jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta?

IP: proxy / *.man.polbox.pl 31.10.02, 12:01
Dziewczyny, proszę o poradę. Zakładając, że udało mi się z NIM umówić, co mam
robić, mówić itd, a czego nie? Co zrobić, by chciał się sptkać jeszcze raz???
wydaje mi się czasami, że chyba jestem pozbawiona całej tej magii kobiecej, a
może nie znam po prostu jakiś specjalnych sztuczek? jednym słowem jak
flirtować by uwieźć faceta???
    • agick Re: jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta 31.10.02, 12:08
      zauroczyć - lubczyk..?
      zniewolić - dospypywać małe dawki czegoś uzależniającego do herbaty....
      obezwładnić - gaz, pałka bejsbolowa i inne...
      :))


      a tak poważnie - nie ma porad na takie sprawy - sobą bądź.. udawanie kogoś
      innego na nic Ci się przyda - przecież chcesz żeby interesowała się Tobą a nie
      aktorką, któą będziesz przed nim odgrywac...

      Pozdrawiam,
    • pajdeczka Re: jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta 31.10.02, 12:09
      Gość portalu: Lidia napisał(a):

      > Dziewczyny, proszę o poradę. Zakładając, że udało mi się z NIM umówić, co mam
      > robić, mówić itd, a czego nie? Co zrobić, by chciał się sptkać jeszcze raz???
      > wydaje mi się czasami, że chyba jestem pozbawiona całej tej magii kobiecej, a
      > może nie znam po prostu jakiś specjalnych sztuczek? jednym słowem jak
      > flirtować by uwieźć faceta???


      Kup sobie samochód.
      • viola2 czesc pajda 31.10.02, 12:19
        nie rob wszystkiego by wypasć jak najlepoiej, bo od tego droga nie daleka, by
        wypaść fatalnie
        • pajdeczka Re: czesc pajda 31.10.02, 12:29
          viola2 napisała:

          > nie rob wszystkiego by wypasć jak najlepoiej, bo od tego droga nie daleka, by
          > wypaść fatalnie


          Tobie natomiast to zupełnie nie grozi. "Niedaleka" piszemy razem.
          Na wagary się chodziło, zamiast na polski?
          • viola2 Re: czesc pajda 31.10.02, 12:36

            >
            > Tobie natomiast to zupełnie nie grozi. "Niedaleka" piszemy razem.
            > Na wagary się chodziło, zamiast na polski?

            chodziło sie , chodziło...
            Ale ty chyba nie wiesz jak wypadam na randkach, wiec po co... ech... brak mu
            slow.
            Swoja drogą to tak myślalam, udasz, ze nie widzisz, ze mowie ci czesc.
            Przyznmam, ze chcialam zobaczyc jak zareagujesz. Ale mnie zawiodlas. Myslaalm,
            ze nie jestes az tak zażarta, tym bardziej o byle co. Bo wlasciwie o co?
            • pajdeczka Re: czesc pajda 31.10.02, 12:46
              viola2 napisała:

              >
              > >
              > > Tobie natomiast to zupełnie nie grozi. "Niedaleka" piszemy razem.
              > > Na wagary się chodziło, zamiast na polski?
              >
              > chodziło sie , chodziło...
              > Ale ty chyba nie wiesz jak wypadam na randkach, wiec po co... ech... brak mu
              > slow.
              > Swoja drogą to tak myślalam, udasz, ze nie widzisz, ze mowie ci czesc.
              > Przyznmam, ze chcialam zobaczyc jak zareagujesz. Ale mnie zawiodlas.
              Myslaalm,
              > ze nie jestes az tak zażarta, tym bardziej o byle co. Bo wlasciwie o co?


              Czy Ty masz jakieś kompleksy? Nie zauważyłam, żeby ludzie w wątkach sobie
              codziennie mówili "dzień dobry". Po prostu wchodzi się i rozmawia.
              Ale jeśli się szuka zwady - każdy pretekst jest dobry. Trochę szczeniacka
              zagrywka. Nie uważasz? Pewnie nie, tak samo, jak nie rozumiem Twojego chwalenia
              się tym, jak wypadasz na randkach. Co ma "piernik do wiatraka"? Wyrosłam już z
              randek, bo mam ułożone życie osobiste. Nie interesuje mnie więc z kim i ile
              sypiasz.
              I zapamiętaj - jestem kobietą honoru.
              • viola2 żegnaj pajdo 31.10.02, 13:02
                pajdeczka napisał:

                > Czy Ty masz jakieś kompleksy? Nie zauważyłam, żeby ludzie w wątkach sobie
                > codziennie mówili "dzień dobry". Po prostu wchodzi się i rozmawia.
                > Ale jeśli się szuka zwady - każdy pretekst jest dobry. Trochę szczeniacka
                > zagrywka. Nie uważasz? Pewnie nie, tak samo, jak nie rozumiem Twojego
                chwalenia
                >
                > się tym, jak wypadasz na randkach. Co ma "piernik do wiatraka"? Wyrosłam już
                z
                > randek, bo mam ułożone życie osobiste. Nie interesuje mnie więc z kim i ile
                > sypiasz.
                > I zapamiętaj - jestem kobietą honoru.

                gdzieee ten honor.... ho.. ho... hahaha...
                ty masz chyba jakąs paranoje

                widze, ze jjak sie zaweźmiesz, to koniec.
      • melinek Wyprobowany pomysl 31.10.02, 22:54
        Jak to zrobic powiedzial mi znajomy prowadzacy dawniej biuro matrymonialne i
        jego rada okazala się na tyle skuteczna, ze mezczyzna, wobec którego ja
        zastosowalam i który wpadl mi w oko, jest teraz moim mezem. Zaprosilam go na
        wieczor do domu pod pretekstem naprawy komputera, bo jest od tego specjalista.
        Komputer był rzeczywiscie popsuty. Ubralam się troche prowokujaco spudniczka
        przed kolano, sweterek z lekko odslonietym dekoltem i bez staniczka. Nie wazne
        było, że naprawil, potem i tak nie wziol za to pieniedzy, na które się
        umowiliśmy, nie wazne co podalam do jedzenia. Poczestunek był bez alkoholu,
        wiec wszystko odbywalo się w pelnej swiadomosci.
        Gwoźdź programu polegal na tym, by rozmowe skierowac na cos materialnego, co
        można by mu pokazac, najlepiej ksiazke lub album ze zdjeciami. Nalezalo
        doprowadzic do tego bysmy siedzieli, nie naprzeciwko siebie, ale obok, ramie w
        ramie. Ksiazke nalezało mu tak klasc na kolanach, by czul na nich moje rece.
        Gdy poczul się speszony nalezalo wycofac się z ksiazka. Po tym jak ochłonal
        ponownie polozyc tylko nieco wyzej na udach, może nawet lekko musnac
        przyrodzenie. Gdy się speszyl lub nawet troche podniecil, nalezalo się ponownie
        wycofac prowadzac cały czas rozmowe.
        Gra polega na tym, by klasc rece z ksiazka na jego udach i podniecic go nieco a
        gdy się podnieci wycofać się z rekami i ksiazka. Metoda ta nie ma za celu
        finalu w lużku od razu na pierwszej randce, ale wszystko zalezy od tego na czym
        komu zależy. Chodzi jedynie o rodbudzenie seksualne partenera, by poczul
        pozadanie, ale gdy się wyczuje wzrost jego libido natychmisat się wycofać. Nie
        należy robic tego nachalnie, by go nie zawstydzic i by jego pozadnie nie wzielo
        nad nim gore, by mogl nad tym zapanowac. Wszystko ma wygladać jakby było
        robione bezwiednie i przypadkowo. To pobudzone pozadanie spowoduje, że chlopak
        będzie chcial ponownie się spotkać, ze będzie cie kojarzył z milymi i
        przyjemnymi doznaniami i będzie miał ich niedosyt.
        Co z nim zrobisz pozniej i jak potoczy się wasza znajomosc, zalezy już od
        twojej inwencji.
        Może się to komus wydac smieszne lub bardzo krepujace, ale ten na prawde prosty
        sposób jest skuteczny. Mój znajomy „sprzedal” go jeszcze paru innym dziewczynom
        i one tez go wykorzystaly z sukcesem. W moim wypadku rozwoj naszej pozniejszej
        znajomosci potoczyl się w sposób zaskakujacy dla mnie samej. Dlatego polecam ta
        metode jako wyprobowna a zaznaczam, ze tez jestem pozbawiona „tej calej magii
        kobiecej” i do kokietek czy szczebiotek uwodzacych wszystkich panow do okola
        nie naleze.
        • Gość: Lidia Re: Wyprobowany pomysl IP: proxy / *.man.polbox.pl 05.11.02, 14:42
          Niezle, niezle, nie wiem tylko czy bede miala wystarczajaco odwagi;-))
        • liloom melinek! 05.11.02, 19:44
          Melinek, skad tyle bykow, tego u ciebie jeszcze nie widzialam! Spieszylas sie
          czy co? Sorry ale tak mnie to zdekoncentrowalo, ze nie moglam sie skupic na
          tekscie.

