Czy kobiety tutaj cierpią też

09.02.06, 00:31
na chorobę o nazwie 'o nic nie chodzi'?

Banalna scenka:
On, siedząc przy stole kuchennym i kończąc ostatniego placka ziemniaczanego,
zauważa że naczynia, które Ona jak zwykle zacznie zmywać zanim On jeszcze
skończy jeść, że talerze te i gary, dziwnym trafem walą dziś wieczorem w
zlewozmywak jakby nieco mocniej. I drzwi do lodówki też jakby zamykają się
szybciej niż zwykle, tak że przyczepiona magnesem kartka z napisem '20:30
telefon do Helenki' za każdym razem przesuwa się kilka centymetrów niżej. A że
On, jak by nie patrzeć inteligentna bestia - inteligencja pracująca (na trzy
zmiany robi w fabryce azbestu) dostrzegł tę pewną zmianę. Tam dostrzegł od
razu, spostrzegł jedynie że jest jakiś ptak, tyle że nie wiedział jeszcze co
to za gatunek. Wtedy też bedąc nieco zdumionym, podrapał się tłustym paluchem
po głowie (tłustym, gdyż ostatniego placka zjadł biorąc go prosto w łapę,
ponieważ chwilę wcześniej sięgając po kubek z herbatą, odłożył widelec na bok
- o czym był zapomniał) i tak do Niej zagaił:
- czy coś się kochanie stało?
No i się stało! Stłukł się talerz. Trzeci tego wieczoru.
- a co się miało stać? - rzekła Ona, choć ktoś przewrażliwiony powiedzałby
'musi być że krzyknęła'
- no wyglądasz na poddenerwowaną. Jesteś może zła?
- jaka zła? A zabijam kogoś? Tne na kawałki?
- no nie tniesz, ale coś się musiało stać. O co, Kochanie, chodzi?
- o nic przecież nie chodzi
[...] tu długa wymiana zdań [...] Sukcesem jest, jeśli Ona w miarę szybko powie:
- ty dobrze wiesz o co chodzi!
Wiele to nie wyjaśnia, ale zawsze daje wskazówkę, że winien jest On a nie np.
koleżanka Helenka. Problemem pozostaje dojść w czym rzecz i wytłumaczyć Jej
dlaczego Ona to błędnie interpretuje. Można niekiedy, jak się po drodze
próbuje odgadnąć w czym rzecz, albo wsypać się z paroma innymi 'grzeszkami'
które On ma na sumieniu, albo przypomnieć jej jakiś stary sprzed 20 lat,
dzięki któremu będzie tłukła te naczynia dwa razy szybciej niż robiła to
wcześniej (zanim On podjął z Nią tę rozmowę).

I teraz pytanie. Powyższa scenka jest na szybko zmyślona, ale czy dajecie
swoim facetom/mężom/chłopakom takie rebusy do rozwiązania? Jeśli tak, to jaki
jest czas trwania takiego ewentualnego focha (kilka godzin, dni, 25 lat)? Czy
same jesteście w ten sposób karane? Przyznam, że niewiele jest bardziej
irytujących rzeczy na świecie niż zabawa w 'o nic nie chodzi'.
    • asiulka81 nie mam chlopa 09.02.06, 00:35
      wiec nie wiem o co Ci chodzi :)))
    • violatress Re: Czy kobiety tutaj cierpią też 09.02.06, 00:38
      Niestety, staram sie powstrzymywac, ale mam "napady zlego humoru" nad ktorymi
      czasem nie panuje
      i nie wiem o co chodzi, ale wyzywam sie na Nim, chociaz baaaaaaaaaardzo tego
      nie chce (bo i kocham jeszcze bardziej)

      nieznosze siebie za to:(
    • sagis Głupie. 09.02.06, 08:04
      Lepiej wyjść na długi spacer i zmęczyć się niż wyrzywać się na innych bez powodu.
      • sagis Re: Głupie. 09.02.06, 08:05
        A, jeśli jest powód to normalnie o tym powiedzieć, a nie zachowywać się idiotycznie.
        • allegro.con.brio Re: Głupie. 09.02.06, 12:24
          O to chodzi. Piszę bo byłem całkiem niedawno świadkiem czegoś podobnego,
          później On powiedział że 'Ona tak czasem ma'.
    • agasik4 Re: Czy kobiety tutaj cierpią też 09.02.06, 08:13
      jak mam napad złego nastroju to wole powiedziec "zostaw mnie w spokoju, nic do
      mnie nie mow", to skutkuje bo on juz wie ze przekroczenie mojej granicy wywoła
      atak na niego
      mysle ze tak jest sprawiedliwiej
      atakowanie kogos za to ze jest nic dobrego do zwiazku nie wnosi
      • allegro.con.brio Re: Czy kobiety tutaj cierpią też 09.02.06, 12:22
        agasik4 napisała:

        > jak mam napad złego nastroju to wole powiedziec "zostaw mnie w spokoju, nic
        do
        > mnie nie mow", to skutkuje bo on juz wie ze przekroczenie mojej granicy
        wywoła
        > atak na niego
        > mysle ze tak jest sprawiedliwiej
        > atakowanie kogos za to ze jest nic dobrego do zwiazku nie wnosi

        Tutaj miałem bardziej na myśli sytuację, w której Ona rzeczywiście może mieć do
        niego o coś tam pretensję, tyle że zanim powie wprost o co chodzi, to katuje go
        takim 'o nic nie chodzi' lub 'ty dobrze wiesz o co chodzi'. Moim zdaniem to
        jest dobre na góra pięć minut.
    • starawyjadaczka Re: Czy kobiety tutaj cierpią też 09.02.06, 12:27
      szczerze mówiąc zaobserwowałam takie zachowania u mężczyzn. Kobiety sa
      komunikatywne i łatwiej wyrzucaja z siebie to, co je gryzie. Natomiast faceci
      juz duzo gorzej, wszystko dusza w sobie. Chodzi taki nadasany, odburkuje
      zamiast odpowiadac, wkurzony, a jak sie go o cos spyta to "o nic mu nie chodzi".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja