Samotne z wyboru?

    • wareczka Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 18:35
      A ja jestem sama ,bo nikt nieche ze mną być .cÓZ czas przestać się oszukiwać
      nie grzeszę urodą.Jestem dziewczyną ,która nadaje się tylko na kumpla.Nic
      fajnego w byciu samym czy samej...............
    • cioccolato_bianco Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 19:16
      ja nie jestem sama z wyboru i potrzebuje partnera. jednak zycie uklada sie poki
      co inaczej.. a nic na sile:) umiem byc sama ze soba, tylko czasem smutno, ze
      nie ma sie do kogo przytulic, kiedy budze sie w pustym lozku.
    • princessciara Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 19:23
      Ja też jestem sama,od jakiegoś czasu. Wydaje mi się ze nie znajdę tego "kogos"
      ze strachu ze znowu zdradzi mnie dla innej,zupelnie bez powodu i bez
      jakichkolwiek wyjasnien. nie mowie ze wszyscy faceci musza tacy byc ale jak dla
      mnie wszyscy ktorych spotykam wlasnie tacy sa,tzn. byli.
    • edka-schizofredka Mnie nikt nie chce :) hehehehe... 06.02.06, 19:29

    • agnieszka2006 Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 20:46
      Po co dorabiać ideologię - po co "jeszcze nie spotkałam odpowiedniego
      mężczyzny" po co "nie jestem jeszcze gotowa" po co setki innych wyjaśnień?
      W moim przypadku to zwykła proza, mężczyźni wolą ładne dziewczyny, a ja
      widocznie do nich się nie zaliczam. Zwyczajnie nikt mnie nie chce. W powyższych
      postach nie znalazłam żadnej takiej odpowiedzi, dlatego piszę.
    • anna_orzelska samotna, ponieważ... 06.02.06, 20:49
      żaden facet nie oświadczył mi się,
      pozostawałam w kilku związkach, wydaje mi się, że w miarę długo: 8 lat, 3 lata,
      2 lata,
      nigdy nie ukrywałam przed partnerami, że pragnę założyć rodzinę, ale też nigdy
      nie naciskałam żadnego z nich,
      w momencie kiedy stwierdzałam, że nie ma na co czekać, po prostu odchodziłam, i
      taka jest prawda...
      • edithea Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 21:18
        Ja w sumie nie wiem czy jestem samotna, bardziej pasuje mi określenie sama. Mam
        bardzo wielu znajomych i wspaniałych przyjaciół, nie czuję się samotnie. A może
        tez się trochę przyzwyczaiłam :) Mieszkam sama, czasami ktoś mnie odwiedza,
        pracuję, gdy intensywnie to nawet nie mam czasu rozmyślać nad tym czy jestem
        samotna czy nie. W sumie większość swojego życia byłam sama. Teraz 1 rok i 4
        miesiące. Kogoś tam szukam ale tak małointensywnie raczej, kiedys się bardzo
        starałam a teraz już nie amm energii do tych poszukiwań, to trochę szukanie igły
        w stogu siana :) Nie wyobrażam sobie bycia z kimś bez uczucia, bez przyjaźni,
        bez wspólnych zainteresowań, bez zrozumienia. Rzadko spotykam faceta, który mi
        odpowiada, bardzo rzadko :) Chyba jestem wymagająca. Ale gdybym odpuściła
        oszukiwałabym samą siebie, dlatego wiem że będę sama póki nie trafi się TEN
        właściwy. W sumie dobrze sobie radzę tak jak jest. Tylko czasami nie ma się do
        kogo przytulić i walentynki wkurzają ;)
        • telka_es ach walentynki 06.02.06, 21:26
          żebys wiedziała ze wkurząją, ale tak strasznie ze nie moge patrzec na te
          wszystkie serduszka w witrynach sklepowych :/ bleeee...........
        • colage Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 21:31
          Mysle (choc jestem facetem ;-) ), ze jednak nasze prababki byly madrzejsze od
          wspolczesnych kobiet, bo jakos potrafily facetow usidlic i przy sobie utrzymac.
          Fakt ten jest dla mnie glownym argumentem przeciwko bezmyslnej emancypacji.
          • lampka.nocna Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 21:51
            To nie kwestia madrosci prababek wplywala na trwalosc malzenstw. Usidlenie
            faceta decydowalo o zyciu, bo tylko mezczyzna mial prawo do pracy zarobkowej za
            pieniadze. A zonaty mezczyzna praktycznie nie mogl zostawic "slubnej", bo
            wiekszosc warstw spolecznych tego nie akceptowala. W Indiach nadal funkcjonuje
            taki model rodziny, a oblewanie (przez mezow oraz tesciowe) zon benzyna i ich
            podpalanie nie swiadczy dobrze o tym systemie. Przyklad drastyczny, ale
            pokazuje obszar wolnosci jaki jest udzialam wspolczesnych kobiet i mezczyzn z
            zachodniej cywilizacji.
            • colage Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 22:02
              Nie chodzilo mi o nierowne traktowanie kobiet i mezczyzn, ile raczej o jakas
              madrosc zyciowa, pogubiona gdzies przez dzisiejsze goniace za kariera kobiety.
              • lampka.nocna Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 22:19
                Mezczyzna kobiecie w karierze zupelnie nie przeszkadza, wrecz przeciwnie moze
                nawet pomoc chocby "meskim" spojrzeniem na pojawiajece sie problemy w pracy.
                Wiekszosc kobiet wolalaby popatrzec na swojego feceta niz debilnego szefa, ale
                zycie bywa upierdliwe i trzeba patrzec na szefa, bo to on wyplaca pensje. A
                mezczyzna musi to rozumiec.
                • edithea Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 22:38
                  Pan Colage zapomniał że małżeństwo kiedyś było zwykłym kontraktem :) Nikogo nie
                  obchodziło czy młodzi się sobie podobają, czy się kochają, takie wartości były
                  nieistotne. Śmiem wątpić że te kobiety były szczęśliwe, raczej nieświadome i
                  zmuszone. Podobnie zresztą mężczyźni. I wtedy bywały skandale, i kochanków też
                  miano, tylko rozwodów nie było :D Także cieniutkie te argumenty colage.
                  • lampka.nocna Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 22:55
                    Edithea, masz calkowita racje. Wspolczesni mezczyzni tlumacza swoje problemy z
                    kobietami ich emancypacja, my zas ich niedojrzaloscia emocjonalna. Fajny
                    zwiazek satysfakcjonujacy obie strony jest bardzo trudno stworzyc, bo potrzebny
                    jest fart, zyciowa madrosc po obu stronach i "morze dobrej woli", aby wyjsc z
                    kryzysow. A jak rozwalimy zwiazek to tlumaczymy swoje bledy emancypacja badz
                    niedojrzaloscia w zaleznosci od plci.
                  • vatazhka Re: samotna, ponieważ... 07.02.06, 18:42
                    Masz rację. Małżeństwo jest tylko kontraktem i tak powinno być odbierane.
                    Kobiety miały kochanków, faceci - kochanki (i burdele), świat jakoś się kręcił,
                    dzieci dorastały.

