Czy któraś z was miała romans ze swoim wykładowcą?

03.02.06, 22:59
    • dupa_pawiana [...] 03.02.06, 23:00
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • rapsodiagitana Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 03.02.06, 23:03
      Jeszcze nie, ale w tym semestrze będę miała zajęcia ze swoim facetem. Tak się
      beznadziejnie złożyło. Też się liczy?
      • guwernantka_olga Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 03.02.06, 23:52
        zrobilam mu laske dwa razy. No i zaliczylam.
        • wielo-kropek Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 00:43
          To juz podwojnie zaliczylas. Znaczy sie egzamin i faceta.
      • almanecer Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 00:43
        hmm, czy to etyczne?;) Ciekawa sprawa, a nie ma mozliwosci chodzenia na zajecia
        z kims innym?
        A ciekawe, jak obydwoje do tego podcodzicie?
        • rapsodiagitana Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 10:40
          Nie wiem, czy to etyczne ;) Jestem na seminarium mgr u pana dr hab. X. W tym
          roku mój facet dostał się na studia dr do tego samego dr hab. ;) I jemu pan
          promotor polecił prowadzić zajęcia dla całego seminarium (obowiązkowe). No i
          klops ;) Promotor wie, że jesteśmy razem, generalnie wszyscy wiedzą, nikt
          problemów nie robi. A my się czujemy głupio. Na szczęście nie jest to duży i
          ważny przedmiot, a ja się w nim orientuję na tyle, żeby nikt nie podejrzewał, że
          dostaje oceny za działalność nadprogramową ;)
    • wojtow Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 07:33
      nie nie miałam romansu, ale moj nauczyciel był mną zainteresowany - ale to była
      właśnie ta bariera - to że był moim nauczycielem, a trochę szkoda podobał mi
      się ;)
    • fajnaret Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 10:15
      Ja znam kilka dziewczyn które były zakochane w wykładowcy i przez to do dnia
      dzisiejszego sa "starymi pannami" bo tylko on i nikt inny
      pozdr.
      • zxcvbnm42 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 11:30
        no to pięknie, qwa, pięknie... fajne perspektywy
      • lady284 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 10:14
        brzmi jak sredniowiecze "stare panny" mamy już inny wiek:)
    • dupa_pawiana [...] 04.02.06, 12:27
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • karolinaa19 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 12:58
      ciągnie sie ten problem u mnie od roku widac bylo ze on zwrócił na mnie uwage i
      nie tylko ja to zauwazyłam tylko cała grupa... do niczego nie doszlo po
      pierwsze dlatego ze on nosi obraczke i ma dziecko a po drugie moze to jest tylko
      taka sympatia... chociaz jest bardzo przystojny...ale z drugiej strony on ma
      mase studentek i nawet jak by cos zaszło pewnie byl by to jednorazowy wyczyn.
      Dziewczyny nie pakujcie sie w takie gó..!!!
      • rapsodiagitana Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 14:04
        Wśród takich związków tez zdarzają się udane, w końcu wykładowca też człowiek.
        Ale akurat w przypadku obrączki na palcu sprawa ma się zupełnie inaczej
        (niezależnie, czy to wykładowca, czy nie). Nie demonizujmy związków z
        wykładowcami ;)
        • mmajja Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 04.02.06, 18:25
          Ja wyszlam za mojego nauczyciela ze szk. sredniej:)
    • pewna_studentka Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 01:09
      Oj, ze akurat musialas rzucic ten temat.. powiedzmy, że wiem jak trudno jest
      zyc ze swiadomoscia 'co by bylo..' Chcialam z nim utrzymac kontakt bo wlasnie
      za kilka tygodni koncze studia ale wszystko diabli wzieli.. wyszlo na to, ze to
      moze nie koniecznie to, ze bylam jegos studentka bylo przeszkoda. Szczerze
      mowiac nie wiem co sie stalo.. poki wszystko bylo tylko 'w teorii' wszystko
      bylo ok, ale jak przyszlo co do czego to facet po prostu zwinal zagle, chyba za
      bardzo przejal sie rola ze jest wykladowca.. ja juz dawno o tym zapomnialam ze
      mialam z nim zajecia, i traktowalam jako czlowieka.. w koncu kazdy wykonuje
      jakies tam zajecie i nie mozna czlowieka spostrzegac przez pryzmat jego pracy..
      najlepsze jest to, ze jemu chyba tez zalezalo, wiem ze tak, tym bardziej nie
      rozumiem czemu potraktowal mnie w ten sposob, doslownie wszystkiego sie wyparl.
      Cale zycie mialam sie za rozsadnego czlowieka, ze niby nie jestem jedna z tych
      co to podkochuja sie w nauczycielach - life is ironic;)Wiem o przypadku ze
      jedna kobieta u mnie na uczelni miala jakis czas temu romans ze swoim studentem
      i jakos obeszlo sie bez echa, ale z facetami jest chyba troche inaczej - wydaje
      im sie, ze musza wybierac, ze bez swojej pracy beda niczym.. a czasem wcale nie
      trzeba wybierac. Cholera, mam dola.. chyba mam potrzebe wygadania sie;)
    • pewna_studentka Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 01:56
      ..i jest w tym ukladzie jeden minus, zawsze jego wymowki i klamstwa zwala sie
      na to, ze on jest wykladowca i ludzie nie koniecznie powinni sie dowiedziec
      albo zaczac podejrzewac, mozna sie pozniej pogubic co jest gra pozorow a co
      prawda, cos takiego wymaga duzo wzajemnego zaufania i szczerosci, w moim
      przypadku on jednak caly czas pozostal tym 'wykladowca'.. doszlo do tego, ze
      najbardziej zaczelo zalezec mi nie na tym, zeby naprawde byc jego dziewczyna
      ale zwyczajnie na tym, zeby byl wobec mnie szczery.. On sie chyba w tym
      wszystkim pogubil i chyba nie do konca potrafil zrozumiec czego chce, dlaczego
      dalej w tym 'siedze', nie umial zobaczyc, ze jestem zwykla dziewczyna a on
      poprostu facetem na ktorym mi zalezalo, i ze rownie dobrze moglismy sie spotkac
      gdziekolwiek indziej.. Smieszne i za razem tragiczne jest to, ze to wszystko
      wyszlo wlasnie w momencie gdy juz zegnam sie z ta uczelnia. Dodam tylko, ze
      stawka nie koniecznie mial byc przelotny flirt, bo wiem ze i dla niego i dla
      mnie cos takiego bylo by zupelnie bez sensu. Aha, ogladaliscie moze film 'Mona
      Lisa's smile?'podobalo mi sie jak zostalo pokazane to, jak dziewczyna wie, ze
      nie powinna traktowac tego wszystkiego powaznie a jednak ciezko jest sie jej
      pozbierac, takze moje zdanie jest takie, zeby poczekac z romansami tego typu do
      ostatniego roku jesli ktora moze ;) Ok, wiem ze przynudzam.. ale bardzo chetnie
      uslyszalabym tez jeszcze czyjas opinie na ten temat
    • to_normalne Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 10:06
      1. Pod koniec szkoły średniej miałam romans z nauczycielem z mojej szkoły,
      który mnie nie uczył i nie miał wpływu na żadne moje oceny, nauczycieli itp.
      2. Na studiach miałam romas z facetem, który prowadził z nami 2 zajęcia, ale to
      miało miejsce już pół roku po skończeniu tych zajęć.
      3. Jakis czas temu zaczęła się ostra fascynacja z wzajemnością z aktualnym
      wtedy wykładowcą, ale zanim o tym porozmawialiśmy, poczekaliśmy na zakończenie
      przedmiotu i egzamin. Nic się zresztą poza rozmowami nie wydarzyło.

      Rada? Romans z wykładowcą jest ok pod warunkiem, że przedmiot prowadzony przez
      niego już sie skończy. Są przykłady na bardzo udane i szczęśliwe małżeństwa
      między byłym wykładowcą a studentką.
      • pewna_studentka Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 06.02.06, 22:24
        To_normalne - a powiedz jak to wyglądało (to odnosnie punktu 2)czy bardzo sie z
        czyms takim kryliscie przed ludzmi, bo slyszalam juz o wielu takich
        przypadkach.. w wiekszosci ludzie czekali z czyms takim wlasnie do konca zajec
        albo studiow i nikt im nie robil z tego powodow specjalnych problemow,
        warunkiem bylo wlasnie to, żeby wykladowca nie mial juz formalnie zajec ze
        studenka.. dlatego ja tez nigdy jakos nie widzialam powodow dla ktorych dwoje
        ludzi nie moglo by byc razem. Bo mam taki maly dylemat odnosnie sytuacji w
        ktorej bylam przez dluzszy czas, nie wiem jak ważne bylo dla niego to 'co
        ludzie powiedza' a na ile po prostu dal sobie ze mna spokoj, no ale tego to juz
        niestety moge sie nawet nie dowiedziec.. Mysle, ze ta cala otoczka, ze cos
        takiego jest zabronione i w ogole nie powinno miec miejsca jest mocno
        przerysowana.. i coś takiego bardziej tkwi gdzies w swiadomosci ludzi (taki
        wspolczesny mezalians) niz rzeczywiscie ma jakies negatywne konsekwencje..
        Oczywiscie jesli ktos umawia sie z wszystkimi swoimi studentkami po kolei to na
        pewno nie bedzie miec dobrej opinii i kariery na danej uczelni moze nie
        zrobic.. ale jesli ktos znalazlby przyslowiowa 'druga polowke' to trudno
        kogokolwiek za cos takiego potepiac.. Wszystko z umiarem, troche rozsadku i
        moze byc ok, duzo tez zalezy od tego czy ktos szuka krotkiej przygody czy
        podchodzi do tego troche inaczej.. Mysle, ze to wszystko zależy od ludzi,
        ktorzy sie na cos takiego decyduja. To jak do tego podchodzą, jak traktuja cos
        takiego wplywa przeciez na to, jak inni to odbieraja.. No i w koncu -
        wykladowca tez czlowiek, czasem bardzo interesujący zresztą..
        • to_normalne Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 08.02.06, 18:16
          Studentko, on nie był etatowym wykładowcą mojego uniweru. Poszedł sobie po tych
          trzech wykładach, a później jakoś tak się złożyło, ze go spotkałam, pogadałam i
          dalej sie rozwinęło. Ale nie wiem, czy by się tak rozwinęło, gdyby pracował u
          nas.

          Z tego co rozmawiałam z tym trzecim, to mówił że sporo ma kolegów, którzy sie
          pobrali ze swoimi studentkami i jest to uważane w pewnym sensie za normalne. A
          uczlnia renomowana - SGH.
      • anna1305 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 09.02.06, 09:48
        Swieta racja. Moj wychowaca i nauczyciel angielskiego
        w trakcie studniowki zaczal mnie obcalowywac i zaproponowal
        cos wiecej. Bylam zszokowana ale nie powiedzialam ani tak ani
        nie. Podobal mi sie. Nastepnego dnia, jak to przemyslalam,
        zrobilo mi sie glupio. Jesli sie zgodze w klasie sie kapna
        dlaczego mnie faworyzuje, jesli nie- usadzi mnie na maturze.
        Przez tydzien nie chodzilam do szkoly bo nie wiedzialam co robic.
        Pytal moja przyjaciolke co ze mna i chyba sie zorientowal co
        jest grane i zanim wrocilam do szkoly jego juz nie bylo.
        Zrezygnowal z pracy na pol roku przed nasza matura.
        Nigdy pozniej na studiach nie ogladalam sie za wykladowca.
        Wystarczajaco duzo ludzi wtedy stracilo przeze mnie:(
        • to_normalne Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 01:54
          anna1305 napisała:

          > Nigdy pozniej na studiach nie ogladalam sie za wykladowca.
          > Wystarczajaco duzo ludzi wtedy stracilo przeze mnie:(

          Przez ciebie?
          Przeciez to przez niego. Facet sie zachowal niepowaznie.
    • lilarose Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 09.02.06, 11:16
      Na studiach podobałam sie jednemu doktorantowi, który miał ze mną zajęcia.
      Zawsze się do mnie usmiechał, flirtował słownie, czerwienił się, a przy
      zaliczeniu końcowym podyktował mi całe zadanie. Za to mi się podobało paru
      innych wykładowców, zwłaszcza jeden, ale wtedy jakoś mnie przerażała ta różnica
      wieku (11 lat). Mój obecny facet (8 lat różnicy) jest wykładowcą na innej
      uczelni, ma wiele studentek w wieku 30-50 lat i z tego co mówi, niektóre z nich
      bardzo chętnie nawiązałyby z nim romans i jawnie okazują mu swoje względy.
      • lady284 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 10:16
        to jaka to szkółka gdzie studentki mają 50 lat????:)
    • mari.tamini Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 08:45
      mnie zawsze koledzy wysyłali do profesorów, żeby przełożyc termin mówili "idź
      spuści się na twój widok i nam przełoży", nie wiem czy sie spuszczali, za
      oszałamiającą piękność sie nie uważam, ale widocznie wrażenie robiłam na
      kolegach, a terminy na litość udawało się przełożyć i facetom. Wydaje mi się że
      romansowanie z wykładowcą żeby coś załatwić jest beznadziejnym wyjściem z
      sytuacji, wystarczy odpowiednie podejście do sprawy. Ja chyba raczej
      straciłabym szcunek do takiego wykładowcy, gdyby sugerował że jest mną
      zainteresowany. Pół biedy jakby był przystojny, ale jakby był jakimś obleśnym
      spoconym, grubasem albo pryszczatym flegmatykiem - chyba bym zwymiotowała...
    • daggy4 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 09:04

      wystarczy dlugo studiowac i wtedy wykladowcy sa w twoim wieku i dlaczegoby sie
      z nimi nie romansowac jak ci sie podobaja? e?
    • lady284 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 22.02.06, 10:18
      wykładowca, lekarz, policjant, minister, strażak - co za różnica???
      • to_normalne Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 23.02.06, 01:46
        Wykładowca jest zazwyczaj lepiej wykształcony od policjanta i strażaka.
        • lady284 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 01.03.06, 10:18
          tak:) ale wiesz co mam na myśli:)
    • boski.zawodowiec Pochodzisz ze wsi lub marginesu społecznego? 23.02.06, 08:06
      Wykładowcy nie mają ani kasy, ani wygladu ani tym bardziej temperamentu.
      Poprostu chodzace NIC bez szans na lepsza przyszlość
      • klulewna Re: Pochodzisz ze wsi lub marginesu społecznego? 23.02.06, 20:16
        Za to mają intelekt i osobowość ;) (choć nie zawsze)
      • rapsodiagitana Re: Pochodzisz ze wsi lub marginesu społecznego? 23.02.06, 23:56
        Oj, boski, dziwnie Ci sie wydaje. Ja znam takiego jednego, co to i ma intelekt,
        i prezencję, i kasę, i wysoki stopien naukowy, i młody jest, z temperamentem,
        kobiety lubi i rozumie, poczucie humoru ma klasa... Nienormowany czas pracy,
        spory prestiż i popularność (dziennikarze go lubia i czesto w TV się pojawia).
        Ma jeszcze do tego zone i dziecko, ale to w romansie przeszkadzać nie musi :)
        • daggy4 Re: Pochodzisz ze wsi lub marginesu społecznego? 24.02.06, 16:50

          a jaki ma numer tel? ;)
        • boski.zawodowiec moja droga jeden sie zawsze trafi.... 24.02.06, 18:34
          problem w tym ze 99,8% niestety nie wygląda za ciekawie
          • rapsodiagitana mój drogi, do romansu jeden wystarczy :) 24.02.06, 19:25
            Pytanie dotyczyło romansu z wykładowcą. To nie znaczy, że wszyscy musza być
            fantastyczni, ale zawsze jakiś się trafi. Tak samo jak w każdej innej grupie
            zawodowej. Tak więc Twoje uwagi uważam za nonsensowne. Zwłaszcza, że podałam
            jeden przykład, który dla mnie jest... hmmm.... najbardziej inspirujący. A znam
            jeszcze co najmniej kilka innych równie ciekawych. Ale ja na specyficznym
            kierunku studiuję. Tutaj błyskotliwość jest na porządku dziennym, poczucie
            humoru to standard, temperament ma duże szanse się rozwijać, a kasę i
            popularność się trzaska na poczytnych książkach, felietonach do kolorowych pism,
            komentarzach do opiniotwórczych dzienników i występach w tv. Oraz - tradycyjnie
            - na zaocznych studentach.
            • boski.zawodowiec chcesz mnie sobą zainteresowac ze sie tak chwalisz 24.02.06, 19:34
              Moja droga jest tak piekny i tak fantastyczny w łozku ze zaden łysiejący
              wykłądowca sie rownac ze mną nie może.
              Moje uwagi sa na miejscu bo np. tam gdzei ja studiowałem a jest to bardzo znana
              uczelnia napewno przystojnych wykładowców nie było(jako mezczyzna jestem tyle w
              stanie stwierdzić)
              • rapsodiagitana Nieeee, nudzi mi się, a Ty mnie troche drażnisz 24.02.06, 21:43
                Masz trochę zawężone horyzonty. Rozumiem, że na niektórych kierunkach kadra bywa
                nieciekawa, ale są specyficzne nisze, gdzie mozna wyłowic cos apetycznego. Ja
                akurat na takim kierunku studiuję. I tez jest to "bardzo znana uczelnia" ;)
                Niepotrzebnie generalizujesz. I właśnie to mnie troche drażni, bo nie lubię jak
                ktoś zgrywa autorytet, poucza innych, wykpiwa "prowincjonalność", a sam ma
                wiedze tylko na temat wąskiego wycinka rzeczywistości. Poza tym męski intelekt
                to jedna z najbardziej pociagających rzeczy na świecie, a mnie mało co tak
                kręci, jak błyskotliwa, zażarta dyskusja. Kadra naukowa na moim kierunku to w
                dużej mierze szalenie inteligentni ludzie, i choćby z tego względu to dobry
                obiekt westchnień :)

                Nie miałam nigdy romansu z wykładowcą (mimo wszystko uważam, że to dość śliski
                grunt). Teraz, jak juz wyżej pisałam, spotykam sie z facetem, który jest na
                studiach doktoranckich i tak sie idiotycznie złożyło, że mam z nim zajęcia w tym
                semestrze. Ale doktoranta prowadzącego ćwiczenia trudno nazwać "wykładowcą" chyba...
    • lajton Re: moj wykladowca bedzie niedlugo moim mezem:))) 24.02.06, 16:38
      • nastkaa77 Re: moj wykladowca bedzie niedlugo moim mezem:))) 24.02.06, 22:12
        rapsodiagitana
        ' Ale ja na specyficznym
        kierunku studiuję. Tutaj błyskotliwość jest na porządku dziennym, poczucie
        humoru to standard, temperament ma duże szanse się rozwijać, a kasę i
        popularność się trzaska na poczytnych książkach, felietonach do kolorowych pism,
        komentarzach do opiniotwórczych dzienników i występach w tv. Oraz - tradycyjnie
        - na zaocznych studentach. '

        jaki to ten specyficzny kierunek jesli mozna spytac??

        ;)

    • eluch_a Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 24.02.06, 21:22
      Sami niedawno mi radziliście, że nie ma sensu tego ukrywać. Ja jestem z moim
      wykładowcą od czerwca zeszłego roku, on naciskał, żeby nie robić z tego
      sensacji, bo nie robimy nic złego. Cóż... Rzeczywiście nie mam z nim zajęć,
      przy czym pisałam, że nie mam szansy mieć - otóż, nieprawda, okazało się, że
      mogę mieć w przyszłym roku. Ale tak pozatym magisterkę chcę pisać zupełnie w
      innej katedrze i jedyna interesowność, o jaką możnaby mnie posądzać to to, że
      on zna innych pracowników i może "zagadać".
      W każdym bądź razie od zeszłego tygodnia, kiedy pisałam swój wątek, trzy razy
      byliśmy już na mieście, na obiedzie. Raz spotkaliśmy moją koleżankę, no i teraz
      trąbi o tym pół roku. Ku mojemu zdumieniu wredne są tylko te, którym on też się
      podoba, co mogłoby mnie spotkać w każdej innej sytuacji. Na uczelni mówię:
      Dzień dobry i na razie jakoś to się kula.
      A co do powyższych opinii nie można uogólnić, że z wykładowcą jest tak, a
      z "normalnym" facetem tak. Wykładowcy to naprawdę normalni ludzie, mój jest do
      tego bardzo kochany i bardzo mądry. Nie wiem, czy to będzie coś na dłużej, bo
      ja nie wiążę mojej przyszłości z tym miastem i tą uczelnią, ale na razie:
      Chwilo trwaj, tak piękna jesteś!
    • lapufkasz Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 24.02.06, 22:44
      Tak jest w statystykach coraz wiecej Polek ma wyzsze wyksztalcenie Teraz jest
      kampania daje przyklad - nie daje.Tylko jak bez lapowki skonczyc studia nie?
      • eluch_a Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 25.02.06, 14:05
        Ależ ja się w ogóle nie zgadzam z tym, że związek z wykładowcą to łapówka.
        Jasne, jeżeli ktoś decyzuje się na sex w zamian za piątkę za egzamin, to masz
        rację. Natomiast ja spotykam się z moim doktorem od pół roku i nie sex jest
        tego powodem. Poza tym właśnie ze względu na nasz związek mam nadzieję, że
        zajęcia z nim mnie skutecznie ominą. Jeszcze do niedawna sądziłam, że
        niemożliwe, żebym miała z nim zajęcia, ostatnio on mnie oświecił, że może tak
        być. Nie chcę tego, bo nie chcę,żeby nasz związek miał jakikolwiek wpływ na
        moją ocenę z egzaminu.
        • dr.rocco Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 25.02.06, 14:24
          No ty moze nie chcesz , ale twoj misio sie postara o dobre oceny u zakolegowanych
          pracownikow po fachu :)
    • deelka Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 01.03.06, 09:54
      A i owszem! Trwa nadal. Fantastycznie to wspominam.
    • klonn3 Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 01.03.06, 13:28
      oni z samej definicji są dla mnie aseksualni
      ale rozumiem, że są dziewczyny, które bez takiego wsparcia mogłyby mieć problem
      z zaliczeniem przedmiotów bez wcześniejszego zaliczenia wykładowcy
      ale to chyba tylko w prywatnych szkółkach tylko możliwe
      za to się przecież wylatuje z dobrych uczelni w tempie ekspresowym
    • brahenn Re: Czy któraś z was miała romans ze swoim wykład 01.03.06, 22:42
      aaaa a jak jest odwrotnie, jak sie ma romans ze studentem, w sumie nie jestem od niego duzo starsza ale jednak.... no i juz go nie ucze teraz, ale poznalismy sie przez studia
      boje sie ze sie wplatuje w bagno
    • expertyzer kobiety to fałszywe istoty 02.03.06, 01:54
      Jak któraś da ciała to nigdy nie powie ,że się puściła tylko zawsze
      opowiada ,że "miała romans" , albo "miała flirt". Obojętnie czy po godzinie
      znajomości czy po miesiącu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja