Kobiety i rodzenie dzieci

09.02.06, 08:59
Ostatnio mnóstwo się mówi i pisze o spadku przyrostu naturalnego. Zauważyłam
jednak pewną rzecz - wszędzie poruszana jest tylko jedna strona medalu, a
mianowicie jak skłonić kobiety do rodzenia. Bo one chcą robić karierę, są
wygodne, wydaje im się, że są wiecznie młode... A gdzie kwestia drugiej
strony, czyli tatusiów? Czy nikt nie wpadnie na to, że tutaj też jest pies
pogrzebany? Że mężczyźni są po prostu niedojrzali i nieodpowiedzialni, więc
kobiety nie mają po prostu z kim tych dzieci mieć? Ostatnio rozmawiałam z 30-
letnim facetem, który ma dziewczynę, ale z nią nie zamieszka, nie ożeni się,
nie będzie miał dzieci. To znaczy oczywiście ma to w planach, ale w bliżej
nieokreślonej przyszłości. Na razie mieszka z rodzicami, bo mu tak wygodnie.
A ja jestem jego równolatką i ręce mi opadają. Co wy o tym myślicie? Macie
podobne spostrzeżenia?
    • feminasapiens Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 09:07
      qw994 - bardzo ciekawe spostrzeżenie.
      Rzeczywiście często jest tak że kobieta jest gotowa na dziecko a facet jeszcze
      nie. Oczywiście można zorganizować w tej sytuacji kontrolowaną "wpadkę", ale
      wiele kobiet (i słusznie) nie wybiera tej drogi. I cierpi.
      Rzadko zdarza się młody facet którego kręci posiadanie dziecka.
      • qw994 Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 09:15
        No właśnie. Ja jestem absolutnie gotowa na dziecko. Tylko potencjalnego ojca
        brak. Ja już nie mam czasu na to, żeby z kimś "chodzić" przez dwa lata z
        nadzieją, że może się zdecyduje. A z kolei poznać faceta 40-letniego - dla mnie
        to chyba za duża różnica wieku. No i jestem w kropce.
        • feema-to-ja Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 09:22
          no przeciez najlatwiej zwalic wszystko na kobiety...
          • kulac Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 09:58
            A co jeżeli oboje są gotowi ale mi to ich nie stać na dziecko? Nie chodzi mi tu
            o robienie kariery. Nie wiem jak u was ale u mnie nikt ze znajomych nie ma w
            pracy umowy na stałe.Dostają na kilka miesięcy góra kilka lat. I jak tu
            zdecydować się na dziecko skoro ciągle jest niepewnosć czy pracodawca łaskawie
            przedłuży umowe. Ja nie chcę becikowego, chcę prawa które sprawi, że nie będę
            się bała o pracę, a pracodowca bez obawy mnie zatrudni nie pytając czy planuję
            dziecko. Znam przypadek gdzie dziewczynie nie przedłużono umowy bo zaszła w
            ciążę, a pracodawca prosto w oczy powiedział "Trzeba było nie zachodzić w ciażę"
            • qw994 Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 10:09
              A to jeszcze inna para kaloszy.
              Dla mnie becikowe to ostatnie dno.
            • starawyjadaczka Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 10:47
              ja jestem takim "przypadkiem". Kiedy zaszłam w ciążę zostałam potraktowana jak
              oszustka, naciągaczka (rzekomo juz przyszłam do pracy w ciąży-wiedząc o tym),
              nie przedłuzono mi umowy, mało tego-kazano mi juz w trakcie jej trwana iśc na
              zwolnienie do końca ciąży i więcej nie wracac. Tak sie na mnie Pan Dyrektór
              smiertelnie obraził.
    • hymen Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 10:20
      Co znaczy wszędzie? Tu np jest to dość typowa opinia. Z Twojego postu wynika,
      że one są dojrzałe, gdyż chcą robić karierę, są wygodne i wydaje im się, że są
      wiecznie młode. 30 letni facet wykazał się dużym rozsądkiem i nie zamieszkał z
      dziewczyną, która robi karierę i coś tam jej się wydaje.
      • qw994 Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 11:02
        > Z Twojego postu wynika,
        > że one są dojrzałe, gdyż chcą robić karierę, są wygodne i wydaje im się, że

        > wiecznie młode.

        Nie, nie wynika. Gdzie ty widzisz jakąś korelację?




        30 letni facet wykazał się dużym rozsądkiem i nie zamieszkał z
        > dziewczyną, która robi karierę i coś tam jej się wydaje.

        Tego też nie napisałam.
        • hymen Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 11:17
          qw994 napisał:

          > > Z Twojego postu wynika,
          > > że one są dojrzałe, gdyż chcą robić karierę, są wygodne i wydaje im się,
          > że
          > są
          > > wiecznie młode.
          >
          > Nie, nie wynika. Gdzie ty widzisz jakąś korelację?
          >
          >
          >
          >
          > 30 letni facet wykazał się dużym rozsądkiem i nie zamieszkał z
          > > dziewczyną, która robi karierę i coś tam jej się wydaje.
          >
          > Tego też nie napisałam.

          Korelcję widzę w sposobie opisania sytuacji.
          • qw994 Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 11:19
            Wobec tego wyjaśniam - nie ma żadnej korelacji.
            • hymen Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 11:30
              OK. Dziękuję za wyjaśnienie. Zmieniam więc korelację na tendencyjny opis. Czy w
              takim razie, w przypadku podejmowania decyzji o aborcji, będziesz twierdzić, że
              mężczyzna nie ma tu nic do gadania?
              • qw994 Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 11:36
                Jezu, człowieku, czego się czepiasz? Ja po prostu zwracam uwagę na pewne
                zjawisko, które, jak mi się wydaje, jest pomijane w dyskusjach nad dzietnością
                kobiet.
                • hymen Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 11:48
                  qw994 napisał:

                  > Jezu, człowieku, czego się czepiasz? Ja po prostu zwracam uwagę na pewne
                  > zjawisko, które, jak mi się wydaje, jest pomijane w dyskusjach nad
                  dzietnością
                  > kobiet.

                  A ja uważam, że nie jest pomijane. W ogóle w sprawach dzietności używane są
                  zwykle dziwne argumenty, ale to już inna sprawa. W podkreślanym przez Ciebie
                  zjawisku występuje pewien aspekt naturalny, kobieta może sobie pozwolić na
                  dziecko tylko do określonego wieku. To bardzo rzutuje na postawę obu płci. Poza
                  tym odpowiedzialności należy oczekiwać od obu partnerów, z czym niewątpliwie
                  się zgodzisz :)
                  • asiulka81 Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 12:17
                    dlaczego uwazasz ze kobiety moga sobie pozwolic na dziecko tylko do okreslonego
                    wieku i w dodatku akcentujesz to z jakims dziwnym przekasem??? moja jedna i
                    druga babcia swoje ostatnie dzieci urodziły jak mialy ok 45 lat! Moja siostra
                    niedawno urodzila dziecko-miala wtedy 37 lat. Teraz siostra mojego szwagra-lat
                    40 urodzila corke!

                    • hymen Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 12:25
                      asiulka81 napisała:

                      > dlaczego uwazasz ze kobiety moga sobie pozwolic na dziecko tylko do
                      okreslonego
                      >
                      > wieku i w dodatku akcentujesz to z jakims dziwnym przekasem??? moja jedna i
                      > druga babcia swoje ostatnie dzieci urodziły jak mialy ok 45 lat! Moja siostra
                      > niedawno urodzila dziecko-miala wtedy 37 lat. Teraz siostra mojego szwagra-
                      lat
                      > 40 urodzila corke!

                      To nie był przekąś, tylko stwierdzenie faktu. Nie ma co się spierać o fakty.
                      Słyszałem bodaj o 60-letniej matce. Niec to nie zmienia.
                      • asiulka81 czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 12:28
                        nie ma sie czym przejmowac jezeli po 30 jeszcze sie nie ma brzdaca!
                        • qw994 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 12:42
                          > nie ma sie czym przejmowac jezeli po 30 jeszcze sie nie ma brzdaca!

                          Żartujesz chyba. Lepiej zapytaj swojego ginekologa. Po 30-tym roku życia juz
                          spada płodność, od 35 roku może być ogromny problem. Niepłodność to skaza
                          cywilizacyjna.
                          • asiulka81 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 13:44
                            przesadzasz.
                            • qw994 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 13:45
                              Wcale nie przesadzam. Tak jest. Nic się na to nie poradzi.
                              • asiulka81 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 13:48
                                przeczytaj powyzej post o mojej rodzinie. u mnie tylko ok 40 rodza sie dzieci.


                                • qw994 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 13:53
                                  Może twoja rodzina jest wyjątkiem. A ja nie piszę o wyjątkach, tylko o ogólnej
                                  prawidłowości.
                                  • asiulka81 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 13:54
                                    popatrz na aktorki! prawie wszytskie maja dzieci ok 40.
                                    • qw994 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 13:55
                                      Tak, przez in vitro.
                                      • asiulka81 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 13:56
                                        wiec widzisz, zawsze jakies wyjscie jest.
                                        • qw994 Re: czas na rodzenie mamy co najmniej do 40! 09.02.06, 14:06
                                          Taaa... A ty masz świadomość, ile to kosztuje? I jakie są szanse powodzenia?
                  • qw994 Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 12:22
                    Ale chyba nie powiesz, że mieszkanie z rodzicami w wieku 30 lat TYLKO z powodu,
                    że jest wygodnie, jest rzeczą normalną?



                    Poza
                    > tym odpowiedzialności należy oczekiwać od obu partnerów, z czym niewątpliwie
                    > się zgodzisz :)

                    Oczywiście, że tak.
                    • hymen Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 12:28
                      qw994 napisał:

                      > Ale chyba nie powiesz, że mieszkanie z rodzicami w wieku 30 lat TYLKO z
                      powodu,
                      >
                      > że jest wygodnie, jest rzeczą normalną?

                      Nie powiem. Nie jest to normalne a facet powinien być wykopany przez swoich
                      rodziców we własne życie. Podejrzewam tylko, że to nie była jedyna przyczyna.
                      Wybacz moją podejrzliwość.
    • mala.ela Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 10:58
      mój maż ma kolegę w pracy, który z dziewczyną przed slubem był baaardzo długo,
      po ślubie sa pół roku a on mysli o rozwodzie, bo ona chce miec dziecko a on
      jakoś nie wyobraża sobie tej totalnej dezorganizacji życia po urodzeniu
      potomka.
      Zgadzam sie - częśc facetów po prostu ma jakis problem...
    • moim_zdaniem Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 11:08
      A co jeśli jest właściwy partner, dobra pewna praca, chęci, możliwości, a nie
      można zajść w ciążę?
      To jest chyba najsmutniejsze....
      • sinsi Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 11:56
        znojomi mają 4letnia corkę i 2 miesięcznego synka.
        dzieci są z adopcji (szpitalnej).
        wszyscy szczęsliwi i pełna rodzina.

        duzo smutniej jest jednak nie miec z kim załozyc rodziny, sposob "przyjscia
        dziecka na świat" nie jest taki ważny.
    • d.blue otóż to!!!! 09.02.06, 12:11
      matka natura zadbała o to aby cały ciężar posiadania potomstwa spadał na
      kobietę a więc zaczyna się od ciąży podczas której zmagamy się z własnym ciałem
      a ono z nami; poźniej jest poród- tu zapraszam na forum o tej ze tematyce- i w
      końcu wychowanie... ja zostawiłam pracę do której nie mogę wrócić; czuje się
      coraz bardziej zfrustrowana zwłaszcza że mąż zajmuje się firma i nie dotyka się
      do wychowywania dziecka, w wekendy odpoczywa i ma czas dla siebie; ja mam
      zajecie 24/dobe; tak więc śmiem twierdzić, że mąz nie dojrzał do posiadania
      dziecka, nie ma instynktu i widzę to tamo u znakomitej większości dzieciatych
      facetów; jedno jest pewne- skrzywdzę swoje dziecko ale niestety będzie ono
      jedynakiem; pozdrawiam;
      • hymen Re: otóż to!!!! 09.02.06, 12:13
        d.blue napisała:

        > matka natura zadbała o to aby cały ciężar posiadania potomstwa spadał na
        > kobietę a więc zaczyna się od ciąży podczas której zmagamy się z własnym
        ciałem
        >
        > a ono z nami; poźniej jest poród- tu zapraszam na forum o tej ze tematyce- i
        w
        > końcu wychowanie... ja zostawiłam pracę do której nie mogę wrócić; czuje się
        > coraz bardziej zfrustrowana zwłaszcza że mąż zajmuje się firma i nie dotyka
        się
        >
        > do wychowywania dziecka, w wekendy odpoczywa i ma czas dla siebie; ja mam
        > zajecie 24/dobe; tak więc śmiem twierdzić, że mąz nie dojrzał do posiadania
        > dziecka, nie ma instynktu i widzę to tamo u znakomitej większości dzieciatych
        > facetów; jedno jest pewne- skrzywdzę swoje dziecko ale niestety będzie ono
        > jedynakiem; pozdrawiam;

        A ja jestem bardzo ciekaw, na czy polega ten instynkt, którego brakuje?
        • d.blue Re: otóż to!!!! 09.02.06, 13:38
          facet nie ma opcji czuwanie- np. w nocy nie słyszy dziecka, ja zanim nie
          urodziłam kładłam głowe do poduszki i spałam, teraz nasłuchuję, wstaję w nocy,
          jestem na baczność na namjmniejszy szloch;
          facet nie ma opcji- troska- dlaczego w pokoju zrobiło się nagle cicho? jest
          zimno na dworze- może trzeba włożyć dziecku dodatkowy sweterek?;
          facet nie myśli że ten miś ma oczka z kolalików którymi dziecko może się
          udławić...
          jest tego całe mnóstwo- rozwiń wyobrażnię;
          oczywiście wszystkiego można się nauczyć niemniej instynkt to coś wrodzonego a
          nie nabytego prawda?
          • hymen Re: otóż to!!!! 09.02.06, 13:41
            OK Tylko nie o to pytałem. Facet to nie kobieta, by mógł jej dorównać
            instynktem macierzyńskim. Pytałem a taki instynkt, który facet teoretycznie
            powinien mieć a go nie ma :))
            • d.blue chyba się nie rozumiemy 09.02.06, 16:19
              przecież ci napisałam; kobiety rodząc dziecko instynktownie je chronią,
              opiekują się nim, troszczą sie o nie... nie uważasz że faceci powinni czuć to
              samo?
              ja nie chcę uogólniać i krzywdzić panów którzy są świetnymi ojcami, bo jak
              wiemy i matki bywają wyrodne i zdolne do zbrodni dzieciobójstwa; niemniej coraz
              częsciej panie tłumaczą brak posiadania dzieci- brakiem odpowiedniego kandydata
              na ojca; można być partnerem życiowy spełniającym wymagania dla tego kryterium
              lecz zupełnie nie nadawać się do roli taty;
              • hymen nie rozumiemy się, gdyż 09.02.06, 16:29
                Z inwokacji wątku wynika, że jednak istnieje pewien podział ról, zaś teza była
                taka, że o ile kobieta spełnia wyznaczoną jej w ten czy inny sposób swoją rolę
                i decyduje się na dziecko, to zdarza się, że mężczyzna jest w tm związku
                niedojrzały, nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. I dlatego dopytuję się o
                instynkt ojcowski, na czym on polega i kiedy można mówić o sytuacji jak z
                inwokacji. Spytałaś, czy nie uważam, że faceci powinni czuć to samo. Otóż
                uważam, że to zwyczajnie niemożliwe. To są dwie różne miłości, miłość matczyna
                i miłość ojcowska.
                • d.blue Re: nie rozumiemy się, gdyż 09.02.06, 16:39
                  wiedziałam że to napiszesz... że to niemożliwe; to typowe; chyba ci nie
                  wytłumacze o co mi chodzi...
                  • hymen Re: nie rozumiemy się, gdyż 09.02.06, 16:47
                    Może ja spróbuję :) Kiedy ojciec podchodzi do dziecka, takiego małego, w
                    pieluchach, to jego największą obawą jest, by podczas przewijania i wycierania
                    mu pupska, nie zrobić mu krzywdy, nie upuścić, nie naruszyć tej delikatnej
                    struktury. Kiedy matka to robi nie myśli o tym, tylko o tym, żeby zrobić to
                    sprawnie, by maleństwu było najcieplej, najmilej i tak dalej. To tkwi na każdym
                    poziomie relacji rodzice dzieci. Jest jeszcze jedna sprawa, ta z tytułu wątku.
                    Żaden mężczyzna nie ma pojęcia o tym, czym jest urodzenie dziecka. Stąd
                    wynikają różne odczucia i ich zewnętrzne objawy.
                    • d.blue Re: nie rozumiemy się, gdyż 09.02.06, 17:21
                      mylisz sie; ja kiedy pierwszy raz myłam córkę to byłam jak w delirce- trzesły
                      mi się ręce zeby jej nie skrzywdzić, nie utopić, nie połamać; jak jej obcinałam
                      pazurki to się cała spociłam... to co napisałes o najcieplej, najmilej to czy
                      tatuś nie może też o tym pomyśleć? czy troska jest zarezerwowna dla matek?
                      inna kwestią jest więz dziecka z matką ze względu na to że to kobieta je nosi a
                      pózniej rodzi; nie podlega dyskusji niemożnośc mężczyzny do pojecia tej wiezi;
                      powiem ci że od kiedy jestem mama zaczęłam bardziej szanować swoją gdyż
                      przekonałam się jakim trudem może być macierzyństwo;
                      powtórzę jeszcze raz żebyś zrozumiał- facet /z reguły/ nie czuje potrzeby
                      troski o dziecko ale pewnie tylko dlatego że kobieta go w tym wyręcza...
                      • hymen Re: nie rozumiemy się, gdyż 10.02.06, 08:27
                        d.blue napisała:

