Choroba i romans.

17.01.06, 09:46
Nigdy, przenigdy nie myślałam że mnie coś takiego spotka. Opiszę to w skrócie,
bo to juz ponad pół roku mojego życia. W wakacje, po ogromnym stresie
związanym z chorobą mojego brata dostałam ataku nerwicy lękowej, trzymalo mnie
to długo, balam się. Długo by tu opisywać te straszne objawy. Myślałam tylko o
tym i to paraliżowało mi życie. Po jakimś czasie zaczęłam spotykać się ze
znajomymi i wtedy poznałam faceta. Choć jestem mężatką i mam dziecko niespełna
dwuletnie a on żone i też dziecko ta znajomość mi bardzo pomogła. Zaczęłam
myśleć po prostu o nim choć od początku wiedziałam że robie bardzo źle.
Spotykamy się telefonujemy do siebie, ale seksu między nami nie było, mimo
tych prawie pięciu miesięcy. On jest w tej chwili w trudnej sytuacji życiowej
i te nasze rozmowy mu pomagają. A ja? Mam męża który mnie kocha i ja go
kocham. I nie wiem co się ze mną dzieje. Targaja mną takie uczucia. Nie
potrafię zakończyć tej znajomości. I nie powiem że nie myślę o kontakcie
fizycznym z nim. Zreszta boję się że jak skończę tą znajomość to ta nerwica
wroci mi się. Nigdy nie sądziłam że mi rozważnej kobiecie, której obecny mąż
był jedynym facetem, ułożonej, grzecznej z jakimiś zasadami moralnymi , zdarzy
się coś takiego. Nie umiem się z tego wyrwać, to mnie opętało, czekam na te
telefony i spotkania. Dajcie mi radę:jak to skończyć i nie oceniajcie surowo,
bo nigdy nie wiecie co wam się przydarzy. Mam ogromne wyrzuty sumienia i
moralniaki ale nie umiem być stanowcza.
    • kakao2006 Re: Choroba i romans. 17.01.06, 10:00
      Słyszałaś o przyjażni damsko-męskiej? Przecież nie musisz przekraczać TEJ
      granicy i iść z nim do łóżka (mimo iż chcesz;) Też mam taką "męską
      przyjaciółkę" już ponad 2 lata. Znajmość ta pojawiła się gdy byłam z komś
      związana i przetrwała ten mój bidny 3-letni związek :( Ustanowiliśmy granicę,
      której nie będziemy przekraczać i tyle. Taka przyjaźń jest lepsza niż kobieta-
      kobieta i lepsza niż związek, wierz mi :)
      • voker Re: Choroba i romans. 17.01.06, 10:08
        J/w
        ewentualnie:
        serwisy.gazeta.pl/film/1,22535,2544632.html
    • onlyju Re: Choroba i romans. 17.01.06, 10:00
      Powiedz kochającemu mężowi, czego się boisz, dlaczego Twoja nerwica może wrócić
      i jak może Ci pomóc. Być może nawet nie wie o tym, ze potrzebujesz takiego
      wsparcia, a zapewnilby Ci je, gdybyś tylko chciala i mu o tym powiedziala.
      Dyskwalifikujesz go i na pierwszym miejscu stawiasz znajomego, który
      prawdopodobnie nie robi nic szczególnego, po prostu odsuwa Twoją nerwicę i lęki
      przez fakt, że jest z zupelnie innego środowiska. Być może nieświadomie rodzina
      zaczęla Ci się kojarzyć z jakimś stresem, zagrożeniem, chorobą. Niechcący do
      tego wora wrzucilaś również męża, nie dając mu szansy na pracę nad Twoją
      nerwicą.
      Polecam terapię zorientowaną na proces. Powinnaś sobie uświadomić, dlaczego
      przebywanie z tym facetem jest dla Ciebie taką ulgą - co Ci tak naprawdę daje.
      Warto to przećwiczyć, zanim podejmiesz jakiś drastyczny krok. Bądź ostrożna.
      Zapobiegać latwiej niż leczyć.
    • helaraja Re: Choroba i romans. 17.01.06, 10:03
      nie angażuj się, jeśli już teraz wiesz, że to nie jest w porządku. po co żyć w
      podwójnym (mąż i jego żona) poczuciu winy. Nerwica nie wróci, to ptrzecież
      choroba psychiczna - a teraz Twoja psychika wmówiła sobie, że to dzięki niemu
      udało Ci się z tego wyjść. Jeśli jednak masz tak silną autosugestię, tym
      trudniej Ci będzie potem żyć w oszustwie. Niestety, wiem co mówię - i o nerwicy
      i o zdradzie. Wez to pod uwagę. Pozdrawiam.
    • lady284 Re: Choroba i romans. 17.01.06, 10:08
      Sama widzisz że dość poważne zachwianie sytuacji może , mogłoby spowodować
      nawrót choroby, choć myślę, że większość tak naprawdę dzieje się za sprawą
      Twojej głowy:)).. Pomógł Ci, ok:)chwała mu za to, w końcu ludzie sobie nawzajem
      pomagają:) ale masz męża który kocha Ciebie a Ty jego, prawda?
      Dlaczego miałabyś to niszczyć? a przy okazji drugie małżeństwo? Nie tłumacz
      sobie że u kolegi małżeństwo to klapa? Skąd wiesz ? śpisz z jego żoną ???
      Dopero wtedy miałabyś wyrzuty albo większe rozterki gdyby to co Ci się teraz
      wydaje daleko odbiegało od rzeczywistości. No i mam nadzieję, że te
      przemyślenia nie wypłynęły z wdzięczności do tego faceta. Wdzięczność to
      wdzięczność i na tym koniec. Tobie potrzeba stabilizacji, pewności drugiego
      człowieka, że możesz na niego liczyć czyż nie?
      Wracaj myślami do mężusia i odsuń od tamtego.
    • cieplymis Re: Choroba i romans. 17.01.06, 10:19
      Rozumiem, że Ci ciężko, wiem jak to jest. Ale radzę Ci żebys nie angazowała sie
      tak dalej, bo będzie Ci coraz trudniej a z tego co piszesz nie ma zadnych
      nadziei że będziecie razem. Piszesz, że kochacie się z mężem, to może z nim
      szczerze porozmawiaj o swoich problemach, może gdzieś wyjedźcie. Nie podejmuj
      żadnych kroków sama w związku z przyjacielem, stopniowo odpuszczaj,życie samo
      wszystko rozwiąże. Zobaczysz.
      "bo nigdy nie wiecie co wam się przydarzy."- zgadzam się z tym w 100%. Zycie
      zaskakuje, mnie też zaskoczyło, myślałam że nie mam wyjścia, a potem zaskoczyło
      mnie jeszcze bardziej. Dylemat rozwiązał się sam, bez mojego udziału. Samo
      życie.
    • rlena Re: Choroba i romans. 18.01.06, 00:37
      Idz do specjalisty, poki nie jest za pozno. I przestan sie oszukiwac..
Pełna wersja