dupa_pawiana [...] 03.02.06, 23:00 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
rapsodiagitana Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 03.02.06, 23:03 Jeszcze nie, ale w tym semestrze będę miała zajęcia ze swoim facetem. Tak się beznadziejnie złożyło. Też się liczy? Odpowiedz Link Zgłoś
guwernantka_olga Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 03.02.06, 23:52 zrobilam mu laske dwa razy. No i zaliczylam. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 00:43 To juz podwojnie zaliczylas. Znaczy sie egzamin i faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
almanecer Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 00:43 hmm, czy to etyczne?;) Ciekawa sprawa, a nie ma mozliwosci chodzenia na zajecia z kims innym? A ciekawe, jak obydwoje do tego podcodzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
rapsodiagitana Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 10:40 Nie wiem, czy to etyczne ;) Jestem na seminarium mgr u pana dr hab. X. W tym roku mój facet dostał się na studia dr do tego samego dr hab. ;) I jemu pan promotor polecił prowadzić zajęcia dla całego seminarium (obowiązkowe). No i klops ;) Promotor wie, że jesteśmy razem, generalnie wszyscy wiedzą, nikt problemów nie robi. A my się czujemy głupio. Na szczęście nie jest to duży i ważny przedmiot, a ja się w nim orientuję na tyle, żeby nikt nie podejrzewał, że dostaje oceny za działalność nadprogramową ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wojtow Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 07:33 nie nie miałam romansu, ale moj nauczyciel był mną zainteresowany - ale to była właśnie ta bariera - to że był moim nauczycielem, a trochę szkoda podobał mi się ;) Odpowiedz Link Zgłoś
fajnaret Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 10:15 Ja znam kilka dziewczyn które były zakochane w wykładowcy i przez to do dnia dzisiejszego sa "starymi pannami" bo tylko on i nikt inny pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
zxcvbnm42 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 11:30 no to pięknie, qwa, pięknie... fajne perspektywy Odpowiedz Link Zgłoś
lady284 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 10:14 brzmi jak sredniowiecze "stare panny" mamy już inny wiek:) Odpowiedz Link Zgłoś
dupa_pawiana [...] 04.02.06, 12:27 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
karolinaa19 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 12:58 ciągnie sie ten problem u mnie od roku widac bylo ze on zwrócił na mnie uwage i nie tylko ja to zauwazyłam tylko cała grupa... do niczego nie doszlo po pierwsze dlatego ze on nosi obraczke i ma dziecko a po drugie moze to jest tylko taka sympatia... chociaz jest bardzo przystojny...ale z drugiej strony on ma mase studentek i nawet jak by cos zaszło pewnie byl by to jednorazowy wyczyn. Dziewczyny nie pakujcie sie w takie gó..!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rapsodiagitana Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 14:04 Wśród takich związków tez zdarzają się udane, w końcu wykładowca też człowiek. Ale akurat w przypadku obrączki na palcu sprawa ma się zupełnie inaczej (niezależnie, czy to wykładowca, czy nie). Nie demonizujmy związków z wykładowcami ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mmajja Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 18:25 Ja wyszlam za mojego nauczyciela ze szk. sredniej:) Odpowiedz Link Zgłoś
pewna_studentka Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 01:09 Oj, ze akurat musialas rzucic ten temat.. powiedzmy, że wiem jak trudno jest zyc ze swiadomoscia 'co by bylo..' Chcialam z nim utrzymac kontakt bo wlasnie za kilka tygodni koncze studia ale wszystko diabli wzieli.. wyszlo na to, ze to moze nie koniecznie to, ze bylam jegos studentka bylo przeszkoda. Szczerze mowiac nie wiem co sie stalo.. poki wszystko bylo tylko 'w teorii' wszystko bylo ok, ale jak przyszlo co do czego to facet po prostu zwinal zagle, chyba za bardzo przejal sie rola ze jest wykladowca.. ja juz dawno o tym zapomnialam