nie będzie pewien. wiem, ze własnie go straciłam...
      • khaki3 Re: trudna spawa 22.12.05, 10:36
        Nic nie stracilas.Zyskalas spokojne zycie.Boli napewno.Ale za jakis czas
        przestanie.Zycie to wieczna gra.Ale nie mozesz pozwolic,zeby ktos Toba
        gral.Czasami lepiej jest sie rozstac i zyc od nowa.To nie bylfacet.Tylko zwykle
        dziecko,ktore chce zjesc ciastko i miec ciastko.bedzie dobrze glowa do gory:)A
        jesli potrzebujesz sie komus wygadac to pisz:) Pozdrawiam i buziaki przesylam
        na oslodzenie gorzkich zapewne lez.
    • mezczyzna.prawdziwy Re: trudna spawa 22.12.05, 10:36
      Napisz najpierw streszczenie:)
    • ewelita Re: trudna spawa 22.12.05, 12:03
      Ten facet to tchórz! Jest po prostu wygodny. Dwie kobiety, raz jedna, raz
      druga... Nie może się zdecydować. Miałam tak kiedyś z moim byłym, uciekaj
      kobieto i kopnij tego egoistę w dupe! Co to za facet, czy będziesz mogła mu
      zaufać, skoro oszukał swoją dziewczynę spotykajac się z tobą?
    • takajataka1 Re: trudna spawa 29.12.05, 00:31
      wrócił po świętach z nią. dziś go spotkałam. on udaje, ze nic się nie stało.
      snuje plany co do naszego spędzania czasu. nie rozumiem o co mu chodzi. czego
      nie zrozumiał, w słowach "nie spotykajmy się". a ja strasznie, desperacko za nim
      tęsknię...
      • takasobielola Re: trudna spawa 29.12.05, 00:39
        tak jestes ta ostatnia naiwną-> taka prawda słońce
        • takajataka1 Re: trudna spawa 29.12.05, 00:43
          wiem. sama bym tak powiedziała komuś, kto opowiedziałby mi taką historyjkę.
          tylko, jak patrzę w jego oczy zapominam o tym co złe. strasznie tęsknie. taki
          dziś tęskniący dzień. ale dzięki za szczerość
          • wielo-kropek Re: trudna spawa 29.12.05, 01:02
            Dziwne ze ta druga jego chce. Wymagasz od faceta podjecia decyzji, co
            rozumiem, ale zapominasz o jednej podstawowej sprawie. Musisz byc w
            stanie i potrafic tez faceta wychowywac, jesli wymagasz pelnego
            zaangazowania sie z jego strony. Ja widze w tobie tego zupelnie brak (w
            tej drugiej kolezance rozniez), stad tez on robi na co ma ochote i co
            mu sie podoba. Chodzi jak bezpanski bicz, bo wy na to pozwalacie. Naiwne
            jestescie, by nie rzec glupie.
            • izka82 Re: trudna spawa 29.12.05, 01:27
              Moj scenariusz jest taki: bedziesz to ciagnela. On bedzie wracal, ale po chwili
              szedl do tamtej drugiej, beda lzy, Twoje lzy. Wewnetrzna walka, chec skonczenia
              tego toksycznego ukladu, ale niemoznosc,...hmm.. wmawianie sobie ze nie
              potrafisz, ze go kochasz, nie masz sily, szalencze nadzieje, ze sie ulozy, ze
              on kocha Ciebie i zerwie niedlugo z tamta (albo tamta z nim). Bedziesz sie
              ludzic, a w miedzyczasie wylejesz morze lez i przy okazji STRACISZ kawalek
              zycia. Potem, lecz nie wiadomo kiedy, Twoja slepa milosc do niego zwyczajnie
              sie wypali (bo ilez mozna znosic miano "jednej z dwoch"?!). W najlepszym
              przypadku zauroczy cie jakis przystojniak, otworzy Ci oczy i sprawi ze sama
              bedziesz sie dziwic, jak moglas trwac w zwiazku , ktory nie istnial i ..z
              facetem, ktory to tak naprawde kawal niedojrzalego chlopca.

              Na koniec powiem Tobie jeszcze jedno. NAPRAWDE lepiej byc samej niz byc z kims,
              kto nie daje szczescia w 100 procentach... Wiem, ze sama to wiesz...
              pozdr.
              • wielo-kropek Re: trudna spawa 29.12.05, 01:35
                Niby rozsadnie to ujmujesz, ale z tym dawaniem szczescia to nie rozumiem.
                Kto je komu ma tu, czy w malzenstwie ogolnie dawac? Tak z reki dawac
                czy jakos inaczej?
