halberek
09.02.06, 09:08
nie wiem co robić. Jestem z moim chłopakiem od 4 lat. Mieszkamy w dwóch różnych miastach. Przez
rok nie umiał powiedzieć o mnie, że jestem jego dziewczyną. dzieje się między nami szereg takich
dziwnych rzeczy, których nie rozumiem, a jestem nieszczęśliwa. nauczyłam żyć się dwoma życiami -
jedno w moim mieście, gdzie mam pracę, swój bazar i pałac kultury. drugie miałam tam, ale
zauważyłam, że wszystko i tak robię sama. A przede wszystkim sama zadaję pytanie ĺco robimy ?
Wiem, że to problem większości lasek, ale ja nie umiem nawet nazwać tego, jak strasznie nie wiem
jak wygląda nasza minimalna przyszłość. Wczoraj próbowałam z nim o tym porozmawiać. Jest u
mnie od dwóch miesięcy, w tym czasie nie było dnia, żebyśmy się nie kłócili. Ja mam wrażenie, że on
mnie dręczy, on ma wrażenie że ja mam wieczne pretensje. Mam. Nie podoba mi się życie w syfie i
nie podoba mi się, że on gra na komputerze. To podobno normalne. Tylko, że mialam ostatnio
urodziny, a on zrobił mi awanturę przy okazji składania życzeń.
Jest mi strasznie smutno. Myślę, że coś jest nie tak, nie wiem co. Wiem, że to forum internetowe,
każdy może sobie wejść i przeczytać i napisać co chce, nawet jak ma 16 lat i pryszcze, ale...czasem
naprawdę myślę, że nie będzie nigdy lepiej. Że to jest wszystko co mogę mieć. I że to moja wina. On
tak mówi.