czy ktos mi moze pomoc?

09.02.06, 18:19
zakochal sie we mnie kolega z pracy, który posiada zone. Ja nie chcialam sie
z nim spotykac własnie z tego wzgledu. Ale po jakims czasie, jego malzenstwo
i tak przestalo dzialac, stwierdzil ze nie chce z nia byc i ze sie bedzie
rozwodzil. Tymczasem ta zona wydzwania teraz do mnie, wyzywa i straszy.
Dzwoni do moich rodziców ze sie spotykamy itd. grozi ze przyjedzie do pracy
narobi nam obojgu wstydu. Co robic? Pomozcie, tylko bardzo prosze bez
złosliwych komentarzy, i tak jestem w nerwach... Czy ja moge zadzwonic na
policje ze wydzwania do mnie taka i taka osoba? Czy policja cos zrobi?
    • adawozniak1 Re: czy ktos mi moze pomoc? 09.02.06, 18:22
      To jej maz musi z nia porozmawiac. Mozesz tylko zmienic numer telefonu i go
      zastrzec.
      • mysz11 Re: czy ktos mi moze pomoc? 09.02.06, 18:28
        zmienic nr telefonu komorki, do domu i do pracy? Chcialabym jej jakos
        przypomniec ze nie mozna tak bezkarnie dreczyc ludzi...
        • maretina Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:16
          nie chcesz byc dreczona? zglos to na policje.
        • lady284 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:48
          to chyba nie żona się wpierniczyła do małżeństwa tylko ta babka nie?
    • dorianne.gray Re: czy ktos mi moze pomoc? 09.02.06, 18:38
      Policja pewnie nic nie zrobi, ale spróbować możesz.
      Oj, musiałaby taka na mnie trafić, dałabym jej popalić... ;)
      • mysz11 Re: czy ktos mi moze pomoc? 09.02.06, 18:41
        a jak ja bym chciala umiec tak....
    • telka_es Re: czy ktos mi moze pomoc? 09.02.06, 18:53
      "Nie należy atakować,ani niszczyć przeciwnika, jeżeli wystarczy jedynie
      zagrozić, przestraszyć sprawić wrażenie gotowości do walki"

      to tylko tyle, ile moge ci powiedzieć! może ona stosuje tylko taką taktyke -
      postaraj się odpowiedzieć jej tym samym... po prostu raz dosadnie powiedz jej
      co o tym myslisz i o tej całej "chorej" sytuacji.....

      pssst.. powodzonka..... nienawidze takich rzucających się lasek...... :/
      • mysz11 Re: czy ktos mi moze pomoc? 09.02.06, 18:56
        juz mowilam, po dobroci nie dziala, krzykiem nie dziala, stanowczoscia tez nie.
        Teraz juz do mnie nie dzwoni tylko do mojej mamy... A mezowi swojemu mowi ze to
        moja mama dzwoni do niej... Ona chyba jest chora... Ale boje sie ze to moze sie
        odbic na naszej pracy...
        • kiciunia_kicia Re: czy ktos mi moze pomoc? 09.02.06, 19:03
          To jak Wy się znacie,że ona ma numer telefonu do Twojej mamy??

          Słuchaj,nie dziwie Ci się,że się denerwujesz,ale tamtej tym bardziej się nie
          dziwię,bo jakby jakaś kobieta dorwała się do mojego faceta,to bym jej jesień
          średniowiecza z d**y zrobiła...

          Jedyne co możesz zrobić to odpowiedzieć jej tym samym,albo kompletnie olać!!
        • telka_es Re: czy ktos mi moze pomoc? 09.02.06, 19:04
          to juz nie wiem co ci powiedzieć z tego co piszesz to jakas wariatka....

