qw994
09.02.06, 08:59
Ostatnio mnóstwo się mówi i pisze o spadku przyrostu naturalnego. Zauważyłam
jednak pewną rzecz - wszędzie poruszana jest tylko jedna strona medalu, a
mianowicie jak skłonić kobiety do rodzenia. Bo one chcą robić karierę, są
wygodne, wydaje im się, że są wiecznie młode... A gdzie kwestia drugiej
strony, czyli tatusiów? Czy nikt nie wpadnie na to, że tutaj też jest pies
pogrzebany? Że mężczyźni są po prostu niedojrzali i nieodpowiedzialni, więc
kobiety nie mają po prostu z kim tych dzieci mieć? Ostatnio rozmawiałam z 30-
letnim facetem, który ma dziewczynę, ale z nią nie zamieszka, nie ożeni się,
nie będzie miał dzieci. To znaczy oczywiście ma to w planach, ale w bliżej
nieokreślonej przyszłości. Na razie mieszka z rodzicami, bo mu tak wygodnie.
A ja jestem jego równolatką i ręce mi opadają. Co wy o tym myślicie? Macie
podobne spostrzeżenia?