krzysiulek1971
17.01.06, 09:46
Nigdy, przenigdy nie myślałam że mnie coś takiego spotka. Opiszę to w skrócie,
bo to juz ponad pół roku mojego życia. W wakacje, po ogromnym stresie
związanym z chorobą mojego brata dostałam ataku nerwicy lękowej, trzymalo mnie
to długo, balam się. Długo by tu opisywać te straszne objawy. Myślałam tylko o
tym i to paraliżowało mi życie. Po jakimś czasie zaczęłam spotykać się ze
znajomymi i wtedy poznałam faceta. Choć jestem mężatką i mam dziecko niespełna
dwuletnie a on żone i też dziecko ta znajomość mi bardzo pomogła. Zaczęłam
myśleć po prostu o nim choć od początku wiedziałam że robie bardzo źle.
Spotykamy się telefonujemy do siebie, ale seksu między nami nie było, mimo
tych prawie pięciu miesięcy. On jest w tej chwili w trudnej sytuacji życiowej
i te nasze rozmowy mu pomagają. A ja? Mam męża który mnie kocha i ja go
kocham. I nie wiem co się ze mną dzieje. Targaja mną takie uczucia. Nie
potrafię zakończyć tej znajomości. I nie powiem że nie myślę o kontakcie
fizycznym z nim. Zreszta boję się że jak skończę tą znajomość to ta nerwica
wroci mi się. Nigdy nie sądziłam że mi rozważnej kobiecie, której obecny mąż
był jedynym facetem, ułożonej, grzecznej z jakimiś zasadami moralnymi , zdarzy
się coś takiego. Nie umiem się z tego wyrwać, to mnie opętało, czekam na te
telefony i spotkania. Dajcie mi radę:jak to skończyć i nie oceniajcie surowo,
bo nigdy nie wiecie co wam się przydarzy. Mam ogromne wyrzuty sumienia i
moralniaki ale nie umiem być stanowcza.