          a policja ja próbowałaś postraszyc???
          u mojej kolezanki do której tez jakas taka pieprznięta wydzwaniała grożba
          agloszenia sprawy na policje wystarczyła - nastepnego dnia wysłała kwiaty jej
          rodzicom , do których wcześniej wydzwaniała..... i mozna się było tylko
          smiać....
    • gusia40 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 03:05
      Jeżeli oni jako małżeństwo mieszkają razem to chyba jakaś bujda o rozwodzie.Ją
      na pewno doszły jakieś pogłoski ,on się wypiera wszystkiego a ona walczy o
      swojego męża jak umie.Poczekaj na razie z angażowaniem się w związek.Niech on
      załatwi najpierw swoje sprawy.Na razie to ty wychodzisz na tą która rozbija
      małżeństwo niepokojeni są twio rodzice a z jego strony cisza.
      • mysz11 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 07:41
        czekam własnie sobie z boku, nie mam pojecia skad ta kobieta wogole wie jak sie
        nazywam i skad ma telefon do rodziców. Jedno jest pewne jest pomysłowa. Grozba
        ze zgłosze to na policje podziałała na tyle ze przestala własnie dzwonic do
        mnie a przerzucila sie na moja mame. Natomisat męzowi mówi ze to moja mama
        dzwoni do niej... Jakis obłęd...
        • lady284 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:50
          skąd wie? bo się od jej męża nie możesz odkleić - stąd
    • maretina Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:15
      ten pan amist gadac, ze sie rozwiedzie mogol puscic sprawe w tryby sadowe.
      poniewaz on tylko gada Tobie o rozwodzie... ciekawe co mowi zonie?
      w malzenstwie bylo zle... moze by sie dogadali, gdyby nie to, ze pan zlowil
      sobie nowa rybke.
      spotykaj sie z wolnymi facetami. nawet jak sie twoj pan rowiedzie to ciagle
      bedzie mial kntakty z ona( bo dzieci)... wytrzymasz to?
      • maretina Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:15
        mialo byc kontakty a nia a nie z ona:D. sorry.
        • monika.k1982 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:27
          A skąd Ty możesz wiedzieć jak u nich jest naprawde?
    • monika.k1982 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:29
      Nic Ci nie doradzę. To tylko o tej kobiecie źle świadczy, że nie umie się
      kulturalnie rozstać.
    • lady284 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:47
      wiesz co żałosna jesteś, odczep się od faceta który ma żonę - pewnie
      naopowiadał ci bzdur, że jest źle a ona sama się zorientowała, że zapewne mu
      pozwalasz na to żeby coś sobie z tobą wyobrażał, ale wiesz, bylibyście siebie
      pewnie warci, ciebie też później szanowałby tak jak ją teraz, facet który
      swojej kobiety nie szanuje, nie poszanuje żadnej innej, oczywiście poza grą
      wstępną w której będzie udawał tego kim nie jest
      • 1zeus1 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:49
        Ty to musisz miec bolesne doswiadczenia z mezczyznami:)
        • lady284 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:51
          no niestety, męża jeszcze nie mam, ale widziałam jak takie lafiryndy potrafią
          mrugać oczami żeby się dowartościować u faceta, nie biorąc pod uwagę, że ma
          żonę, dziecko - nic sobie z tego nie robią, pewnie jak jest chcica to się to
          nie liczy
          • 1zeus1 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:53
            A co jak sie mazenstwo rozpada? Czy facet nie prawa ulozyc sobie zycia jeszcze
            raz? To samo w druga strone
            • maretina Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:56
              1zeus1 napisał:

              > A co jak sie mazenstwo rozpada? Czy facet nie prawa ulozyc sobie zycia
              jeszcze
              > raz? To samo w druga strone
              ma. tylko jakis porzadek i szacunek powinien byc?
              zle z ona? to bardzo prosze: poszedl z domu, podzial majatku, rozwod. wolny
              ptak niech szuka sobie laski. ten pan zaczal od znalezienia lski. zone zlal.
              kochac jej nie musi, ale szanowac powinien. dlatego nie powinien jako malzonek
              puszczac sie z inna i szlajac sie po miescie.w jakim swietle stawia swoja zone
              i dzieci?
              • 1zeus1 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:59
                Maretino, czy ty znasz zone tego faceta albo jego? Nie
                Ja tez nie znam, wiec nie zamierzam oceniac
                • maretina Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 10:01
                  1zeus1 napisał:

                  > Maretino, czy ty znasz zone tego faceta albo jego? Nie
                  > Ja tez nie znam, wiec nie zamierzam oceniac

                  nie oceniam zony ani tego pana.ten pan i ta pani sami swobie laurke wystawiaja.
                  omna histeryczka, ktora stracila kontrole nad soba i wydzwania do matki
                  kochanki a pan... coz... ma kochanke.
                  • 1zeus1 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 10:03
                    A tak na dobra sprawe, to co tobie do tego?
                    • maretina Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 10:04
                      1zeus1 napisał:

                      > A tak na dobra sprawe, to co tobie do tego?

                      a tobie?
                      • 1zeus1 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 10:05
                        Nic, z tym ze ja sie nie doszukuje:)
            • lady284 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 09:58
              małżeństwo rozpada się przez nią - a ciekawa jestem czy ona chciałaby sobie
              życie z nim ułożyć, wątpię, później dojdzie taki oto głos : dlaczego miałabym
              za niego wychodzić, jestem panną stać mnie na super kawalera dla którego będę
              pierwszą a nie rozwodnika z bagażem, dzieckiem....
              teraz to się dla niej nie liczy bo jedynie poleciałaby do łóżka ale jak już
              sobie z nim pobędzie to daję 100% na to że nie będzie chciała z nim być, to
              takie dowartościowanie, że ktoś nagle okazał jej zainteresowanie, może inni nie
              okazują i nie miała z czego wybierać, dlatego facetowi nie dała JASNO do
              zrozumienia że nie jest zainteresowana. jej przejdzie - a rozwalonego
              małżeństwa nic nie scali - współczuję małżonce że są właśnie takie które nie
              potrafią sobie znaleźć normalnego faceta tylko kradną go innej. oczywiście wina
              faceta jest ogromna w tym wszystkim. ale to nie on się wypowiedział na tym
              forum.
              • 1zeus1 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 10:00
                Wiesz o zyciu tyle, co przeczytalas w pani domu maretino
                • maretina Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 10:03
                  1zeus1 napisał:

                  > Wiesz o zyciu tyle, co przeczytalas w pani domu maretino
                  nooo poleciales:)
                  nie znasz mnie a wiesz co czytam?:) coz za obiektywizm!
                  moze pani domu to Twoja ulubiona prasa... no ale wybacz. ja po takie szmatlawce
                  nie siegam:)
                • lady284 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 10:03
                  ty wiesz za to za mało, ale może ktoś cie tak uszczęśliwi,

                  dziewczyna się jeszcze dziwi że facet miał prawo się w niej zakochać, ale
                  dlaczego ma o to pretensje zona ????? skoro ma pretensje, to pewnie
                  poznajdywała jakieś liciki, telefony, które ta pewnie mu do siebie porozdawała.
                  czemuż się dziwi? czy taka głupia?
                  • mysz11 Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 10:34
                    Napisalam tutaj, nie po to zeby ktos ocenial mnie ani jego czy ją. Po prostu
                    szukam pomocy, to co sie stało sie nie odstanie i wpływu na to nie mam. Nie
                    mowie ze jestem swięta, ale uwazam ze skoro jedna strona nie ma zaufania do
                    drugiej, to związek taki nie ma sensu. Ona juz dawno stracila zaufanie do
                    niego. Tylko ze jak widac niektórzy nie umieja zrobic tego kulturalnie. Nie
                    chcialabym byc na miejscu kobiety nie kochanej, w tym przypadku tej zony. Ale
                    napewno nie dzwonilabym do nikogo z pogrózkami. To nie moja wina ze nie moga
                    sie dogadac. Stad moje pytanie do zyczliwych tutaj ludzi co robic. Za złosliwe
                    uwagi dziekuje i tak juz jestem w nerwach wiec prosze zeby chociaz tutaj juz
                    nikt mnie nie dobijał
                    • eaploelia Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 12:06
                      nie przejmuj się :) my ludziska lubimy oceniać - od razu mamy wrażenie, ze
                      jesteśmy "lepsiejsi" ;)ale nie o to tu chodzi...
                      po pierwsze - porozmawiałabym przede wszystkim z Nim o zaistniałej sytuacji,
                      poprosiła o pomoc, poradę jak rozwiazać daną sytuację,
                      dwa - zmieniła nr-y tel.- do ludzi zdesperowanych, zadne logiczne nawet
                      argumenty nie przemawiają / do czasu ochłonięcia /
                      i nie denerwuj się ;) szkoda zdrowia, lepiej Ty zmień sytuacje, niz ona ma
                      zmienić Ciebie pzdr!
                      ps. podobają mi się wypowiedzi 1zeus1 - nikogo na szafot nie wysyła :)
    • bri Re: czy ktos mi moze pomoc? 10.02.06, 12:09
      Nie chciałaś ale się spotykałaś? Bo niezbyt jasno to ujęłaś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja