caprioo
11.02.06, 23:04
Witajcie,
moj maz poslubil mnie majac jedna walizke.Nigdy mu tego nie wypominalam,przez
caly okres moi rodzice nas wspierali,co miesiac oplacali nam czynsz za
mieszkanie oraz inne rachunki,ubierali nas i wspierali finansowo.Kupili
mieszkania,w polowie zaplacili za samochodz,a w drugiej wzielismy
kredyt,pomogli mezowi w znalezieniu pracy.Co miesiac dostawalam 500 zl od
ojca na swoje babskie wydatki,ale mimo to zawsze oddawalam te pieniazki na
dom.
Moj maz po smierci ojca odziedziczyl spora sume pieniedzy,ktora zostala
podzielona miedzy niego ,a reszte rodzenstwa,jednakze dzisiaj oznajmil,iz
rozmawial z rodzina i zrzekl sie swojej czesci.
Wpadlam w furie,nie chce byc cale zycie na utrzymaniu rodzicow,nie chce byc
caly czas ubierana przez wlasna mame;( myslalam ,ze te pieniadze zabezpiecza
nam przyszlosc oraz zostana przeznaczone na edukacje dzieci,ktore byc moze
pojawilyby sie w przyszlosci.Myslalam,iz maz jest odpowiedzialnym czlowiekiem
i nawet sam zdobedzie sie na gest i odda rodzicom pienaidze za zakupione
przez nich mieszkanie,nie wpsominam juz o samochodzie.
A on wielkodusznie oddaje majatek rodzinie,jakby byl bogaczem,chociaz nic tak
naprawde nie nalezy do niego.Nawet wiazanke slubna zakupil mi moj ojciec oraz
zaplacil za suknie slubna i wesele...
nie wiem ,co mam robic,ale czuje sie strasznie,nie jestem
materialistka,chociaz mzoe niektorzy tak pomysla,ale zwyczajnie nie chcialam
cale zycie zerowac na majetnosci mojej rodziny.
mysle nawet o rozwodzie.