                    A tu część dziewczyn pisze, że rzuciły swoich wybrańców, bo nie chcieli się
                    żenić... Przecież dzisiaj kobieta jest w stanie zarobić na siebie nie zostając
                    praczką ani dziwką.
                  • colage Re: samotna, ponieważ... 08.02.06, 08:53
                    A dzisiaj czym jest? Takim samym kontraktem, tyle ze zwykle krotkoterminowym.
                    Ot, pojawi sie na horyzoncie ktos ladniejszy, atrakcyjniejszy i juz, zmieniasz
                    zone na mlodszy model. Czy naprawde taka wolnosc Wam, kobietom, odpowiada? Nie
                    truj tylko, ze wszystkie malzenstwa w przeszlosci byly fikcja.
      • colage Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 21:34
        No wlasnie: pozostawalas w zwiazkach. Moze to jest glowny problem wspolczesnych
        wyemancypowanych kobiet? Nie szukacie milosci, ale korzystnych kontraktow
        uczuciowo-biznesowych? Chociaz, kto tam Was wie. Dusza kobieca jest jak pudelko
        czekoladek...
        ;-)
        • anna_orzelska Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 22:04
          colage napisał:

          > No wlasnie: pozostawalas w zwiazkach. Moze to jest glowny problem
          wspolczesnych
          > wyemancypowanych kobiet? Nie szukacie milosci, ale korzystnych kontraktow
          > uczuciowo-biznesowych? Chociaz, kto tam Was wie. Dusza kobieca jest jak
          pudelko
          > czekoladek...

          tak, to dość niefortunne stwierdzenie "pozostawałam",
          tak naprawdę byłam, jestem normalną kobieta, która potrzebuje bliskości i
          miłości drugiego człowieka i potrafię dać to samo drugiej osobie, nie wiem
          czemu nie wyszło...
        • telka_es Re: samotna, ponieważ... 06.02.06, 22:06
          a ja myślałam ze to życie jest jak pudełko czekoladek........
        • devilla2 Re: samotna, ponieważ... 07.02.06, 14:27
          Colage jeśli wierzysz w to co piszesz to Ty chyba nie lubisz kobiet ;)
          A tak na poważnie - kobiety szukają miłości, ale jakiś wrodzony wstyd nakazuje
          im udawać, że nie szukają. Dlatego czasami można mieć wrażenie, że zależy nam
          na "korzystnych kontraktach uczuciowo-biznesowych". Być może część z nas chowa
          się za zbyt wysokimi wymaganiami w strachu przed zranieniem. Ja tak robiłam i
          nie było to mądre.
          • colage Re: samotna, ponieważ... 08.02.06, 08:55
            Otoz mylisz sie, kobiety wprost uwielbiam i na rekach bym je nosil, tyle ze nie
            zawsze je rozumiem i nie pojmuje, czemu najprostsze sprawy potrafia zamotac w
            nierozplatywalny wezel...
    • reluk Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 22:19
      A może nie jest tak łatwo poznac kogos z kim chciałoby się spędzic resztę życia.
      Podejrzewam, że większość ludzi tkwi ze sobą ze strachu przed samotnością.
      • edithea Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 22:40
        To prawda, osobiście takich znam. To jest główny powód ich małżeństwa.
        Chceilibyście tak?? Bo ja nie.
        • anitchen Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 09:37
          Kochałam faceta,przystojnego, zaradnego- marzenie - puścił mnie w trąbę.
          Poznałam mojego męża - niepozorny, niezaradny, student - zdecydowałam sie na
          związek z nim ze strachu przed samotnością, trochę, by byłemu zrobić na złość.
          Ale to było 15 lat temu. Mój niepozorny mąż, jest wierny, już bardziej zaradny,
          skończył studia i na 100% opiekuje się rodziną - kocham go ale to nie przyszło
          od razu bo na początku to była ucieczka przed samotnością i strach,że zostanę
          sama - a wyszedł z tego całkiem fajny związek i dwie śliczne dziewczynki.
          więc co w tym złego,że ktoś decyduje sie na związek ze strachu przed
          samotnością. to na poczatku tak wygląda. Moja przyjaciółka,która zawsze wiązała
          sie tylko z szaleńczej miłości, a właściwie teoretyzowała na temat takich
          związków nadal jest sama - i choć mi wmawia ,że to z wyboru, to tak naprawdę
          już jest za stara, nie twierdzę,że się nie zwiąże z kimś ale to na pewno będzie
          ze strachu niż z miłości. Zegar dla niej tyka i mówi,że musi szybko złapać
          faceta bo nie zdąży mieć dzieci. I gdzie tu jest miejsce ma wybór. wybierać
          można do pewnego wieku, a potem trzeba brać to co pozostało, zarówno po męskiej
          jak i po damskiej stronie - a to są najczęściej osoby konfliktowe, po kilku
          rozpadniętych związkach, z pewnymi nawykami jednym słowem trudne jednostki.
          dlatego tak trudno budować związki po trzydziestce.
          • brattt1 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 10:17
            slusznie ;-)
            • edithea Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 12:41
              No nie przesadzajmy :) Uważam że każdy przypadek jest inny. Znam np małżeństwo,
              które pobrało się własnie ze strachu przed samotnością, słyszałam to wiele razy
              z ust jego, jak to jest u niej? chyba podobnie. Małżeństwo wisi na włosku,
              kłótnie, strach że ta druga osoba zostawi jak tylko sie znajdzie okazja bo nie
              kocha, uciekanie w pracę, depresje, i na co to komu??? A może gdyby poczekali
              znaleźli by oboje swoje przeznaczenia. Tylko dzieci śliczne są :) Ale co to za
              związek z powodu dzieci.
              Znam tez wspaniałą parę po 30stce, on rozwodnik, kochają się i sa szczęśliwi,
              budują dom i to będzie udany związek. Sa dobrze dopasowani mimo że oboje nie bez
              wad.
              Uogólnienia sa bez sensu.
    • caterina28 Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 23:11
      Witam ponownie...widze duze zainteresowanie:)
      A co u mnie....niestety, albo stety:)....dalej pozostaje SOBA...mimo poznania
      facetam...który spełnia własciwie wszystkie kryteria i jest pewnie mna
      zainteresowany....nie potrafie nawet dac temu szansy....dlaczego....
      bo....wiem ze TO NIE TO
      nie ta chemia....
      feromony...
      gest pozawerbalne...
      nazywajcie to jak chcecie.....
      po prostu serce mi nie zabiło mocniej NIC!!!!
      i wkurza mnie to wszystko...dlaczego to takie trudne ...poznac kogos kto bedzie
      Cie rozumiał bez słów...czy jest to wogóle mozliwe?
      • edithea Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 23:31
        Hmmm, a może Ty daj temu czas??? Skąd wiesz że to nie to? Ludzie muszą się
        trochę poznać, oswoic ze sobą. Pamiętam jak dziś że np moja wielka ostatnia
        miłość, gdy go spotkałam powiedziałam sobie po randce od razu - nieeeee, nic z
        tego nie będzie, na kolege fajny ale na tym koniec. Po 3 tygodniach byłam
        zakochana po uszy ;) Tak to bywa. Nie można się nastawiac negatywnie. Chyba że
        on Ci się od początku nie podoba, czujesz niechęć fizyczną itp.
      • xxxero daj mu szanse! 06.02.06, 23:56
        daj mu szanse
        daj nu szanse:):):):)
      • dreamweaver79 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 00:17
        Ja się zakochałem bez opamiętania po jakiś dwóch miesiącach od poznania...
        Przedtem nawet za tą osobą nie przepadałem ;)
      • brattt1 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 08:35
        Kobieta jest jak cien...gonisz ja - ucieka, uciekasz-idze za toba...moze on cie
        musi troche za nos powodzic...daj namiar to mu powiem hehehe
      • poziomeczka21 To nie takie proste... 07.02.06, 15:32
        To o czym napisałaś jest możliwe,tylko trzeba trafić na odpowiedniego faceta.I
        to nie jest takie proste.I jeszcze jedno:to nie zawsze przychodzi o tak odrazu,
        niekiedy trzeba trochę poczekać...Nie zawsze przecież zakochujemy sie od
        pierwszego wejrzenia.
        Często się zdarza,że facet który nas podrywa na początku nas nie kręci...i
        wtedy z regóły spisujemy go na straty.Ale to jest wielki błąd!Trzeba dać mu
        szansę.
        Wiem to z doświadczenia:facet,którego olałam dopiero później zaczął mi się
        podobać,no ale to już było za późno.I teraz bardzo żałuję,dlaczego wtedy nawet
        nie spróbowałam.Dlatego trzeba być czujnym, bo prawdziwa miłość może przejść
        koło nosa...
        • ego_senex Re: poziomeczka 07.02.06, 16:44
          pewnie kazdy z nas wie co to znaczy miec szanse i jej nie wykorzystac, pewnie
          kazdy z nas wie co to znaczy nie miec szansy w ogole. tylko ze czasem madrosc
          ktora zyskujemy przychodzi za pozno.. czasem po tygodniu, czasem po pieciu
          latach . a czasem po 10 sekundach.. czasem trudniej jest zapomniec. czesto
          jeden gest zmienia twoje zycie , jedno slowo zmienia twoja orbite... i nikt nie
          powie nam kiedy to nastapi.. byc moze nigdy, byc moze jutro... rzeczywistosc
          jest taka dziwna, czesto dziwniejsza niz nasze marzenia czy wyobrazenia...