                        > mylisz sie; ja kiedy pierwszy raz myłam córkę to byłam jak w delirce- trzesły
                        > mi się ręce zeby jej nie skrzywdzić, nie utopić, nie połamać; jak jej
                        obcinałam
                        >
                        > pazurki to się cała spociłam... to co napisałes o najcieplej, najmilej to czy
                        > tatuś nie może też o tym pomyśleć? czy troska jest zarezerwowna dla matek?
                        > inna kwestią jest więz dziecka z matką ze względu na to że to kobieta je nosi
                        a
                        >
                        > pózniej rodzi; nie podlega dyskusji niemożnośc mężczyzny do pojecia tej
                        wiezi;
                        > powiem ci że od kiedy jestem mama zaczęłam bardziej szanować swoją gdyż
                        > przekonałam się jakim trudem może być macierzyństwo;

                        Mimo wszystko w pewien sposób potwierdzasz, to co ja napisałem. Oczywiście, nie
                        neguję Twoich obaw, o których tu napisałaś. Ale są dwie rzeczy, na które
                        chciałby zwrócić Twoją uwagę. Reakcje po porodowe, zwłaszcza przy pierwszym
                        dziecku mogą być bardzo różne. Zwykle przy pierwszym myciu, pomaga matka lub
                        teściowa. Jak długo miałaś tego typu obawy? Podejrzewam, że dość szybko Ci
                        minęły.

                        > powtórzę jeszcze raz żebyś zrozumiał- facet /z reguły/ nie czuje potrzeby
                        > troski o dziecko ale pewnie tylko dlatego że kobieta go w tym wyręcza...

                        I w tym się różnimy.
                        • d.blue słuchaj hymen ty nie masz pewnie dzieci? 10.02.06, 10:31
                          • hymen Błędny wniosek :))) / NT 10.02.06, 10:33
                            • d.blue to trzeba było tak od razu a nie ja się tu poce... 10.02.06, 10:36
                            • d.blue i pewnie siedzisz teraz w pracy? 10.02.06, 10:37
                              • hymen Re: i pewnie siedzisz teraz w pracy? 10.02.06, 10:45
                                Nie. Ale dlaczego się spociłaś? :)))
                                • d.blue Re: i pewnie siedzisz teraz w pracy? 10.02.06, 10:51
                                  hahahaha
                                  gimniastykuję się, żeby coś ci wytłumaczyć a ty masz dzieci więc właściwie
                                  wszystko wiesz... ale i tak się nie dogadaliśmy raczej
                                  • hymen Re: i pewnie siedzisz teraz w pracy? 10.02.06, 10:53
                                    d.blue napisała:

                                    > hahahaha
                                    > gimniastykuję się, żeby coś ci wytłumaczyć a ty masz dzieci więc właściwie
                                    > wszystko wiesz... ale i tak się nie dogadaliśmy raczej

                                    Czy wychowujesz dzieci samotnie? Tym razem to mój wniosek :)
                                    • d.blue nie n/t 10.02.06, 11:00
                                      nie- w teorii; gorzej z praktyką
                                      • hymen Re: nie n/t 10.02.06, 11:03
                                        d.blue napisała:

                                        > nie- w teorii; gorzej z praktyką

                                        Wiem, czytałem Twój pierwszy wpis. Ale chyba to niewielka różnica. Myślę, że
                                        zdarza się, ale nie tak często jak sugerujesz.
    • maretina Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 14:00
      tatus mojego syna jest absolutnie dojrzaly:)
    • n_itka Re: Kobiety i rodzenie dzieci 09.02.06, 17:49
      masz racje :) uwazam ze jest wiele kobiet, ktore mimo tego nawet ze poswiecily
      sie karierze, chcialyby miec dzieci i rodzine ale brak im odpowiedniego
      partnera... mysle ze kobiety zaczyna sprowadzac sie do reproduktorow malych
      czlowieczkow, ale tak naprawde nie stara sie im zapewnic komfortu w rodzeniu i
      wychowaniu dzieci, czasy sie zmieniaja, ludzie sie zmniaja i kobiety sie
      zmienily, docenily swoja wartosc, maja dostep do edukacji i nie latwo je
      przekonac juz argumentem: twoja babka tak miala, twoja prababka itd... ja
      rowniez jestem przeciw becikowemu, a juz totalnie przeciw proponowanemu
      rozwiazaniu, ktore mialoby osadzic kobiete w domu przy wychowawniu dzieci, za co
      mialayby do ukonczenia przez nich 18. lat wyplacana pensje z rzadu... przeciez
      to zabiera kobietom mozliwosc rozwoju i ponownie chce sie je wrzucic w
      monotonie.. a co pozniej jak dziecko skonczy 18 lat? to wlasnie powoduje ze
      utrzymuje sie stereotyp matki-kury domowej z reklamy "co ja powiem mezowi jak
      koszula sie splami"... i to wszystko odsuwa mezczyzn od wkladu w wychowanie
      dziecka! czy naprawde wy panowie nie czujecie potrzeby obcowania z wlasnym
      potomkiem? w glowie mi sie nie miesi ta niedojrzalosc... b. dobre rozwiazania
      wprowadzono np. w szwecji, gdzie malzonkowie moga sobie podzielic dowolnie urolp
      macierzynki i naprawde duzo panow korzysta z tego przywileju :) nie wspomne juz
      tutaj o tym traktowaniu przez pracodawcow, czy o standardzie naszych szpitali w
      ktorym kobietom przychodzi rodzic...
      czy to wszystko nie moze zniechecic kobiety ktore czuje juz na wstepie ze od
      samego poczatku wychowania dziecka jest skazana na samotnosc?? czy to milo
      pozniej uslyszec od meza przy pierwszych problemach z dzieckiem: "jak TY go
      wychowalas?"
    • boski.zawodowiec prwawdziwi męzczyzni chca mieć dzieci, ja np. 5 10.02.06, 10:33
      Dzieci to jeden z głownych sensów zycia.
      Pieniądze, rodzina, wyglad, władza i może przy okazji zdrowie:)
      • d.blue myślę że zdrowie powinieneś dać wcześniej 10.02.06, 10:50
        szlachetne zdrowie... pamiętasz Kochanowskiego?
        • boski.zawodowiec wiekszośc ludzi jest zdrowa i nieszczęsliwa 10.02.06, 10:53
          najlepsze zdrowie nie da ci szczęscia jesli nie masz powyzej opisanych
          przezemnie atrybutów.
          • d.blue Re: wiekszośc ludzi jest zdrowa i nieszczęsliwa 10.02.06, 11:01
            myślę, że nie cieszyłoby ciebie to wszystko gdybyś był ciężko chory
            • boski.zawodowiec najciezsza chorobą jest bieda i smutek 10.02.06, 11:07
              spojrz na ludzi biednych i samotnych.
              • d.blue nie prawda 10.02.06, 11:45
                każdy biedny trzyma los w swoich rękach; najłatwiej jest narzekać;
                a co do samotności- lepiej być samemu niż z byle kim!
Pełna wersja