andariel3
25.01.06, 23:52
Kocha mnie, to wiem. Podobam mu się podobno "najbardziej na świecie" - tez
niby wiem. Ale...
Niezrowo interesuje się wszelkimi obiektami typu...doda elektroda...
Głóownie nią, ale jak na horyzoncie pojawi się inna osoba typu "słoneczny
patrol" to tez wyczuwam dziwne ożywienie. A doda pojawia się prawie co dzień
w naszych rozmowach!... Niby przypadkiem o niej wspomina: "a wiesz, że doda
jest na 1. miejscu w wyszukiwarce?", albo: "a wiesz że doda dostała jakąs tam
nagrodę?" albo "a moja siostra to uwielbia dode, wiesz?".
Ja nie wiem, czy mam płakać czy się śmiać... Niby jego "typ" jest zupełnie
inny... lubi kobiety naturalne, z klasą, z jakims IQ na twarzy...widze to na
co dzień, podoba nam się ten sam typ kobiet (Arwena, Amidala, AniaMucha, Anna
Korcz - ten kierunek). Skąd więc to podniecenie dmuchanymi balonami, tapetą i
chamskimi odzywkami...?? czy mój facet jest aż tak banalny i prymitywny...?
Wiecie, co jest zabawne? Że to, co w dodzie jest "piękne", mnie
jest 'zabronione'. Jestem dośc atrakcyjną dziewczyną, podobam się mężczyznom
i mój chłopak jest bardzo (bardzo!)zazdrosny. Gdy idę gdzies bez niego (nawet
na zakupy, na kurs, na uczelnię) to wg niego nie powinnam: 1. malowac ust (bo
to wyzywające) 2. nosić sukienek, obcasów (bo skoro przy nim na ogół chodze w
jeansach to nie powinnam stroić się dla innych) 3.dekolty (to na pewno po to
żeby kogoś uwieść) 4. różowy kolor jest zakazany i razem i osobno ("bo
będziesz wyglądac prymitywnie jak doda"...). Tak więc rózowy beret dody,
szpilki, mini i dekolt po pas są cudne, ale u mnie to juz kur***two...:///
[Oczywiście nie mówi tak, to moja interpretacja. A chodzę oczywiście ubrana
jak chcę, mówię tylko o jego marudzeniu i zazdrości.:)]
Zaczyam czuć się zagrożona...Wiem, że nie zakocha się w innej kobiecie...to
wiem. Ale jesli trafi mu się gdzieś taka chętna dmuchana lala, to co...? Nie
chce źle myslec o swoim mężczyźnie...Ale jak znowu zaczyna te swoje wywody na
jej temat, to postrzegam go jako prymitywnego fallusa na dwóch nóżkach...;(
Czy bardzo przesadzam? gdy pytam go, dlaczego on tak ciągle z tą dodą, to
śmieje się że robi mi to na złośc, że lubi jak się wściekam z zazdrości... no
ale tak codziennie lubi jak się wściekam...??? Poradźcie coś, bo ileż można
tracić czas i życie na myślenie o jakiejś tam przygłupiej laleczce...:(
help (dla zycia bez dody;)