pierozek30
11.02.06, 19:52
z obserwacji zycia wziete
- koniec lat 80-tych pewien znany zawodnik ( kilkukrotny finalista mp w kat
90kg cwiczy rano na silowni, konczy trening i idzie do domu, jest zima -
grudzien -ciemno robi sie b. szybko, chlopak wraca pod wieczor : co jest znow
jestes na treningu ? -pytanie - przeciez dzis cwicze wieczorem -odpowiedz
(okazalo sie ze polozyl sie spac i myslac ze to nastepny dzien przyszedl na
trening , zapominajac ze byl rano).
- poczatek 90-tych , moj kolega - chlop ponad 190cm 125kg wagi ( wtedy takich
bylo malo) pracuje na bramce , odwiedzam go , on : marek , czy ty wiesz jak
ja lubie sobie poplywac w morzu ? jest zima , on : robie to co kilka dni ,
wiesz ? ( moje zdiwienie , nie mieszkamy nad woda ,) jak to robisz co kilka
dni ? pytam - on : zobacz sam - i rusza w tłunm rozgarniajac tłum na
dyskotece, ruchami jak do krałla. chlopaki potwierdzaja ze on to robi czesto,
twierdzac , ze takie cos imituje pływanie , bo opor tłumu jest podobny do
oporu wody w morzu.
-ten sam kolega ( mial ksywe "agrest" to z powodu wypryskow po towarze)
wracajac z treningu nog - jest zmeczony, jedzie autobusem, poniewaz autobus
ma przystanek nie na ytej ulicy na ktorej on mieszka, terroryzuje kierowce i
kaze nie zatrzymujac sie na zadnym przystanku powiesc sie po trawniku pod sam
blok, oczywiscie sprawa sie konczy na policji, jak pytalem co on wtedy myslal
on : uwazalem se autobus jest moj ! a ludzie ktorzy w nim jechali , nie
pozwoliles im nawet wysiacs - mowie , on : uwazalem ze ludzie tez sa moi !
- kolega z ktorym cwiczylismy jako partnezy : zawodnik z lat 80/90 , zostawil
samochod na u;licy pod silownia , wychodzimy, nie ma samochodu, wzywa
policjhe, aglasza kradziez , co sie okazuje po kilku dniach ? samochod stal
zaparkowany na sasiedniej ulicy , on o tym zapomnial
- moj bliski kumpel, wyrzucil zone z domu, za nia przez balkon wszystkie jej
ciuchy, ona poszla nawet nie zbierajac ciuchow, pada deszcz, on rusza zbierac
te rzeczy n, na pytanie sasiada ktory wyprowadzil wieczorem psa : sasiedzie
co sioe stalo , moj kumpel : rzeczy mi pospadaly ktore sie suszyly na
balkonie (buty, kozuch i inne )
- jestesmy na imprezie, alkohol miesza sie z towarem, robi sie
niebezpiecznie, trzeba wyjsc szybko - kolega wychodzi "przez szybe " jak go
pytalkem dlaczego nie przez dzwi ? on : czlowieku ja nawet tej szyby nie
widzialem, myslalem ze to wyjscie !
przyklady mnozna mnozyc
ale przeciez towar nie wplywa na psyche !
pozdrawiam