jestem w czarnym tunelu

09.02.06, 09:08
nie wiem co robić. Jestem z moim chłopakiem od 4 lat. Mieszkamy w dwóch różnych miastach. Przez
rok nie umiał powiedzieć o mnie, że jestem jego dziewczyną. dzieje się między nami szereg takich
dziwnych rzeczy, których nie rozumiem, a jestem nieszczęśliwa. nauczyłam żyć się dwoma życiami -
jedno w moim mieście, gdzie mam pracę, swój bazar i pałac kultury. drugie miałam tam, ale
zauważyłam, że wszystko i tak robię sama. A przede wszystkim sama zadaję pytanie ĺco robimy ?
Wiem, że to problem większości lasek, ale ja nie umiem nawet nazwać tego, jak strasznie nie wiem
jak wygląda nasza minimalna przyszłość. Wczoraj próbowałam z nim o tym porozmawiać. Jest u
mnie od dwóch miesięcy, w tym czasie nie było dnia, żebyśmy się nie kłócili. Ja mam wrażenie, że on
mnie dręczy, on ma wrażenie że ja mam wieczne pretensje. Mam. Nie podoba mi się życie w syfie i
nie podoba mi się, że on gra na komputerze. To podobno normalne. Tylko, że mialam ostatnio
urodziny, a on zrobił mi awanturę przy okazji składania życzeń.
Jest mi strasznie smutno. Myślę, że coś jest nie tak, nie wiem co. Wiem, że to forum internetowe,
każdy może sobie wejść i przeczytać i napisać co chce, nawet jak ma 16 lat i pryszcze, ale...czasem
naprawdę myślę, że nie będzie nigdy lepiej. Że to jest wszystko co mogę mieć. I że to moja wina. On
tak mówi.
    • horpyna4 Re: jestem w czarnym tunelu 09.02.06, 09:19
      Wymień go natychmiast na inny egzemplarz. Jeżeli po czterech latach znajomości
      mówi, że wszystko twoja wina, to co będzie mówił (i robił) za dziesięć lat?
    • qw994 Re: jestem w czarnym tunelu 09.02.06, 09:19
      A nie możesz po prostu tego skończyć?
      • pacjent21 Re: jestem w czarnym tunelu 09.02.06, 09:21
        daj spokój odpuść sobie. Daj sobie luzu i nie bierz winy tylko na siebie. Czas
        płynie i ludzie poznają innych, daj sobie czas a z tym chłopakiem sobie daruj.
        Dla Waszego wspólnego dobra
    • halberek Re: jestem w czarnym tunelu 09.02.06, 11:11
      zastanawiam się. bo ja też może rzeczywiście jestem nie do zniesienia. to się ciągnie strasznie długo,
      również ze względu na odległość. ale teraz właściwie mieliśmy zamieszkać razem. koleżanki mówiły
      mi, że to w sumie cięźka sprawa, walka o terytorium, tere-fere. nie jestem aniołem. tylko to jest tak,
      jakby coś między nami złego okreopnie się nakręcało. on jest ode mnie o 10 lat starszy, a żyje jakby
      miał 16, naprawdę. i ja już tego nie wytrzymuję, ale kocham go. nie chciałam, porzadnego chłopaka z
      deutsche banku, no to i mam. wieczną niewiadomą. a mnie się wydawało, że odpowiedzialność jest
      niezależna od profesji.
      najgorsze jest to, że ja nie wiem czego właściwie od niego oczekuję. nie umiem tego sformułować,
      umiem tylko opowiadać sytuacje i zastanawiać się, czy może rzeczywiście on nie ma racji. mam
      wrażenie, że z jednej strony przesadzam, a z drugiej po 4 latach on znowu wyjedzie praktycznie z dnia
      na dzien, nie mowiac mi jakie jest moje miejsce w jego zajęciach.
      • moim_zdaniem Re: jestem w czarnym tunelu 09.02.06, 11:17
        To się nazywa toksyczny zwiazek, wiesz?
        Jedno, co jest pewne to to, ze jesteś nieszczęśliwa. Nie ważne z czyjej winy,
        ważne że jesteś nieszczęśliwa. Uwierz mi, facet jak kocha naprawdę, nie będzie
        tak się "bujał" w jedną albo w drugą stronę. Staraj się pewne rzeczy
        upraszczać, a nie komplikowac, rozkładając każda Waszą rozmowę na czynniki
        pierwsze i zastanawiać się "co autor miał na myśli".
        Albo jest dobrze, albo źle. Zrób sobie taki maly bilans: co jest w nim dobrego,
        a co złego.
        Wg mnie powinnas jak najszybciej to zakończyć, ale zrobisz jak uważasz
Pełna wersja