    • goldenwomen Re: trudna spawa 29.12.05, 21:53
      dziecko masz do czynienia z klasycznym przykładem wrecz ksiązkowym doopkiem!
      albo jest Ci obojetne czy on jest z nia czy z Toba albo masz nierowno pod
      sufitem :) wybacz szczerosc ale w tym wypadku inaczej nie moge :0
      • takajataka1 Re: trudna spawa 29.12.05, 23:05
        dziecko, czyli ja, jest prawie trzydzistoletnie :-) nie jest mi obojętne czy
        jest z nią czy ze mną. tylko teraz już sama nie wiem, czy go chcę. jeśli zawiódł
        mnie w tak trudnej sytuacji, jaką było poronienie, to jak mam myślec o życiu z
        nim. co do mojej nierówności pod sufitem jestem skłonna się zgodzić :-)
        • goldenwomen Re: trudna spawa 30.12.05, 14:21
          ciesze sie ze tak mnie odbierasz bo juz myslałam ze sie zagniewasz na mnie na
          amen :) moja odp. była jak najbardziej szczera a tak na powaznie to nie
          wyobrazam sobie zycia z Twoim chłopakiem. To nieodpowiedzialny
          czlowiek,wygodny,kłamczuch jakich mało i aktor miernego pokroju. Daj sobie z
          nim spokoj i zacznij zyć własnym życiem.Dupków omijaj szerokim kołem.
          powodzenia w Nowym Roku
    • ax4 Re: trudna spawa 29.12.05, 23:27
      wszysce troje jestescie siebie warci...
      ty - przede wszystkim naiwna, masz 30 lat a zachowujesz sie ja 13 latka, w
      twoim wieku powinnas sobie zdawac sprawe ze poza miloscia jest
      jesccze "charakter" ktorego mu /i tobie zreszta tez / brakuje , z kazdym dniem
      ladujecie sie w wieksze klopoty, ale powiedzmy ze zostanie z toba i ...za 3
      lata spotka nastepna i sie bedzie wahal, zastanawial, kombinowal, ktos taki nie
      daje ci gwarancji stabilnosci /bynajmniej nie mam na mysli finansowej/ jak
      dlugo mozna grac na 2 fronty ? ale skoro wy mu pozwalacie...pozatym jesli
      poronilas na pewno stres ta cala sytuacja sie do tego przycznil a ty dalej z
      nim sypiasz, pozatym jak sie czujesz wobec jego dziewczyny, czy chcialbys zeby
      tobie ktos zrobil cos takiego /usprawiedliwiasz to "miloscia" ale czy sama bys
      to zaakceptowala?/

      co to sie porobilo...
      pzdr
    • widokzmarsa zmieńmy narratora 29.12.05, 23:40
      załóżmy że pisze laska faceta:
      mój kochany kochał mnie kochał ale taka jedna s.. zaczęła mu doopą kręcić i on
      się z nią przespał i łazil do niej. Jej nie obchodziło że mi się oświadczył, że
      mielismy być razem, chciała tylko się bzykać pewnie. Ale on ją wreszcie
      zostawił. Nie wiem co zrobić. Wierzyć mu?? Poradźcie dziewczyny.
      Wiedziałaś że ma dziewczynę to ch.. ci w d... Masz za swoje.Nauczyłaś się że co
      zrobił innej to zrobi i tobie. A te wszystkie laski co normalnie by cię od qrew
      wyzwały gdybyś odbiła ich męża to tu jakieś bąki puszczają na faceta.
      Taka to sobie teoretyczna rozprawka przed snem.
      • takajataka1 Re: zmieńmy narratora 30.12.05, 13:00
        nie będę sie broniła. wiem, co jej zrobiłam, wiem co na mój temat sądzi,
        poniewaz niejednokrotnie mi to napisała w smsach. jednak zwróciłam sie do was,
        ponieważ nie wiem, co sądzić o nim i jego niezdecydowaniu. no i potrzebowałam
        sie wyżalić. spodziewałam się ostrej krytyki dotyczącej niszczenia związku.
        przyjmuję ją, ale sama wiem co jej zrobiłam i doskonale wiem, ze to nie było w
        porządku.
        • lady284 Re: zmieńmy narratora 30.12.05, 13:24
          Wiesz dlaczego facet tak to z tobą ciągnie?
          Ma wyrzuty sumienia za to poronienie, nie chce wyjść na skurczybyka, udaje
          opiekę itd. ale chce być z tamtą, czeka aż tobie się to znudzi i go wyręczysz i
          ty to zakończysz, wtedy będzie to twój wybór i nic mu nigdy nie wypomnisz.
          Tamtej powiedział, że dla świętego spokoju będzie cie odwiedzał, żebyś może
          jakiegoś samobójstwa nie popełniła.
          Kropka.
          • goldenwomen Re: zmieńmy narratora 30.12.05, 14:26
            zgadzam sie z Tobą i tej wersji bym się trzymała
            • wielo-kropek Re: zmieńmy narratora 30.12.05, 23:30
              Facetowi raczej tutaj ani na jednej ani tez na drugiej zbytnio nie
              zalezy. Potrzebne sa zapewne do uzytku i tyle. Kiedy jest z jedna, mowi
              jej ze ja kocha bardziej niz ta druga. Drugiej, kiedy z nia jest, tez to
              samo gada. Gdyby ktorakolwiek z nich szanowal, to nie pozwolilby na
              takie cyrki jakie on wyprawia. Tak, z milosci do was to robi,
              rozdziera wam serca. Ladnie pojmujesz te milosc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja