Przeklęłam?

13.01.06, 18:19
Długawe...
W maju 2004 odszedł do innej mężczyzna mojego życia. Nie będę pisać jak to
przeżywałam, bo stara sprawa, juz mnie nie boli. Ale był on największą
miłością mojego życia- to pokrótce. Odszedł do innej, do B. Już wcześniej
było nie najlepiej,ale mimo to płakałam, ryczałam, klęłam w duchu na nią i na
niego, na nich oboje. Chciałam wszystkiego najgorszego dla nich. Ale
uspokoiłam się, ochłonęłam, zajęłam swoim zyciem. Na jesieni 2004 widzieliśmy
się kilka razy, parę zdań zamieniało się. Potem zupełnie urwałam z nim
kontakt, nie odpisywałam na smsy, zyczenia które mi wysyłał, ignorowałam
próby rozmowy na gg. Cisza totalna. Tak było przez cały 2005 rok. Obecnie
czuję się szczęśliwa, zapomniałam, czas wszystko wyleczył. Nie interesowało
mnie co u niego.
Tydzień temu dowiedziałam się od niego, ze ma już z B. półrocznego synka,
szczerze pogratulowałam, on się cieszy, wysłał mi nawet mailem jego zdjęcia-
pochwaliłam. Nie pobrali sie, razem mieszkają, on czeka na unieważnienie
poprzedniego slubu kościelnego, z tamtego małżeństwa ma syna.
Ktoryś dzień z kolei zaczepia mnie na gg, ja teraz juz z nim rozmawiam, nie
mam juz żalu, ale nie będziemy przyjaciółmi. Powiedział, ze jest prawie
szczęśliwy, zapraszał mnie do nich! na kawę. Grzecznie odmówiłam, próbował
coś sugerować kino, zbyłam milczeniem, parę tekstów dwuznacznych, które też
pominęłam. Nie spotkam się z nim, bo nie czuję takiej potrzeby, ale
porozmawiać z nim na gg- porozmawiam, teraz pamiętam tylko te dobre rzeczy z
naszego związku. I niech tak zostanie.
I teraz sedno. Wczoraj dowiedziałam się,ze jego synek jest chory. Nie od
niego, ale to pewne. Przedwcześnie zarastają mu szwy czaszkowe i ciemiączka.
Jeździli z tym dzieckiem i do łodzi i do warszawy, jakiegoś leczenia podjął
się kraków. Nie wiadomo co z tego będzie, istnieje prawdopodobieństwo że
dziecko ma też jakieś wady genetyczne.
Od wczoraj beczę, nie mogę sobie znaleść miejsca. Ja przecież tak jego i ją w
duchu wyklinałam. Nikt nie wie że ja wiem. Czuję się winna, taka marna wsza.


    • nikita696 Re: Przeklęłam? 13.01.06, 18:26
      Współczuje i rozumie ze musisz sie czuc okropnie:(Podobno niektore slowa maja
      wielka sile...musisz jednak sobie z tym poradzic i zrozumiec ze najwidoczniej
      tak wlasnie mialo byc,to nie jest twoja wina:)glowa do gory!!
    • paul_ina Re: Przeklęłam? 13.01.06, 18:31
      Idź do spowiedzi, jeśli Ci tak ciężko i tak żal. Jeśli trafisz na dobrego księdza, wyjaśni Ci, że niezbadane są wyroki Boskie a my liche listki na wietrze nie mamy z nimi nic wspólnego, niezależnie od naszych wyobrażeń.

      Tym niemniej jednak - dziewczyno, nie bierz tego do siebie. Bywa. Ty nie masz ze stanem zdrowia tego maluszka tym nic wspólnego. No, może tylko tyle, że to mógłby być Twój synek, gdyby losy ułożyły się inaczej.

      Co było, to minęło. Ja nie wierzę w coś takiego jak przekleństwo, ale nigdy też nie przeklinam ludzi, tylko zazwyczaj sytuacje albo ludzkie zachowania.
    • fe_male Re: Przeklęłam? 13.01.06, 18:37
      Coż, słyszałam kiedyś, że życzenia skierowane do kogoś powracają do "nadawców".
      Skoro wierzysz w to, że to z Twojej winy, te zdrowotne problemy dziecka to:
      a) musisz się przygotować, że Twoje życzenia kiedyś do Ciebie wrócą,
      b) pozytywniejsze - życz im teraz pozytywnego zakończenia sprawy tak mocno jak
      kiedyś życzyłaś im źle.

      Ja sama nie mam określonego stosunku do takiego "magicznego" podejścia do
      życia, ale pewnie, również źle bym się czuła w takiej sytacji. Co Ci radzić?
      Spróbuj pomóc - jeżeli w jakiś sposób możesz.
      • joa1001 Re: Przeklęłam? 13.01.06, 18:57
        W złości, rozżaleniu z powodu porzucenia -myśli się rózne rzeczy. Na rozum
        wiem , że to nie moja wina, ale czuję się podle.
        Zamknęłam gadu gadu, nie chcę juz z byłym rozmawiać, nie ujawnię się ze
        cokolwiek wiem, tym bardziej, ze on nic nie mówił o chorobie. Więc i z pomocą
        nie wyskoczę, zresztą ja i jego obecna- nie byłaby to komfortowa sytuacja.
        Znamy się tyle o ile.
        Wolałam nic nie wiedzieć.
        • fe_male Głupio zabrzmi. 13.01.06, 19:12
          No, to nie masz innego wyjścia, jak przeczekać. I wyciągnąć wniosek, żeby się
          od "wyklinań" powstrzymać :) - po co się później obwiniać (zawsze się
          człowiekowi coś takiego w głowie kołacze, że może gdyby nie pomyślał, to..)
    • joa1001 Re: Przeklęłam? 13.01.06, 22:28
      Nie będę już o tym mysleć. Idę spać
      • ania1022 Re: Przeklęłam? 13.01.06, 22:55
        Kurde, Mamy XXI wiek, chyba nie wierzycie w te bzdety z wyklinanaimi, to nie ma
        sensu.
        Zreszta nie wiem, nikogo nigdy nie przeklinalam i niezlozyczylam, moze dlatego
        w to nie wierze ...
    • ironia222 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 02:30
      gdyby "wyklinanie" dzialalo, kazdy z nas nie mialby wiekszosci sasiadow, nie
      byloby szefow w pracy i dalszej rodziny.

      ale moze masz jakis szczegolny dar. moge przeslac ci liste?
    • beretzantenka Re: Przeklęłam? 14.01.06, 05:10
      Moze te przeklenstwo dziala w ten sposob ze odwrocilo sie przeciwko tobie bo
      zawsze sie odwraca tak dziala czarna magia .
      Odwrocilo sie w ten sposob , ze nie masz spokoju , dreczy cie poczucie winy
      awyrzuty sumienia czesto sa ciezsze niz bol fizyczny .
      to juz wiesz i pamietaj na przyszlosc - nie zycz nikomu tego , czegobys sobie
      samej nie zyczyla .
      Mnie raz w zlosci glupek powiedzial , ze zyczy mi smierci i na drugi dzien
      zgial w wypadku samochodowym .
      Przypadek albo nie ale COS w tym jest jesli sa na ten temat przesady ,ze
      emanujac dobra energia sciagasz do siebie dobro i odwrotnie .
      Ja nidgy nie zycze zlego najwiekszemu wrogowi ,moze to nie na temat ale jak
      slysze o chorobie Sharona to moge zyczyc mu smierci w dobrym znaczeniu
      albo zdrowia ale nigdy kalectwa i otumanienia .
      Tak ,ze pamietaj nie przeklinaj nigdy .
      Facet cie zdradzil i mialas prawo byc na niego wsciekla ale takie zlorzeczenia
      sie odbijaja .
      • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:05
        > Moze te przeklenstwo dziala w ten sposob ze odwrocilo sie przeciwko tobie bo
        > zawsze sie odwraca tak dziala czarna magia .
        Nie zycz innemu co Tobie niemiłe,a zło wraca jak dobro. I do Ciebie woric,
        zasłuzenie jak widac.

        Poza tym jakbys go kochała to bys mu zle nie zyczyła. Tych których kochamy, ale
        nie miłoscia toksyczna egoistyczna i jednostronna, to jak sa z kims szczesliwi
        to ciesyzmy sie ich szczesciem. Bo miłosc to obustronnosc. A Ty nienwidzisz
        przeklinasz czyli zal bo nie dostałas to co chciałas.

        > Facet cie zdradzil i mialas prawo byc na niego wsciekla ale takie zlorzeczenia
        >

        Powinna byc wsiekla na siebie, bo nie mowił, ze ja kocha to wiedziała w co sie
        pakuje. I stad złosc! I te przeklenstwa:P


        taka kobieta nie umie kochac jest wyrachowana i zdolna do wszystkiego.

        -----
        moje refeksje na temat kobiet bluszcz i magii
        • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 17:12
          Tak jestem wyrachowana, zdolna do wszystkiego, jak sugerujesz w innych postach
          nawet do morderstwa...
          Jesteś chora i to widać w sposobie jaki piszesz i co piszesz.
          Brak Ci umiejętności czytania tekstu i rozumienia go, dopowiadasz rzeczy, które
          nie są napisane. Dlatego uważam, że jesteś chora. Albo bardzo głupia.

    • alpepe Re: Przeklęłam? 14.01.06, 11:03
      Ciekawe, że nie zastanowiło Cię zachowanie tego tatusia. Przecież on zaczął się
      z toba kontaktować, bo źle się dzieje w jego związku. Zaczął uciekać od
      problemu. Fajny koleś, nie ma co.
      • widokzmarsa Re: Przeklęłam? 14.01.06, 11:23
        jesli zaproponował kino to myślał o pukanku, bez wątpienia. Zapewne i tak
        zostawi tamta kobietę. Taki koleś.
        • alpepe Re: Przeklęłam? 14.01.06, 11:42
          "przekleństwo" działa, hehe!
          • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 11:54
            Alpepe!
            Myslałam o zachowaniu jego- w tym momencie już ojca. Tzn myślałam tyle o ile,
            bo nie chcę roztrząsać sprawy. Nie interesuje mnie jak u NICH jest, bo to ich
            życie nie moje. On kontaktu częściej lub rzadziej szukał od dawna, jak
            napisałam cały 2005 rok- igorowałam jakiekolwiek próby rozmowy, bo chciałam
            odciąć się zupełnie. I to mi się udało. Jest dobrze, wyleczyłam się i do niego
            żalu nie mam już, ale to nie znaczy że nie pamiętam tamtego bólu. Nie będziemy
            przyjaciółmi.
            O ciąży jej nic nie wiedziałam, nie interesowało mnie ICH zycie. I nadal nie
            interesuje. Ale poruszyła mnie świadomość choroby tego dziecka.
            Choć rozumowo wiem, ze to nie moja wina. Porzuconą, odrzuconą kobietą wtedy
            byłam. Do dziś pamiętam jej ironiczne spojrzenia i ton.
            • alpepe Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:46
              Chyba nie zrozumiałas, o czym pisałam. Uważam, ze zło, które wyrządzamy innym,
              powraca do nas, natomiast nie sądzę, że to skutek "klątwy". Człowiek chciałby
              panować nad losem i chce wierzyć w to, ze jego słowa mają jakąś moc a cyz
              naprawdę ją mają?
              • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:54
                maja, bo dobro wraca i zlo tez. W Pismie pisze co zasiejesz to zbierzesz. jak
                widac to bardzo sprawiedliwe!
                • alpepe Re: Przeklęłam? 14.01.06, 13:07
                  jak taka oczytana jesteś, to poczytaj sobie w Księdze Hioba, że nie zawsze
                  spotyka nas zasłużone nieszczęście, czasem się ono przydarza tak po prostu.
                  • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 13:33
                    To prawda, wtedy jak ktos jets na próbie.Hiob bo mu ktos rzekł, ze zabierz mu
                    Bogactwa a nie bedzie Cie wielbil. i Bog tak uczynił, a Hiob dalej go wielbił,
                    był bezinteresowny w miłosic do Boga.

                    Ale w tym przypadku jak ktos wiele lat przed złorzeczy blizniemu swemu, a potem
                    jego słwoa sie sprawdzaja to jednak jets inny fragment Pisma: co siejesz to
                    zbierzesz.

                    nie mozan cos zrobic a potem bezkarnie suzkac usprawiedliwienia. Zrobiła cos
                    duzego i okropnego, bo bylo to maj 2004 a jets teraz 2006 a ona pisze o tym.
                    Nie była to mała rzecz.
                    • alpepe Re: Przeklęłam? 14.01.06, 14:15
                      przeraża mnie Twoja wiara w potęgę słowa.
                      Oceniasz dziewczynę i jeszcze interpretujesz jej życie a tego wg Pisma też robić
                      nie powinnaś.
                      Ścieżki wasze nie są moimi ścieżkami
                      Ani scieżki moje nie są scieżkami waszymi...
                      (cytuję z pamięci, to chyba z Księgi Wyjścia).
                      Nie sądziesz, że sama popełniasz grzech pychy, sądząc, że wiesz, jak należy
                      ocenić życie innych?
                      • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 14:39
                        > przeraża mnie Twoja wiara w potęgę słowa.

                        Słowo ciałem sie stało nie zapominaj......


                        > Oceniasz dziewczynę i jeszcze interpretujesz jej życie a tego wg Pisma też
                        robi
                        > ć
                        > nie powinnaś.

                        oceniam konkretny czyn, nie całego człowieka to jaka corka była, czuennica, itd
                        To do Boga, ale grzech zło naleyz nazywac po imieniu i nawracac, - grzesznych
                        upominac to uczynki wedle duszy, sa jeszcze wedle ciała.

                        > Ścieżki wasze nie są moimi ścieżkami
                        > Ani scieżki moje nie są scieżkami waszymi...
                        > (cytuję z pamięci, to chyba z Księgi Wyjścia).
                        Cytowac trzeba jeszcze rozumiec

                        To mowi Bog bo jego sciezki to prawda dobro duchsciezki czlowieka'
                        zlo czasem dorbo materia bardzije niz duch itd
                        Bog jet doskonały korczy sciazka dobra i miłosci a ludzie ciagle o sprawy
                        ziemskie zabiegaja. To oto chodiz o taka roznice.

                        > Nie sądziesz, że sama popełniasz grzech pychy, sądząc, że wiesz, jak należy
                        > ocenić życie innych?
                        A jak mozan popłnic grzech i jeszcze nie czuc winy? To zatwardziłosc serca. To
                        gorsze.
                        Nie oceniam całego człowieka a jedynie czyn i to według praw BOga - który
                        nakazał grzesznych upominac itd.
                        • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 17:17
                          Czy tu nie ma normalnie piszących ludzi? Tylko chcące ukamieniować mnie takie
                          Izabelle, cytujące mądre księgi?
                          • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 20:17
                            > Czy tu nie ma normalnie piszących ludzi?
                            Czyli takich; nie super dobrze zrobiłas joa przekilnaj ludzi i zycz im
                            nieszczesc? bzdura!

                            >Tylko chcące ukamieniować mnie takie
                            > Izabelle, cytujące mądre księgi?
                            moja droga to Ty kamienujesz ludzi słowem, złorzeczeniem, przeklenstwami itd.
                            pamietaj nie zycz nikomu co Tobie niemiłe...
                            innymi słowy szukasz uciszenia sumienia, zdławienia jego krzyku.Szukasz
                            wypowiedz które sa po twojej mysli, to typowe zachowanie. I dlatego nie lubisz
                            jak ktos Ci pisze, ze jednak zle zrobiłas i jakas czastka winy jest w tym twoja.
                            • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 20:23
                              Nie zgadzam się z Tobą, nie szukam ukojenia swoich win.
                              Tylko Ty mi zakrawasz na jedną z tych moralnych co topią w łyżce wody.
                              Przeczytałam wszystkie Twoje posty i moja nienawiść przy Twojej to pestka
                              • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 20:49
                                To nie nienawisc tomowienie: nie klnij na nikogo w PRZYSZŁOSCI bo jak sama
                                widzisz nigdy nie wiesz czy te słwoa nie spoteguja czegos.. A Ty jako
                                katoliczka chyba wiesz, ze miłosc to podstwa a nie nienawisc do blizniego. A
                                przeklina sie kogs z nienawisci z zalu z tego, ze zrobił cos nie po naszje
                                mysli.
    • miang Re: Przeklęłam? 14.01.06, 11:48
      no ale przeklinałaś jego i ją, a nie dziecko, więc uspokuj się, nie ma w tym
      Twojej winy.

      niezły sukinkot z tego faceta tak w ogóle, zapomniałaś o nim, a on teraz
      kontaktu szuka, zebyś czasem nie mogła być szczęsliwa. ignoruj gada, ale tak
      kompletnie - wszystkie wiadomosci od niego do kosza bez czytania, zero tłumaczeń
      • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:00
        To jakim on był dla mnie i kobiet przede mną( bo nie wiem jaki teraz jest)
        mężczyzną to inna opowieść, nie czas i miejsce. Zakochujemy się w różnych
        osobach. Ignorowałam go ponad rok, jego próby rozmów.Dla swojego dobra i
        wyleczenia się.
        Teraz jestem na tyle już silna, mam swoje życie, jestem szczęśliwa, odchodząc
        zrobił mi przysługę- że na gg z nim mogę porozmawiać. Ale nic ponad to.
        Przyjaźni tu nie będzie, ale wrogości też już nie ma
      • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:07
        no ale przeklinałaś jego i ją, a nie dziecko, więc uspokuj się, nie ma w tym
        > Twojej winy.
        czyli i dziecko... Bo dziecko z nich sie rodzi. Poza tym ona sie nie przyzna ze
        kleła na dziecko...
        • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:12
          A czemu miałabym się nie przyznać?
          Nie klęłam na dziecko, bo od ponad roku nie wiedziałam co u niego, odcięłam
          się. O tym, że ma dziecko ( już półroczne) dowiedziałam się 3 dni temu.
          Naprawdę nie rozumiem Cię, co mi usiłujesz sugerować.
          • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:18
            > A czemu miałabym się nie przyznać?
            > Nie klęłam na dziecko, bo od ponad roku nie wiedziałam co u niego, odcięłam
            > się. O tym, że ma dziecko ( już półroczne) dowiedziałam się 3 dni temu.
            > Naprawdę nie rozumiem Cię, co mi usiłujesz sugerować.



            Klęłas na nich wczesniej. Bo stworzyli szczesliwy zwiazek. I to wystarczy
            klełas na nich,zatem i na dziecko, bo ono znich sie zrodzi.
            Poza tym nikt nie przynaje sie do zbrodni nawte morderca co ma udowodniona wine
            przed sadem. Tym bardziej osoba klaca na dziecko... Niewinne..
            Ale osoba winna ma zawsze hustawki natsrojow, łapie dołki, reaguje łzami,
            pieknie sie tłumaczy. A osoba postronna zachowuje spokoj nawet w rozmowie z
            taka wyrachowana pania. To ona szybko wyprowazasie z rownowagi.
            Prawda kole,
            Boli...

            Czego powinna zyczyc Ci ta kobieta?
            co by Cie najbardziej zabolało?
            Ona Ci niczego nie zyczyła, jak cos mowiła prawde.
            • hxdd Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:40
              i pewnie przeklela nie tylko ich dziecko,ale i potomstwo potomstwa, i tak do
              20 pokolenia naprzod..czyli bedzie "odpowiedzialna" za wszystkie nieszcześcia w
              ich rodzie ;) bzdury piszesz.. czlowiek zrozpaczony i zraniony moze pomyslec
              rozne rzeczy,w zlosci nawet kogos przeklac,co nie oznacza,ze (zwlaszcza kiedy
              juz ochlonie) zyczy komus wszystkiego co zle,a zwlaszcza dziecku.. zastanow sie
              co piszesz..
              a nie w kazdej sytuacji ktos ma stalowe nerwy,jedni sa w stanie zdlawic w sobie
              negatywne emocje,inni nie.
              • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:53
                > i pewnie przeklela nie tylko ich dziecko,ale i potomstwo potomstwa, i tak do
                > 20 pokolenia naprzod..czyli bedzie "odpowiedzialna" za wszystkie nieszcześcia
                w
                >
                > ich rodzie ;) bzdury
                Niedokonca... Poczytaj Pismo

                >czlowiek zrozpaczony i zraniony moze pomyslec
                > rozne rzeczy,w zlosci nawet kogos przeklac,
                pomyslec cos a przeklinac kogos to szalona roznica!!!!
                przeklinac czyli aby mu cos nie posżło, jak mu zaleyz na pracy to zeby ja
                tsracił itd Aby uzyskał dno itd
                Przeklnac kogos czyli zadac mu bol...
                A jak pomyslimy ale hultaj to jak widzisz to szalona roznica.



            • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 17:22
              Ty bełkoczesz. Wypisujesz stek słów mało pasujących do siebie.
              Dopowiadasz coś co rodzi się w Twojej chorej głowie. Pif paf- dlaczego ciągle
              piszesz o morderstwach, mordercach?
              Czytam Twoje wypowiedzi i mnie przerażasz. Dobrze że nie jesteś moim sąsiadem,
              choć kto wie???
    • voker Re: Przeklęłam? 14.01.06, 12:58
      Gdyby tak bylo to wszyscy ludzie na ziemi mieliby przerabane, bo kazdy kazdemu wilkiem-zazdrosc jest bezinteresowna. :-) Jesli jestes wierzaca, to wiesz chyba, ze Bog ma swoje plany. Nie miej do siebie zalu. Sadze, ze Twoja postawa wobec meza jest ok. Wybaczylas mu, odzywasz sie itp. Zamknelas dobrze poprzedni zwiazek i spokojnie mozna isc dalej, a Izabela gada farmazony. ;-)
      • isabelle7 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 13:02
        > , ze Bog ma swoje plany
        jedynie takie, że sie rodizmy a juz co mowimy i jak robimy to bedzie osadzone
        na Sadzie ostatecznym
        Wyrzuty ma duze, bo po takim czasie maj 2004 a teraz 2006 pisze co zrobiła.
        Zatemkleła i to niemiłosiernie.

        wPismie pisze, ze to co siejesz to zbierzesz.

        amen:)
      • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 17:26
        On nie był moim mężem, nie jest też obecnie niczyim mężem- to żeby nie było
        niedomówień.
        Drzwi zamknęłam już dawno,idę dalej.
    • zeussss Re: Przeklęłam? 14.01.06, 13:36
      Nie twoja wina, ze dziecko chore, to pewne. Nie zmienia to jednak faktu, ze
      jestes glupia ci.., o czym swiadcza zyczliwe zyczenia i przeklinanie kogos.
      • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 17:32
        Pomyliłeś się- tak się skłąda że nie jestem głupia ci...pa- jak piszesz. I tego
        nikt mi nie wmówi, bo i tak nie uwierzę. Może jestem niepoprawna politycznie
        gdyż od razu nie życzyłam byłemu wszystkiego najlepszego, a tak pewnie Ty
        robisz, bo jesteś taki (a) akuratny (a) i nowocześny (a). Ja nie jestem.
        • zeussss Re: Przeklęłam? 14.01.06, 20:20
          tego typu zyczenia nie swiadcza o niczym innym,jak o glupocie i braku
          wyobrazni. pomysl teraz, ze ty mozesz urodzic chore dziecko albo ze ciebie
          spotka cos, czego zyczysz innym, zyczenia wracaja.
          • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 20:29
            To dlatego wyzywasz innych od głupich cip?
            • zeussss Re: Przeklęłam? 14.01.06, 20:31
              Jak zycza innym czegos zlego to tak
    • beretzantenka Re: Przeklęłam? 14.01.06, 15:49
      Doszlam do wniosku , ze wg zasady dobro placi dobrem a zlo zlem
      kara spotkala twojego ex .
      To on cie zdradzal i zle postepowal teraz ma uposledzone dziecko tak to mozna
      interpretowac a ty wyrzuty sumienia czyli tez za to placisz w pewnym sensie .
      Ale pozytywne jest to , ze to nie twoje dziecko .
      Pomysl gdybys z nim zostala ta historia moglaby dotyczyc ciebie .
      Moze on ma zle geny ?
      Teraz on bedzie szukal ucieczki z domu oraz kontaktow ale ty juz sie z niego
      wyleczylas wiec radze ci nie angazowac sie zbytnio w jego zycie bo bedzie to
      dla ciebie przytlaczajace wlasciwie juz jest .
      On sobie tak ulozyl i trudno niech za to placi .
      Zerwij z nim kontakty i nie staraj sie byc odpowiedzialna za jego problemy
      raczej daj mu do zrozumienia , ze kogos poznalas i nie masz czasu niech facet
      nie szuka odskoczni a jak chce szukac to gdzie indziej a w ogole to niech sie
      zajmie dzieckiem i zona zamiast bajerowac na gg .
      Mysle , ze przez dwa lata znalazl sobie nowych przyjaciol w kregu nowego
      zwiazku niech sie im wyzala .
      Naprawde odetnij sie od tej sprawy i nie becz bo to nie jest twoj problem .
      • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 17:37
        To jedna z symaptyczniejszych odpowiedzi.
        To był jego wybór i to jest jego życie. Ja w tym uczestniczyć nie chcę.
        Czuję się dużo lepiej,Moje "poczucie winy" w pewnym sensie odchodzi.
        Ma dziecko, dziewczynę ( bo to nie żona). Ja mam swoje życie i swoje kłopoty,
        bo kto ich nie ma. Pozdrawiam
    • oollaa3 Re: Przeklęłam? 17.01.06, 17:24
      Przeczytałam cały wątek i nie wierzę,że wierzysz w to co mówisz. Nie Twoja
      wina, bo tu nie ma winy niczyjej. Dla mnie bardziej zastanawiające jest po co
      Wy się kontaktujecie. Ale w sumie nie znam sytuacji.
    • joa1001 Re: Przeklęłam? cd 17.01.06, 18:01
      Przyjechał do mnie wczoraj do pracy, rozmawialiśmy, wypiliśmy kawę. Powiedział
      jakie miał kłopoty z synkiem, udałam, ze nic nie wiedziałam. Ale podobno jest
      dobrze, odstąpili lekarze od operacji, kontrola za 3 miesiące.
      Ulżyło mi.
      Ale.. On jest dziwny. Ponowie zaprosił mnie do nich do domu na kawę, odmówiłam.
      Zaraz dodał, że od poniedziałku jego dziewczyna wraca do pracy i żebym przyszła
      to zobaczę jego synka, zrobimy śniadanie, pogadamy.Wziął za rękę, oglądał
      pierścionek. Udałam głupią,nie chcę domyślać się o co mu chodzi. Ale wiem
      jedno, jego wizyta sprawiła mi przykrość, czy tak nisko mnie ceni? że przyjdę
      do niego pod nieobecność jego dziewczyny?
      Jest mi po prostu przykro, ale może się czepiam?
      • izolatka Re: Przeklęłam? cd 18.01.06, 19:27
        Sprawa dziecka- to jedno, dobrze że się skończyło dobrze.
        Ale Twój były jest nieodpowiedzialny, a Ty chyba nie musisz się z nim spotykać
        no nie? Jak dla mnie to szuka seksu na boku.
    • martusia_25 Re: Przeklęłam? 19.01.06, 12:26
      Dziewczyno, czyś Ty oszalała? Jeśli dziecko ma chorobę genetyczną, to znaczy,
      że jego rodzice muszą mieć wadliwe geny. A jeśli takowe mają, to musieli się z
      nimi urodzić, czyli odziedziczyć je po swoich przodkach. Czy Ty naprawdę
      wierzysz, że Twoje przeklinanie miało na to wpływ? Przecież to jest wiara w
      czary...
      Życzę Ci wszystkiego dobrego, żebyś znalazła mężczyznę, który będzie zasługiwał
      na Twoją miłość, a z tym baranem się lepiej nie spotykaj, bo facet się znudził
      i zmęczył rodziną więc kombinuje, jak Cię do łóżka zaciągnąć. I ciesz się, że
      Cię kiedyś zostawił, bo gdybyś to Ty została jego żoną, to jest duże
      prawdopodobieństwo, że dziś to Ty miałabyś chore dziecko z facetem, który
      umawia się ze swoją byłą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja