ktos235
01.02.06, 18:48
Moj maż ma luźną pracę. Moga u niego przesiadywac znajomi i klienci.
Dowiedziałm sie kilka miesiecy temu, ze przesiadywała u niego jedna mezatka-
klientka, po 2 godziny dziennie i ... rozmawiali sobie o życiu. Okazało sie
ze bardzo dobrze sie znaja. Ja dowiedziałam sie o tej znajomosci po pol roku.
Mąz bagatelizował, ze to nic wielkiego, ze ona po prostu lubi sie zwierzac.
Ona mu sie zwierzała np. z tego czy spi ze swoim mezem czy nie. Gdyby moj maz
tylko zechciał to by z nim poszła od razu (!) do łózka. Bo o tym wiedzi8eli
wszyscy, którzy widzieli jak ze soba codziennie rozmwaiaja po pare godzin.
Tylko ze niby dał jej do zrozumienia ze nic nie bedzie. Przesiadywanie trwało
rok. W miedzyczasie nie było mnie 1,5 miesiaca w domu, bo byłam w szpitalu
PRZED PORODEM. Maz odwiedzał mnie w weekendy w innym miescie. I co sie
okazuje? W ten weekend, w który został w domu dzwonił do niej wieczorem w
niedziele. Po co???????????????? Odpowiedział mi ze nie pamieta. Nie
wytłumaczył sie z żadnego telefonu. Powiedzial tylko ze nie miał z kim
rozmaiwac o problemach z ciążą. Zapewnił mnie i przysiągł na Boga ze mnie nie
zdradził i ze to były tylko rozmowy. Wzielam bilingi z jego komorki i w tym
okresie wydzwaniał do niej kilka razy a upewniał mnie ze nic z nia nie ma
wspolnego tylko rozmowy w pracy. Jednak były kontakty telefoniczne i po
pracy. Dlaczego ukrywał i bagatelizował znajomosc z nia???????????? Zebym i
ja to bagatelizowała???? Po awanturze, w której sie nie wytłumaczył o czym z
nia gadał ("bo nie pamieta") spytał co teraz postanowiłam z naszym związkiem
zrobić.
Powiedziałam mu ze ja sobie kogos znajde i bede z nim "tylko" rozmawiac o
problemach a on o tym nie bedzie wiedział - bo po co, przeciez to normalna
przyjaźń z obcym facetem, któremu slina kapie na mój widok i przeleciał by
mnie przy pierwszej okazji. Wtedy powiedział ze faktycznie mam rację bo tak
na to nie patrzył. Ze był nieswiadomy itp. Niewiniątko ... 30 lat i
nieswiadomy.
Czy to wszystko wskazuje na zdradę? Chyba zwariuję. Straciłam do niego całe
zaufanie.