          ps. czy poziomeczka21 oznacza ze masz 21 lat?
          • poziomeczka21 ego_senex 08.02.06, 10:07
            Pięknie powiedziane...Bo nigdy nie wiadomo co czeka nas za rogiem:)

            PS.A czy to ważne?
    • boski.zawodowiec jak zaczniesz sie rozlatywac to pokochasz byle co 07.02.06, 00:00
      np. starego kawalera ze wsi i jeszcze bedziesz sie za nim uganiać:)))
      Kazda z was by chciał królewicza z milionami na koncie ale niestety takich
      facetów jest raptem 2-4% w kazdym społeczenstwie. Nie zauwazcie jednak ze 95% z
      was nie nadaje sie na ksiezniczke u boku tego własnie księciunia, efekt jest
      taki ze zostajcie same:)
      • niurak Re: jak zaczniesz sie rozlatywac to pokochasz byl 07.02.06, 00:35
        Niby troche w tym prawdy jest co piszesz, ale z drugiej strony bycie z kims n
        sile to oszukiwanie samego siebie.Serce nie sluga i nie moge sie zmusic,zeby
        sie zakochac w kims, do kogo czuje np tylko sympatie. Zawsze jest tak- niby
        fajny, mily, niebrzydki, ALE... Wlasnie zawsze jest to cholerne "ale"! Ale nie
        ma tych motyli w brzuchu, chemii, feromonow czy jak kto chce to nazwac. A bez
        tego ani rusz niestety...
        • boski.zawodowiec w 95% przypadków konto decyduje o tym czy......... 07.02.06, 00:38
          macie motyle czy tez nie macie motyli w brzuchu:)
          Nie ma sie co czarować pozycja materialna i społeczna jest najwazniejsza dla
          tych tzw. "samotnych z wyboru"
          • edithea Re: w 95% przypadków konto decyduje o tym czy.... 07.02.06, 12:49
            Zawodowiec głupoty opowiadasz :) Te samotne z wyboru sa często materialnie
            samowystarczalne: mają mieszkanie, samochód i własną kasę. Jaka jest u nas
            możliwość pozycji społecznej?? To nie w naszym społeczeństwie. Najważniejsze są
            wspólne wartości, cele i zrozumienie, dopasowanie :) Partnerstwo słowem. A dla
            tych kobiet samotnych i samodzielnych nie ma partnerów, sa tylko dorosłe dzieci
            albo zastepczy tatusiowie. To juz lepiej byc samą :)
            • jmwaw Re: w 95% przypadków konto decyduje o tym czy.... 07.02.06, 13:01
              Tez bzdury opowiada. Tych "dobrze ustawionych" kobiet jest jeszcze mniej
              niz "nadzianych" krolewiczow wiec o czym tu gadka. Srednia jest taka, ze serce
              nie sluga ale sama miloscia tez dlugo nie pociagnie.
              • searena Re: w 95% przypadków konto decyduje o tym czy.... 07.02.06, 14:45
                To nie wiem w jakim ty się środowisku obracasz :) W moim są samodzielne po
                prostu. Nie chodzi o to aby mieć 5 willi i 10 samochodów ale aby byc
                smowystarczalnym, rozumiesz to słowo?? No :)
            • boski.zawodowiec mają ale na raty ktore trzeba spłacać 07.02.06, 17:43
              :)
    • niurak Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 00:42
      Nie jest to prioryret, ale ja chce miec faceta co potrafi na siebie zarobic i
      tyle. Chcesz zeby na ciebie kobita pracowala czy co?? Zblazowany jakis mi sie
      wydajesz..
      • boski.zawodowiec ja rozumiem ze nie chcesz miec sredniaka 07.02.06, 00:49
        w zupełności rozumiem panie lecące na forse i nie widze w tym nic złego.
        Jednak ja sam bym takowej nie chciał. Nie szukam tez takiej co by pracowała na
        mnie bo wiem ze takiej nie znajde( wiesz ile ona by musiała zarabiac?)
        • niurak Re: ja rozumiem ze nie chcesz miec sredniaka 07.02.06, 00:57
          Widac,ze obnosisz sie ze swoja "kasiastoscia" i oczekujesz ze panna poleci na
          twoje bogate wnetrze czy co?? Przeczysz sam sobie, a jesli chodzi o sredniakow
          to pytanie jest tendencyjne a odpowiedz oczywista.
          • boski.zawodowiec nie obnosze sie:) 07.02.06, 00:59
            ja tylko pisze czego bym nie chciał:)
            • edithea Re: nie obnosze sie:) 07.02.06, 12:51
              Zawodowiec ty sam nie wiesz czego chcesz :) Ma nie lecieć na kasę ale też nie
              utrzymywać, to weź się zdecyduj :D
              • boski.zawodowiec Re: nie obnosze sie:) 07.02.06, 17:44
                ma sie sama utrzymywać!!!! ja jej pieniedzy nie chce, nie chce tez aby ona
                chciał moje.
          • jmwaw ja rozumiem ze nie chcesz miec NIEWOLNIKA (-CY) 07.02.06, 12:56
            Na jednym z forum znalazlem skarge kobiety z dziecmi ktora maz zostawil po 21
            latach szczesliwego, jak ona twierdzi, pozycia dla innej kobiety. Jak "tamta"
            mogla byc tak podla zeby niszczyc dobry zwiazek - pyta.
            Odslania to mentalnosc wielu kobiet a i mysle, ze wielu mezczyzn. Nie ma
            znaczenia dla nich czy zwiazek faktycznie jest dobry dla obydwu stron. Jak to
            jest w jednym z dowcipow ON czy ONA "musza" byc szczesliwi.
            Pisze to, bo ja rowniez odkrylem po prawie 20 latach malzenstwa ze z inna moze
            byc lepiej zwlaszcza, ze fakt zdrady zony rozwiazywal mi rece juz 10 lat
            wczesniej a kradziez duzych pieniedzy ze wspolnego konta dowodzil, ze zawsze
            byla nielojalna.
            Acha, gdyby nie przypadek pewnie do smierci pozostawalbym w "szczesliwym",
            szkoda ze rowniez nie dla mnie, zwiazku.
            • searena Re: ja rozumiem ze nie chcesz miec NIEWOLNIKA (-C 07.02.06, 14:47
              A widziały gały co brały?:) Potem sa konsekwencje.
        • mahadeva Re: ja rozumiem ze nie chcesz miec sredniaka 09.02.06, 23:39
          Boski, skad wiesz czy panna leci na kase czy nie? :))
    • czekoladka_84 Gdyby moja mama myślała 07.02.06, 13:17
      tak jak obecne kobiety, to w życiu nie wyszłabym za mąż za mojego tate.
      Ponieważ był on biedny, po zawodówce, wygląd fizyczny też tragiczny (bardzo
      chudy i beznadziejnie ubrany). Ogólnie rzecz biorąc zero perspektyw. A jednak
      okazał się człowiekiem niezwykle zaradnym, skończył szkołę, zdobył
      wykształcenie, zrobił kariere, zmienił się pod względem fizycznym i zapewnił
      rodzinie odpowiedni poziom życia. Na dodatek jest "złotą rączką", potrafi
      zrobić prawie wszystko.
    • ego_senex Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 13:20
      dawno temu czesto czesto jezdzilem autobusem 171 na uniwersytet. z reguly
      wysiadalem na placu bankowym zeby przejsc sie spacerem przez park saski..
      zrutynizowalem i polubilem te moje wycieczki przez.. pewnego dnia w tlumie
      ludzi na placu zobaczylem dziewczyne.. miala biala parasolke. widzialem ja
      przez chwile- raczej nie przypatrujac sie nawet jej twarzy.. trwalo to moze
      kilka sekund. dzis - choc minelo juz 15 lat - wciaz ja wspominam...
      • caterina28 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:07
        do ego-senex...czytajac to co napisałes...przeszedł mnie dreszcz....Ale tak
        naprawde to o czym to świadczy?...tez miałam podobna sytuacje....ale ją
        wyjasniłam tzn. spotkałam sie (poznałam tego faceta)...i okazało się ze nie
        warto było myslec pamiętać i wyobrazać sobie kogoś....zupełnie nie potwierdziły
        sie moje marzenia.
        • telka_es Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:14
          taką sytuacyjke i zauroczonko nieznajomym , to chyba każdy kiedys przeżył, ale
          cóż czar kiedyś zawsze pryska.. :/
        • ego_senex Re: caterina 07.02.06, 17:43
          tamta osoba nie 'siedzi' we mnie, na pewno nie w sensie inwazyjnym.. nie jest i
          nie bylo to zauroczeniem.. bylo to takie zatrzymanie w czasie. dzis wiem
          jednak ze nie wazne jest jak dlugo kogos znasz ale jaki potencjal emocji na
          dana osobe przelejesz.. czesto jedna chwila zmienia nasza orbite i juz nigdy
          nie jestesmy tacy jak dawniej..
          ps. nie chcialem zeby cie przechodzily dreszcze.. chyba lepiej zamilkne....
    • magdalena-a2 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 14:44
      Ja też uwazam, że nie ma ludzi samotnych z wyboru. Sa ludzie samotni, bo tak im
      sie zycie ułożyło. Nie wierze, że ktoś sam, z własnego wyboru odrzucił
      możliwość życia w parze. Tak naprawde samotne zycie w naszym społeczeństwie
      jest beznadziejne - co robić w wakacje, w sylwestra, jak chodzic samemu na
      spacery, do kina? Ile można wisiec na znajomych - oni mają własne problemy i z
      reguły własne rodziny. Momo fajnych przyjaciół jest się tak naprawde
      przysłowiowym "piątym kołem". Nazywanie sprawy samotnością z wyboru jest moim
      zdaniem oszukiwaniem siebie, a zwłaszcza otoczenia - nikt przecież nie chce sie
      przyznać, że mu coś w życiu nie wyszło. Ja się przyznaje - mi nie wyszło.
      • searena Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 14:51
        A ja znam takie osoby. Może nie pernamentnie samotne natomiast bardzo często
        zmieniające partnerów i deklarujące brak chęci założenia rodziny, posiadania
        dzieci itp. I to jest ich całkowicie świadomy wybór. Myślę że tak można przeżyć
        całe życie. Z kwiatka na kwiatek ze związku w związek. To sa ludzie, którzy się
        nie angażują, mają niewielkie wymagania a więc jest im łatwo znaleźć partnerów.
        Pytanie tylko czy są szczęśliwi?
    • poziomeczka21 Z wyboru??? 07.02.06, 15:11
      Nikt nie chce być sam.Ja jestem samotna...I jest mi z tym naprawdę źle,chociaż
      przed innymi gram szczęśliwą.Czy to jest mój wybór?Chyba tak...już nieraz
      słyszałam komentarze,że czekam na księcia z bajki.Moje związki z facetami
      kończyły się,zanim na dobre się zaczęły.Kiedyś myślałam,że to wina
      facetów...dzisiaj wiem ,że sama jestem sobie winnna.
      • brattt1 Poziomeczka... 07.02.06, 16:15
        Czlowiek uczy sie na bledach...gdybym ja z tym doswiadczeniem jakie mam cofnal
        sie w przeszlosc byloby ciekawie ;-)...

        Chyba lepiej zalowac ze sie cos zrobilo, niz ze sie czegos nie zrobilo...ale...

        ...nigdy nie jest za pozno...

        Poziomeczka...slodkie logo...nie rozmyslaj o przeszlosci i nie rozczulaj sie
        nad soba, tylko bierz sie do roboty ;-)

        • searena Re: Poziomeczka... 07.02.06, 17:01
          A dlaczego w ogóle rozpatrywać to w kategoriach winy???? Nikt nie jest winny.
          Czy ludzie, którzy są w związkach, nawet tych szczęśłiwych sa tacy wyjątkowo
          mądrzy? Nie sądzę :) To wszystko jest kwestia łutu szczęścia. Każdy przepuszcza
          na drodze różne okazje, każdy dokonuje niewłaściwych wyborów, jesteśmy tylko
          ludźmi. Nie można tak mysleć :)
        • poziomeczka21 :)brattt1 08.02.06, 10:22
          Racja! Lepiej żałować tego co się robiło niż tego czego się nie zrobiło!Nigdy
          nie jest za późno...? O miłość trzeba walczyć,ale ja juz taka jestem,nic na
          siłę-jak nie chce to nie i już.

          Ps.Ja cały czas szukam,hehe:)I wcale się nad soba nie rozczulam!Tylko z wiekiem
          człowiek mądrzeje i widzi swoje błędy.
    • monika.wawa Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 16:22
      mama podobna sytuacje. jakis czas temu znalazlam kogos z kim bylo mi dobrze,
      ale on wciaz stawial swoje warunki. wiec na koniec ja postawilam swoj i od tej
      pory jestem sama... czy mi z tym zle? TAK, ale wole tak niz bierna akceptacja
      wszystkich jego zachcianek
    • agpagp Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 16:25
      To nie ja wybrałam tylko On. Nawet nie powiedział mi tego wprost tylko przez
      telefon a po swoje rzeczy przyjechał już z inną. Po ośmiu latach zostałam sama
      z córką której codziennie ze łzami w oczach muszę tłumaczyć że to iż tatuś się
      do niej nie odezwał od tamtego czasu wcale nie znaczy że jej nie kocha. To ja
      musiałam ponieść wszystkie koszty związane z odwołaniem naszego ślubu. A trochę
      tego było...minęło trochę czasu. Nie umiem zaufać żadnemu mężczyżnie. Po co?

      • magnusg Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 16:40
        Mysle,ze to calkowicie zrozumiale,ze po takich przejsciach masz totalny brak
        zaufania da nas facetow,ale pewnie gdzies podswiadomie sie sama domyslasz,ze
        tylko udany nastepny zwiazek mogl by cie wyleczyc z tych przykrych wspomnien.
        Swoja droga nie masz chyba co wiele zalowac,bo facet,ktory po 8 latach konczy
        zwiazek przez telefon i nie odzywa sie do wlasnego dziecka nie zasluzyl na
        to,zeby za nim tesknic.
        • searena Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:07
          Dokładnie. Są ludzie, którzy nie zasługują na to aby o nich pamiętać. Należy ich
          wymazać z pamięci i zamknąć rozdział. Jest na pewno wielu wartościowych
          mężczyzn, tylko że nie mają tego wypisane na czole że tacy są :) Dlatego trudno
          bardzo ich znaleźć.
          • telka_es Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:10
            >> oj trudno trudno i tu jest własnie pies pogrzebany ..... :/
          • caterina28 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:13
            to prawda ze zycie jest nieobliczalne...i płata nam rózne niespodzianki...
            Podejmując jednak rózne decyzje mozemy się kierowac jedynie "terazniejszością"
            i tym co czujemy w danym momencie...a skoro ja czuje ze to nie to... i mysl o
            drugim spotkaniu nie cieszy mnie... to nie wiem jak mam sie przełamac i dac
            temu szansc...skoro ktos jest mi OBOJĘTNY!!!!!
            • telka_es Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:17
              to moze postaraj się poprostu z tym kimś ot tak pospotykać - badzcie na dtopie
              koleżeństwa skoro nic do niego nie czujesz, a jak nic nie wyjdzie mówi się:
              trudno - zostanie kolega , ewentualnie znajomy, a być może przerodzi się z
              czasem w coś więcej.....<3 <3 <3 :)))) i życze powodzonka
            • searena Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:17
              A skoro Cię nie cieszy to inna sprawa :) Dać szansę można komuś kogo od samego
              początku polubimy i mamy ochotę poznawać dalej, nawet jesli nie zwalił nas z nóg.
              • caterina28 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:25
                ach...wiecie jacy sa faceci...unosza sie zaraz duma...i nie sa tacy skłonni
                zeby sie przjaznic....jesli da sie mu do zrozumienia ze z tego nic nie
                bedzie...to sie predzej obrazi niz zaprzyjazni:)
                • searena Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:34
                  Cos Ty. Jesli mu się podobasz to będzie łaził dotąd póki bedzie miał nadzieję że
                  coś z tego wyjdzie, czyli póki nie zwiążesz się z innym lub nie wyjdziesz za mąż ;)
                • brattt1 re Caterina 07.02.06, 17:42
                  To zalezy czego od Ciebie chce facet...jezeli cos czuje, albo ma jakies plany w
                  stosunku do Ciebie, to nie szukaj u niego przyjazni...bo on sie nie zaprzyjazni
                  tylko zmieni obiekt zainteresowan...albo bedzie systematycznie probowal Cie
                  podejsc...
                • brattt1 re Caterina 07.02.06, 17:44
                  To zalezy czego od Ciebie chce facet...jezeli cos czuje, albo ma jakies plany w
                  stosunku do Ciebie, a Ty dajesz mu do zrozumienia, ze nic z tego, to nie szukaj
                  u niego przyjazni...bo on sie nie zaprzyjazni tylko zmieni obiekt
                  zainteresowan...albo bedzie systematycznie probowal Cie
                  podejsc jezeli jest wytrwaly...
                • magnusg Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:45
                  Przyjazn czysto platoniczna pomiedzy wolnym facetem i wolna kobieta??-ja wierze
                  w zycie pozaziemskie,ale nie w taka przyjazn.
                  • caterina28 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 18:06
                    ja tez:)
                    • searena Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 18:51
                      A ja wierzę :) Co mam nie wierzyć kiedy mam takie przyjaźnie :)) To kwestia
                      ustalenia granic i ustala je zwykle kobieta, prawda. A takie przyjaźnie sa
                      bardzo fajne i dużo mogą wnieść.
    • rozgniewana Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 17:48
      ja tylko chcialabym zeby nie byl alkoholikiem, nie smial sie z tego ze
      uwielbiam literature piekna (co b. czesto sie zdarza 0.o ), zachowowal sie w
      miare kulturalnie i potrafil mnie rozmieszyc. Nie wydaje mi sie zeby moje
      oczekiwania byly wygorowane, a jednak jestem sama...
      a tak z bardziej nierealnych, to chialabym zeby mial taki blysk w oku, jak ten
      facet w reklamy tak taka :P
    • oooo czekające 07.02.06, 22:19
      ja chciałam być samotną z wyboru.. zamieszkać w małej kawalerce w dużym
      mieście, wieczorami czytać książki, chodzić do teatru i na wszystkie wystawy:)
      uważałam, że to świetna sprawa być singlem ( czy. starą panną), bo nie znam
      faceta, ktory bylby wart tego, zeby z nim byc. nie znalam faceta, ktory bylby
      urzeczywistnieniem moich marzen, mowilby w moim jezyku, pocieszal kiedy jest mi
      smutno, smial sie z tych samych dowcipow, podniosl moje poczucie wartosci (z
      tej fizycznej strony, zeby czuc sie piekna, ale nie tylko dla siebie, rowniez
      pociagajaca). az nagle: boom! wcale nie zjawil sie z nienacka, nie zakochalam
      sie od pierwszego wejrzenia, ale doroslam do odwzajeemnienia uczucia, ktore on
      ofiarowal mi juz dawno ( ja je chcialam zamknąć w ramach przyjazni...)
      powiem tlyko tyle - warto czekac!! niewazne czy jestes piekna czy brzydka,
      pelna wad czy zalet - kazdy ma swoj czas... niecierpliwi czasami przegrywaja
      ktos kiedys powiedzial ,ze zeby umiec byc z drugim czlowiekiem, trzeba najpierw
      zrozumiec/zaakceptowac samotnosc (czy jakos tak...) ja gdyby nie ON nadal
      bylabym sama, choc niejeden cwaniaczek mial ochote na znajomosc ze mna ( ale
      raczej z tych krotszych znajomosci, jak sądzę)
      • oooo Re: czekające 07.02.06, 22:20
        przepraszam za brak polskich liter - jest to wyraz mojego lenistwa:>
        • stefaniak78 Re: czekające 08.02.06, 01:03
          Ola, daj spokoj - kto by sie przejmowal polskimi literkami...
      • sithar Re: czekające 08.02.06, 10:40
        Czy to Ty jestes ta Ksiezniczka na ziarnku grochu? :)

        >bo nie znam
        >faceta, ktory bylby wart tego, zeby z nim byc. nie znalam faceta, ktory bylby
        >urzeczywistnieniem moich marzen, mowilby w moim jezyku, pocieszal kiedy jest
        >mi
        >smutno, smial sie z tych samych dowcipow,

        Mdlo sie robi od czytania takich wyznan.

        pozniej piszesz, ze chcialas zeby:
        >podniosl moje poczucie wartosci (z
        >tej fizycznej strony, zeby czuc sie piekna, ale nie tylko dla siebie, rowniez
        >pociagajaca).

        Kolejna kobieta szukajaca potwierdzenia swej wartosci w oczach
        mezczyzny.Bleee.........


        >boom! wcale nie zjawil sie z nienacka, nie zakochalam
        >sie od pierwszego wejrzenia, ale doroslam do odwzajeemnienia uczucia,

        Zauwazylam sprzecznosc, bo najpierw napisalas, ze nie znalas faceta, ktory
        bylby Ciebie wart(to chyba oznacza ze wysoko sie cenisz), a pozniej, ze
        chcialabys zeby Twoj wymarzony ideal, ktorego spotkasz podnosil Twoje poczucie
        wartosci. PRZECIEZ TO BEZ SENSU!!!
        Proponuje udac sie lepiej do psychoterapeuty, bo jak ten facet Cie zostawi albo
        Ty jego, to skad wezmiesz znowu te swoje poczucie wartosci, a tak terapia moze
        pomoc, jeszcze nie jest za pozno :))))
        • oooo Re: czekające 08.02.06, 15:38
          > Mdlo sie robi od czytania takich wyznan.

          Może Tobie się robi mdło, ale każdy czego innego pragnie od życia.

          > Kolejna kobieta szukajaca potwierdzenia swej wartosci w oczach
          > mezczyzny.Bleee.........

          Nawet jeśli szukałam, to znalazłam. Wierz mi, że wcześniej miała poczucie
          własnej wartości, gdyby tak nie było, nie czekałabym na odpowiedniego faceta.
          To wcale nie znaczy, że mam sie za księżniczkę, ale szanuję siebie i właśnie
          dlatego czekałam. A to, że poczułam się przy nim piękna, nie widze w tym ni
          normalnego. Pozwalił mi poczuć się bardziej kobieco, to chyba normalne, że
          kochający facet tak działa na kobietę? Jak dla mnie jest to oczywiste, że
          dopiero będąc z drugą osobą spełniasz się w dziedzinie miłości. ( Możesz czuć
          sie wartościowy pod innymi względami, ale gdy jesteś sam, to jakas cząstka
          Ciebie nadal potrzebuje dopełnienia)

          Uważam Twój post za obraźliwy, ja napisałam swój, by wnieść cos pozytywnego, a
          widzę, że Ty potrafisz tlyko krytykować i ranić innych. Może sam powinieneś
          udać się do psychoterapeuty.
          • sithar Re: czekające 09.02.06, 17:17
            zdanie z Twego pierwszego postu:
            >ja gdyby nie ON nadal
            >bylabym sama, choc niejeden cwaniaczek mial ochote na znajomosc ze mna

            To zdanie bardzo glupio brzmi.Zdefiniuj prosze tych cwaniaczkow, o ktorych
            mowisz.

            >A to, że poczułam się przy nim piękna, nie widze w tym ni
            >normalnego. Pozwalił mi poczuć się bardziej kobieco,

            A wczesniej czulas sie brzydka? Rozumiem, ze poczulas sie piekna, bo ktos Cie w
            koncu zechcial, widze, ze opierasz opinie na temat swego wygladu na podstawie
            zdania innych ludzi, to bardzo niedobrze.

            >Jak dla mnie jest to oczywiste, że
            >dopiero będąc z drugą osobą spełniasz się w dziedzinie miłości. ( Możesz czuć
            >sie wartościowy pod innymi względami, ale gdy jesteś sam, to jakas cząstka
            >Ciebie nadal potrzebuje dopełnienia)

            Aniolku drogi, nie wypisuj na forum takich pseudo romantyczno-poetyckich
            przemyslen, lepiej uloz jakis romantyczny wierszyk i wpisz do swego pamietnika.
            To co mowisz to po prostu maslo maslane. Najperw wspominasz o spelnieniu w
            dziedzinie milosci, potem o poczuciu wartosci. Czyzby tzw. single czuja sie
            malo wartosciowi? Naprawde trzeba gleboko sie zastanowic co masz naprawde na
            mysli, Twoje romantyczno-filozoficzne przemyslenia jakos nie maja sensu.

            Pozdrawiam :)
    • ego_senex Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 09:33
      zycie nie jest ani lepsze ani gorsze od naszych marzen, jest po prostu inne...
      • maja771 Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 13:27
        Mnie podobała się wypowiedź jednego z pisujących tutaj facetów że jesteśmy po
        prostu mało inteligentne, brzydkie i nudne...Podobała mi się tez wypowiedź o
        byciu w związku z kimś ze strachu przed samotnością.
        A tak swoją drogą to nie spodziewałam się że jest nas samych czy samotnych
        (kobiet i mężczyzn)aż tyle. Naprawde jestem szczerze zdziwiona bo przeciez
        mijamy się na ulicy, w sklepie, w kinie. Praktycznie mijają się ze sobą ludzie
        którzy być może są dla siebie stworzeni!!! Trochę mnie to przeraza...
    • ulenka24ka Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 14:16
      Chyba wkrótce tak postąpię - juz od dłuższego czasu mój związek to początek
      końca. Mój mężczyzna nie ma zbyt dużych ambicji, ciągniemnie w dół, a ja chyba
      nie mam zamiaru się dołować.
      Powiedzcie mi tylko czy żałujecie podobnych decyzji.
      Pozdr.
      • ulenka24ka Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 14:19
        Od razu dodam że jestem po studiach, na brak zainteresowania mężczyzn nie
        narzekałam przed poznaniem tego, z kim w sumie było mi dobrze, ale chyba chcę
        stworzyć kiedyś dom dla kogos kto to doceni.
    • lisc2 Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 17:57
      czasem nie ma wyboru :-/ wszystko to dorabianie ideologii do faktow, dzis tak
      stwierdzilam w dniu swoich ...ych urodzin :-)pozdrawiam wszystkich podobnych
      sobie i wszystkich innych :-)
      • wratislavia Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 21:56
        Temat samotności po części z wyboru (wybrałam wybredność :)) po części z bycia
        niewybraną jest stałym tematem rozmów z moimi nader licznymi samotnymi
        koleżankami około 30. Tak sobie myślę, że prawie wszyscy dyskutanci mają rację,
        ale i trochę się mylą. Nie ma tu prostych jak cepy rozwiązań i prymitywnych
        związków przyczynowo-skutkowych. Oczywiście zawsze znajdzie się delikwent,
        który mnie czy moje koleżanki będące w stanie wolnym nazwie nudnymi pasztetami,
        ale jeżeli taki delikwent miałby kontakty z wykształconymi, nieźle
        zarabiającymi i robiącymi karierę kobietami warszawskimi (to specjalna kasta,
        mam wrażenie, wyjątkowa w skali krajowej) to wiedziałby, jak bardzo się myli.
        Jesteśmy wszystkim tylko nie nudnymi, brzydkimi i zaniedbanymi kobietami.
        Jesteśmy pewne siebie, inteligentne, zaradne, odporne na różne ciosy i chcąc
        nie chcąc (nie chcąc!)powodujemy, że mężczyźni na zasadzie pokonanego w walce
        podkulają ogony i nie podejmują prób. Cóż, widocznie nie są w stanie wytrzymać
        ze świadomością, że życie z kimś takim jak ja stanowi wyzwanie. Ja to rozumiem.
        Skoro zawsze znajdzie się sympatyczną, ładną i dobrą dziewczynę to po co męczyć
        się z interesującą, inteligentną i mocną charakterologicznie kobietą?
        Nie chcę, żeby moja wypowiedź zabrzmiała jak triumfalne pienia zadufanej
        hetery. Nie jestem z tego dumna, nie powiewam sztandarem samotności jako
        symbolem protestu przeciwko słabym i tchórzliwym facetom. Żałuję, że tak jest,
        ale nie potrafię, nie chcę zaprzeczać samej sobie, tłamsić tego, kim jestem, by
        móc być z kimś... Próbowałam różnych metod poznania faceta, mam za sobą etap
        internetowych randek a ostatnio ktoś zaproponował mi biuro matrymonialne. Czy
        to juz totalny upadek...?
        Czasami znajduje się mężczyznę, który wydaje się umieć i chcieć być z kimś
        takim. Zaskoczona byłam, gdy takiego spotkałam, takiego który się mnie "nie
        bał" (to cytat z kilku facetów) i którego nie deprymowała moja pewność siebie.
        Cóż, jak to ktoś wcześniej zauważył, on tak jak i większość takich mężczyzn
        (wszyscy?) jest już "wyjęty". Ale jest nadzieja!! Jednak oni istnieją!!
        pozdrawiam wszystkich:)
        • caterina28 Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 22:12
          takkk.... kurcze.....randki internetowe......jeszcze ujda....ale biuro
          matrymonialne....czy to juz upadek?.......byłam kiedys na spotkaniu dla
          singli...totalna porazka....czułam sie okropnie.....szybko uciekłam.
          Czy to szukanie swiadczy ze przyznajemy sie do tego ze jestesmy słabe bo nie
          mamy wszystkiego?
        • tk_s Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 22:25
          Istnieją, istnieją. Są jednak pewne problemy natury funkcjonalnej. Jak
          rozpoznać, że dana kobieta jest otwarta na nową znajomość. Często przecież
          spotykamy się w sytuacjach nie dających okazji do wysyłania sygnałów itp. np.
          służbowo. Wtedy mam pewną obawę, nie wiem czy kobieta jest wolna, czy szuka
          kogoś, czy spotkam się z przykrym odrzuceniem, bo właśnie ktoś ją porzucił i
          jest na etapie rozpaczy, etc.
          W Polsce nie jesteśmy jeszcze na etapie zapraszania facetów na randki przez
          kobiety i nie tęskno mi za tym, ale jakieś sygnały, jakiś kod powinien być
          ustalony. Ja boję się zaczepić moją klientkę, bo mogę ją stracić jako klientkę i
          jeszcze mieć problemy w pracy. A może ona właśnie szuka faceta i nie ma pojęcia,
          że ja szukam kobiety? Nie obawiam się silnych kobiet, ale zawsze wydaje mi się,
          sądząc po ich zachowaniu, że po prostu kogoś mają. Nie zawsze można dowiedzieć
          się od przyjaciółki, że "Ola szuka faceta" :)
          • wratislavia Re: Samotne z wyboru? 08.02.06, 22:49
            Hmm, to samo dotyczy facetów, też nie da sie rozpoznać czy są otwarci na nową
            znajomość. Myślę, że sytację przykrego odrzucenia z powodu porzucenia są na
            tyle rzadkie, że po prostu powinieneś je zaliczyć do "ryzyka zawodowego". Choć
            rzeczywiście w sytuacji służbowej jakieś dwuznaczności mogą wzbudzać niechęć
            (ja sobie wtedy myślę, że spryciarz bierze mnie pod włos i staję się bardzo
            zasadnicza). Zatem generalnie z klientkami odradzam, chyba że uda się
            doprowadzić do sytacji na wpół oficjalnej (jakaś kawa, rozluźniająca rozmowa po
            zakończeniu czynności służbowych aby wykluczyć jakąś podstępną interesowność;)
            Rozumiem Twój problem, ja właściwie nowych ludzi poznaję tylko w pracy, a to
            niezbyt korzystne z romansowego punktu widzenia.
            > Nie obawiam się silnych kobiet, ale zawsze wydaje mi się,
            > sądząc po ich zachowaniu, że po prostu kogoś mają.
            Tak, to też znam. Nie chcę generalizować, ale silne kobiety musiały bądź
            chciały kiedyś się nauczyć sprawiać nieodparte wrażenie silnych i zadowolonych.
            Ach, ta sztuka mimikry... Może to śmieszne, ale nie raz czytałam wywiady z
            jakąś piękną aktorką czy modelką która na pytanie o setki adoratorów
            odpowiadały, że wbrew nasuwającym się stereotypom miały one ich bardzo
            niewielu, bo wszyscy faceci nie startowali, bo stwierdzali, że "ona na pewno
            juz kogoś ma". Pewnie to taka sama zasada (nie porównuję się do pięknej
            aktorki, bez przesady;)))
            • tk_s Re: Samotne z wyboru? 09.02.06, 21:16
              Zgoda, a najśmieszniejsze, że zyskują na tym ci faceci co nie mają żadnych
              oporów ewentualnie rozbuchane ego i potem podziwiamy takie pary z serii piękna i
              bestia ;) Także chyba będę musiał pozbyć się oporów...ryzyk-fizyk
    • joork Re: Samotne z wyboru? 09.02.06, 10:13
      kiedys przypadkowo w kawiarni internetowej widzialem dziewczyne ktora pisala
      posty do podobnego forum.. wybuchala salwami smiechu, irytacji, zdziwienia..
      cos mruczala pod nosem.. a brzydka jak sto diablow. zastanawiam sie czy
      wszystkie z was ktore tu pisza te swoje wypociny jestecie podobne... zal mi was
      troche.. czy jestescie takie nieudaczne i brzydkie za szkoda gadac? jestescie
      samicami malp waskonosych i nie ma co dorabiac na sile ideologii... za 50-75
      lat wszyscy sobie spokojnie zgnijemy w trumnach i tyle tego bedzie.. eee.
      szkoda gadac...
    • przemekkk1 Re: Samotne z wyboru? 10.02.06, 19:40
      Wiele kobiet pisze, iz maja problem ze znalezieniem mezczyzny z powodu roznicy w wyksztalceniu. Mile, wyksztalcone panie - chetnie zapoznam sie z jedna z Was:) To takie po czesci ogloszenie matrymonialne ale co mi tam? ;)

      - lat 26
      - wyksztalcenie wyzsze
      - stala praca
      - uroda 7 pkt. / 10 ;)
      - Wroclaw i okolice
      - poczucie humoru :)
      - wiele innych cech, na ktorych brak panie tak narzekaja :)

      Odwazne kobiety zapraszam do korespondencji pod adresem
      przemekkk1@gazeta.pl

      Pozdrawiam :)
Pełna wersja