ze mialam z nim zajecia, i traktowalam jako czlowieka.. w koncu kazdy wykonuje jakies tam zajecie i nie mozna czlowieka spostrzegac przez pryzmat jego pracy.. najlepsze jest to, ze jemu chyba tez zalezalo, wiem ze tak, tym bardziej nie rozumiem czemu potraktowal mnie w ten sposob, doslownie wszystkiego sie wyparl. Cale zycie mialam sie za rozsadnego czlowieka, ze niby nie jestem jedna z tych co to podkochuja sie w nauczycielach - life is ironic;)Wiem o przypadku ze jedna kobieta u mnie na uczelni miala jakis czas temu romans ze swoim studentem i jakos obeszlo sie bez echa, ale z facetami jest chyba troche inaczej - wydaje im sie, ze musza wybierac, ze bez swojej pracy beda niczym.. a czasem wcale nie trzeba wybierac. Cholera, mam dola.. chyba mam potrzebe wygadania sie;) Odpowiedz Link Zgłoś
pewna_studentka Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 01:56 ..i jest w tym ukladzie jeden minus, zawsze jego wymowki i klamstwa zwala sie na to, ze on jest wykladowca i ludzie nie koniecznie powinni sie dowiedziec albo zaczac podejrzewac, mozna sie pozniej pogubic co jest gra pozorow a co prawda, cos takiego wymaga duzo wzajemnego zaufania i szczerosci, w moim przypadku on jednak caly czas pozostal tym 'wykladowca'.. doszlo do tego, ze najbardziej zaczelo zalezec mi nie na tym, zeby naprawde byc jego dziewczyna ale zwyczajnie na tym, zeby byl wobec mnie szczery.. On sie chyba w tym wszystkim pogubil i chyba nie do konca potrafil zrozumiec czego chce, dlaczego dalej w tym 'siedze', nie umial zobaczyc, ze jestem zwykla dziewczyna a on poprostu facetem na ktorym mi zalezalo, i ze rownie dobrze moglismy sie spotkac gdziekolwiek indziej.. Smieszne i za razem tragiczne jest to, ze to wszystko wyszlo wlasnie w momencie gdy juz zegnam sie z ta uczelnia. Dodam tylko, ze stawka nie koniecznie mial byc przelotny flirt, bo wiem ze i dla niego i dla mnie cos takiego bylo by zupelnie bez sensu. Aha, ogladaliscie moze film 'Mona Lisa's smile?'podobalo mi sie jak zostalo pokazane to, jak dziewczyna wie, ze nie powinna traktowac tego wszystkiego powaznie a jednak ciezko jest sie jej pozbierac, takze moje zdanie jest takie, zeby poczekac z romansami tego typu do ostatniego roku jesli ktora moze ;) Ok, wiem ze przynudzam.. ale bardzo chetnie uslyszalabym tez jeszcze czyjas opinie na ten temat Odpowiedz Link Zgłoś
to_normalne Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 10:06 1. Pod koniec szkoły średniej miałam romans z nauczycielem z mojej szkoły, który mnie nie uczył i nie miał wpływu na żadne moje oceny, nauczycieli itp. 2. Na studiach miałam romas z facetem, który prowadził z nami 2 zajęcia, ale to miało miejsce już pół roku po skończeniu tych zajęć. 3. Jakis czas temu zaczęła się ostra fascynacja z wzajemnością z aktualnym wtedy wykładowcą, ale zanim o tym porozmawialiśmy, poczekaliśmy na zakończenie przedmiotu i egzamin. Nic się zresztą poza rozmowami nie wydarzyło. Rada? Romans z wykładowcą jest ok pod warunkiem, że przedmiot prowadzony przez niego już sie skończy. Są przykłady na bardzo udane i szczęśliwe małżeństwa między byłym wykładowcą a studentką. Odpowiedz Link Zgłoś
pewna_studentka Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 22:24 To_normalne - a powiedz jak to wyglądało (to odnosnie punktu 2)czy bardzo sie z czyms takim kryliscie przed ludzmi, bo slyszalam juz o wielu takich przypadkach.. w wiekszosci ludzie czekali z czyms takim wlasnie do konca zajec albo studiow i nikt im nie robil z tego powodow specjalnych problemow, warunkiem bylo wlasnie to, żeby wykladowca nie mial juz formalnie zajec ze studenka.. dlatego ja tez nigdy jakos nie widzialam powodow dla ktorych dwoje ludzi nie moglo by byc razem. Bo mam taki maly dylemat odnosnie sytuacji w ktorej bylam przez dluzszy czas, nie wiem jak ważne bylo dla niego to 'co ludzie powiedza' a na ile po prostu dal sobie ze mna spokoj, no ale tego to juz niestety moge sie nawet nie dowiedziec.. Mysle, ze ta cala otoczka, ze cos takiego jest zabronione i w ogole nie powinno miec miejsca jest mocno przerysowana.. i coś takiego bardziej tkwi gdzies w swiadomosci ludzi (taki wspolczesny mezalians) niz rzeczywiscie ma jakies negatywne konsekwencje.. Oczywiscie jesli ktos umawia sie z wszystkimi swoimi studentkami po kolei to na pewno nie bedzie miec dobrej opinii i kariery na danej uczelni moze nie zrobic.. ale jesli ktos znalazlby przyslowiowa 'druga polowke' to trudno kogokolwiek za cos takiego potepiac.. Wszystko z umiarem, troche rozsadku i moze byc ok, duzo tez zalezy od tego czy ktos szuka krotkiej przygody czy podchodzi do tego troche inaczej.. Mysle, ze to wszystko zależy od ludzi, ktorzy sie na cos takiego decyduja. To jak do tego podchodzą, jak traktuja cos takiego wplywa przeciez na to, jak inni to odbieraja.. No i w koncu - wykladowca tez czlowiek, czasem bardzo interesujący zresztą.. Odpowiedz Link Zgłoś
to_normalne Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 08.02.06, 18:16 Studentko, on nie był etatowym wykładowcą mojego uniweru. Poszedł sobie po tych trzech wykładach, a później jakoś tak się złożyło, ze go spotkałam, pogadałam i dalej sie rozwinęło. Ale nie wiem, czy by się tak rozwinęło, gdyby pracował u nas. Z tego co rozmawiałam z tym trzecim, to mówił że sporo ma kolegów, którzy sie pobrali ze swoimi studentkami i jest to uważane w pewnym sensie za normalne. A uczlnia renomowana - SGH. Odpowiedz Link Zgłoś
anna1305 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 09.02.06, 09:48 Swieta racja. Moj wychowaca i nauczyciel angielskiego w trakcie studniowki zaczal mnie obcalowywac i zaproponowal cos wiecej. Bylam zszokowana ale nie powiedzialam ani tak ani nie. Podobal mi sie. Nastepnego dnia, jak to przemyslalam, zrobilo mi sie glupio. Jesli sie zgodze w klasie sie kapna dlaczego mnie faworyzuje, jesli nie- usadzi mnie na maturze. Przez tydzien nie chodzilam do szkoly bo nie wiedzialam co robic. Pytal moja przyjaciolke co ze mna i chyba sie zorientowal co jest grane i zanim wrocilam do szkoly jego juz nie bylo. Zrezygnowal z pracy na pol roku przed nasza matura. Nigdy pozniej na studiach nie ogladalam sie za wykladowca. Wystarczajaco duzo ludzi wtedy stracilo przeze mnie:( Odpowiedz Link Zgłoś
to_normalne Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 01:54 anna1305 napisała: > Nigdy pozniej na studiach nie ogladalam sie za wykladowca. > Wystarczajaco duzo ludzi wtedy stracilo przeze mnie:( Przez ciebie? Przeciez to przez niego. Facet sie zachowal niepowaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 09.02.06, 11:16 Na studiach podobałam sie jednemu doktorantowi, który miał ze mną zajęcia. Zawsze się do mnie usmiechał, flirtował słownie, czerwienił się, a przy zaliczeniu końcowym podyktował mi całe zadanie. Za to mi się podobało paru innych wykładowców, zwłaszcza jeden, ale wtedy jakoś mnie przerażała ta różnica wieku (11 lat). Mój obecny facet (8 lat różnicy) jest wykładowcą na innej uczelni, ma wiele studentek w wieku 30-50 lat i z tego co mówi, niektóre z nich bardzo chętnie nawiązałyby z nim romans i jawnie okazują mu swoje względy. Odpowiedz Link Zgłoś
lady284 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 10:16 to jaka to szkółka gdzie studentki mają 50 lat????:) Odpowiedz Link Zgłoś
mari.tamini Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 08:45 mnie zawsze koledzy wysyłali do profesorów, żeby przełożyc termin mówili "idź spuści się na twój widok i nam przełoży", nie wiem czy sie spuszczali, za oszałamiającą piękność sie nie uważam, ale widocznie wrażenie robiłam na kolegach, a terminy na litość udawało się przełożyć i facetom. Wydaje mi się że romansowanie z wykładowcą żeby coś załatwić jest beznadziejnym wyjściem z sytuacji, wystarczy odpowiednie podejście do sprawy. Ja chyba raczej straciłabym szcunek do takiego wykładowcy, gdyby sugerował że jest mną zainteresowany. Pół biedy jakby był przystojny, ale jakby był jakimś obleśnym spoconym, grubasem albo pryszczatym flegmatykiem - chyba bym zwymiotowała... Odpowiedz Link Zgłoś
daggy4 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 09:04 wystarczy dlugo studiowac i wtedy wykladowcy sa w twoim wieku i dlaczegoby sie z nimi nie romansowac jak ci sie podobaja? e? Odpowiedz Link Zgłoś
lady284 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 10:18 wykładowca, lekarz, policjant, minister, strażak - co za różnica??? Odpowiedz Link Zgłoś
to_normalne Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 23.02.06, 01:46 Wykładowca jest zazwyczaj lepiej wykształcony od policjanta i strażaka. Odpowiedz Link Zgłoś
lady284 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 01.03.06, 10:18 tak:) ale wiesz co mam na myśli:) Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec Pochodzisz ze wsi lub marginesu społecznego? 23.02.06, 08:06 Wykładowcy nie mają ani kasy, ani wygladu ani tym bardziej temperamentu. Poprostu chodzace NIC bez szans na lepsza przyszlość Odpowiedz Link Zgłoś
klulewna Re: Pochodzisz ze wsi lub marginesu społecznego? 23.02.06, 20:16 Za to mają intelekt i osobowość ;) (choć nie zawsze) Odpowiedz Link Zgłoś
rapsodiagitana Re: Pochodzisz ze wsi lub marginesu społecznego? 23.02.06, 23:56 Oj, boski, dziwnie Ci sie wydaje. Ja znam takiego jednego, co to i ma intelekt, i prezencję, i kasę, i wysoki stopien naukowy, i młody jest, z temperamentem, kobiety lubi i rozumie, poczucie humoru ma klasa... Nienormowany czas pracy, spory prestiż i popularność (dziennikarze go lubia i czesto w TV się pojawia). Ma jeszcze do tego zone i dziecko, ale to w romansie przeszkadzać nie musi :) Odpowiedz Link Zgłoś
daggy4 Re: Pochodzisz ze wsi lub marginesu społecznego? 24.02.06, 16:50 a jaki ma numer tel? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec moja droga jeden sie zawsze trafi.... 24.02.06, 18:34 problem w tym ze 99,8% niestety nie wygląda za ciekawie Odpowiedz Link Zgłoś
rapsodiagitana mój drogi, do romansu jeden wystarczy :) 24.02.06, 19:25 Pytanie dotyczyło romansu z wykładowcą. To nie znaczy, że wszyscy musza być fantastyczni, ale zawsze jakiś się trafi. Tak samo jak w każdej innej grupie zawodowej. Tak więc Twoje uwagi uważam za nonsensowne. Zwłaszcza, że podałam jeden przykład, który dla mnie jest... hmmm.... najbardziej inspirujący. A znam jeszcze co najmniej kilka innych równie ciekawych. Ale ja na specyficznym kierunku studiuję. Tutaj błyskotliwość jest na porządku dziennym, poczucie humoru to standard, temperament ma duże szanse się rozwijać, a kasę i popularność się trzaska na poczytnych książkach, felietonach do kolorowych pism, komentarzach do opiniotwórczych dzienników i występach w tv. Oraz - tradycyjnie - na zaocznych studentach. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec chcesz mnie sobą zainteresowac ze sie tak chwalisz 24.02.06, 19:34 Moja droga jest tak piekny i tak fantastyczny w łozku ze zaden łysiejący wykłądowca sie rownac ze mną nie może. Moje uwagi sa na miejscu bo np. tam gdzei ja studiowałem a jest to bardzo znana uczelnia napewno przystojnych wykładowców nie było(jako mezczyzna jestem tyle w stanie stwierdzić) Odpowiedz Link Zgłoś
rapsodiagitana Nieeee, nudzi mi się, a Ty mnie troche drażnisz 24.02.06, 21:43 Masz trochę zawężone horyzonty. Rozumiem, że na niektórych kierunkach kadra bywa nieciekawa, ale są specyficzne nisze, gdzie mozna wyłowic cos apetycznego. Ja akurat na takim kierunku studiuję. I tez jest to "bardzo znana uczelnia" ;) Niepotrzebnie generalizujesz. I właśnie to mnie troche drażni, bo nie lubię jak ktoś zgrywa autorytet, poucza innych, wykpiwa "prowincjonalność", a sam ma wiedze tylko na temat wąskiego wycinka rzeczywistości. Poza tym męski intelekt to jedna z najbardziej pociagających rzeczy na świecie, a mnie mało co tak kręci, jak błyskotliwa, zażarta dyskusja. Kadra naukowa na moim kierunku to w dużej mierze szalenie inteligentni ludzie, i choćby z tego względu to dobry obiekt westchnień :) Nie miałam nigdy romansu z wykładowcą (mimo wszystko uważam, że to dość śliski grunt). Teraz, jak juz wyżej pisałam, spotykam sie z facetem, który jest na studiach doktoranckich i tak sie idiotycznie złożyło, że mam z nim zajęcia w tym semestrze. Ale doktoranta prowadzącego ćwiczenia trudno nazwać "wykładowcą" chyba... Odpowiedz Link Zgłoś
nastkaa77 Re: moj wykladowca bedzie niedlugo moim mezem:))) 24.02.06, 22:12 rapsodiagitana ' Ale ja na specyficznym kierunku studiuję. Tutaj błyskotliwość jest na porządku dziennym, poczucie humoru to standard, temperament ma duże szanse się rozwijać, a kasę i popularność się trzaska na poczytnych książkach, felietonach do kolorowych pism, komentarzach do opiniotwórczych dzienników i występach w tv. Oraz - tradycyjnie - na zaocznych studentach. ' jaki to ten specyficzny kierunek jesli mozna spytac?? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 24.02.06, 21:22 Sami niedawno mi radziliście, że nie ma sensu tego ukrywać. Ja jestem z moim wykładowcą od czerwca zeszłego roku, on naciskał, żeby nie robić z tego sensacji, bo nie robimy nic złego. Cóż... Rzeczywiście nie mam z nim zajęć, przy czym pisałam, że nie mam szansy mieć - otóż, nieprawda, okazało się, że mogę mieć w przyszłym roku. Ale tak pozatym magisterkę chcę pisać zupełnie w innej katedrze i jedyna interesowność, o jaką możnaby mnie posądzać to to, że on zna innych pracowników i może "zagadać". W każdym bądź razie od zeszłego tygodnia, kiedy pisałam swój wątek, trzy razy byliśmy już na mieście, na obiedzie. Raz spotkaliśmy moją koleżankę, no i teraz trąbi o tym pół roku. Ku mojemu zdumieniu wredne są tylko te, którym on też się podoba, co mogłoby mnie spotkać w każdej innej sytuacji. Na uczelni mówię: Dzień dobry i na razie jakoś to się kula. A co do powyższych opinii nie można uogólnić, że z wykładowcą jest tak, a z "normalnym" facetem tak. Wykładowcy to naprawdę normalni ludzie, mój jest do tego bardzo kochany i bardzo mądry. Nie wiem, czy to będzie coś na dłużej, bo ja nie wiążę mojej przyszłości z tym miastem i tą uczelnią, ale na razie: Chwilo trwaj, tak piękna jesteś! Odpowiedz Link Zgłoś
lapufkasz Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 24.02.06, 22:44 Tak jest w statystykach coraz wiecej Polek ma wyzsze wyksztalcenie Teraz jest kampania daje przyklad - nie daje.Tylko jak bez lapowki skonczyc studia nie? Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 25.02.06, 14:05 Ależ ja się w ogóle nie zgadzam z tym, że związek z wykładowcą to łapówka. Jasne, jeżeli ktoś decyzuje się na sex w zamian za piątkę za egzamin, to masz rację. Natomiast ja spotykam się z moim doktorem od pół roku i nie sex jest tego powodem. Poza tym właśnie ze względu na nasz związek mam nadzieję, że zajęcia z nim mnie skutecznie ominą. Jeszcze do niedawna sądziłam, że niemożliwe, żebym miała z nim zajęcia, ostatnio on mnie oświecił, że może tak być. Nie chcę tego, bo nie chcę,żeby nasz związek miał jakikolwiek wpływ na moją ocenę z egzaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.rocco Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 25.02.06, 14:24 No ty moze nie chcesz , ale twoj misio sie postara o dobre oceny u zakolegowanych pracownikow po fachu :) Odpowiedz Link Zgłoś
deelka Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 01.03.06, 09:54 A i owszem! Trwa nadal. Fantastycznie to wspominam. Odpowiedz Link Zgłoś
klonn3 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 01.03.06, 13:28 oni z samej definicji są dla mnie aseksualni ale rozumiem, że są dziewczyny, które bez takiego wsparcia mogłyby mieć problem z zaliczeniem przedmiotów bez wcześniejszego zaliczenia wykładowcy ale to chyba tylko w prywatnych szkółkach tylko możliwe za to się przecież wylatuje z dobrych uczelni w tempie ekspresowym Odpowiedz Link Zgłoś
brahenn Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 01.03.06, 22:42 aaaa a jak jest odwrotnie, jak sie ma romans ze studentem, w sumie nie jestem od niego duzo starsza ale jednak.... no i juz go nie ucze teraz, ale poznalismy sie przez studia boje sie ze sie wplatuje w bagno Odpowiedz Link Zgłoś
expertyzer kobiety to fałszywe istoty 02.03.06, 01:54 Jak któraś da ciała to nigdy nie powie ,że się puściła tylko zawsze opowiada ,że "miała romans" , albo "miała flirt". Obojętnie czy po godzinie znajomości czy po miesiącu. Odpowiedz Link Zgłoś