          melinek napisał:

          > Jak to zrobic powiedzial mi znajomy prowadzacy dawniej biuro matrymonialne i
          > jego rada okazala się na tyle skuteczna, ze mezczyzna, wobec którego ja
          > zastosowalam i który wpadl mi w oko, jest teraz moim mezem. Zaprosilam go na
          > wieczor do domu pod pretekstem naprawy komputera, bo jest od tego
          specjalista.
          >
          > Komputer był rzeczywiscie popsuty. Ubralam się troche prowokujaco spudniczka
          > przed kolano, sweterek z lekko odslonietym dekoltem i bez staniczka. Nie
          wazne
          > było, że naprawil, potem i tak nie wziol za to pieniedzy, na które się
          > umowiliśmy, nie wazne co podalam do jedzenia. Poczestunek był bez alkoholu,
          > wiec wszystko odbywalo się w pelnej swiadomosci.
          > Gwoźdź programu polegal na tym, by rozmowe skierowac na cos materialnego, co
          > można by mu pokazac, najlepiej ksiazke lub album ze zdjeciami. Nalezalo
          > doprowadzic do tego bysmy siedzieli, nie naprzeciwko siebie, ale obok, ramie
          w
          > ramie. Ksiazke nalezało mu tak klasc na kolanach, by czul na nich moje rece.
          > Gdy poczul się speszony nalezalo wycofac się z ksiazka. Po tym jak ochłonal
          > ponownie polozyc tylko nieco wyzej na udach, może nawet lekko musnac
          > przyrodzenie. Gdy się speszyl lub nawet troche podniecil, nalezalo się
          ponownie
          >
          > wycofac prowadzac cały czas rozmowe.
          > Gra polega na tym, by klasc rece z ksiazka na jego udach i podniecic go nieco
          a
          >
          > gdy się podnieci wycofać się z rekami i ksiazka. Metoda ta nie ma za celu
          > finalu w lużku od razu na pierwszej randce, ale wszystko zalezy od tego na
          czym
          >
          > komu zależy. Chodzi jedynie o rodbudzenie seksualne partenera, by poczul
          > pozadanie, ale gdy się wyczuje wzrost jego libido natychmisat się wycofać.
          Nie
          >
          > należy robic tego nachalnie, by go nie zawstydzic i by jego pozadnie nie
          wzielo
          >
          > nad nim gore, by mogl nad tym zapanowac. Wszystko ma wygladać jakby było
          > robione bezwiednie i przypadkowo. To pobudzone pozadanie spowoduje, że
          chlopak
          > będzie chcial ponownie się spotkać, ze będzie cie kojarzył z milymi i
          > przyjemnymi doznaniami i będzie miał ich niedosyt.
          > Co z nim zrobisz pozniej i jak potoczy się wasza znajomosc, zalezy już od
          > twojej inwencji.
          > Może się to komus wydac smieszne lub bardzo krepujace, ale ten na prawde
          prosty
          >
          > sposób jest skuteczny. Mój znajomy „sprzedal” go jeszcze paru innym
          > dziewczynom
          > i one tez go wykorzystaly z sukcesem. W moim wypadku rozwoj naszej
          pozniejszej
          > znajomosci potoczyl się w sposób zaskakujacy dla mnie samej. Dlatego polecam
          ta
          >
          > metode jako wyprobowna a zaznaczam, ze tez jestem pozbawiona „tej calej m
          > agii
          > kobiecej” i do kokietek czy szczebiotek uwodzacych wszystkich panow do ok
          > ola
          > nie naleze.
          • melinek Re: melinek! 06.11.02, 01:11
            liloom napisała:

            > Melinek, skad tyle bykow, tego u ciebie jeszcze nie widzialam! Spieszylas sie
            > czy co? Sorry ale tak mnie to zdekoncentrowalo, ze nie moglam sie skupic na
            > tekscie.

            Czesc Liloom, ktore byki masz na mysli, byczki-rybki, byczki z korridy czy
            byczki z ogrodu orto-grafii?
            Gdy sie staram pisac bez polskich znakow diakrytycznych, to tak mi wychodzi.
            Wez pod uwage fakt, ze „spudniczka” i „luzko” potrafia przyslonic trzezwy
            poglad na sprawe.
            Swoja droga myslalam, że nie zrobi to juz nikomu roznicy, bo po obcowaniu
            z niektorymi z tego forum przestaje dziwic postmodernistyczna ortografia (np.
            rzulw) i ma sie wrazenie, ze wszystkie formy sa dozwolone. Kto sie
            usprawiedliwia ten się oskarza, jak mawiaja Francuzi, wiec wybacz, ale obiecuje
            poprawy.
            • melinek Re: melinek! 06.11.02, 01:13
              Errata:
              ... ale nie obiecuje poprawy.
    • muszek0 Re: jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta 31.10.02, 12:22
      przede wszystkim rzecz najważniejsza. nie ujawniać sie jako skrajna,
      ortodoksyjna feministka. nic nie mówić o obowiązku posiadania cycków przez
      faceta coby mógł karmić swoje dzieci (patrz wątek: 'wydoić kozła').
      reszta sama się potoczy.
      ;)
      • Gość: Lidia Re: jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta IP: proxy / *.man.polbox.pl 31.10.02, 13:00
        Jezu, no na tyle to nie jestem naiwna;-)))
        takie teksty wymieniem z kolezankami przy martini;-))
        A wiec dziewczyny jak to robicie??
        • Gość: serpentyna Re: jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 22:31
          Nie ma reguły (niestety, albo na szczęście).
          Wyglądać musisz świetnie i - przede wszystkim czuć się dobrze (w ciuchach,
          które włożysz, w bieliźnie, fryzurze, makijażu itp). Najlepszy sposób -
          słuchać, słuchać, słuchać. Nawet jak gada głupoty - na pierwszej randce nie
          protestować, nie wykłócać się - niech opowiada. Założe się, że będzie mówił o
          sobie.
          Ty o sobie nie mów zbyt wiele, bardziej biora ich te, których nie mogą do końca
          rozgryźć.
          I - bardzo ważne. Faceci uwielbiają komplementy. Łykają je jak gęsi, może
          dlatego, że słyszą je rzadziej, niż kobiety.
          Reasumując - byle nie spłoszyć, troche połechtac próżność.
          A poza tym, nie trzęś się. Skoro umówił się z tobą, to uważa, że jesteś kobieca
          i czarująca. Przecież gdyby myślał inaczej, to by się nie torturował.
          Powodzenia!
          • vika411 Re: jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta 31.10.02, 22:47
            Gość portalu: serpentyna napisał(a):

            > Nie ma reguły (niestety, albo na szczęście).
            > Wyglądać musisz świetnie i - przede wszystkim czuć się dobrze (w ciuchach,
            > które włożysz, w bieliźnie, fryzurze, makijażu itp). Najlepszy sposób -
            > słuchać, słuchać, słuchać. Nawet jak gada głupoty - na pierwszej randce nie
            > protestować, nie wykłócać się - niech opowiada. Założe się, że będzie mówił o
            > sobie.
            > Ty o sobie nie mów zbyt wiele, bardziej biora ich te, których nie mogą do
            końca
            >
            > rozgryźć.
            > I - bardzo ważne. Faceci uwielbiają komplementy. Łykają je jak gęsi, może
            > dlatego, że słyszą je rzadziej, niż kobiety.
            > Reasumując - byle nie spłoszyć, troche połechtac próżność.
            > A poza tym, nie trzęś się. Skoro umówił się z tobą, to uważa, że jesteś
            kobieca
            >
            > i czarująca. Przecież gdyby myślał inaczej, to by się nie torturował.
            > Powodzenia!
            Kiedy wybralam sie na pierwsza w zyciu randke mialam siedem lat ,dziure na
            kolanie w rajtuzach (bo droga na te randke byla uciazliwa i wiodla przez plot i
            krzaki),dwa kucyki , ktorych jeden sie rozlecial bo kokardke szlag trafil,i
            brakowalo mi przedniego siekacza(co w tym wieku jest dowodem doroslosci)Moj
            narzeczony mial guza na lbie bo go rywal wyrznal w ten leb kamieniem z
            zatzdrosci.Dostalam od jednego z konkurentow bukiet stokrotek a od
            tego ,ktorego aktualnie kochalam(ten jego guz mi tak imponowal bo byl okazaly a
            on znosil go meznie)dostalam w pudelku po butach zdechlego szczura.To serce mi
            zlamalo do reszty.Pozniej przez trzy lata siedzielismy w jednej lawce i gdyby
            nie to ,ze w pewnym momencie zakochalam sie w Winetou to nie wiem co by bylo:-)
            Po latach dowiedzialam sie od zonatego juz wowczas Krzysia,ze uczuciem do mnie
            zapalal jak podlozylam tego szczura na biurko naszej pani w klasie.Alllllle
            byla draka.Do dzis ja pamietam:-))))))Nawet dostalismy linijka po lapach i
            stalismy ku naszemu szczesciu razem w kacie...Taaaaaa...niezbadane sa drogi
            milosci mezczyzny:-)))))))))
          • Gość: Mrufka Re: jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta IP: *.abo.wanadoo.fr 31.10.02, 22:58
            Ja wiem tylko jak go obezwladnic,hmmm....gdzies tu mialam broszurke,... ale
            zaloze sie ze mi ja znowu malzonek gdzies schowal :))
            Ale i tak najwieksze doswiadczenie to mam chyba w obezwladnianiu samej siebie:
            Kiedys kupilam sobie buteleczke gazu i przed wyjsciem z nia wieczorem z domu
            chcialam wyprobowac czy dziala. W tym celu skierowalam zatyczke w strone
            umywalki i psiknelam. Niestety dziurka na zatyczce znajdowala od mojej strony a
            nie od strony umywalki i porzadna dawka aerosolu wzarla mi sie w oczy.
            Gwarantuje, ze powala z nog. Nie widzi sie nic, piecze jak cholera, lzy leca z
            oczu i woda z nosa.

            Mrufka.

            • Gość: soso tez nie wiedzialem IP: 195.41.66.* 05.11.02, 17:03
              Ale sie dowiedzialem. W poczekalniach leza takie pisemka jak 'twoj
              styl', 'fokus', 'elle', .... lista dluga i nie spamietalem ale: tam jest
              wszystko. Podobno magia spojrzenia jest najwazniejsza :-) Czytaj, czytaj i
              jeszcze raz czytaj!!! No i wdrazaj teorie w praktyke.

              pzdrw
              soso

              PS

              Jak juz bedziecie w lozku to pod poduszka powinny byc te same wysokonakladowce
              bo licho nie spi!
    • Gość: powolniak Re: jak zauroczyc, zniewolic i obezwladnic faceta IP: 62.233.173.* 05.11.02, 20:46
      Nie wiem jak zauroczyć...
      Nie wiem jak zniewolić...
      Ale obezwładnić to tylko gazem :))))
Pełna wersja