voker
30.01.06, 23:40
Kumpel podeslal mi to dzisiaj. :-)
"Nie ma u Borysia ni wzmianki o pięknej i przekonywającej hipotezie Bańkowskiego, że zagadkowe słowo "kobieta" pochodzi z (dolno)niemieckiego dialektu polskich, zapewne toruńskich mieszczan-Niemców i na starcie brzmiało kobe-jeit, czyli "koza z chlewa", będąc pogardliwym określeniem dziewki służebnej. Boryś temat omija, słowo "kobieta" pozostawiając nierozwiązane. Jednak "plugawe" (to epitet samego Bańkowskiego) pochodzenie tego słowa dobrze tłumaczy, dlaczego dopiero po dobrych 200 latach błąkania się po peryferiach polszczyzny weszło ono do języka literackiego, a i to weszło poprzez komedię, a ludowe gwary nie zaakceptowały go do dziś. Ja sam, wychowany na pograniczu gwary i języka inteligenckiego, odczuwałem sztuczność i książkowość słowa "kobieta", które w żywym użyciu w moich okolicach funkcjonowało raczej w wyspecjalizowanym sensie: "wynajęta pracownica do robót typowych dla kobiet"."
www.taraka.pl/index.php?id=etymonowy.htm